- Kobo Matte Liquid Lipstick - matowa ściema -

środa, 21 października 2015


Hej Misie!

Rzadko dopatrzycie się u mnie recenzji czegoś z kolorówki, bo na co dzień niewiele się maluję. Jednak na punkcie produktów do makijażu ust mam kompletnego bzika! :) A że niedawno do sprzedaży trafiły nowe, matowe błyszczyki Kobo pod jakże zaskakującą nazwą Matte Liquid Lipstick, nie mogłam się oprzeć pokusie pokazania go Wam. Szukałam koloru nude, który będzie trwały, nie będzie wysuszał, a przy tym będzie tani i naprawdę matowy. Czy Kobo sprostał moim wymaganiom?

Uwaga! To jest prawdziwy błyszczyk i największe zaskoczenie roku - wcale nie jest matowy! Ale po kolei...

Otwieram opakowanie i sprawdzam zapach. Pachnie jak wiele błyszczyków, owocowo, lekko cierpko. To delikatniejsza wersja z rodziny tych zapachów, które drapią w gardle. Ten raczej drapie znacznie mniej. Smakuje tak samo jak pachnie, tyle że nieco gorzko - jeśli lubicie wcinać błyszczyki. :) 

Konsystencja typowego błyszczyka, niezbyt rzadka, niezbyt gęsta, raczej idealna. Dostępnych kolorów jest niestety niewiele, bo tylko 6:

Od lewej: 401 CRANBERRY MERINGUE, 402 WATERMELON JUICE, 403 CHERRY DRINK, 404 LITCHI YOGHURT, 405 PASSIFLORA TEA, 406 RASPBERRY SHAKE

Ja zdecydowałam się na kolor nude, bo właśnie takiego poszukiwałam. Jest to 401 Cranberry Meringue - to jeden z dwóch kolorów nude w tej kolekcji. Ten jest beżowy, natomiast jest jeszcze numer 405, który jest przygaszonym różem. Reszta kolorów jest nasycona i dość intensywna. 


Mój kolor niestety okazał się być bardzo... trupi. 


Wszystkie zdjęcia robiłam w świetle dziennym i on na moich ustach wygląda bardzo podobnie do tego, jak to na fotkach zobaczycie. Nie pasuje do mnie, jest zbyt siny. No w każdym razie daleko mu do ideału...

Teraz przejdźmy od wykończenia, które ani trochę nie jest matowe! No bo spójrzcie, jak błyszczyk wygląda zaraz po aplikacji:



Totalnie błyszczące, zwykłe, błyszczykowe wykończenie. Gdzie ten mat? A no trzeba odcisnąć usta na chusteczce, ale w celu UTRWALENIA matowego efektu. Obawiałam się, że skoro u mnie nie ma czego utrwalać, to efekt będzie mizerny. No i kto marzy o matowej pomadce, która sama z siebie nie jest matowa? Równie dobrze możecie kupić zwykły błyszczyk i go odcisnąć, też straci blask... Z kwestią matu wiąże się bezpośrednio sprawa pigmentacji. Otóż jest tu ona kwestią dyskusyjną. Na swatchu widać prześwity podobnie jak na ustach. 


Trzeba go dobrze rozprowadzić i najlepiej nałożyć dwie warstwy dla uzyskania odpowiedniego koloru lub nałożyć go na konturówkę. Oceniam go w tej kategorii na 4-. Ale! Po odciśnięciu na chusteczce, oczywiście kolor staje się bardziej transparentny. Dlatego dla podsycenia nałożyłam druga warstwę i odcisnęłam ponownie usta. Trochę skomplikowane...




Widzimy więc, że wykończenie w cale nie jest w 100% matowe, a już na pewno nie aksamitne. Matowy błyszczyk lekko podkreśla zmarszczki - mimo że ja mam je bardzo mocne z natury - i wgłębienia, ale tylko wizualnie, bo nie wysusza ust. Jest bardzo nawilżający, jak typowy błyszczyk. Wszystko dzięki zawartości masła morelowego. Na szczęście mimo to nie kleją się do niej zbytnio włosy. Nie potrzebujemy pod spód żadnego balsamu. Błyszczyk nie podrażnia i nie uczula, a wiele produktów do ust mnie w ten sposób zawodzi.

Na koniec pozostaje kwestia trwałości. Nie jest z górnej półki jak u Bourjois Edition Velvet, ale też nie jest tak zła jak w błyszczących pomadkach Wibo za 5 zł. W formie błyszczącej zjada się podczas jedzenia niemal do zera, a bez jedzenia... i tak się zjada w ciągu 2 godzin. W formie matowej trzyma się nieco dłużej, ale nadal nie przetrwa jedzenia i picia. Odbija się na szklance jednak o wiele mniej niż tradycyjne pomadki. Ponad to mimo że nie zbiera mi się w załamaniach, waży się od wewnętrznej strony warg, co okropnie wygląda, jakbym miała wściekliznę, a jedynym objawem była piana lecąca z ust. Kiedy widzę to w lusterku dostaję drugiego objawu wścieklizny - naprawdę się denerwuję... :)

Cena za ten błyszczyk to 14,99 zł / 9 ml, ale na szczęście udało mi się go upolować na promocji w Naturze za 10 zł z groszami. Chciałam Wam powiedzieć, do kiedy jest ta promocja, ale widzę, że w gazetce jest podana regularna cena, hmm... Musicie więc same sprawdzić. :(


Podsumowując, ten "matowy" błyszczyk to ściema. Nie jest matowy, a trzeba mu pomóc, żeby taki był, choć efekt i tak nie jest zadowalający. Uboga pigmentacja, banalny zapach, gorzkawy smak i niesamowicie słaba trwałość sprawiają, że jest to pierwszy produkt od Kobo, o którym wolę jak najszybciej zapomnieć...

44 komentarze

  1. Szkoda, kolory bardzo mi się podobały i miałam ochotę na szaleńczo różowy mat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inny kolor będzie lepszy, ale generalnie jakość tego błyszczyka jest słaba. :(

      Usuń
  2. Mi się kolor podoba :) JEsli chodzi o mat...to nie widze go :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie bardzo. :( Ale to kwestia gustu! :) No mat niestety jest bardzo słaby. :/

      Usuń
  3. Na pewno różni się od standardowych błyszczyków, które wręcz biją swoim blaskiem i klejącą warstwą... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, że taki kiepski. Bo szminki Kobo sa bardzo fajne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko Kobo jest fajne. :D Tylko nie ta nowość. :(

      Usuń
  5. Szkoda, myślałam że będzie to coś godnego uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety - trzeba był zaoszczędzić i odłożyć na coś lepszego. :D

      Usuń
  6. A mi się nawet podoba ten efekt. Ciężko zrobić typowo matowy błyszczy (sama nazwa o tym mówi), bo dużo w niej ciekłych składników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bourjois się udało, więc myślałam, że i Kobo da radę! :)

      Usuń
  7. kolor piękny, tylko ten mat taki wątpliwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mogli nie pisać, że to mat, tylko satyna lub blask - do wyboru. :D

      Usuń
  8. Producenci lubią wprowadzać nas w błąd :( Tulę :**

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolor jak najbardziej dla mnie. Wiadomo, z matem bywa ciężko.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukuję dalej ideału, ale chyba zostanę przy Bourjois i Golden Rose. :) Czaję się teraz na nowości od Maybelline i szukam jeszcze niedostępnych matowych pomadek od l'Oreal. Może będą lepsze! :)

      Usuń
  10. mimo, że nie jest matowy to wykończenie mi się podoba :) Ale te prześwity to bardzo na nie :<

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ochotę go ostatnio kupić, ale w końcu nie dotarłam do drogerii ;) Widzę, że dobrze się stało, bo prawdopodobnie byłabym nim rozczarowana. Brak matu i ważenie się to dwa powody dla których nie zdecyduję się na zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie miałam tak słabego produktu do ust. :(

      Usuń
  12. a miałam na nie ochote :/ myślałam, że będą odpowiednikami matowych pomadek z manhattanu

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Dlatego też pewnie więcej go nie użyję. :(

      Usuń
  14. Szkoda że nie wypał bo lubię takie kolorki i z chęcią bym taką matową nowość przywitała w swojej kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie się sprawdzi, spróbuj, póki jest w promocji. Ale trwałość ma słabą, szczególnie jak na "matowy" produkt. :)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Haha, a mi się nie podoba. :D Tzn. podobał mi się w opakowaniu, ale nie pasuje do mnie. :)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Ale problematyczny jest niesłychanie. :(

      Usuń
    2. A u mnie sprawuje się znakomicie. Może trafiłaś na felerny egzemplarz

      Usuń
  17. Cześć! Jak widać, udało mi się do Ciebie trafić ;)
    Akurat planowałam zapolować na tę pomadkę. Chciałam ten bardziej różowy nude, ale jeśli to takie badziewie to raczej się wstrzymam. Wolę dołożyć i kupić coś np z NYXa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heej! :) Super, bardzo się cieszę, ja dopiero dobrze zasiadłam przy kompie. :D

      Nie polecam, naprawdę lepiej kupić coś innego. :(

      Usuń
  18. No to niezły kit wciskają klientom :c

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja wyrwałam go za niecałe 9zł i jak na razie nie jest źle. :) Czerwień jest matowa, a po odciśnięciu lekko wrzyna się kolorem w usta, na góra 4h. W regularnej cenie nie opłaca się kupować. :V

    OdpowiedzUsuń
  20. 402,404 i 405 bardzo mi się podobają. Jesli lubisz patowe pomadki w płynie to polecam manhattan tylko one już chyba nie są stacjonarnie dostępne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też uważam, że to totalna ściema i chwyt marketingowy. Po odciśnięciu chusteczką prawie każda szminka staje się matowa...

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo żałuję, że kupiłam ten błyszczyk. Także szukałam matowej pomadki w płynie w odcieniu nude w przystępnej cenie i dałam się nabrać na nazwę. Beznadziejny jest. Za 15 zł mogłabym coś innego kupić lub dołożyć sumę do lepszego produktu :/ nie spodziewałam się tego. Po co taka nazwa w ogóle.

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom