- Kolekcja Yankee Candle - Out of Africa -

czwartek, 6 sierpnia 2015


Hej Misie Kolorowe!

Palicie woski i świece zapachowe nawet w czasie upałów? Mój Narzeczony zawsze krzyczy: "Nie dość, że gorąco, to jeszcze Ty mi tu świecami grzejesz!". No i cóż ja mu na to mogę odpowiedzieć? Nie potrafię żyć w bezzapachowym świecie... :) Dlatego na ratunek przyszła mi nowa kolekcja Yankee Candle Q3 2015 - Out of Africa. Seria inspirowana jak sama nazwa wskazuje Afryką - zarówno tą stroną egzotyczną i dziką, jak również ekskluzywną i elegancką, bo takie również ma ten kontynent. Afrykańskie wyspy, tonące w słońcu sawanny, a nawet górskie, ośnieżone szczyty. Czego chcieć więcej w przejściowym okresie między upalnym latem a chłodną jesienią?


Kolekcję możecie zamówić na Goodies.pl pod tym linkiem: KLIK. Jest dostępna w wersji wosków, samplerów oraz wszelkich wielkości świec w tradycyjnych cenach. Oprócz tej serii zamówiłam również dwa woski Kringle Candle, o których niebawem Wam opowiem, pierwszą świecę YC na wypróbowanie oraz szampon Natura Siberica, który jest genialny. 

Kolekcja Out of Africa nie powaliła mnie wyglądem. Jedynie Kilimanjaro Stars zdaje się być nieodkrytą tajemnicą Czarnego Lądu, owitą w roziskrzone, chłodne niebo. Wszystkie kolory są faktycznie jesienne: drogocenne złoto, eleganckie bordo, stonowany granat i soczysta pomarańcza. Obrazki na świecach i woskach również mnie nie zachwycają, za to zapachy, mmm... Poczytajcie! :) Ale zanim to zrobicie, przejrzyjcie, jakich obiektów afrykańskich dotyczą te woski...




Powyżej widzicie afrykańską sawannę na tle Kilimandżaro. Niech nie dziwi nas śnieg w Afryce - w końcu to szczyt wznoszący się na wysokość niemal 6000 m n.p.m. U jego stóp faktycznie znajdziemy niewiele roślin, ale im wyżej, tym więcej lasów i wilgoci...


A tak wygląda nocą - i już wiadomo, dlaczego "zwykła górka" stała się inspiracją dla twórców linii zapachowej Yankee Candle:


Kolejne miejsce to Egipt. Oczywiście inspiracją musiały być w tym przypadku piramidy. I choć zapach "egipskie piżmo" niewiele ma z nimi wspólnego, pojawiają się one na etykiecie jednego z wosków. Egipskie piżmo to nic innego jak starożytne perfumy, które miały zabijać brzydki zapach ciała. Wśród piramid pewnie na próżno byłoby szukać pięknych kobiet, ukwieconych piżmem, więc troszkę szkoda, że tak nietrafny jest ten obrazek. Tak czy inaczej, można dzięki jednemu z zapachów i odrobinie wyobraźni, przenieść się do świata starożytnych piramid...




Następnie Yankee Candle przenosi nas na typowy obrazek Afryki, tj. na sawannę Serengeti, pełną dzikich zwierząt, a ubogą w roślinność:



Żeby nie umniejszać temu miejscu uroku, odbywamy tam podróż nie w dzień, a podczas zachodu słońca:



Na koniec odkrywamy białą orchideę - coś na wzór naszych storczyków, które niestety nie pachną. YC ukazuje nam to złoto Afryki, kierując uwagę w stronę afrykańskich miast, gdzie ludzie pielęgnują te cudowne kwiaty...




A teraz, kiedy macie już wyobrażenie o tych magicznych, odległych miejscach, przejdźmy do opisu poszczególnych zapachów. :)




Kilimanjaro Stars
"Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Aromat czystego górskiego powietrza splecionego z chłodną nutą mięty i ciepłą paczulą."

Opowieść o Afryce zacznę od najsłabszego moim zdaniem zapachu z całej linii - Gwiazd Kilimandżaro. O ile wygląd ma najładniejszy, o tyle zapach męskich perfum jest dla mnie nie lada banalną i zbyt oczywistą męką. 
Kilimandżaro to góra w Tanzanii, która wyróżnia się na tle sawanny sporą ilością równikowej roślinności, wilgotnymi lasami i wiecznymi śniegami na szczycie. Kompletnie nie pasuje więc do wyobrażeń o suchej, słonecznej Afryce. Zapach ma więc raczej kojarzyć się z wilgotnym, mroźnym, nocnym powietrzem, a co opisze taki klimat lepiej niż męskie, mocne perfumy? Dokładnie taki jest ten zapach - to po prostu męskie perfumy. Zapach, który każdy z nas zna, bo nie jest to wyjątkowa i oryginalna woń, lecz zapach pospolitego, męskiego dezodorantu. Pewnie ktoś z Was rozpozna w nim konkretną firmę perfum, mi się to nie udało. Kilimandżaro jest pozornie rześki, dzięki odrobinie mięty, lecz również słodkawy i ciężki, co z czasem męczy i niestety nie trafia w mój gust. Dla wielbicieli męskich zapachów będzie idealny. Najlepiej nada się do biura i oficjalnych pomieszczeń oraz sklepów z ubraniami męskimi. Intensywność oceniam na 5/5. Sam zapach na 2/5.








Egyptian Musk
"Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Aromat uwodzicielskiego piżma połączonego ze szczyptą wanilii i drzewa cedrowego."

Kolejny zapach to Egyptian Musk, czyli Egipskie Piżmo. To kolejny "męskawy" smaczek, w którym piżmo i drzewo cedrowe aż musują w nosie. W porównaniu do Kilimandżaro jest słodszy i lżejszy, podobny, kiedy wąchamy wosk, do perfum Cuba. Po rozpaleniu dobija się jakaś bardziej orzeźwiająca nuta, lecz nadal powietrze osładza wanilia. To ładny, delikatny zapach o dość neutralnych akordach. Nie zostanie moim ulubieńcem, ale również nie znienawidzę go. I powiem szczerze, że ten obraz piramid, mimo moich początkowych wątpliwości, naprawdę pasuje do tego zapachu. Od razu widzę siebie w chłodnych ścianach piramidy, trzymającą w dłoniach jakieś egipskie papiery, parujące słodkawą wonią starości, a z zewnątrz dociera do mnie suchy, rozgrzany słońcem wiatr z drobnymi ziarenkami piasku. Egzotyczny, lekko kadzidlany i nieco mydlany egipski wosk dla tych, którzy nie lubią intensywnych zapachów. Nada się do biura, sklepu, salonu, przedpokoju, sypialni, a nawet łazienki. Oceniam go na 3/5.





Serengeti Sunset
"Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Uwodzicielski aromat słodkich owoców, cytrusów, kwiatów lotosu i bursztynu przenoszący nas na afrykańskie Serengeti o zachodzie słońca."

Sawanna, akacje, rozgrzany piasek obsiany gdzieniegdzcie suchymi kępami trawy, żyrafy, nosorożce, lwy i antylopy... Czy nie to widzimy, myśląc o Afryce? To wszystko znajdziemy na Serengeti - równinie afrykańskiej. Ten zapach ma przenieść nas przed zachód słońca w tym miejscu. Jest zaskakująco soczysty i owocowy. Kwaśny i cytrusowy do bólu. Egzotyczne owoce grają tutaj pierwsze skrzypce, a bursztyn dodaje pikanterii. W życiu bym nie powiązała tak owocowego zapachu z Afryką, choć teraz faktycznie wydaje mi się, że w końcu odległy kontynent, musi kojarzyć się z czymś egzotycznym. Nie dajcie się jednak zwieźć, ponieważ z czasem zapach rozwija się niczym kwiat lotosu, którego nuty znajdziecie w tym wosku. Po kilkudziesięciu minutach czuć BARDZO intensywny zapach orientalnych perfum. Musiałam aż go zgasić, tak mnie męczył i drapał w nosie. Ale w żadnym wypadku nie jest to brzydki zapach, wręcz przeciwnie! Jest aromatyczny, odpowiednio przyprawiony niczym owocowe na deser przygotowane w sposób wytrawny. Nie zrozumiecie, póki nie spróbujecie. To jeden z najbardziej zaskakujących i cudownie rozwijających się zapachów, jakie oferuje nam Yankee Candle. Intensywność oceniam 5/5. Nada się do dużych pomieszczeń. Całościowo zapach oceniam na 4/5.








Madagascan Orchid
"Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Intensywny i intrygujący aromat białej orchidi z Madagaskaru, która kwitnie tylko przez jeden dzień."

Ostatni zapach Out of Africa to kwiatowy zapach białej orchidei prosto z Madagaskaru. Żadnego Króla Juliana i szalonych pingwinów - tylko kwiaty. :) Czasem zarzucam YC, że robią zbyt wytrawne i niewyważone kwiatowe zapachy, od których boli mnie głowa i mam mdłości. Tu mamy do czynienia z eleganckimi perfumami. O ile dotychczasowe zapachy były naturalne i nieokrzesane, o tyle ten jest wyjęty z gustownego falkona, stojącego na uroczej toaletce dojrzałej kobiety. Jest słodki, głęboki i wytworny. Czuć tu lepką woń nektaru z orchidei, ale też delikatnie gorzkawy zapach liści tego niesamowitego kwiatu. Jeśli orchidea naprawdę tak pachnie, marzę o tym, by ją powąchać i pogłaskać dłonią jej aksamitne płatki. Cud! Mój ulubieniec tej serii o genialnej intensywności, którą oceniam ponownie 5/5. Polecam go do salonów, przedpokojów i sklepów z ubraniami czy salonów fryzjerskich i kosmetycznych. Ocena końcowa to 5/5.








Out of Africa zachwyca intensywnością i zaskakuje kompozycjami zapachowymi. Poza Kilimanjaro Stars na próżno szukać tu płytkich i nudnych zapachów. Wszystkie pozostałe są rozbudowane, ciężko jest wyróżnić poszczególne nuty i tylko opakowania pozostawiają nieco do życzenia. Jest to kolekcja jesienna i na chłodne wieczory świetnie sprawdzi się, ogrzewając nas otulającymi zapachami, go każdy z nich - mimo że seria określona jest przez producenta jako rześka - jest słodki i przytulny. Każdy, kto lubi "perfumowe" zapachy, będzie zadowolony. Zaopatrzcie się w nie teraz, póki jeszcze są dostępne, bo również w letnie wieczory, będą Wam przypominały o wakacyjnych przygodach. :) 




Opisy zapachów wykorzystałam z www.goodies.pl. 

28 komentarzy

  1. Odpowiedzi
    1. Widzę, że znalazłeś w nowej kolekcji swojego ulubieńca, super! :)) U mnie będzie to chyba jednak Madagascan Orchid. :)

      Usuń
  2. Wie poataralas się :D Aż chcę się zapalić wosk <3
    Właśnie zastanawiam się nad kupnem kominka i kilku włosków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :*
      Dobry kominek to podstawa, inaczej nie wykorzystasz potencjału wosku, pamiętaj o tym! :)

      Usuń
  3. Boziu!!! Jakbym mojego męża słyszała z tym paleniem! Masakra z tymi chłopami!!!!
    Serengeti Sunset nie podszedł mi zupełnie, Kilimanjaro już na such za bardzo męski i nawet nie paliłąm wosku. Egyptian Musk nie znam
    Za to MADAGASCAN ORCHID... jaki to cudny zapach!!! Koniecznie muszę kupić świecę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak mojemu mama wszystkie szafy lawendą na mole wyłożyła i potrzebował czegoś na zabicie tego smrodku, błagał o choć jedną kosteczkę YC... :D:D
      Ja nie za bardzo lubię mocno owocowe zapachy, ale Serengeti miał dla mnie drugie dno, które mnie urzekło, ale po czasie męczyło. :( No tak, Kilimanjaro to po prostu męskie perfumy. Dla mnie również Madagascan Orchid jest genialny i na jesień chyba również zaopatrzę się w świecę. :D

      Usuń
  4. z woskami czekam do jesieni :))) ale bardzo lubię :) choć ostatnio głównie palę świece BBW :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak nie tylko faceci nie lubią palić wosków w upały! :D Właśnie rozpoczynam przygodę z innymi zapachami i okazało się, że Kringle Candle bije YC na głowę, dlatego w niedzielę, kiedy będę w Warszawie, kupię pierwszą świecę BBW! :) Jaki zapach mogłabyś mi polecić, Kochana? :*

      Usuń
    2. Kochana musisz powąchać na miejscu te świece, ja lubię owocowe , cytrusowe :) ale jest też dużo sezonowych więc ciężko doradzić :)na pewno coś wybierzesz :)))
      Udanych łowów :*****

      Usuń
  5. Chętnie wypróbuje te woski, choć obecnie ich nie palę, chyba mam zdanie jak Twój narzeczony że za gorąco póki co :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak można żyć bez zapachu w upały! :D

      Usuń
  6. Najbardziej zaciekawił mnie Serengeti Sunset, muszę się zapoznać z tym zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz owocowe zapachy to na pewno będzie dla Ciebie. :)

      Usuń
  7. Strasznie ciekawią mnie woski Yc :)
    Kochana poklikasz u mnie w linki w najnowszym poście ? Bardzo proszę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dorzucę kilka do najbliższego rozdania. Zapraszam w przyszłym tygodniu na bloga. :*

      Jasne, zawsze pomagam moim Czytelnikom! :)

      Usuń
  8. Rewelacyjnie opisałaś nowe woski YC ;)
    Cała afrykańska kolekcja zapachowa prezentuje się cudnie i pewnie tak samo pachnie, jednak najbardziej interesują mnie: Serengeti o zachodzie słońca (kocham cytrusy i kwiat lotosu), no i jako fanka storczyków, nie mogłabym przejść obojętnie wobec orchidei z madagasakaru ;)

    Miło mi Cię poznać tak w ogóle :) Pozwolę sobie dodać do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :*

      Wszystkie zapachy są faktycznie inspirujące i każdy znajdzie coś dla siebie. :)

      Mi również. :) Znów dziękuję. :)) :*

      Usuń
  9. Musze się na nie skusić.. :D dodaje i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ten egipski wosk musi kiedys do mnie trafić <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Latem uwielbiam szczególnie wosk BEACH WOOD :)
    +obserwuję :)
    www.ladyaggu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego zapachu, chciałam go zamówić online, ale podczas składania zamówienia okazało się, że jest akurat niedostępny, buu... :(

      Bardzo mi miło. :) :*

      Usuń
  12. Bardzo lubię woski YC, Kringle jeszcze nie miałam. Świetnie dobrane tła do zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamawiaj Kringle, Kochana, są o niebo intensywniejsze! :)
      Dziękuję. :*

      Usuń
  13. w te upały nawet nie chciałam myśleć o paleniu świec ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham woski YC, teraz u nas w domu pali się YC o zapachu Oceanside, jest boski polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Np poczułam się prawie jak w Afryce ;)

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom