- Idealna skóra - krem i serum Skin Perfection, L'Oreal -

czwartek, 29 stycznia 2015


Witam Was serdecznie!

Niedawno wzięłam udział w niezłej akcji promocyjnej najnowszej serii marki L'Oreal. Firma postanowiła rozdać 3000 (!) zestawów wybranym testerkom. I tu, jak nigdy, uśmiechnęło się do mnie szczęście. Od niemal miesiąca testuję serum oraz krem do twarzy z serii Skin Perfection. Nie oczekiwałam cudów. Wręcz byłam negatywnie nastawiona, ponieważ moja cera jest bardzo kapryśna i niemal na każdy krem reaguje wysypką, błyszczeniem lub (a właściwie przede wszystkim) zapychaniem. Czy moja skóra stała się po nich perfekcyjna? Wszystko zależy od tego, jak każdy z nas definiuje pojęcie "perfekcji".

Akcja reklamowa odbywała się na Ofeminin. Zgłaszające się testerki nie wiedziały, jakiej firmy produkt może trafić w ich ręce. Pokazano nam jedynie opakowania bez napisów. Niedługo po wytypowaniu testujących, bez żadnej wiadomości o decyzji, do moich drzwi zapukał kurier z paczką. Kosmetyki zapakowane były w super pudełeczko:
W środku znalazłam serum oraz krem do twarzy. Oba produkty zapakowane w folię, kartonową nakładkę z polskimi napisami oraz normalne kartoniki. 

Ambasadorką serii jest Blake Lively - aktorka grająca jedną z głównych ról w serialu "Plotkara". Co obiecuje nam producent?


Widzimy, że linia jest przeznaczona dla osób po 30 r.ż.



A tak wyglądają składy:
  • kremu
  

  • serum (niestety zagubiło mi się zdjęcie, więc ściągnęłam skład z internetu)

Water, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Alcohol Denat., Sodium Tetrahydrojasmonate (LR 2412), Ppg-15 Stearylether, Dimethicone, Bis-Peg/Ppg-16/16 Dimethicone, Polysilicone- 11, Dipropylene Glycol, Polymethyl Methacrylate, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/ Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Hydroxyethylpiperazine Ethane Sulfonic Acid, Eperua Falcata Bark Extract, Dimethiconol, Sodium Hyaluronate, Inulin Lauryl Carbamate, Adenosine, Poloxamer 338, Disodium Edta, Hydroxyethylcellulose, Caprylic/Capric Triglyceride, Lens Esculenta Seed Extract, Lentil Seed Extract, Xanthan Gum, Dextrin, Phenoxyethanol, Ci 77891/ Titanium Dioxide, Mica, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Citral, Citronellol, Parfum 


Pozostaje teraz pytanie:

Na wstępie zaznaczam, że mam cerę mieszaną w kierunku tłustej, ale na wszelkie agresywne kosmetyki reaguje przesuszeniem, a jednocześnie nadmiernym wydzielaniem sebum. Takie błędne koło. W związku z tym moja cera jest wyzwaniem dla wszystkich kosmetyków.

Serum i kremu używałam jednocześnie, dwa razy codziennie, przez prawie miesiąc. Przy czym na noc nakładałam oba produkty na serum z kwasami Bielendy (KLIK).

Opakowania
Opakowania są cudowne. Różowe, masywne, szklane, eleganckie. Serum posiada genialną pompkę, która "wypuszcza" idealną ilość produktu. Geniusz. :)

Zapach
Dla mnie jest minusem. Opinie w Internecie są na ten temat podzielone, gdyż połowa twierdzi, że zapach jest zbyt intensywny, a druga połowa, że... zapachu nie ma w ogóle. :) Ja dołączam do grupy drugiej. Te kosmetyki niemal w ogóle nie pachną, a szkoda. Lubię, kiedy każdy kosmetyk, którego używam, daje mi przyjemne doznania zapachowe. No trudno. Jeśli już się wyczuje ten zapaszek, to daje on troszkę kwiatkami, perfumami, troszkę plastikiem, a troszkę pudrem. Takie małe nic.

Konsystencja

Serum jest wodno-żelowo-kremowe. Jak to serum. Krem natomiast jest zaskakujący, bo jest... masełkiem! Byłam więc przerażona, że będę się po nim błyszczeć jak psu jajca.

Wydajność
Niesamowita. Po miesiącu stosowania ubytek to ok. 1/8.

Cena
Ok. 30 zł za każdy produkt, sporej wielkości i cudownej wydajności: krem 50 ml, serum 30 ml.

Przeanalizujmy teraz po kolei obietnice producenta:
- nawilżenie po 1 minucie - faktycznie! Mojej buzi wystarczy takie nawilżenie i wydaje mi się, że skórze suchej również powinno. Odkąd używam tego zestawu, zapomniałam, jak nieprzyjemne może być napięcie skóry, a suche skórki widzę tylko w chlebaku. ;) 
- miękkość po 1 minucie - również prawda. To zasługa składników "pierwszej pomocy" w wygładzeniu, czyli silikonów. Nie mam fioła na punkcie naturalnej pielęgnacji twarzy, bo taka się zupełnie u mnie nie sprawdza, tak więc silikony mi tu nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie - buźka jest milutka, gładziutka i aż chce się jej ciągle dotykać, głaskać i ugniatać... :)
- zmniejszone  pory po 1 tygodniu. Zobaczcie same w największym zbliżeniu (efekt PO 1 miesiącu, więc dałam mu 3 tygodnie gratis):
Zdjęcia robione z fleszem, bez kremu, świeżo po umyciu

Nie widać znaczącej różnicy w wielkości porów, ale widać, że stały się one bardziej regularne. Nie mam już nieregularnych dziurek, jakby obrośniętych dookoła skórą, a normalne, okrągłe dziurki. Może z czasem pory będą zmniejszone, no ale skoro po miesiącu to nie nastąpiło, to co dopiero po tygodniu, jak obiecuje producent...

- promienna skóra po 1 tygodniu - faktycznie moja buzia jest generalnie ładniejsza, ale to wynika raczej z dwóch poniższych faktów.
- zmniejszone zaczerwienienia po 1 miesiącu - widać na zdjęciach wyżej, że skóra jest jaśniejsza. Kosmetyki po prostu rozjaśniają skórę, ujednolicając kolor i zmniejszając tym samym zaczerwienienia. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć swojemu nosowi "przed", bo mam na nim mnóstwo popękanych naczynek. Teraz jest on faktycznie mniej czerwony, szczególnie na zimnie.
- jednolita struktura po 1 miesiącu - to rzeczywiście zauważyłam. To jest właśnie to, co miałam na myśli, pisząc o regularnym kształcie porów. Nierówności skóry znikają, więc wygładzenie jest nie tylko dzięki filmotwórczej warstwie silikonów, ale jest również faktyczne.

Dodatkowo producent podkreślał, że kosmetyki są niekomedogenne. A zapchania obawiałam się najbardziej. Moja kapryśna, "księżniczka na ziarnku grochu" skóra twarzy nie zareagowała na te produkty wysypem niedoskonałości. Jestem więc zachwycona, bo w połączeniu z kosmetykami antybakteryjnymi do mycia twarzy, mam idealne nawilżenie i odżywienie. Teraz skupiam się bardziej na tym, niż na matowieniu, ponieważ moja skóra zaczyna się starzeć. Pojawiają się na niej pierwsze zmarszczki, więc nie lubią, jak się je suszy na wiór. 

Czy skóra się po nim błyszczy? Błyszczy mi się tylko czoło - wręcz się przetłuszcza, ale zaczęło się to po 2 tygodniach stosowania. Miałam podobną sytuację w wakacje, więc nie wiem, czy to tylko przejściowe. Reszta twarzy ma zdrowy, piękny, matowy (wiecie o co chodzi!) blask i jest bez zarzutów. Ale że moja cera jest szalona, wydaje mi się, że produkty generalnie raczej nie powinny zwiększać intensywności wydzielania sebum.

Uwaga na pieczenie. Serum jest na bazie niestety alkoholu - nie czuć tego za bardzo w zapachu, ale czuć niestety po nałożeniu. Twarz mnie piekła, szczypała (ale delikatnie) i zrobiła się mega czerwona. Po dwóch użyciach objawy na szczęście minęły. Głupie więc rozwiązanie z tym alkoholem. :/

Dla kogo stworzona jest seria Skin Perfection?
Dla kobiet bez większych problemów z cerą. Dla tych, które nie walczą już z trądzikiem, ale z okresowymi wysypami. Dla tych, które szukają czegoś, co sprawi, że ich buzia zacznie świecić zdrowym blaskiem, a koloryt i struktura twarzy będą wyrównane. Nie wiem, czy produkty odpowiednio zmniejszą pory. Również mężczyźni mogliby stosować ten krem, bo ich buzia wyglądałaby zdrowiej oraz pobyliby się oznak zmęczenia i poszarzałego kolorytu. 


Podsumowując, uważam, że warto spróbować tych produktów, mimo że w największym zbliżeniu nie widać spektakularnych efektów. Moja buzia raczej w skali 1:1 wygląda po prostu ładniej i bardziej świeżo. To innowacyjna linia, która przede wszystkim nie zapycha. Może nie spełnia wszystkich marzeń, ale jak nudne byłoby nasze życie, gdybyśmy od razu mieli wszystko, czego zapragnęliśmy? :) Szczególnie jeśli jest się kosmetycznym maniakiem i znajdując kremowy ideał jesteśmy zawiedzeni, bo nie możemy już testować niczego dalej... :) Produkty widziałam na razie w Naturze, nie wiem, jak jest z dostępnością w innych drogeriach. Z tej serii możecie również kupić krem BB - ja na pewno po niego sięgnę!

Testowałyście już Skin Perfection? Znacie produkty do twarzy L'Oreal? A jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk, który pozwala osiągnąć skórę idealną?

22 komentarze

  1. Myślałam, ze znowu będę mogła polecić coś mamie, ale podejrzewam, że jej cera jest bardziej wymagająca... no cóż trudno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremy są do cery 30+, więc naszym mamom mogą nie podpasować. Moja podkradała mi parę razy Skin Perfection, ale to niewiele, żeby mogła powiedzieć coś więcej o działaniu np. na zmarszczki. :(

      Usuń
    2. Nie zgodzę się, że kremy są tylko do 30+. Ja dostałam krem który jest przeznaczony dla 20-30+, co więcej są też takie 20+, więc jest ich chyba pełna gama.

      U mnie był fajny przed pierwsze 3-4 dni. Potem zaczał się rolować na twarzy. I wkurzało mnie, ze musze nakladac jedno po drugim i tracic czas.

      Usuń
    3. Jak widać na zdjęciach opakowań, krem i serum, które ja mam, są dla kobiet od 30 r.ż. (a w sklepie z tej linii widziałam dokładnie takie jak moje), ale oczywiście nie ma to kompletnie znaczenia, bo ważny jest faktyczny stan skóry. :) Oczywiście założyłam, że mamy w wieku 40-60 lat mają bardziej wymagającą cerę i ta linia L'Oreal nie da rady.

      Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził. Mi się na szczęście nie rolował, ale nie stosuję pudrów ani podkładów, więc nie wiem, jak się on pod nimi sprawuje. :)

      Ja z kolei lubię nakładać warstwy, bo mam świadomość, że serum, które jest pod spodem, działa lepiej niż krem solo. :)

      Usuń
  2. Fajnie, że trafiły Ci się do testów :) Nie miałam z nimi styczności, ale niestety moja cera nie lubi się z kosmetykami z L'Oreala :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to szczerze mówiąc pierwszy kontakt z ich kosmetykami. Zawsze stosowałam tylko antybakteryjne kosmetyki, a oni nie mieli takiej linii, która spełniałaby moje oczekiwania. A teraz, kiedy zaczynam się starzeć, taka seria jest dla mnie w sam raz. Zawsze warto próbować. :)

      Usuń
  3. faktycznie pory sa zdecydowanie mniej widoczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zauważyłaś różnicę, bo dla mnie jest nie do końca oczywista, ale mam nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej. :)

      Usuń
  4. chyba jestem troszkę za młoda na kosmetyki 30+ :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że są one przeznaczone po prostu dla skóry bez problemów z zaskórnikami, przetłuszczaniem itp., które są częste u nastolatek. Jeśli ktoś nie ma takich problemów, może śmiało korzystać z tej serii. Ja mam 25 lat, używam i żyję! :D

      Usuń
  5. Super, że udało Ci się załapać do testów :) serum kusi :) Obserwuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mam szczęścia do takich spraw. :) Polecam tę serię, jest dla niewymagających, ale lubiących testować. :) Dziękuję i również pozdrawiam.

      Usuń
  6. Hello darling! Great review! I found your blog and I really like! Your posts are so interesting and photos so bright and beautiful! I have a blog too, would you like to follow each other? I would be so happy! ^-^ LEt me know on my blog so I can follow you back!
    xoxo
    www.milleunrossetto.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. How did you find me, Italian girl?! :) Check my blog in the future if you like it. I don't know Italian so I can only use Google Translator (like I guees you did) ... :D I'm going to see your blog soon, don't worry but I don't accept "follow for follow", sorry.

      xoxo, My Dear :)

      Usuń
  7. Widać różnicę, ale krem nie dla mnie. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że zauważacie różnicę, więc faktycznie działa! :) Dla każdego coś innego. :))

      Usuń
  8. Odkąd pojawiły się pierwsze zapowiedzi tej serii mam ochotę na te kosmetyki, szczególnie kusi mnie krem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest warta uwagi, a krem to lekkie masełko, które świetnie nawilża! :)

      Usuń
  9. ciekawy, jednak nie kusi mnie na tyle by go kupić....

    OdpowiedzUsuń
  10. BArdzo mnie kusi ten produkt, zwłaszcza że juz czytam kolejna pozytywną opinię o niem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja własnie zamówiłam krem i serum. Już się nie mogę doczekać przesyłki. Dużo naczytałam się o tym produkcie :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom