- Drugi i trzeci tydzień promocji w Rossmannie -49% || Co już kupiłam, a co kupić w ostatnim tygodniu? -

poniedziałek, 4 maja 2015

Hej Kwiatuszki!

Wałkujemy temat promocji. :) Drugi tydzień promocji jutro dobiega końca, a 6. maja zaczniemy ostatni etap. Szał opanował tysiące drogerii w Polsce, ale wiele z Was ku mojej radości nie uległo pokusie zakupu niepotrzebnych kosmetyków. Te zaś, które nie pohamowały apetytu i zapakowały koszyki po brzegi, zobowiązane są do niezwłocznego napisania posta na ten temat. I to też się chwali, żeby internetowe pamiętniki, jakimi są nasze blogi, tętniły codziennym życiem. Każdy więc dziś rośnie w moich oczach bez względu na zawartość (lub jej brak) Rossmannowskiego koszyka. Bądźcie tak mili (panowie również) i pochwalcie mnie za moją powściągliwość w drugim tygodniu i zajrzyjcie, na co poluję od środy. :)


Tak jak powiedziałam, pierwszy raz od bardzo dawna nad pokusą wyciśnięcia promocji do ostatniej kropli zwyciężył zdrowy rozsądek i wybrałam tylko dwa, chyba możliwie najtańsze produkty. Są to: baza pod cienie Wibo i paletka cieni Make Up Box również Wibo. Odpuściłam sobie tusze, eyelinery itp., bo niedawno zaopatrzyłam się już w kilka, więc niepotrzebne mi były kolejne.


W sumie, w promocji zapłaciłam za nie 10 zł. 5 zł za bazę (cena regularna 9,99 zł) i 5 za cienie (10, 29 zł). Niewiele jak za tyle kosmetyków w jednym (baza+ 6 cieni z lusterkiem i pacynką), ale czy warto było?


"Co mnie podkusiło?" zapytałam samą siebie testując te produkty. A no, Wy! :) Naczytałam się pozytywnych recenzji i niestety troszeczkę się zawiodłam. :( 



Zacznę od paletki. Mamy tu sześć cieni, które w opakowaniu wyglądają na brokatowe, ale po dotknięciu powierzchni pędzlem i zdjęciu zewnętrznej warstwy okazuje się, że ten śliczny, mieniący się w świetle brokacik znika. W efekcie na powiece lądują cienie metaliczne (co jest faktycznie wspomniane pod koniec opisu producenta), co nie odjęłoby im uroku - wręcz przeciwnie, lecz jest pewna ogromna wada. Ich pigmentacja jest straszna. Mam inne (ulubione) cienie za 5 zł (!) i są genialne i tu miałam nadzieję, że będzie podobnie, ale niestety... Skóra prześwituje pod wieloma warstwami cienia. Są cudownie kremowe (mimo że prasowane :), ale niestety nakładanie pędzlem po prostu nie wchodzi w grę. No, na bazę jeszcze jakoś pójdzie, ale trzeba się nieźle namęczyć z jasnymi kolorami, co pokażę Wam za chwilę. Nakładanie silikonową pacynką jest przyjemne i szybkie. Blendowanie, jeśli zadowoli nas pigmentacja, jest łatwiutkie.


Jakie kolory tu znajdziemy? Perłową biel, dziewczęcy róż, jasny niebieski, brąz, srebro i czerń. Opakowanie jest tragicznej jakości i okropnie się otwiera (ja otworzyłam je dwa razy, ale zamknęłam tylko raz - teraz mam je ciągle otwarte, żeby się w przyszłości nie męczyć). Na szczęście jest opakowane folią, co na takich promocjach jest zbawiennym środkiem przeciwko macaczom. Pod pacynką jest malutkie, wbudowane lustereczko dobrej jakości, no ale nie widać w nim nic, tak bardzo jest małe. Wydaje mi się, że będą niewydajne, bo przez tą kremowość i konieczność nakładania wielu warstw szybko znikają. Mają w składzie parabeny i, szczerze mówiąc, czuję, że troszkę mnie pieką oczy, więc wrażliwe ślepka lepiej niech sobie ten zakup odpuszczą.


Bez bazy cienie wyglądają tragicznie i po kilkunastu minutach zbierają się w załamaniach, ważą się i robi się z nimi wszystko złe, co tylko możecie sobie wyobrazić. :) Tutaj macie swatche i to, jak prezentują się cienie na oczach (spójrzcie tylko na same cienie, bo kreski są jedna w trakcie demakijażu, a druga w trakcie tworzenia innego makijażu - nie pytajcie :D). Zdjęcia pokazuję z fleshem i jest to naprawdę sto razy lepsza wersja tego, jak wyglądają bez flesha - nie było wtedy niestety widać nawet różnicy między kolorem niebieskim a różowym...





Po lewej: cienie niebieskie bez bazy, cienie różowe z bazą

Widać, że różowy jest słabo napigmentowany, niebieski odrobinę lepiej - reszta wygląd bardzo podobnie. Przejdźmy do bazy. Jest leciutka, przyjemnie kremowa, nie podrażnia oczu. Ułatwia na pewno rozprowadzenie cienia, pozwala na zastosowanie mniejszej jego ilości, żeby pokryć powiekę. Ale nie podbija pigmentacji niemal w ogóle, co jest ogromnym minusem. Trwałość cieni przedłuża, uniemożliwia im wchodzenie w załamania, zmarszczki itp. 


Bardzo spodobało mi się w niej to, że w ogóle jej nie czuć na powiekach. Opakowanie jest cudowne, bardzo eleganckie, a do tego zapakowane w ładny kartonik. Wygląd wyglądem, ale niestety praktyczny taki słoiczek nie jest. :( Paznokcie mi się wbijają w produkt, a palce są dla mnie najlepszym narzędziem do nakładania bazy. Mimo wszystko polecam jednak nieco droższą, ale o niebo lepszą, bazę Zoevy. Nie uda mi się na bazie więc zaoszczędzić, o cieniach nie wspominając. :)



Podsumowanie będzie krótkie: 10 zł w plecy! :)

Na co warto polować od środy (do wyboru: pomadki, błyszczyki, kredki do ust, lakiery, odżywki do paznokci)?

Jeśli chodzi o lakiery:






A co Wy upolowałyście na promocji? :) 


49 komentarzy

  1. Odpowiedzi
    1. A czemuż to? :) U mnie też skromniutko, choć kusiły mnie tusze, nie powiem. :)

      Usuń
  2. Ja przygarnęłam Maybelline Color Tattoo w odcieniu On and on Bronze, na który polowałam. Udało mi się kupić ostatnią sztukę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara! :) I jesteś zadowolona? :) Zauważyłam w Twoim poście pędzel Kabuki z Essence - jutro po niego jadę, cudowny. <3

      Usuń
    2. Jest świetny, zarówno sam jak i w formie bazy pod cienie :) Kabuki wymiata :)

      Usuń
  3. Ja czekam na promocję na produkty do ust:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba się nie załapię na ostatni tydzień przecen :(

    OdpowiedzUsuń
  5. ja z ręką na sercu nawet nie zajrzałam do Rossmana ani nigdzie indziej na promocje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę, na pewno jakieś dowody zbrodni na półkach łazienkowych leżą! :)

      Usuń
  6. U mnie zakupy skromne i tylko te planowane (no może oprócz kredki rozświetlajacej pod łuk brwiowy Lovely, ale kosztowała 4zł na promocji - niestety jest kiepska :( ) W ostatnim tygodniu planuję kupić jedynie lakier Rimmel 50 sec w odcieniu 500 Pepermint (moja idealna mięta) ale będzie to dla mnie wyzwanie wyjść tylko z lakierem, gdyż mam słabość do produktów do ust :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja mam podobnie, że uwielbiam wszelkie pomadki - a potem ich prawie nie noszę! :/ Ale muszę je kupować, bo mam taką chorobę. :D Kup chociaż coś z Wibo - portfel nie ucierpi, a zawsze będziesz miała coś nowego. :))

      Usuń
  7. Miała apetyt na szminkę w kredce Bourjois ale niestety nie załapałam się na interesujące mnie kolory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie mam nadzieję, że u mnie będą te kolory. Ale poluję bardziej na ich pomadki niż kredki, bo kredki mają okropne zapachy i wolę dlatego kredki z Astora czy Rimmela. :)

      Usuń
  8. U mnie zakupy to tylko lakiery i jeszcze raz lakiery .Choruję na Sally Hansen Gel ,ale słyszałam że nigdzie niema do tych lakierów top cotu , ale i tak kolorki kupię.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, Mamo, poszukam Ci top coatu. :D :*

      Usuń
  9. Niestety na tcy promocjach nie kupiłam jeszcze nic ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może właśnie "stety"? :) Chyba że polowałaś na coś, czego już nie było. :(

      Usuń
  10. Ja na razie względnie się trzymam bo kupiłam tylko korektor i rozświetlacz Wibo. na jakiś lakier chętnie bym się skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Do tej pory skusiłam się wyłącznie na 2 tusze, 2 podkłady i puder. Z tej ostatniej promocji - nie skorzystam. Mam za dużo produktów naustnych - a ostatnio wybrałam się jeszcze do salonu Kiko i kupiłam szminkę oraz błyszczyk ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi - wyłącznie?! :D Toż to dużo! :D Właśnie jeszcze nie byłam w ich salonie, muszę tam zajrzeć, ale to już chyba za miesiąc...:D

      Usuń
  12. Ja skusiłam się tylko na tusz do rzęs Maybelline, ale to z konieczności bo jego poprzednik już się kończył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie miałam żadnej konieczności, nad czym ubolewam. :( :D

      Usuń
  13. Te promocje Rossmana są świetne i naprawdę można wpaść w szał zakupów! Szkoda, że czasami produkty rozchodzą się jak ciepłe bułeczki i ciężko znaleźć odpowiedni odcień. Ale takie już uroki tego typu akcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pójść od razu po otwarciu w pierwszy dzień promocji - wszystko na spokojnie się wybierze i jest pełen wybór. :)

      Usuń
  14. uwielbiam te Rossmanowe promocje !

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć
    Nazywam się Klaudia i z chęcią stworze dla Ciebie ślicznego bloga.
    Jeśli, więc jesteś zainteresowany czymś takim, proszę napisz do mnie.
    O to mój FB https://www.facebook.com/wystrojbloga
    Zapewniamy szybką i dobrą prace, okraszoną stałym kontaktem.
    Zapraszam serdecznie i przepraszam za SPAM :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale sama tworzę layouty. :) Jeśli będziesz miała dobre prace, klienci sami do Ciebie dotrą, niepotrzebny ten SPAM... :)

      Usuń
  16. Ja upolowałam polecane przez Ciebie pomadki w kredce Rimmel a także dwa lakiery Sally Hansen :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja drugiego tygodnia zdecydowałam się jedynie na tusz, a w ostatnim tygodniu przygarnęłam 3 lakiery. Mam nadzieję, że na tym się skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. też kupiłam tą bazę, różnica, jest.... zwłaszcza w trwałości cieni:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie podpasowała - mi nie bardzo, cienie muszą być dobrej jakości, żeby w miarę się sprawdzała. :)

      Usuń
  19. po ostatnim incydencie jaki mnie spotkał w Rossmannie nie wybrałam się i nie wybieram na 3 ostatnią część promocji, dochodzę do wniosku że kobiety "dziczeją" na tych promocjach ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co się stało? :( Ja na szczęście podczas tej promocji nie byłam świadkiem dzikiego tłumu, jaki widziałam na ostatniej. Ale skutki tego szału widać niestety było gołym okiem - wszystko poniszczone... :(

      Usuń
  20. Skusiłam bym się na jakąś pomadkę ale jestem za daleko,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, my wszystkie za Ciebie ich nakupowałyśmy! :)

      Usuń
  21. Jestem z siebie dumna, że nie kupiłam na promocji nic do ust :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Ciebie również! :D Ja niestety uległam dwóm produktom, o którym Wam być może niebawem opowiem... :)

      Usuń
  22. Ja skusiłam się na coś w każdym tygodniu promocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zakupiłam pudry, tusze, lakiery, kredki :)

      Usuń
    2. I tak trzymać! Kobieta musi ulegać promocjom. :D

      Usuń
  23. U mnie zakupy kolorówkowe wypadły raczej skromnie, zapasów nie robiłam :) Ale na pomadkę matową Bourjois się skusiłam, bo chodziła za mną już od dawna.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie poszalałaś i to się ceni :) Miałam wziąć tę bazę, ale ostatecznie zrezygnowałam, bo przypomniałam sobie, że mam jeszcze nową, nieotwartą Oj ja w tym roku znowu poszalałam. Ale... nie żałuje:D Miałam wymówki, że to nagroda za trud maturalny, że zbliżały się moje urodziny, że przecież nie kupię nigdzie taniej. Tak tak... Jeśli jesteś ciekawa co kupiłam to zapraszam
    :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom