- Lush, Mask Of Magnaminty - mięta, która leczy trądzik? Biorę Lush'a pod lupę! -

wtorek, 12 stycznia 2016


Witajcie, Kochani! Recenzuję dzisiaj kolejną legendę firmy Lush - maskę do twarzy Mask Of Magnaminty. To miętowy hit, opisywany w samych superlatywach. Czy jest faktycznie tak świetna? Czy nadaje się dla każdego? A sama marka Lush - czy naprawdę zasługuje na tak dużą miłość swoich fanów?


Maska kosztuje 8.65 € za 125 g lub 16.25 € za 315 g. Mam wersję mniejszą i jak na maskę jest to zdecydowanie wystarczająca ilość. Kosztuje mniej niż peeling do ust o wadze 20 g! 

1. Skład
Tu należy zaznaczyć, że są dwie wersje tej maski. Jedna z nich zawiera parabeny i ja niestety mam właśnie taką:

Bentoniet gel (Bentonite Gel), Kaoline (Kaolin), Honing (Honey), Talkpoeder (Talc),Adukibonen, gemalen (Phaseolus angularis), Glycerine (Glycerine), Teunisbloem olie (Oenothera biennis), Pepermunt essentiële olie (Mentha piperita), Afrikaanse goudsbloemolie, essentiële (Tagetes erecta), Fair Trade Vanille absolue (Vanilla planifolia), *Limonene (*Limonene), Parfum, Chlorofyl (CI 75810), Methylparabeen 

Druga wersja jest bezpieczniejsza, pozbawiona nie tylko parabenów, ale też gliceryny, podczas gdy zawartość poszczególnych składników jest nieco inna:

Honing (Honey), Kaoline (Kaolin), Bentoniet gel (Bentonite Gel), Talkpoeder (Talc),Glycerine (Glycerine), Adukibonen, gemalen (Phaseolus angularis), Teunisbloem olie (Oenothera biennis), Pepermunt essentiële olie (Mentha piperita), Afrikaanse goudsbloemolie, essentiële (Tagetes erecta), Fair Trade Vanille absolue (Vanilla planifolia), *Limonene (*Limonene), Parfum, Chlorofyl (CI 75810) 

Druga wersja (pod nazwą Mask Of Magnaminty Zelf Conserverend (hol.) lub Self Preserving (ang.)) jest oczywiście lepsza, a przy tym... nie ma różnicy w cenie.

Jestem przeciwniczką rozkładania składu na czynniki pierwsze i ich dogłębnej analizy, ale tu mamy  nieco niestandardowe składniki i musicie wiedzieć, na co możecie liczyć w przypadku tej maski:
- żel bentonitowy, który występuje też np. w żwirku dla kotów, ma genialne właściwości absorbujące,
- glinka - nie wiadomo jaka!!!
- miód - naturalny antybiotyk, działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, ale przy tym mocno nawilża
- mielone fasoli adzuki - mają mnóstwo protein, aminokwasów, minerałów i witamin, to odwieczny sposób Azjatek na piękną cerę, szczególnie stosowane jako peeling przy trądziku
- olej z wiesiołka - posiada wiele kwasów nienasyconych, więc pomaga w oczyszczaniu porów
- olej miętowy - stymuluje naczynia krwionośne do transportu krwi
- olej z aksamitki wzniesionej - działa antybakteryjnie, przeciwgrzybicznie (co jest rzadko spotykane) i przeciwstarzeniowo. Redukuje przebarwienia.
- ekstrakt z wanilii - działa antybakteryjnie i wygładza
- chlorofil - działa odżywczo, ale też reguluje wydzielanie sebum.


2. Co to jest? Co ma robić?
Po funkcjach poszczególnych składników widać, że jest to maska, można powiedzieć, multizadaniowa. Można ją stosować do codziennego oczyszczania (jako tzw. czyścik) albo jako maskę - raz na jakiś czas. Ma oczyszczać, dzięki zawartości glinki, talku i bentonitu, ale też nie wysuszać, dzięki dużej zawartości miodu i olejków. Ma jakieś tam właściwości antybakteryjne, więc powinna być dobra dla cery trądzikowej. Ale czy dla wrażliwej?

Ma wygładzać twarz, pozostawiając ją nawilżoną. Po dłuższym stosowaniu skóra będzie bardziej promienna. Według producenta jest ŁAGODNA.


3. Opakowanie, zapach i konsystencja
Opakowanie standardowe dla Lush'a, więc nie będę się rozwodzić nad tym, jak bardzo podoba mi się taka estetyka. 

Jeśli chodzi o kolor, jest jasnozielony z ciemnymi drobinkami. Pachnie miętowo, więc na myśl przychodzi mi tu miętowy mus z czekoladowymi kawałkami... Ale niestety ten zapach nie jest czekoladowo-miętowy. Dla mnie to zapach mięty wymieszanej ze stęchłą czekoladą z wielkanocnego zajączka, tego samego, którego wkładamy do koszyka od dziesięciu lat. Brzydki i intensywny, ale znośny. 


4. Działanie

Niestety, ale jak kocham czyścik Let The Good Times Roll czy peeling do ust, tak ta maska jest niewypałem. A byłam nastawiona do niej w 100% pozytywnie ze względu na wiele dobrych opinii.

- Nie oczyszcza dogłębnie. Ani stosowana jako maska na nawet 15-20 min, ani jako czyścik do mycia 2x dziennie. Znam inne produkty, które oczyszczają świetnie, włącznie z wągrami.

- Nie zaobserwowałam cudownego działania antybakteryjnego ani rozpromienienia. Podobne efekty wyciszające stany zapalne daje czysta glinka.

- Stosowana zbyt często lub na zbyt długi czas przetrzymana powoduje wysuszanie.

- Niestety uczula. Odkąd zaczęłam ją stosować, nasiliły się u mnie objawy zakażenia nużeńcem (będzie o tym kolejny post) - swędzenie skóry, zaczerwienienie. To oznacza, że maska musi stanowić pożywkę dla bakterii, grzybów i pasożytów - niebezpieczna i niepokojąca cecha...



5. Czy LUSH jest naprawdę taki genialny?

Muszę Was rozczarować. Dla mnie, póki co, Lush to w większości legendy. Obwąchałam w sklepie stacjonarnym wszystko, do czego były testery i niestety - PRAWIE WSZYSTKIE kosmetyki Lush śmierdzą. Serio. To jakaś ściema, że mają pięknie pachnące produkty. Najładniej pachną kule do kąpieli, ale zapachy się powielają. Mydła pachną w większości przypadków bardzo orientalne lub jak odświeżacze do toalety. Natomiast w każdej kategorii np. kremy do twarzy, czyściki, maski, balsamy - znalazłam maksymalnie DWA produkty, które ładnie pachniały. Ładnie lecz nie zachwycająco (tylko czyścik Let The Good Times Roll pachnie i działa cudownie). Maski dwutygodniowe pachniały zepsutym jogurtem albo kozim serem... Wszystko pachniało po prostu nieświeżo.

Drugi mit to w 100% naturalne produkty. To NIEPRAWDA. Wiele z nich zawiera parabeny (które są na szczęście już powoli wycofywane) oraz SLS. Tak, moi drodzy, w szamponach i żelach macie SLS na 1. lub 2. miejscu w składzie. Zdziwieni?

Mogłabym przeżyć te SLS, ale ceny tych produktów są tak wysokie, jak gdyby produkt był autentycznie w 100% naturalny.

Poza tym nie każdy może używać naturalnych produktów, bo takie lubią - jak widać - mocno uczulać, ale jest to już kwestia indywidualna.


Nie martwcie się więc brakiem dostępu do produktów Lush. Wiele nie tracicie. Oczywiście kwestia zapachów jest jak najbardziej subiektywna. Znajdziecie w ofercie na pewno coś, co skradnie Wam serce (na pewno bomby do kąpieli!), ale nie uważam, żeby Lush zasługiwał na miano cudownej firmy z cudownymi, naturalnymi produktami. Raczej na popularną pozytywną opinię działa tu siła sugestii i pewnie gdyby nie wysypka, którą dostałam po tej masce, nigdy nie zeszłabym na ziemię i nie spojrzała krytycznie na tę markę... Lepsze produkty i w niższych cenach znajdziecie na polskim rynku. Tak czy inaczej, jeśli będziecie mieli okazję, próbujcie Lush'a, bo to może być mimo wszystko ciekawa przygoda. :)


34 komentarze

  1. Lubię czytać takie szczere recenzje :D A myślałam, że LUSH to raj na ziemi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne są nieszczere recenzje - później ludzie się nakręcają i kupują byle co. :( Ja też tak myślałam. Nadal będę go odwiedzać, ale teraz bardziej ostrożnie... :)

      Usuń
  2. Ja miałam dwie wersje maski, ta o tym pierwszym składzie działa GENIALNIE, a druga nie robiła nic...Zbieram się do recenzji tej drugiej maski;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak byłam w Lush, to mnie też niewiele kosmetyków zachwyciło. Myślałam, że stracę tam majątek, a tak nie było. Każda kula pachniała prawie identycznie, strasznie słodko. Z maseczkami, które Ci śmierdziały mogłoby tak, że są... zepsute. Wiele świeżych maseczek miały jeszcze 2 tygodnie ważności, a te co mają 3 miesiące, to znalezienie takiej co ma więcej niż miesiąc graniczyło z cudem.

      Usuń
    2. Pewnie dlatego, że zmienili proporcje składników. :) No właśnie, dla mnie też te kule wszystkie podobnie pachniały. Ale nie mam wanny, więc na nic mi one. W moim Lush'u akurat daty były ok na tych 3-miesięcznych, ale te 2-tygodniowe to naprawdę chyba stare. Okropnie pachniały, fuj!

      Usuń
  3. nie miałam nic z osławionego Lusha ale z chęcią czegoś bym spróbowała. Nie miałam za to pojęcia, że jednak w ich kosmetykach są SLSy :) no i wielka szkoda, że ta maska zupełnie się nie spisała, tyle pieniążków to powinna dawać rade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U wielu osób się sprawdza, więc jest nadzieja. :)

      Usuń
  4. Miałam dwa spotkania z kosmetykami Lush i choć ich produkty były intrygujące, też nie powaliły mnie na kolana. Mój mąż zachwycił się czyścikiem Angels On Bare Skin, a poza tym bez większego szału. Zjechałam na blogu Dreamwash Shower Smoothie, pisałam dość chłodno o masce Cupcake... mydła w kostce są całkiem fajne, ale jeszcze fajniejsze można kupić od polskich producentów (vide Lawendowa Farma, Pszczela Dolinka i pewnie Ministerstwo Dobrego Mydła, choć tego ostatniego nie próbowałam). To wszystko zadecydowało o zaprzestaniu dalszego zgłębiania oferty Lusha i... jakoś specjalnie za nim nie tęsknię ;). A poza tym denerwowało mnie tylko, że daty są takie krótkie, tym bardziej że od momentu wyprodukowania mojego kosmetyku do otwarcia go przeze mnie też mijało sporo bezproduktywnego czasu, ale wiadomo, że ten aspekt byśmy odrzucili, gdybym mogła kupić te kosmetyki w sklepie pod domem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Lush to bardzo problemowa marka: od cen, poprzez daty, aż po zapachy i składy. Mnie najbardziej zdziwiły właśnie SLS i parabeny no i te śmierdziuchy - naprawdę polscy producenci mają nam więcej do zaoferowania. :) Choć nie twierdzę, że można tu znaleźć jakieś perełki, jak np. czyścik Let The Good Times Roll. <3

      Usuń
  5. Nie miałam nigdy nic z LUSH'a i szczerze powiedziawszy, jakoś mnie nie korcą te produkty. A Ty mnie jeszcze bardziej uświadomiłaś w tym, że szału nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam obsesję na punkcie tej marki - chciałam mieć wszystko. :D A jak już tam poszłam, okazało się, że nic mi nie podchodzi z zapachem, wręcz mnie odrzucało. :( A co lepsze, czy ładniej pachnące, kosztowało fortunę.

      Usuń
  6. Dla mnie ta maska jest bezsensowna - już po przeczytaniu składu jestem pewna że dostałabym uczulenia, po drugie troche się z niektórymi składnikami znam i trudno mi jest uwierzyć, że jedna taka maska leczy trądzik :)Ciekawa jestem jakie jest stężenie olejków eterycznych - to one mogą mieć wpływ na reakcje alergiczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona raczej jest na zapobieganie niż leczenie, dzięki niby dobrej mocy oczyszczania - ale jak widać moje wągry są niezniszczalne. :D Mi się wydaje, że olejków jest niewiele, wiesiołek raczej nie uczula, a miętę moja skóra lubi, więc to chyba MIÓD! :D

      Usuń
  7. No cóż to niestety minusy naszego świata, który stara się wszystko idealizować i wpajać nam to samo do głów, dobrze jednak, że można jeszcze trafić na prawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie istnieje chyba produkt, który podpasowałby każdemu, ale miałam wrażenie, że wokół Lush'a rodzą się już prawdziwe legendy. :D Dlatego przestrzegam. :)

      Usuń
  8. Czytając tytuł posta myślałam, że ten produkt pomoże mi w walce z trądzikiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może by Ci pomógł na mniejsze pryszcze, ale na trądzik na 100% nie pomoże. :( Zaglądaj do mnie w następnych dniach, bo pojawi się post na temat niezbyt znanej przyczyny trądziku, może to Ci pomoże. :*

      Usuń
  9. Ja jeszcze Lush'a nie znam, chociaż powiem szczerze, że mam na niego ogromną ochotę. Kusi mnie sporo produktów, szczególnie kule do kapieli. Ta maseczka zazwyczaj gdy o niej czytałam była mocno wychwalana, dobrze jest poznać inny punkt widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kule akurat bardzo ładnie pachną, ale nie mam wanny, więc ich nie sprawdzę. :( Maseczka niestety śmierdzi i nic dobrego nie robi u mnie. :( A uwielbiam połączenie mięty z czekoladą! :D

      Usuń
  10. Nie mam dostępu do tej marki, ale jakoś nigdy nie miałam ciśnienia na ich produkty. Bobmy można kupić niekoniecznie ich i tez spełnią swoją rolę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam wanny, więc nie mam porównania. :(

      Usuń
  11. Tak to jest z tymi niby luksusowymi markami, mnie na przykłąd bardzo rozczarowały kosmetyki Soap & Glory i jak wszyscy uwielbiają ich zapachy to mi się kompletnie nie podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam ich zapach wiodący. :D Co nos to gust hihi, wszystkim się nie dogodzi. :)

      Usuń
  12. Oj a tyle dobrego o niej czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie miałam jeszcze nic z tej firmy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś wejdzie do Polski i będzie można testować do woli, o ile ceny nie powalą... :)

      Usuń
  14. Napisz proszę jakie znasz lepsze produkty do mycia które oczyszczają pory i wągry z nosa ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymienię Ci sposoby na wągry, które dają efekty. :)

      1. Clean&Clear na wągry. Najlepiej żel z glinką, który został wycofany, ale na Allegro jeszcze jest: http://allegro.pl/clean-clear-zel-i-maseczka-2w1-na-wagry-i5876690467.html. Ewentualnie pianka z tej serii albo tonik, ale ten z kolei zwiększa przetłuszczanie skóry. Nie kupuj tylko żelu z peelingiem z tej serii. Początkowo może zwiększyć się ilość pryszczy, ale później wszystko się oczyści. Całkiem fajnie myje też żel z Bielendy Pharm na trądzik. Dość mocno, ale też i agresywnie, działa żel z Garniera z czarnym węglem, ale nie jestem pewna, czy nadal jest dostępny (w razie czego zajrzyj na półkę z męskimi kosmetykami, tam Garnier lub L'Oreal ma również żel dla facetów z czarnym węglem).

      2. Mycie i smarowanie nosa olejkami, które nie zapychają, np. z pestek malin czy śliwki. Mnie nie zapychał też olejek do smarowania L'Oreal Nutri Gold. Dobrze jest podczas mycia olejkiem (nawet czystym, zwykłym, nie przeznaczonym specjalnie do mycia) masować nos jakąś szczotką, chociażby ultra miękką do zębów, ale też nie robić tego codziennie, żeby nie podrażnić skóry. Ja polecam olejek zmyć żelem głęboko oczyszczającym (np. tym z Clean&Clear albo Under20, nie potrzeba żadnego Vichy itp. :)).

      3. Maseczka z pasty do zębów (koniecznie białej, nie żelowej!), sody oczyszczonej i soli (dowolne proporcje). Najpierw zrób parówkę - trzymaj umytą twarz pod ręcznikiem nad garnkiem z gorącą wodą przez 10-15 min. Później nałóż mieszankę na wągry, chwilę masuj i pozostaw na ok. 10-15min. Zmyj żelem antybakteryjnym.

      4. Gotowe płatki na wągry. To ponoć działa, ale sama tego nie stosowałam. Dobre są np. Cettua z Douglasa. Możesz spróbować też tańszych z Rossmanna marki dermo Pharma.

      5. Szczoteczka soniczna - droga sprawa, ale działa.

      Jakikolwiek sposób wybierzesz, musisz to robić regularnie. Przy okazji stosuj produkty zwężające pory i kwasy, żeby w przyszłości wągry były mniejsze. :) Jeśli wągry nie znikają w 100% mimo stosowania tych sposobów, to oznacza, że musisz zmienić krem i/lub serum, bo to jego wina. :*

      Usuń
  15. Możemy sobie podać rękę - dla mnie też niemalże wszystkie kosmetyki Lush śmierdzą, dlatego nie jestem fanką tej marki. Raz na jakiś czas kupuję od nich maseczkę do twarzy i peeling do ust, czasem też peeling do ciała (ostatni miałam chyba 2 lata temu), ale to wszystko. Przereklamowana marka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo. :) Czasem coś kupię, ale bez szału. :)

      Usuń
  16. Ja z kolei zupełnie się nie zgadzam :) Mam tą maseczkę w wersji starszej i jest rewelacyjna. TO że kosmetyki Lushowe są hmm specyficzne świadczy wyłącznie o tym, że są naturalne i pozbawione śmiedzących czymś ala dodatków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nie są specyficzne, one po prostu śmierdzą. :( I to nie czymś naturalnym, tylko zepsutym. Bo tak naprawdę wcale nie są naturalne, więc się dziwię, że nie poprawiają tych zapachów. :)

      A maska wiadomo - u każdego może się sprawdzić inaczej. :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom