- Masło kakaowe wyparte przez masło cupuacu? Ziaja coś o tym wie. -

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Witajcie Kochani! Na zewnątrz zima i chłód, a w mieszkaniu wysuszające ogrzewanie. Pewnie wielu z Was ma niemały problem z przesuszoną skórą. Ziaja wychodzi Wam naprzeciw i oferuje serię kosmetyków z masłem cupuacu - to bliski krewny masła kakaowego. Same owoce cupuacu mają zapach ananasa i czekolady. Czy tak pachnie suchy olejek krystaliczny, który ma odbudowywać naskórek? A może przy okazji spełnia swoje zadanie?



Zanim przejdę do opisu tego śmierdziela, muszę Was poinformować o zmianach w moim życiu, ponieważ traktuję Was jak bliskich i przyjaciół. :) Niecały miesiąc temu wyszłam za mąż. Mając 24 lata, więc można by powiedzieć, że nieco się pospieszyłam, ale wybrałam mężczyznę, jakich w dzisiejszych czasach niewielu, dlatego wcale się sobie nie dziwię... :D "Idąc za ciosem" przeprowadziłam się, po półrocznych zawirowaniach, do Amsterdamu i od kilku tygodni jestem w trakcie generalnego remontu mieszkania. Jeśli więc będziecie chciały lub potrzebowały informacji na temat fajnych miejsc tutaj, czy drogerii lub kosmetyków, jestem do Waszej dyspozycji. :)



1. Co to właściwie jest?
Na opakowaniu znajdziemy mnóstwo opisów. Seria wydaje mi się nazywać cupuacu, gdyż te litery są na opakowaniu największe. Pod spodem znajduję wymienione składniki: masło karite, olej z orzechów brazylijskich i makadamia. Brzmi obiecująco i nieco egzotycznie. Dalej odczytuję, że mam do czynienia z suchym olejkiem krystalicznym - czym właściwie jest owa "krystaliczność"? Nie wiem, producent tego nie wyjaśnia. Tak czy inaczej widzę tu także przeznaczenie olejku: do twarzy, ciała i włosów. Czyli do wszystkiego. Na sam koniec kolejny dopisek: keratynowa odbudowa naskórka. Ależ enigma! 

Co obiecuje producent?
"Codzienne wzmacnianie naskórka skutkuje poprawą nawilżenia, jędrności i elastyczności skóry oraz młodszym i zdrowszym wyglądem już od pierwszego spojrzenia.

DZIAŁANIE
- tworzy na powierzchni skóry i włosów ochronny, satynowy film
- delikatnie natłuszcza i nabłyszcza
- wygładza skórę i włosy
- poprawia elastyczność skóry

lekka konsystencja i wyjątkowe substancje aktywne
cudowny zapach pobudzający zmysły"


2. Opakowanie i cena
Z napisów na opakowaniu wiele nie wynika. Zbyt wiele informacji namieszało mi tylko w głowie, ale zakładam, że będę miała do czynienia po prostu ze zwykłym suchym olejkiem. Pierwsza więc rzecz do wymiany w opakowaniu: zwiększyć minimalizm napisów. Druga: zmniejszyć minimalizm opisu.

Sama butelka jest biała, dość miękka, ale raczej solidnie wykonana. Chociażby patrząc na aplikator - wygodną, niezacinającą się pompkę. Jeśli będziemy jej rozsądnie używać, opakowanie raczej nam się nie zatłuści jak w przypadku niektórych oliwek czy olejków. Generalnie pozostałe kosmetyki tej serii wyglądały bardziej zachęcająco w buteleczkach, kartonikach i słoiczkach rodem z brazylijskich samoopalaczy, ale nie będę narzekać... :D

Cena to 14,45 zł / 100 ml na stronie producenta. Ja kupiłam olejek stacjonarnie w sklepie zielarskim, ale niestety nie pamiętam ceny. Nie jest najtańszy jak na olejek o niewielkiej pojemności 100 ml.

3. Konsystencja i zapach
Olejek jest wodnisty, lejący się i bezbarwny. Wchłania się raczej powoli i nie jest tak mocno suchy, jak można by się spodziewać. Po ok. 10-15 min pozostawia jednak naprawdę satynową warstwę i wtedy na 90% nie tłuści ubrań (nigdy nie mamy pewności:)).

Konsystencja więc mi odpowiada, gorzej jest z zapachem... Ponoć cała seria pachnie dość ładnie, choć zdania są podzielone. W przypadku tego olejku nie wyobrażam sobie codziennego stosowania właśnie przez tę wręcz odurzającą woń. Mieliście kiedykolwiek olejek eteryczny do podgrzewacza o zapachu cynamonu? Taki, któremu bardzo daleko do znanej przyprawy czy świątecznych pierników? Tak właśnie pachnie ten olejek - sztucznym, bardzo chemicznym cynamonem. W tle wyczuwam równie chemiczny zapach czekolady, może z nutą orzechów? Tak czy inaczej to zapach bardzo słodki i bardzo, bardzo mdlący. Przynajmniej dla mnie, choć wiem, że wielu osobom ten zapach również nie podchodzi i wcale się nie dziwię. Na szczęście mimo swej intensywności utrzymuje się do 30 min i później go raczej nie czuję. Gorzej jest po zaaplikowaniu go na włosy, bo wyczuwam go wtedy dłużej...

4. Skład


Znajdziemy tu następujące substancje aktywne: estry etylowe masła shea (łatwiej "przyswajalne" niż czyste masło shea), olej makadamia, olej z nasion bawełny indyjskiej, skwalen (współtworzy płaszcz lipidowy skóry), olej z orzecha brazylijskiego, witamina A i masło cupuacu. Czyli naprawdę egzotycznie, ale zapowiadające zagrożenie zapchania skóry na to podatnej.



5. Działanie

TWARZ
Na twarz niestety go nie nakładałam, bo moja skóra w tym miejscu nie lubi eksperymentów, dlatego jej ostatnio odpuszczam. Patrząc na zawartość np. oleju makadamia, radzę uważać na możliwość zapychania. Cupuacu w przeciwieństwie do kakaowego ponoć nie zapycha.

CIAŁO
Fajnie natłuszcza skórę, ale dla uzyskania lepszych właściwości nawilżających polecam nałożenie pod spód balsamu nawilżającego. Z resztą sam producent nie obiecuje natychmiastowego nawilżenia - ma się ono poprawić przy regularnym stosowaniu tego produktu, bo dzięki obecności warstwy ochronnej na powierzchni naskórka, woda w skórze jest lepiej zatrzymywana. 

Tak czy inaczej świetnie radzi sobie z suchymi skórkami wokół paznokci i nawet bardzo mocno przesuszonymi i popękanymi piętami. Trzeba go tylko regularnie stosować, choć już przy pierwszym użyciu widać i czuć różnicę.

Faktycznie pozostawia satynową warstwę na skórze, przez co wydaje się ona bardzo gładka. Niemal od razu robi się też bardziej elastyczna i jędrna. Olejek nadaje również delikatny blask skórze (ale nie ma żadnych drobinek).

WŁOSY
Nałożony na końce wygładza je, ale w nadmiarze skleja i obciąża, więc tu trzeba być ostrożnym. Eliminuje świetnie puszenie, ale podczas wilgoci czy deszczu raczej nie utrzyma tego efektu.

Jednorazowe olejowanie na noc nie przynosi oszałamiających efektów, ale na pewno włosom nie szkodzi. Regularne olejowanie nie obciąża włosów, stopniowo poprawiając ich kondycję. Dobrze się też wypłukuje. Wydaje mi się jednak, że może dawać efekt "napuszonych" włosów podobnie jak u osób, których włosy nie tolerują oleju kokosowego.


Podsumowanie
Ostatecznie bardzo polubiłam działanie tego olejku. Sama konsystencja - niby treściwa, ale jednak wchłaniająca się do satynowej powłoki, jest zaskakująco odżywcza i przyjemna. Działanie również świetne, szczególnie w przypadku pielęgnacji ciała. Wszystko to niszczy jednak ten zabójczy zapach. Liczę na to, że Ziaja niebawem wyda kolejną serię, w której zawrze podobny olejek, ale o innym, mniej przytłaczającym zapachu...


Znacie inne produkty z tej serii? Z chęcią wypróbowałabym coś, ale obawiam się tego okropnego zapachu. :O A może macie inny ukochany olejek?

60 komentarzy

  1. Powodzenia na nowej drodze i w nowym miejscu. Przede wszystkim szczęścia. :*
    Nigdy nie słyszałam o tym produkcie, ale przeczytać jego nazwę trochę mi zajęło. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Produktu nie znam, a co do zycia prywatnego to gratuluję.:)
    Ja również mam 24lata i od 1 stycznia zaręczona. :)
    Ślub dopiero na 2017 planujemy.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A produkty warty poznania! :) Dziękuję. :) O, to jeszcze "świeżak" jesteś... :D My, mimo zaręczyn od roku, nie planowaliśmy jeszcze ślubu. Pewnego dnia powiedziałam: "a może weźmiemy ślub za miesiąc?", a narzeczony na to: "jasne". Myślał chyba, że żartuję - ale stało się. :D W ok. 50 dni zorganizowaliśmy cały ślub, wesele itd. Polecam taki spontan. :D

      Usuń
  3. Mam kilka kosmetyków z tej serii, min. balsam pod prysznic i wg mnie pachnie bardzo ładnie. Nie znoszę zapachu cynamonu i innych pokrewnych mu nut, więc na pewno bym to wyczuła. Może tylko ten olejek tak śmierdzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak słyszałam, że ten olejek jako jedyny pachnie inaczej. :D A jak pachnie ten balsam pod prysznic? Dobrze się sprawdza? Muszę w takim razie zaopatrzyć się w resztę serii. <3

      Usuń
  4. moja koleżanka używa go do włosów... jak miała zawsze problem tak ten olejek okazał sie panaceum:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jej włosy lubią olej kokosowy? :) Bo u mnie ten olejek czasem działa właśnie podobnie jak olej kokosowy - puszy włosy. Ale nie zawsze się to dzieje i generalnie ładnie odbudowuje faktycznie włosy. Nawet te połamane końce. :)

      Usuń
    2. nie pamiętam... wiem że ma spore problemy z włosami... ma kręcone, farbowane... i potworny koszmar z rozczesaniem, dzięki temu produktowi naprawdę doświadczyła upragnionej ulgi z wielką radością bezproblemowo rozczesuje włosy

      Usuń
  5. Widziałam zdjęcia ze ślubu - wyglądałaś magicznie :) Życzę Ci dużo niekończącego się szczęścia ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym chciała zobaczyć zdjęcia :)
      A ta seria ziajkowa jakoś mnie nie do końca pociąga

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. update: kupiłam go wczoraj przez Ciebie! :D dziś jego debiut na włosach :D

      Usuń
  7. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia ☺ Jeśli chodzi o olejek to kupiłam go w listopadzie na targach LNE w Krakowie ale jeszcze nie używałam, tyle mam napoczetych olejków,że najpierw je wykańczam. Ciekawe jak się spisze u mnie 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :*
      Też jestem ciekawa, będę śledzić postępy w zużywaniu... :D

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia ☺ Jeśli chodzi o olejek to kupiłam go w listopadzie na targach LNE w Krakowie ale jeszcze nie używałam, tyle mam napoczetych olejków,że najpierw je wykańczam. Ciekawe jak się spisze u mnie 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kiedyś nierafinowane masło cupuacu ze sklepu mazidła i bardzo fajnie się sprawdzało :) mi bardzo pomagało uporać się z bolesnymi gulami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa na gule? Muszę polecić je więc mamie. :)

      Usuń
  10. Nigdy nie słyszałam o tym kosmetyku :) Wszystkiego dobrego :* życzę dużooooo szczęścia i samych pomyślnosci! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dostępny w sprzedaży od kilku miesięcy, podobnie jak cała kolekcja. :) Dziękujemy. :*

      Usuń
  11. życzę duuużo szczęścia! gratuluję!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam go ale jeszcze nie używałam hmm;)
    Gratuluje i życzę szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj i daj znać, jak się sprawdza! :)

      Dziękuję. :*

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Stosunkowa nowość, ale warto zerknąć na całą serię, bo są ciekawe produkty. :)

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. mimo zapachu może naprawdę jest kojący i przyjemnie działa:)
    Mój blog - klik♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojący to zbyt wiele powiedziane, bo ten zapach psuje koncepcję ukojenia i przyjemności, ale faktycznie działa. ;)

      Usuń
  16. Kupiłam go kiedyś i nadal go mam. Zapch jak dla mnie obrzydliwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I o tym właśnie pisałam - śmierdziuch! :)

      Usuń
  17. Z chęcią bym go wypróbowała na moje suche i popękane pięty. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. :) W połączeniu z kremem do stóp daje super efekty. :)

      Usuń
  18. Ciekawy produkt, lubię kosmetyki tej marki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziaja polska firma, duży wybór, niskie ceny, więc każdy znajdzie coś dla siebie. :)

      Usuń
  19. Ciekawy post, ale z zakupem produktu póki co sie wstrzymam:) Fajny produkt, ale nie zużyłabym go - na twarzy olejek mi się nie sprawdza, do włosów mam serum z olejkami z Loreal a do ciała masło czekoladowe z Farmony ;)Pachnę jak pralina :P Może jak wykończe swoje zapasy to go wreszcie wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest raczej olejek na jakieś alarmowe sytuacje typu właśnie suche włosy, popękane pięty czy suche skórki wokół paznokci. Inaczej nie da się go zużyć nawet mimo niewielkiej pojemności, bo po prostu śmierdzi. :(

      Usuń
  20. Ale czad! Też chciałabym kiedyś mieszkać za granicą, mam uczulenie na większość Polaków xD ale wiadomo- wszędzie dobrze, gfzie nas nie ma ;)

    Koniecznie zrób jakiegoś posta z fajnymi miejscami w Twojej okolicy, z dziwnymi przyzwyczajeniami tubylców, ciekawostkami itd. Kocham takie posty ;)

    Co do produktu - nie mam go, mam za to odświeżającą mgielke di twarzy, ciała i włosów i na razie się nie sprawdza. Pewnie będzie lepsza na lato, że psiknąć sobie na pyszczek w upalny dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie tutaj są bardzo, bardzo mili. Sąsiedzi z całego piętra nas witali, kiedy się wprowadziliśmy. Mąż jednak mówi, że Holendrzy są fałszywi - sprawdzę to. :D

      Ok, super pomysł, ale muszę najpierw nazbierać jakieś informacje i zebrać doświadczenie. :D

      Mnie Ziaja często zawodzi, więc ten olejek i tak jest sukcesem. :) Zawsze chciałam mieć taką odświeżającą mgiełkę, a nigdy nie kupiłam - może się skuszę. :)

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. I wish to but I don't get your language :(

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Mnie też! Jadę teraz do Polski na kilka dni, więc przyczaję się na jakiś peeling z tej serii i może coś samoopalającego... :)

      Usuń
  23. Gratuluję wszystkich zmian w życiu i życzę szczęścia :)Przeprowadziłaś się do pięknego miasta:)) Produkt Ziai bardzo mnie zainteresował, tym bardziej że moje włosy lubią olej kokosowy i jako jeden z nielicznych działa na nie wygładzająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Mi się Amsterdam nie podoba, głównie ze względu na dziwną kulturę, ale przyzwyczaję się. :)

      No to cupuacu może być dla Ciebie dobre! :*

      Usuń
  24. ciekawi mnie ten zapach... i szczęścia z mężem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie polecam wąchać... :D Choć znalazłam jedną opinię, że zapach jest piękny i karmelowy, fu... :D

      Dziękuję. :* Oby był grzeczny! :)

      Usuń
  25. Dziś widziałam go w aptece i zastanawiała się coż to za cudo
    Ja ogólnie bardzo lubię produkty z ziaji ale akurat tego jeszcze nie mam

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja także nie znam tego olejku ale raczej też nie odważyłabym się go nakładać na twarz.Zdecydowanie lepiej się sprawdzi jako balsam do ciała,szkoda tylko,że taki z niego smrodek:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli na co dzień nie używasz olejków to faktycznie strach. :)

      Zapach to bardzo subiektywna cecha, ale wydaje mi się, że to jeden z tych zapachów, który męczy wszystkich dookoła. :)

      Usuń
  27. Ojej cóż za nazwa :D Nie znam tego cudaka, wydaje się być fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja po prostu mówię "olejek cupuacu", bo nie wiem, co jest właściwą nazwą. :D

      Usuń
  28. ta linia ciekawi mnie już od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze kuszą peeling i balsam pod prysznic, bo mam nadzieję, że pachną karmelem - tak czytałam. :))

      Usuń
  29. Ciekawa jestem czy mnie ten zapach przypadłby do gustu, bo to właśnie jego byłam najbardziej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciężki typ, raczej nielubiany w okolicy, ale może akurat Tobie się spodoba! :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom