- Czy istnieje granica nawilżania? -

środa, 6 stycznia 2016



Witajcie Kochane Misie! Po ostatnim poście obalającym potrzebę analizy składów kosmetyków, przychodzi czas na dyskusję na temat nawilżania - głównie skóry twarzy. Jedni nadmiernie skórę matują, doprowadzając do odwodnienia, inni z kolei mocno ją nawilżają, a mimo to jest wciąż napięta. Są też tacy, którym udało się osiągnąć równowagę lub po prostu natura obdarzyła ich hojnie bezproblemową cerą. Jasne, nawilżenie to podstawa. Ale gdzie kończy się rozsądne nawilżanie, a zaczyna przesada? Czy istnieje granica dla tego rytuału pielęgnacyjnego? Czym grozi nadmierne nawilżanie, nawadnianie i natłuszczanie?

Opowiem Wam krótką historię mojej skóry twarzy, bo to na niej przekonałam się, że ISTNIEJE GRANICA NAWILŻANIA. Skutki były i są opłakane. Strzeżcie się więc i czytajcie uważnie...

Przygodę z pielęgnacją twarzy rozpoczęłam, o ile mnie pamięć nie myli, ok. 6. klasy w podstawówce. Wtedy powoli zaczęły pojawiać się rozszerzone pory, wągry, pryszcze, błyszczenie skóry. Wiecie, typowe objawy dojrzewania. Jak walczyło się wtedy z tłustą cerą? Alkoholem, mocnymi, czasem niemal żrącymi kosmetykami, które wysuszały skórę na wiór, faktycznie pozbawiając ją bariery ochronnej. Efekt? Słynna odwodniona tłusta cera, której nawilżanie kremami do tego przeznaczonymi kończyło się zapchaniem i nadmiernym błyszczeniem, a matowienie... również nadmiernym błyszczeniem. Błędne koło.


Mordercze próby nawilżenia czy nawodnienia skóry trwały latami. Dopiero pod koniec studiów zmusiłam się do zmiany pielęgnacji i odstawiłam wszystko co matujące. Z produktów antybakteryjnych zostawiłam tylko głęboko oczyszczający żel oraz codziennie na noc serum z kwasami Bielendy. Na to nakładałam jakieś kremowe, lekkie serum i krem - często inny na dzień, a inny na noc. Wszystko mocno nawilżające, początkowo o lekkiej konsystencji, później coraz cięższe. Po ok. roku udało mi się doprowadzić twarz do takiego stanu, że mimo niestosowania pudru czy podkładu słyszałam komplementy na temat cery i pytania "jakiego podkładu używasz?". Tak w zasadzie tylko przez kilka miesięcy w swoim życiu używałam kremu BB i było to za czasów świetności kremu BB Soraya Piękna Cera. To wystarczyło, bo tak naprawdę nigdy nie miałam prawdziwego trądziku. Za to natura nie żałowała mi szerokich porów, wągrów na nosie, czole i brodzie oraz sporadycznych wysypów pryszczy, a także niewyobrażalnej skłonności do zapychania i wyskakiwania grudek. Tak czy inaczej kwasy w połączeniu z nawilżaniem pozwoliły mi uspokoić skórę, pozbyć się suchych skórek.

Jednak pewnego dnia zdałam sobie sprawę z tego, że... zaczął mnie swędzieć czubek nosa i jego wnętrze. Nie było to uciążliwe, ale coś mi nie grało.



Przełom nastąpił w momencie, kiedy cały ten misz-masz wymieniłam na produkty niemal w 100% naturalne, wyłącznie nawilżające i nawadniające. Do tego zaczęłam rzadziej stosować kwasy i wkroczyłam z olejkami. Olejkami do mycia i czasem w wersji saute. Wągry znikały prawie w 100%. Jednak po kilku tygodniach po bokach płatka nosa, a w zasadzie na samych bruzdach nosowo wargowych pojawiło się zaczerwienienie. Rozchodziło się powoli, a z plam wyłaniały się grudki, przemieniające się w drobne, ropne krostki. Tajemnicze coś zajęło też brodę. Nie zmieniałam w tamtym czasie kosmetyków, nie zmieniałam jedzenia... Czym była dziwna wysypka (i w sumie nadal jest)? Zapaleniem okołoustnym, któremu poświęcę całego kolejnego posta (polecam przygotować się na niego osobom z trądzikiem, wągrami, szerokimi porami, skłonnością do nadmiernego przetłuszczania skóry twarzy i głowy, z wypadającymi rzęsami, brwiami, włosami, z zespołem suchego oka, ze skłonnością do częstych infekcji oczu, skóry głowy, czerwonych plam na twarzy, z alergiami). Dlaczego nadmierne nawilżanie i natłuszczanie sprawiło, że moja skóra zaczęła się, krótko mówiąc, sypać?

Martwe komórki naskórka (Rys. A), które pokrywają skórę właściwą, chłoną wodę i substancje odżywcze, które im dostarczamy. Najpierw pęcznieją, zmniejszając odległości pomiędzy sobą (Rys. B). Kiedy pojawia się nadmiar wody, między komórkami tworzą się cysterny z wodą, co powoduje rozpychanie komórek naskórka, skutkując rozpulchnieniem skóry (Rys. C). Co to dla nas oznacza? Że tworzą się wodne kanały między komórkami, ułatwiające niesamowicie penetrację CZEGOKOLWIEK wgłąb skóry. Czegokolwiek tj. nie tylko substancji odżywczych z kremów - co w zasadzie jest korzystne - ale też i bakterii czy pasożytów obecnych na powierzchni skóry. Mają po prostu więcej miejsca i więcej możliwości do przemieszczania się w porównaniu do suchej skóry, gdzie między komórkami brakuje wodnych kanałów. Wygląda to mniej więcej tak:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov


Jakie są tego skutki?*
*pod koniec posta wrzuciłam nieco drastyczne lub obrzydzające zdjęcia, więc osoby o słabym żołądku niech przewijają powoli :)

1. Z jednej strony dobrze nawilżona skóra jest jednocześnie dobrze odżywiona

2. Z drugiej strony zwiększa się stężenie drobnoustrojów i różnych żyjątek w skórze właściwej

3. W normalnych warunkach pkt. 2 nie jest dla nas niebezpieczny, bo nasz organizm świetnie radzi sobie z wszelkimi intruzami - układ immunologiczny zawsze czujny. Zdarza się jednak, że pojawiają się skutki uboczne nawilżenia:

- zbyt duża ilość substancji odżywczych staje się świetną pożywką dla bakterii, powodujących m.in. trądzik. Pamiętajmy jednak, że bakterie lubią też martwe komórki naskórka, więc jeśli nie złuszczamy skóry regularnie, to również sprzyja zapychaniu skóry.

- u alergików rośnie prawdopodobieństwo powrotu objawów alergicznych, dotyczy to w szczególności alergii na roztocza.

- jeśli połączymy dwa powyższe podpunkty, czasem w towarzystwie spadku odporności, stosowania sterydów, SLS, fluoru, zaburzeń hormonalnych, otrzymamy okropny efekt: objawy nużeńca. O tym napiszę więcej w następnym poście, ale dziś już pokażę Wam zdjęcia, co dzieje się, jeśli zbyt mocno nawilżamy i/lub natłuszczamy skórę. Objawy ze zdjęć są zaawansowane, ale często mamy po prostu jedynie tłustą skórę, wągry lub pojedyncze pryszcze przez lata, a wzmożone symptomy nigdy się nie pojawiają.

http://medonet.pl

https://sporothrix.wordpress.com






http://www.zeberka.pl




Oczywiście podany przykład jest tylko jedną z możliwości ataku jakiegokolwiek drobnoustroju, którym może skutkować nadmierna pielęgnacja skóry twarzy. Chciałabym na koniec dodać, że nadmierne wysuszenie skóry i jej odwodnienie jest o wiele mniej opłakane w skutkach niż nadmierne nawilżenie. Odwodniona skóra traci płaszcz ochronny i zmienia pH, stwarzając tym samym dobre środowisko dla rozwoju bakterii, które są dość dobrze przebadane i na rynku są już obecne produkty wykazujące działanie je niszczące. Przypadki nadmiernego nawilżenia skóry skutkują rozwojem innych warunków środowiska, w których rozwijają się inne żyjątka, na które ciężko znaleźć odpowiedni lek... Jeśli do kogoś przemawiają liczby: nawodnienie skóry może zająć tylko 24 godziny i mamy problem z głowy. Pozbycie się ataku najeźdźców na skórę nadmiernie wypielęgnowaną, trwa czasem niestety latami - szczególnie w naszym kraju, gdzie podaje się lek bez wcześniejszych badań naskórka...

23 komentarze

  1. bardzo to ciekawe, ja nie przesadzam z pielęgnacją,ani w jedną ani w drugą stronę, mój promotor powiedział mi kiedys że najlepiej słońce, wiatr i powietrze dla skóry a nie jakieś tam kremy hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w tv oglądałam reportaż o naukowcu, który nie myję się od ponad 10 lat w celu przeprowadzenia eksperymentu. Okazuje się, że bakterie, które są przecież z nami od zawsze, działają na naszą korzyść. No jasne, że działają - kiedyś nie było mydeł i jakoś żyliśmy. :D Tylko czy natura chciała dla nas tego, co najlepsze? Czy za pomocą wody i mydła przedłużamy sobie życie? Któż to wie... :D

      Usuń
  2. Mocne zdjęcia, aż mnie przeszła gęsia skórka, dobrze wiedzieć, że jednak istnieje granica nawilżania

    OdpowiedzUsuń
  3. w sumie to nie wiedziałam, że tak może byc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie bardzo mało mówi się o nużeńcu. Sama idea walki z tym dziadostwem dopiero rozwija się za granicami naszego kraju, a co dopiero w Polsce. :)

      Usuń
  4. Ja chyba znalazłam swój idealny sposób pielęgnacji cery i nie mam żadnych problemów z nią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziel się z nami swoim złotym środkiem! :)

      Usuń
  5. Nie sądziłam nawet, że przenawilżenie może się przydarzyć. Ja ostatnio włączyła do pielegnacji mojej również tłustej i skłonnej do trądziku cery sporo produktów nawilżających, ale cały czas stosuję Atrederm, czyli jednocześnie ją trochę wysuszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, zachowanie równowagi dla skóry tłustej jest bardzo ważne. :)

      Usuń
  6. Ja stosuję tylko jeden krem do twarzy Lipobase i mi wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten krem niestety jest z kategorii najgorszych zapychaczy, ale jeśli Tobie służy, to bardzo się cieszę. :)

      Usuń
  7. Mocny wpis ale świetny! Ja staram się z umiarkowaniem dbać o urodę. Co za dużo to nie zdrowo sprawdza się i w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. :) Ja jednak umiaru nie znam, głównie ze względu na prowadzenie bloga czuję ciągłą potrzebę zmian, dokładania produktów itd. :(

      Usuń
  8. Zdjęcia bardzo drastyczne. Na szczęście nie przesadzam zbytnio z pielęgnacją :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nawet nie potrzeba przesady, żeby skończyć z czymś takim na twarzy - jakie są przyczyny powstawania tego dziadostwa - kto to wie?

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy wpis! Przyznam szczerze, że tak jak poprzedniczki nie wiedziałam, że konsekwencje przenawilżenia skóry są tak groźne i trudne do leczenia. Od teraz dwa razy się zastanowię zanim postanowię nałożyć dodatkową warstwę kremu lub oleju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba niestety uważać, szczególnie jeśli ma się tłustą cerę. :(

      Usuń
  10. Jeny masakra, nigdy bym nie pomyślała, że takie nawadnianie może doprowadzić do czegos takiego ;o i Teraz mam w głowie tlyko mysl, że częste mycie skraca życie xD Dlatego w sumie cieszę sie, że nie zwracam az takiej uwagi żeby mieć idealną skórę, idealne włosy itd. bo co za dużo to nie zdrowo :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, właśnie mycie sprzyja tutaj poprawie stanu cery. :D

      Usuń
  11. Staram się zachować równowagę w pielęgnacji. ;) Wniosek jest prosty: nie należy przesadzać w żadną stronę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem po skończonej kuracji atredermem i niestety ale wokół ust pojawiło mi się właśnie takie zaczerwienienie i krostki jak na 5 zdjeciu. Powiedz mi czy da się to jakoś wyleczyć. ? Czy wiesz jakie leczenie podjela ta dziewczyna ?

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez przestrzegam przed nadmiarem,ja użyłam maseczki nawilzajacej i zostawilam na noc i efekty tego są opłakane...było mega przesuszenie,sciagniecie...liczne kremy nie pomagały. Potem wizyta u dermatolog I masc okulistyczna przez 3 dni z niby mała ilością sterydu na twarz i to był gwóźdź do trumny...mam rozrzerzona,nadmiernie miekka I ruchliwa skore,jakby mi latala,jest obwisla i rozciagnieta...nic nie pomaga...wpadłam w dół konkretny...przestrzegam przed nadmiarem kosmetyków i używaniem sterydow nawet tych slabych...nie dość ze skórą to i psychika zniszczona bo z ta skora nie da się funkcjonować.

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom