- Grudniowy ShinyBox 2014 - Powiedz STOP nietrafionym prezentom -

piątek, 9 stycznia 2015

Witajcie!

Najpierw problemy z komputerem, a teraz zagubiła mi się ładowarka do baterii w aparacie, dlatego nie mam jak zrobić zdjęć, co jest przecież podstawą bloga. Z tego powodu dzisiaj nie podzielę się z Wami postem, nad którym pracowałam ostatnie dni. W zamian za to przedstawię krótką recenzję pudełka ShinyBox grudniowego (2014). Czym i dlaczego zachwyciło mnie pudełko, a co wywołało we mnie trwogę? W środku znalazłam karteczkę z hasłem obowiązującym w grudniu: "POWIEDZ STOP NIETRAFIONYM PREZENTOM". Czy ShinyBox zrobiło mi trafiony prezent? Zapraszam do lektury.


Posiadam tylko kilka zdjęć i to całego pudełka - brakuje osobnych zdjęć produktów, ale mam nadzieję, że zadowoli Was ich opis. Część z nich mi nie podpasowała, więc oddałam je mamie. 

Jest to moje pierwsze pudełko w ogóle, ponieważ zawsze obawiałam się, że dostanę coś niepotrzebnego lub niedopasowanego do moich potrzeb. Nie mniej jednak oferta otrzymania kosmetyków o wartości ok. 200 zł za jedyne 39 zł kusiła mnie niezmiernie. Dlatego z okazji Świąt zrobiłam sobie mały prezent i zamówiłam pierwsze pudełeczko. Przyszło jeden dzień po wysyłce. Było zapakowane w czerwono-zielony, trochę popartowy karton, który widzimy na tytułowym zdjęciu. Pudełko zachowane w podobnej kolorystyce, a kosmetyki zapakowane były w cienki biały papier, zabezpieczone naklejką, która zapewnia, że nikt przed nami nie odpakował pudełka. Generalnie ich pudełka są zdecydowanie wielokrotnego użytku i śmiało można je stosować jako ozdobę pokoju. U mnie ShinyBox idealnie wpasował się w wystrój Świąteczny. Ale co znalazłam w środku?
  

Przede wszystkim 7 pełnowymiarowych produktów plus dwie miniatury. Ponad to kupony rabatowe m.in. do Pat&Rub, Pose oraz Organique. Gratis otrzymałam Świąteczną przypinkę oraz pełnowymiarową pastę Signal. A tak prezentuje się zawartość ShinyBox:
  


 
Pierwszy produkt to luksusowy krem pielęgnacyjny POSE. Można było otrzymać jeden z pięciu rodzajów (przypisywany losowo), w tym jeden pod oczy. Ja otrzymałam wersję Organics Texturizing Face Cream Krem do twarzy, która poprawia teksturę twarzy, nawilża ją i odżywia. Krem posiada fajne, ekskluzywne opakowanie z pompką. Nadaje się dla alergicznej skóry. Nie jest testowany na zwierzętach, co jest ogromnym plusem. Mam cerę przetłuszczającą się, więc oddałam go mamie. Jest z niego bardzo zadowolona. Skóra jest odżywiona, doskonale nawilżona, ale niestety po jakimś czasie pojawiły się na jej twarzy bolące gule, których wcześniej nie miała. Obawiam się, że to efekt używania tego kremu, więc nie nadaje się on dla osób z niedoskonałościami cery. Natomiast w przypadku skóry suchej i starzejącej się na pewno dobrze się sprawdzi. Faktycznie nie uczula, a moja mama jest strasznym alergikiem - nie pieką jej oczy, nie ma wysypki, pieczenia, swędzenia itp. Co do redukcji zmarszczek i poprawy tekstury skóry trzeba jeszcze poczekać. :)
Cena: ok. 100 zł

   

Kolejny produkt to balsam Vaseline. Widziałam już dawno tę firmę w Rossmannie, ale nie lubię wazeliny, więc już sama nazwa mnie odrzuciła. Ponad to sprawdzałam skład i nie był jakoś specjalnie zachwycający. Nie zachwyciło mnie i opakowanie, bo gdyby było interesujące, na pewno mimo powyższych wad w końcu bym go kupiła. No ale dostałam go w pudełku, więc przetestowałam. Przede wszystkim moja wersja ma piękny zapach (były różne wersje zapachowe, m.in. kakaowa). Ktoś powiedział, że pachnie jak guma owocowa - zapach jest faktycznie lekko owocowy, bardzo przyjemny, słodki ale i orzeźwiający. Balsam przede wszystkim dobrze pielęgnuje skórę. Nawilża ją i w sumie chyba odżywia, bo kiedy go odstawimy, skóra pozostaje w dobrym stanie przez ok. 48 h. 
Cena: 14,50 zł / 200 ml

Demaquillant Douceur Płyn micelarny do demakijażu Lierac to jeden z 2 produktów niepełnowymiarowych. Tutaj pojemność wynosiła niestety 50 ml. Mówię niestety, bo był to produkt, który mnie zachwycił. Nadaje się doskonale do codziennego demakijażu. Nie za bardzo radzi sobie z wodoodpornymi tuszami, co mnie dziwi, bo normalny makijaż zmywa w kilka sekund. Wystarczą mi dwa płatki! Nie podrażnia mi oczu, nie przeszkadza, kiedy nosimy soczewki. Bardzo ładnie pachnie - trochę kremem, trochę mydłem, ale takim kwiatowym. Jeśli komuś coś to powie, to zapach to białe piżmo i kwiat piwonii. :) Gdyby nie cena, na pewno kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Nie warto zapłacić za niego 65 zł, bo podobny efekt otrzymuję kosmetykami za 20 zł. Lierac przewagę uzyskuje jedynie w stopniu podrażnienia, a raczej jego braku oraz ewentualnie w zapachu.
Cena: 65 zł / 200 ml
Wazelina Vaseline w pełnowymiarowym opakowaniu. No co tu dużo pisać... Zwykła wazelina, ale w poręcznym pudełku, dzięki czemu nie umażemy go z zewnątrz. Poza tym pojemność jest duża, bo 50 ml. Teraz dopiero pomyślałam, żeby sprawdzić, czy faktycznie nie zapycha porów, bo nie chce mi się w to wierzyć. :) Jestem tym produktem zawiedziona, bo to drugi produkt tej samej firmy - nie warto było go wrzucać do tego pudełka, bo to przecież tylko wazelina. Ja na co dzień z niej nie korzystam, więc mi jest niepotrzebna.
Cena: 6,50 zł / 50 ml
Mydełko glicerynowe własnoręcznie robione Organique o zapachu cynamonu. Jest to produkt niepełnowymiarowy. Posiada piękny, lekki zapach cynamonu, któremu bliżej do szarlotki niż duszącego ciężaru z olejków do kominka o tym zapachu. Pielęgnuje w sumie całkiem dobrze, ale do mycia użyłam go tylko raz i to do mycia dłoni. Normalnie leży i po prostu pachnie, ale zapach czuć tylko w promieniu max. pół metra (nie roznosi się po całej łazience), więc zapach nie jest jakoś super intensywny. Na pewno go nie kupię nigdy, bo w dzisiejszych czasach rzadko używa się mydeł, na których mnożą się bakterie jak szalone.
Cena: 14,90 zł / 100 g
Cienie sypkie APC: złoty oraz czarny ze złotym brokatem. Dodatkowo złoty brokat. Cienie są dobrze napigmentowane, ale niestety nie polecam ich używać w sypkiej postaci, bo bardzo się ważą i znikają po... 30 min. Lepiej przerobić je na cienie kremowe. Poza tym kolory przydają się tylko na wielkie wyjścia. Brokat posiada raczej duże drobiny, więc do ciała się nie nadaje. Raczej tylko do paznokci. Uważam, że cena regularna jest zbyt wygórowana.
Cena: 41,50 zł / 3 szt.

Gratis zespół ShinyBox dorzucił pastę Signal wybielającą. Pasta ma niebieski kolor, który wszystko strasznie brudzi - na szczęście nie na zawsze. :) To w sumie jedyna jej wada, bo ma idealny miętowy smak, doskonale odświeża, nie podrażnia mojej wrażliwej jamy ustnej i faktycznie odrobinę wybiela. Wybielenie jest jednak chwilowe, póki niebieski film otula nasze zęby. Mimo to chyba ją jeszcze kupię, bo naprawdę doskonale myje.

Osoby, która posiadają opcję VIP dostały dodatkowo balsam rozgrzewający do rąk Pat&Rub oraz olejek relaksujący do kąpieli i masażu Love Me Green.

Ostatecznie pudełko uważam za średnio udane. Mam nadzieję, że kolejne pudełko będzie lepsze - czekam na dobry rozświetlacz, a podpowiedzi na Facebooku ShinyBox wskazują ponownie na produkt, który zapewni rozświetlenie twarzy. :) Zachwyciła mnie natomiast zawartość pudełka JoyBox - same cudowności tam były, ale niestety nie posiadam własnego i bardzo żałuję.

A Wy jesteście zadowolone z tego pudełka? Zamawiacie kolejne? Które pudełka z kosmetykami są dla Was najlepsze?

22 komentarze

  1. Pudełko fajne oprócz tej wazeliny. Jeśli nie wiesz, jak ją zużyć polecam smarować odrobinę na rzęsy :) Szybciej rosną i przyciemniają się :) No i są mocniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam właśnie niedawno w gazecie, do czego można ją zastosować i było właśnie smarowanie rzęs. Niestety próbowałam już regularnie je smarować serum, ale mi nie wyszło, więc i o wazelinie będę pewnie zapominać. :(

      Usuń
  2. nie zachwyca. Ja jeszcze nie miałam zadnych boxów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - nie zachwyca. Tym bardziej, że sprawdziłam skład ostatniego pudełka i pomyślałam "Aha, cienie już były, a mi potrzebne nie są, więc teraz mogę zamówić, bo ich nie będzie". A tu znowu cienie! :(

      Usuń
    2. To faktycznie kiepsko... coś nietrafiony ten "prezent"

      Usuń
  3. Pudełko samo w sobie fajne ale ta Wazelina ;/ ehhhh nie toleruje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne głównie pod względem ceny. W końcu kosztowało mnie 39 zł, a wartość pudełka wynosi ok. 200 zł. Ale faktycznie wazelina... hihi :)

      Usuń
  4. mnie rozśmieszyła wazelina ;)) ... ale pudełko całkiem przyjemne :))
    Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemne głównie ze względu na cenę (jak napisałam w komentarzu wyżej - 39 zł za kosmetyki o wartości ok. 200 zł), ale ShinyBox zawiodło większość kupujących, bo ponownie dorzuciło cienie. No i wazelinę! :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja również. :( W dzisiejszych czasach spodziewałabym się jakiegoś bardziej odkrywczego, innowacyjnego kosmetyku niż wazeliny.

      Usuń
  6. Kilka lat temu, gdy pudełka pojawiły się po raz pierwszy na polskim rynku skusiłam się na kilka sztuk. Niestety większość pozostawiło niesmak i zdecydowanie wolę przeznaczyć tą kwotę na produkt, który od dawna mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest to ryzyko, które może pozostawić niesmak lub niesamowicie pozytywnie zaskoczyć. Tak czy inaczej wszystkie tajemnice są kuszące, więc jeszcze zamówię jedno pudełko. Jeśli i ono mnie zawiedzie - faktycznie zrezygnuję. :)

      Usuń
  7. Ja już jakis czas temu zrezygnowałam z subskrypcji pudełek. Nie przemawiaja do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena jest na plus i tajemniczość oraz frajda z rozpakowywania są na plus, ale można mocno nie trafić jak ja tutaj... :)

      Usuń
  8. Krem Pose mnie bardzo ciekawi. Pudełko całkiem fajne :) Pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich kremy są do cery raczej bez problemów skórnych typu zaskórniki, grudki, przetłuszczanie itp., raczej dla skóry dojrzałej i suchej. Nie mają niestety kremu do cery mieszanej czy tłustej, więc dla mnie odpadają. Pozdrawiam również i "zaglądnę" niebawem. :)

      Usuń
  9. Widziałam już to [pudełko na innych blogach - nie jest złe, krem nawet mógłby być ciekawy. Fajną ma szatę graficzną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to pudełko odpowiednie dla kobiet ok. 30 r.ż. Mi jeszcze troszkę brakuje, więc nie do końca byłam zadowolona. Ale płyn Lierac to mistrzostwo! :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom