- Soap&Glory haul. Mydło i ch(w)ała - część 2. -

niedziela, 27 września 2015

Hejka Kochane Misie!

Kto z Was jeszcze nie wie, że kocham różowy kolor? Z tego, a nie innego powodu (no może jeszcze dlatego, że jestem łasa na ładne opakowania i obietnicę ładnego zapachu) dziś prezentuję Wam haul Soap&Glory. Już daaawno temu zamówiłam paczkę tych kosmetyków, ale nie lubię Wam sprzedawać bajeczek, dlatego długo testuję produkty, wyciskając z nich siódme poty. :) Opowiem Wam o kilku różowych perełkach, choć nie zabraknie też lisów w różowych, owczych skórach. Te produkty nie są tanie, więc warto przed złożeniem zamówienia zorientować się, co warto kupić, a czego lepiej unikać.

Wychodzę z założenia, że z reguły nie warto wydawać dużych pieniędzy na kosmetyki, ponieważ zawsze możemy znaleźć ideał wśród tanich produktów. Ale jestem kobietą i nie oszukam samej siebie, że nie pragnę czasem czegoś więcej. Dlatego na urodziny, które były już dawno temu, zażyczyłam sobie paczkę od Soap&Glory. A właściwie ze sklepu La Beauty, ale w paczce były tylko i wyłącznie kosmetyki marki Soap&Glory. Różowe, niemal ociekające słodyczą, w tych swoich uroczych retro opakowaniach mąciły mi w głowie, kiedy próbowałam wybrać to, co chciałam naprawdę zamówić. No i ostatecznie się udało. Co więc wybrałam?


1. Żel pod prysznic Foam Fall (linia zapachowa Frutigo) 39,99 zł / 500 ml
Zaczynam od niego, bo był totalnym rozczarowaniem. Od początku zakładałam, że zamówię w miarę możliwości kosmetyki z różnorodnych linii zapachowych. Ponieważ zapachu Frutigo jeszcze nie znałam i obawiałam się go nieco, postanowiłam, że poznam go w formie żelu. Założyłam, że jeśli mi się nie spodoba, to nie będzie wielkiej tragedii, bo zapach żelu się szybko ulotni i nie będę musiała się z nim męczyć cały dzień czy noc, tak jak w przypadku balsamu. Chwała mojej kobiecej intuicji! Frutigo to według producenta zapach głęboko owocowy, z wyraźnie zaakcentowaną figą. Dalej mamy tu mrożone yuzu (coś na wzór cytryny i mandarynki), słodką pomarańczę i pomelo. Powiem Wam tak - ten zapach zbiera najwięcej negatywnych opinii. W moim przypadku na początku czuję dość rozkoszny, delikatny i owocowy zapach. Jest bardziej kremowy i pudrowy niż egzotyczny. Całe wydarzenie trwa kilka sekund, po czym uderza mnie w nos coś, co początkowo łączyłam z zapachem myjki, którą dostałam gratis. Tak jakby pachniała ona strasznie mocno plastikiem. Później okazało się, że ten plastikowy zapach pochodzi od żelu. Coś zaskakująco nieładnego jak na Soap&Glory. Gdyby nie bardzo dobre właściwości pielęgnacyjne żelu, na pewno zużyła bym go do mycia podłóg. Mimo mojego AZS żel nie podrażnił, nie uczulił, a wręcz łagodził krostki i napięcie skóry. Doskonale nawilżał i wygładzał. Nie pozostawia żadnej warstwy po zmyciu, lecz miękką i delikatną skórę. Generalnie żele tej firmy są bardzo dobre, więc polecam Wam inne zapachy. Na ten nie warto tracić czasu, przynajmniej moim zdaniem. Może ktoś pokocha ten zapach. :) Oczywiście wrzucam Wam skład, choć nie warto się nim sugerować, bo wbrew pozorom produkt jest naprawdę dobrze nawilżający. Może to przez brak SLS?





2. Balsam do ciała Daily Smooth (linia zapachowa Mist You Madly), 59,99 zł / 500 ml
Cudowny zapach - kwiatowo-orientalny osadzony na kremowej, pudrowej bazie. Czuć tu nutki owoców, ale generalnie jest on ciepły i otulający. Zobrazowałam już Wam ten zapach w tym poście. Testowałam wcześniej masełko o tym zapachu. Teraz zdecydowałam się na coś lżejszego, bo ponieważ masło się kleiło, wolałam delikatniejszą konsystencję na lato. Poza tym tutaj mam aż 500 ml balsamu, a masełko ma jedynie 300 ml, przy czym ceny są niemal takie same. Jeśli chodzi natomiast o właściwości pielęgnacyjne, z mojego punktu widzenia niczym się nie różnią. Mamy dobre nawilżenie, eliminację napięcia skóry i wszelkich suchych skórek. Nawilżenie jest długotrwałe. Brakuje mi jedynie odżywienia, bo skóra nie wygładza się, ani widocznie nie ujędrnia. Czyli standard u Soap&Glory. Nadaje się do smarowania nóg po goleniu, ponieważ nie podrażnia i nie powoduje wysypu krostek, wręcz jest ich mniej, co mnie trochę dziwi, gdyż balsam jest mocno perfumowany. Dodatkowy minus to pozostawianie uczucia lepkości i w związku z tym długie wchłanianie. Niby nie plami ubrań, ale mało kto lubi lepienie się ubrań do nabalsamowanego ciała. Po wchłonięciu skóra jest miękka, jedwabista i pokryta leciutkim filmem. Na koniec skład:





3. Masło do ciała The Righteous Butter (linia zapachowa Original Pink), 57,99 zł / 300 ml
Miałam już jego miniaturkę, której właściwości i zapach opisywałam tutaj. Od tamtej pory właściwie nic się nie zmieniło, choć mam jedną uwagę. W miniaturce zapach był intensywny, a tu, w pełnowymiarowym opakowaniu, jakby zwietrzały. Balsam niemal nie pachniał, dopiero po rozsmarowaniu pojawiał się cudny zapach. Może to wina braku zabezpieczenia. Nie ma żadnej folii czy złotka,  które ograniczałoby ulatnianie zapachu - swoją drogą  to mój ulubiony nie tylko wśród całej marki, ale ukochany w ogóle. Dość trwały, bo utrzymuje się niemal cały dzień na skórze. Właściwości pielęgnacyjne identyczne jak w przypadku balsamu i masła z linii zapachowej Mist You Madly. Tu jedynie uczucie lepkości jest mniejsze. Należy pamiętać, że główna różnica między masłami a balsamami to większy procent udziału w składzie substancji czynnych (masło shea, masło kakaowe, olej kokosowy, olej różany) w przypadku masła. No i masło nie ma parafiny, a balsam dodatkowo posiada olej migdałowy wysoko w składzie. W ten sposób właściwości odżywcze są dość podobne - podobnie przeciętne. A jaka jest różnica między masłem The Righteous Butter a The Daily Smooth? Zapach - składy są identyczne i już Wam o tym kiedyś wspominałam.






4. Peeling do ciała Breakfast Scrub (linia zapachowa Smoothie Star), 49,99 zł / 300 ml
To mój ideał i chyba najbardziej ukochany kosmetyk, jaki posiadam. Piękne opakowanie kryje tu cudowną zawartość. Peeling wygląda i pachnie, jakby był jadalny. Czym pachnie? Jeśli znacie zapach Solonego Karmelu z Yankee Candle, to ten peeling pachnie podobnie. To jest słodko-wytrawny zapach, ponoć syropu klonowego. Dla mnie to słodki karmel, lekko przypalony i srogo posolony. Tak, że aż czuć w nim nutę mocno wytrawnej magi, dzięki której zapach nigdy się nie nudzi i nie staje się mdły. Mniam! Zawiera masło cupuacu oraz ekstrakty z banana, migdałów i miodu. Jest idealny zdzierakiem na bazie soli, cukru i płatków owsianych, który jest niemal tak silny jak peeling kawowy, ale przy tym ani trochę nie podrażnia skóry nawet po goleniu. Po peelingu nie potrzebujemy balsamu, bo pozostawia on skórę gładką, nawilżoną i leciutko natłuszczoną bez zbędnego, wyczuwalnego filmu. Na dodatek ma odpowiednią, bardzo gęstą konsystencję, która dobrze trzyma się skóry i peelinguje ją równie dobrze na mokro, jak i na sucho. A jaki jest wydajny! Cud, miód i ... syrop klonowy. ;) Dla ciekawskich wrzucam skład:








5. Woda perfumowana Original Pink (linia zapachowa Original Pink), 99,99 zł / 50 ml
Dobrałam sobie perfumy do masełka TRB o takim samym zapachu. W połączeniu z balsamem mamy niesamowitą intensywność i trwałość świeżego, owocowego, słodko-kwaśnego zapachu, który do złudzenia przypomina Miss Dior Cherie. Taki drogi zapach w "biednej formie". :) Pachniemy intensywnie, ale nie nachalnie: liśćmi pomarańczy, cytryną, brzoskwinią, słodkimi truskawkami, letnią różą, gardenią i jaśminem. Opakowanie jest szklane, pokryte w całości lustrzaną farbą, która nie zdziera się. Minusem jest brak zakrętki. Rozwiązanie problemu "zatyczki" jest takie jak w przypadku perfum Naomi Campbell At Night - metalowa blokada wciskana pod atomizer, która uniemożliwia jego naciśnięcie. Przywiązana jest do niej czarno-różowa wstążka. Generalnie wydaje mi się, że w wyglądzie tych perfum ewidentnie czegoś brakuje, ale zapach jest moim ulubieńcem na radosne, słoneczne dni. Trwałość określam na dość średnią. Po 4-5 godzinach perfumy wyczuwam tylko przy skórze. Na ubraniach utrzymuje się 1 dzień. Dla porównania Miss Dior Cherie (teraz już Miss Dior, bo Cherie niestety nie są już dostępne w sprzedaży) kosztują ok. 400 zł / 50 ml. Cztery razy tańsze Soap&Glory są więc cztery razy mniej trwałe. Coś w tym stylu. :)






6. Woda perfumowana Eau De Soap&Glory (linia zapachowa Mist You Madly), 99-200 zł / 50 ml
Perfumy uzupełniające balsam The Daily Smooth. Od razu mówię, że cena, którą podałam, jest ceną, za jaką możecie je normalnie dostać w internetowych sklepach. Ja swoją wersję dokupiłam kilka dni temu za... 40 zł na Vinted. Spadły mi z nieba. :) Jak widać opakowanie jest dużo ciekawsze niż w przypadku poprzednich perfum. Nawet kartonik jest bardziej bajerancki, bo jest czymś w stylu fałszywej książki, która pełni rolę skrytki z wyciętą na skarb dziurą. Opakowanie jest na magnes. Butelka jest czarna, seksowna, z różowymi frędzlami, przypieczętowana znakiem S&G - no co mam Wam opisywać, jak widzicie. :D Z zapachem jest niestety nieco gorzej. Powiem Wam szczerze, że na początku uwielbiałam zapach Mist You Madly, ale naprawdę ciężko jest bezgranicznie pokochać jakieś nuty zapachowe. Po kilku miesiącach męczenia tego samego, 500 mililitrowego balsamu, rzeczywiście można sobie obrzydzić jakiś zapach. Dlatego też na razie odpuściłam sobie te perfumy i wrócę do nich późną jesienią. Jak pachną? Bardziej kremowo i pudrowo niż balsam, co sprawia, że są bardziej mdłe. Kategoria jest nadal orientalno-kwiatowa, ale zapach kojarzy się z mydlaną czystością. Nuty to: mandarynka, bergamotka, czarna porzeczka, magnolia, frezja, paczula i drzewo sandałowe. Zapach powinien być więc bardziej owocowy i kwaskowy, a na pewno taki nie jest. W każdym razie jako ozdoba toaletki sprawdzi się idealnie, gdyby komuś zapach nie przypadł do gustu. :)



Podsumowując...
Nadal twierdzę, że Soap&Glory mają znikome właściwości odżywcze, lecz doskonale nawilżają suchą i bardzo suchą skórę. Nadają się dla osób z AZS. Lepiej traktować je jako balsamy perfumowane, które nakładamy na coś bardziej dbającego o naszą skórę. Duże pojemności i piękne zapachy rekompensują wysoką cenę i czas oczekiwania na przesyłki z zagranicy. Nadal jestem również nieco rozgoryczona polityką firmy, która zmienia opakowanie i zapach produktu, pozostawiając identyczny skład masła. Mimo wszystkich wad Soap&Glory pozostaje moją ukochaną pielęgnacyjną marką. Na pocieszenie wrzucam Wam urocze, chwytliwe hasła, którymi okraszone są wszystkie opakowania (tym razem na każdym produkcie jest inna zachętka):

"Wcieraj mnie, wcieraj. Po prysznicu czy kąpieli, kiedy sucha skóra ma największą tendencję do wchłaniania - podziel garść balsamu na dwie porcje i wmasuj go od stóp do głów."


"Pienisz się sam? (Z pewnością nie!) Foam Call zawiera nawilżające cząsteczki M-SUDS oraz EFAs z nasion winogron, które redukują efekt suchości skóry podczas codziennego namydlania. Wetrzyj porcję w wilgotną skórę, masuj dopóki się nie spieni, później spłucz."



Znacie produkty Soap&Glory? Pokochałyście ich zapachy, czy jednak wolicie ich unikać? A może polecicie coś z kolorówki albo pielęgnacji twarzy? :)

45 komentarzy

  1. Może kiedyś wypróbuję te kosmetyki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniaturki kosztują kilkanaście zł jak dobry krem do rąk i właśnie w tym celu mogą być śmiało stosowane. :))

      Usuń
  2. nie miałam nic z tych kosmetyków, ale opakowania mają prze boskie ;D <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne opakowania! :) Chociaż za różem nie przepadam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, więc jak widać nawet antyfani różowego skuszą się na Soap&Glory. :))

      Usuń
  4. 0Ależ różowy raj!
    Ogromne zazdro :) miałam kilka kosmetyków tej firmy..może szału nie robią ale zapachy mają boskie (z małymi wyjątkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że się zgadzamy! :) Już większość wykończyłam, ale na pewno wrócę do nich, jak uzbieram pieniążki. Bo nie warto tak zamawiać po jednym masełku i czekać na niego 2-3 tygodnie. :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie mogę Ci dać powąchać! :))

      Usuń
  6. Widziałam tą firmę na wielu blogach niestety sama osobiście jeszcze nie korzystałam. Opakowania wyglądają rewelacyjnie i zachęcająco, świetna szata graficzna. Z wielką chęcią wypróbowałabym scrub do ciała. :) Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane zapoznać się z tą firmą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kiedyś dotrą do Polski i będą dostępne stacjonarnie, wtedy wypróbujesz bez czekania kilku tygodni. :))

      Usuń
  7. Nie przepadam za różem i chyba nie dla mnie te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oceniajmy książki po okładce, zawartość może jednak byłaby w Twoim typie. :D

      Usuń
  8. uwielbiam takie różowe opakowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio podczas wizyty w Londynie zaopatrzyłam się w ich jeden kosmetyk. Wkrótce go u siebie opiszę :) Faktycznie ich opakowania kuszą strasznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem tak, dla samego opakowania bym je kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tak jak ja - początkowo kupiłam miniaturki tylko dlatego. :D Teraz kupuję je też dla zapachu. :)

      Usuń
  11. Różu nie lubię, ale podejrzewam, że kiedyś wypróbuję coś z tej marki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, róż na balsamie to nie róż! Liczy się zawartość. :D

      Usuń
  12. fajnie sie prezentuja te kosmetyki, chetnie bym je wyprobowała :)
    moze wspolna obserwacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała okazję, oby, bo warto! :)

      Nie praktykuję takich akcji. Jeśli spodoba mi się Twój blog, na pewno będę go obserwować. Chciałabym, żeby i mój blog był obserwowany przez osoby, które są nim zainteresowane. :) Pozdrawiam :*

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo, czy go zjeść czy się jednak peelingować... :D

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Idealny zapach na lato :)) Ale i na zimę nim nie pogardzę. :D

      Usuń
  16. Mam ogromną słabość do kosmetyków S&G i bardzo mnie smuci ciężki dostęp do ich asortymentu. Bardzo polubiłam ich produkty pielęgnacyjne, a teraz mam chrapkę na kolorówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, trzeba długo czekać, żeby zamówić je nieco taniej, a jeśli chcemy mieć je "na już", to wybór jest ograniczony i ceny wyższe. :(

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. No nie mów, że byś nie spróbował! :))

      Usuń
  18. Peeling do ciała Breakfast Scrub chciałabym wypróbować i to bardzo;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Misiem nie jestem, za różem nie przepadam, ale i tak miło mi tu gościć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim blogu wszyscy są misiami, czy tego chcą, czy nie. :D Takie prawo gościnności. :D Witam serdecznie. :))

      Usuń
  20. To musisz miec bardzo kochajacego tego kogos kto spelnia Twoje zyczenia i zachcianki!:*

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie miałam kosmetyków tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby były łatwiej dostępne, na pewno byś się im nie oparła! :)

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Suuuper, super, byśmy się dogadały! :D :*

      Usuń
  23. są na prawdę uroczo zapakowane ale z całości to użyłabym jedynie peelingu, wygląda dobrze i myślę że zapach byłby mi bliski

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie miałam jeszcze nic z tej firmy miałam szanse je kupić ale jakoś się nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom