- Mikołaj czyta mojego bloga. Część II: dla ducha -

środa, 9 grudnia 2015


Ostatnio podałam Wam listę 24 przedmiotów, o których marzę na Święta. Wydawałoby się to zbyt zachłanne, ale w Święta spełniają się wszystkie marzenia - tak głosi legenda. Prawda jest taka, że trzeba spełnianiu się mocno pomagać. Kto siedzi przez ten czas tylko przed telewizorem czy komputerem i czeka na gwiazdkę spadającą z nieba wprost do jego dłoni - niech dobrowolnie podda się. Nie dostanie niczego, co poprawiłoby jakość jego życia. Szanse są naprawdę marne. Ale, ale... Od czego są bliscy? Pomóżcie zgorzkniałej ciotce, chorej dziewczynce czy fałszywej koleżance. Zmieńcie ich życie na lepsze skoro sami tego nie potrafią...

(piękna girlanda na zdjęciu pochodzi z My Pink Plum <3)

Jak podchodzisz do idei "Świąt"? Piszesz to słowo małą literą, bo nie ma dla Ciebie większego znaczenia? A może jednak wielką literą, ponieważ czujesz, że wtedy dzieje się coś dobrego dla Ciebie i Twoich bliskich? Podziel się swoim zdaniem, uzasadnij wypowiedź...


Dla mnie Święta to nie tylko prezenty pod choinką. Pięknie zapakowane w najbardziej modne papiery i wycinanki inspirowane wpisami z Internetu. Uwielbiam to, oczywiście! Uwielbiam ubierać choinkę z całą rodziną, uwielbiam stroić okna, wstawiać w ramki świąteczne, motywujące słowa i przywiązywać gdzie tylko się da kokardy w kratkę. Zapalić wszędzie pachnące śniegiem, miętą i cynamonem świeczki, a do słoików wrzucić bombki obsypane z przepychem brokatem. Puszczać "Jingle Bells" nawet będąc pod prysznicem i podczas robienia śniadania - nie tylko wieczorem przy piciu herbaty! To wszystko dodaje Świąt magii. Ale magią nie są wyłącznie te wielkie rzeczy. Czarujące są "drobiazgi", o których oglądamy filmy i reklamy, a sami zapominamy o tym, co powinno być najważniejsze...


Dlatego dziś w liście do Mikołaja poproszę o 24 rzeczy, które sprawią, że dobrze poczuje się nie moje ciało, lecz dusza.




1. Pomoc. Pisałam o tym w poprzednim poście. "Chciałabym, żeby ludzie przestali narzekać na to, jaki świat jest okrutny i pełen cierpienia oraz smutku. Jak to zrobić? Nieść pomoc potrzebującym ludziom i zwierzętom. To mój wymarzony prezent: żebyście wpłacali datki albo kupowali sami jedzenie, karmę czy ubrania, jeśli nie ufacie numerom kont. Z resztą pomoc nie wymaga ruszania portfela. Wystarczy ruszyć głową. Pamiętajcie. Nigdy nie mówcie: "nie da się", "nie mogę", "nie potrafię", "to niemożliwe", "ja nie pomogę, ale na pewno ktoś inny to zrobi". Proszę, kliknijcie i pomóżcie chociażby Korabkom, które sama wspieram."

2. Wiara. Chciałabym, żeby otaczali mnie ludzie wierzący. I nie mam tu na myśli wiary w Boga, w którego wierzę ja, lecz wiary w cokolwiek, co nadaje sensu życia. Nie chciałabym, żeby komukolwiek przeszła obok nosa taka cudowna świadomość, że poza życiem na ziemi jest coś więcej. Jest ktoś, kto się nami opiekuje, ktoś, do kogo zawsze możemy się zwrócić i zawsze nas wysłucha. A może to nie ktoś, lecz coś. Dopiszcie do tego własną filozofię, ale nie mówcie nigdy "nie wierzę w nic", bo utracicie pewnego dnia grunt pod nogami i radość z życia. Gwarantuję.

3. Nadzieja. Chciałabym, żeby mimo okazji do jej utraty nikt jej nigdy nie zgubił. Gdyby nie nadzieja, padalibyśmy jak muchy. Jeden po drugim, odbierając sobie życie przy najmniejszej porażce. Skąd brać nadzieję?

4. Miłość. To z niej czerpcie nadzieję. "Wiara, nadzieja i miłość" to trzy fundamentalne cnoty Boskie, które mogą stanowić podstawę życia nawet dla osoby w Boga nie wierzącej. A nawet powinny. Kochajcie drugiego człowieka, nawet gdy czyni Wam źle. Odwdzięczcie mu się dobrem, zaskoczcie go, może zyskacie przyjaciela w miejsce wroga. Kochajcie swoich chłopaków, dziewczyny, swoje żony i mężów. Kochajcie swoje dzieci, swoje rodziny. Kochajcie swoje zwierzęta. Kochajcie tych, którymi musicie się opiekować. I wreszcie: kochajcie samych siebie. Jeśli siebie nie kochacie, nie znacie pełnej miłości. O tym marzę - pełnej miłości dla każdego z nas.



5. Brak egoizmu. Czy nie byłoby łatwiej, gdybyśmy, korzystając z przywileju miłości, przestali być egoistami? Marzę o tym, żeby choć przez jeden dzień w tramwaju młodzi mężczyźni ustępowali starszym kobietom, zamiast je wyśmiewać i nazywać marudami. Marzę o tym, żeby widząc leżącego na ulicy człowieka KAŻDY, kto przejdzie obok, zatrzymał się, aby mu pomóc. Marzę o tym, żeby w związku druga osoba nie mówiła: "Ja nie zrobię tego, co chcesz Ty". Kiedy zauważamy swój egoizm? Kiedy zostajemy sami ze swoimi problemami.

6. Świadomość. Kiedy zostajemy sami ze swoimi problemami, zaczyna się też proces rozwoju naszej świadomości. Chciałabym dostać taki prezent - dzień świadomości każdego człowieka. Świadomości swojej urody: pięknych oczu, które odwracają uwagę od krzywych zębów lub ładnych włosów, które odwracają uwagę od małych piersi. Świadomość swoich wad: nie jestem dobrym słuchaczem, nie potrafię współczuć, zbyt szybko się denerwuję, za dużo zazdroszczę, obgaduję. Świadomość uzyskujemy wtedy, kiedy odpowiemy sobie szczerze na pytanie: "Czy mam taką cechę charakteru, jakiej nie akceptuję w drugiej osobie?".

7. Dzień bez technologii. Wyobrażacie sobie dzień bez zegarka? Jak bardzo byśmy panikowali? Tak, moi Drodzy, tego nam życzę. Żebyśmy choć przez dzień albo najlepiej cały tydzień czy miesiąc spędzili czas z dala od współczesnego świata. Wstać o świcie, umyć się w misce, zebrać z ogrodu świeże warzywa, upiec chleb i ubić masło do wspólnego śniadania przy jednym stole. Bez telewizora. Bez telefonów. Tylko my, jedzenie i rozmowa. Wiecie, w ilu rodzinach śniadaniu towarzyszyłoby milczenie? Bo nie wiemy, o czym ze sobą rozmawiać. Dlatego marzę, żebyśmy nauczyli się ŻYĆ. Bo 8 godzin przed komputerem czy telewizorem albo wzrokiem wbitym w Snapchata, nie zastąpi Wam życia, które często wielu młodych ludzi nazywa "wieśniaczym". Tylko próżni i rozpieszczeni ludzie mogą nie doceniać piękna natury.

8. Wysłuchanie. Oj, jak dobrze by było, gdyby każdy był dobrym słuchaczem... A takich spotykam niewielu. Pytamy "co słychać, jak się masz?", ale nie chcemy wcale znać odpowiedzi. Pytamy, bo tak trzeba. Chciałabym, żeby ludzie słuchali tego, co druga osoba ma do powiedzenia. Co więcej, żeby czytali między wierszami i, skupiając się na płynących do nich słowach, wyłapywali smutek, niepewność i zagrożenie ze strony drugiej osoby. Czy życie nie byłoby łatwiejsze, gdybyśmy mieli wspaniałych słuchaczy u swego boku? Teraz wysłucha Was albo PRAWDZIWY przyjaciel, których jest dziś niewielu, albo psycholog... Kogo Ty wybierasz? Zawód psychologa jest niepotrzebny. Stań się psychologiem dla człowieka potrzebującego wsparcia, a wszelkie depresje i próby samobójcze same znikną.



9. Mądrość. To przydałoby się niejednej osobie. Właściwie każdej, bo każdy z nas robi lub mówi jakieś głupstwa.

10. Życzliwość. Życzyłabym sobie, żeby ludzie nie odburkiwali w odpowiedzi na: "Czy może się Pan przesunąć?".

11. Zdrowa szczerość. Nie chciałabym słyszeć od złośliwej koleżanki: "Chyba ostatnio przytyłaś, co?". Jeśli ktoś z nami nie ma o czym porozmawiać, niech lepiej nie odzywa się w ogóle, prawda? Przecież takie kąśliwe uwagi, szczere aż do bólu są niepotrzebne! Tzn. pewnie są - stronie komentującej, która żywi się smutkiem i złością osoby, którą krytykuje. Niech to zniknie!

12. Równość czy sprawiedliwość? Równość - każdemu dać po tyle samo, czy sprawiedliwość - każdemu wedle jego potrzeb? Równość na starcie. Niech każdy dostaje taki sam bagaż doświadczeń, tak samo zdrowe geny, tyle samo pieniędzy, takie same warunki do rozwoju. Później, kiedy dorośnie, niech zrobi z tym to, co uważa. To byłoby sprawiedliwe wobec wszystkich. Wówczas z równości wynikałaby sprawiedliwość.

13. Wyrzeczenie się. Kobiety mogłyby zrezygnować z kolejnych pięciu nowych szminek, przecież szafka i tak już im się nie domyka. Mężczyźni mogliby pójść pieszo do sklepu za rogiem, do którego normalnie jeżdżą autem, marnując paliwo. Poczują się wtedy lepiej, mając świadomość kontroli nad własnym życiem i pragnieniami. Uleganie wszelkim pragnieniom jest bardzo wygodne, ale staje się w pewnym momencie ciężarem ze względu na nudę...

14. Podzielenie się ostatnim... chlebem, ubraniem, groszem - czymkolwiek. To wynika z wyrzeczenia się. Odmówienie sobie kawałka ciasta. Za zaoszczędzone pieniądze kupić lepiej bezdomnemu chleb i konserwę. Dlaczego? Dlatego że już niejeden spadł z wysokiego stołka i nieźle potłukł dupę. W życiu bywa różnie i kiedyś to Ty możesz być na jego miejscu. Chciałbyś/abyś, żeby ktoś Ci wtedy kupił chleb?

15. Szacunek. Będąc w szpitalu na izbie przyjęć, widziałam, jak przyjmują bezdomnego. Oczywiście nie muszę wspominać, w jakim stanie był. Pielęgniarz, wychodząc z pomieszczenia, w którym bezdomny miał się doprowadzić do porządku, rzucił mu czyste ubrania i zatrzaskując drzwi, niemal wykrzyczał na cały korytarz: "I coś takiego jest człowiekiem? To nie człowiek". Znał historię tego człowieka? Nie znał. Ja też nie znałam, ale pomyślałam, że mogłabym być to ja, gdybym urodziła się w patologicznej rodzinie. Tacy ludzie pogłębiają się w depresji, stając się coraz bardziej wrakiem człowieka. Ale nadal są ludźmi. Każdy z nas jest i trzeba wiedzieć, że istnieje tylko kilka sytuacji, kiedy człowiek staje się bestią i nie zasługuje na szacunek. I nie jest to bycie bezdomnym, bezrobotnym, biednym, chorym, niepełnosprawnym, ciężarnym, zdeformowanym, brzydkim lub mało inteligentnym. To: morderstwo, znęcanie się i inne tego typu przestępstwa, w wyniku których człowiek świadomie odbiera sobie prawo do szacunku.

16. Powiedzenie przepraszam. Za byle głupstwa ale też ciężkie krzywdy, niewybaczone od lat. Niech mówienie "przepraszam" stanie się łatwiejsze.

17. Wybaczenie. Niech wybacza każdy, kto usłyszysz magiczne słowo na "p".

18.  Dbanie o otoczenie. Nie chodzi tylko o segregację śmieci czy ograniczenie emisji spalin. Tu chodzi o to, żeby ludzie bardziej zwracali uwagę na to, gdzie i jak żyją. Żeby w miarę możliwości otaczali się ładnymi przedmiotami, poprawiali sobie humor, kupując ładne dodatki albo zrywając polne kwiaty i wstawiając je później do wazonu. Nawet biedni ludzie są w stanie poprawić swoje otoczenie - własnoręcznie coś przygotowując lub po prostu... sprzątając. Wystarczy porządek wokół nas i od razu życie staje się piękniejsze. Gdyby każdy miał czyste, zadbane mieszkanie, również ulice byłyby piękniejsze...



19. Brak pieniędzy. Każdy człowiek powinien przez jakiś czas w życiu zostać w zupełności pozbawiony pieniędzy. W jakim celu? W celu poznania pozycji osób, o których była już mowa: biednych, bezdomnych, głodujących, cierpiących, chorych... Może to okrutne życzenie, ale w przyszłości na pewno by zaowocowało. Nikt nie patrzyłby już NIGDY na drugiego człowieka z góry.

20. Odpoczynek. Żeby nie było tak smutno, marzę o odpoczynku dla każdego z nas. Żebyśmy choć raz w życiu pojechali na wymarzone wakacje, niekoniecznie od razu na Hawaje czy Malediwy. Wystarczy kilkanaście dni wolnego od cierpienia, od zmartwień, smutków, chorób i ciężkiej pracy. Być może jedni pragnęliby takiego odpoczynku w całkowitej samotności, a inni blisko swej rodziny. Tak czy inaczej bez prawdziwego relaksu ludzie nie mogą się dobrze rozwijać zarówno umysłowo, jak i duchowo.

21. Dobry kawał. Nie każdy lubi kawały czy kabarety. Ale fajnie byłoby, gdybyśmy każdego dnia, najlepiej o poranku, usłyszeli choć jeden dobry kawał, który naprawdę nas rozśmieszy i zapewni dawkę dobrego humoru na cały dzień. :)

22. Piękny widok. Chciałabym, żeby każdy zobaczył za oknem od czasu do czasu to, o czym marzy. Ośnieżone drzewa? Proszę bardzo. Morze ogrzane gorącym słońcem? Robi się. Widok ukochanej osoby, która odeszła? Spójrzmy za okno. To poprawia humor, rozbudza wyobraźnię, a dobrze pracująca wyobraźnia odrywa nas trochę od ziemi i pozwala zobaczyć więcej szczęścia, niż wydaje nam się, że jest dla nas dostępne.

23. Docenienie chwili. Chciałabym, żeby ludzie potrafili docenić każdą chwilę, szczególnie samotności. Żeby wykorzystywali ją dobrze - na przemyślenia nad sobą, swoim zachowaniem, życiem, relacjami, a nie tylko zastanawiali się, co zrobić na obiad albo ile odłożyć na rachunki. Co więcej - doceniać piękne widoki z punktu 22. :)

24. Ujrzenie cierpienia. Marzę, żeby ludzie ujrzeli cierpienie sąsiadki z naprzeciwka, która trzy razy w tygodniu płacze wraz z dziećmi zza ściany, kiedy pijany mąż wraca późnym wieczorem. Cierpienie psa uwiązanego na łańcuchu na podwórku, obok którego przechodzą codziennie w drodze do pracy. Cierpienie samotnej babci, której zapominają odwiedzać i zabrać czasem do lekarza. Cierpienie znajomego, które widać w jego oczach, proszących o radę, o dobre słowo, o wsparcie. Niech nie przechodzą obok nich ludzie obojętnie. Niech nie udają, że nie widzą.

Dziś ukazuję Wam cierpienie małej Zuzi, z sąsiedniego miasta, która choruje na białaczkę. Zapraszam Was do udziału w akcji organizowanej na Facebooku TUTAJ. Polega ona na wysłaniu kartki z życzeniami dla Zuzi. Was zakosztuje to niewiele, a jej sprawi wiele radości i podbuduje nadzieję na wyzdrowienie. Znajdziecie też tam informacje na temat możliwości pomocy finansowej, jeśli poczujecie taką potrzebę.



I mogą ludzie mówić, że to wszystko ckliwe, naiwne i nie wnosi niczego do życia. Że romantycy zbyt mocno odczuwają rzeczywistość i nie potrafią się z nią pogodzić, bo wnikają w zbyt wiele szczegółów. Że można się zatracić w tej dociekliwości, w poszukiwaniu piękna w każdej sytuacji. Dlatego chciałabym, żeby każdy mógł tego spróbować, doświadczyć i samemu później ocenić, czy warto. Chcę wierzyć, że nastanie jeszcze era, kiedy ludzie w tramwaju nie będą sobie obcy, a w autobusie wypełnionym 50-oma osobami, siedzącymi blisko siebie, zamiast dźwięku silnika, będzie słychać rozmowy...

17 komentarzy

  1. Już kiedyś rozmawiałam z kolegą o tym że teraz mamy telefony, internety, portale mnóstwo możliwości do kontaktowania sie jednak spotkania to rzadkość...kiedyś ludzie bardziej sie odwiedzali.... u mojej cioci na wsi sąsiedzi, goście chętnie przychodzą czasem to uciążliwe dla Pani Domu ale to taki otwarty żyjący dom. Kolega wspominał jak kiedyś mieszkali na wsi jak to wyglądało jak sie ludzie odwiedzali.... a tu w mieście: pęd życia.... po zakończeniu kursu tak sie wszyscy lubili nawet na koniec ciasta piekły i smakowitości przyniosły osoby - same z siebie... spotkań było kilka rzadkich ale są... no właśnie można by częściej...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyjechałam na studia do dużego miasta i tam często widziałam na własne oczy, jak ludzie są nieszczęśliwi, bo utknęli w tym szalonym pędzie i nie mają dokąd przed nim uciec. Czuli się samotni, wykończeni... Czasem mówili, że zazdroszczą mi teog, że mogę wrócić do małego miasteczka, do wielkiej rodziny, poprzebywać naprawdę z ludźmi, porozmawiać z nimi w pełnym domu, stanąć na mieście i porozmawiać z obcym... W małym mieście i na wsi magia życia daje się we znaki. W dużym - niestety, wszyscy o tym zapominają i to jest smutne. :(

      Pozdrawiam również. <3

      Usuń
    2. wszystko ma swoje dobre i ciemniejsze strony:) zauważyłam nawet że w dobie telefonów mama zamiast isć do sąsiadki na ploty woli skorzystać z telefonu... a wspólna kawa to dziś niestety wydarzenie...

      Usuń
  2. Piękny post :) ostatnio coraz częściej myślę sobie o świecie. O tym, jak byłby cudowny, gdyby dominowało na nim dobro. Gdyby ludzie patrzyli na siebie z życzliwością i widzieli coś więcej niż czubek własnego nosa. Z jednej strony wydaje mi się, że to utopijne życzenia, a z drugiej, że po prostu trzeba swoim życiem dawać przykład innym, nic więcej się nie da zrobić :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby mówi się, że ludzie zatracili się w technologii, ale ci, którzy pamiętają beztroskie dzieciństwo bez komputera, wracają często do dawnego świata... Tęsknimy, bo wiemy, że kiedyś było lepiej.

      Kiedyś tak było, więc to nie są utopijne życzenia - a każdy, kto uważa, że to ckliwe i głupie, jest po prostu zatwardziały i nigdy nie będzie naprawdę szczęśliwy. Dobrze, że my w to wierzymy! :) Pozdrawiam. :*

      Usuń
  3. Pierwszy raz czytając post przeszły mi ciarki. Piękny wpis a Ty jesteś wspaniała:) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, miałam szczerą nadzieję, że kogoś to ruszy, choć w głębi serca pisałam to sama dla siebie (no i dla Mikołaja!:D). :) Jest mi bardzo mi miło czytać taki komentarz, pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. :**

      Usuń
  4. Piękny tekst! ♥ Należą Ci ogromne brawa za pracę i serce, jakie włożyłaś w ten post. Marzę, aby wszystko, co wymieniłaś było możliwe. Zaczęłam od siebie - cieszę się przez cały rok z małych rzeczy. Mój mąż początkowo twierdził, że jestem jak Święty Mikołaj w Disnaylandzie, ale przyzwyczaił się i nauczył się czerpać radość z codzienności razem ze mną. W tym roku chcieliśmy podzielić się z bardziej potrzebującymi i naprawdę nie musieliśmy się wysilać, bo okazja przyszła sama... Czasami potrzeba nam totalnego resetu, zatrzymania się i docenienia tego, co mamy.
    PS Co do pisowni świąt to piszę małą literą, ale nie dlatego, że nie lubię Bożego Narodzenia. Wręcz przeciwnie - kocham całym sercem! To pozostałość po prostu po studiach polonistycznych. :D
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam go kilka dni, żeby napisać to, co faktycznie czuję i zeby nikt mnie źle nie zrozumiał... :))
      Widzisz, właśnie o to chodzi! :) Żeby choć jedna osoba w pobliżu była pozytywnie nastawiona i nakręcała innych dookoła. W końcu nawet najbardziej oporna osoba ulegnie miłości. :) Cudownie, pozdrawiam Cię gorąco i życzę wytrwałości w czynieniu dobra i przekazywania radości, nawet w chwilach smutku (ale oby był ich jak najmniej!) :**

      PS Wiem, wiem! To mnie bardzo boli, że poprawna pisownia to "święta" - beznadzieja! Ja piszę wielką wszystko, co ma dla mnie znaczenie, np. mój Narzeczony czy Mama. :D

      Usuń
    2. No właśnie, gdy rozum (czyt. nauka) kłóci się z sercem! :D Ja też czasami nadaję "zwykłym" pojęciom magiczną wartość. ;)

      Usuń
  5. PRZEPIĘKNY TEKST <3 Ujełaś całą istotę Świat i pragnień, sama bym tego lepiej nie ubrała w słowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się to zrobić milion razy lepiej, ale chciałam Wam dać nieco otuchy w okresie świątecznym. :* Szczególnie po mojej wishliście materialnej, składającej się z 24 pozycji. :D

      Usuń
  6. Powiem Ci szczerze, że bardzo chciałabym tego co Ty, poza Dniem bez Technologii, to mnie jakoś przeraziło. Bez komputera, komórki, telewizora ok, generalnie często to robię, szczególnie w weekendy gdy wolę pocieszyć się mężem. Ale bez zegarka? U mnie by nie przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, oderwanie od zegarka spowodowałoby u każdego na pewno panikę z powodu dezorientacji. Ale po czasie przyzwyczailibyśmy się, nauczyli szanować każdą chwilę... :)

      Usuń
    2. Dla mnie Święta to okres kiedy technologia zdecydowanie schodzi na drugi plan, liczą się osoby przy stole, rodzinna atmosfera i niekończące się rozmowy. Nie widzę jednak sensu w rezygnacji z radia, w którym puszczane są kolędy, potęgują świąteczny nastrój :)

      Usuń
    3. Radio można zastąpić śpiewaniem kolęd! :D

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom