- #pojedynek - balsam do ust Blistex Relief kontra balsam Hurraw! Vata -

piątek, 12 lutego 2016


Witam moich ukochanych Czytelników! Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. Ewentualnie, jeśli macie jakiś problem z ustami, mogę Wam chociaż w tym pomóc. :) Dziś na ringu zmierzą się balsam do ust w tubce Blistex Relief oraz balsam w sztyfcie Hurraw! w wersji Vata. Oba są świetne - biją na głowę u mnie Tisane czy Carmex. Jeśli jesteście więc alergikami, nosicielami wirusa opryszczki, często męczą Was zajady czy nawet pryszcze wokół ust - musicie wpaść na tę walkę. :)



1. Opakowanie

Blistex na sklepowej półce jest dla bezpieczeństwa opakowany w kartonik. Sam balsam jest w tubce. Miękkiej, nie utrudniającej aplikacji, zakończonej typowo ściętą, plastikową końcówką. Nic specjalnego. Szybko się brudzi, jeśli lata frywolnie po torebce. :)

Hurraw! z kolei to tradycyjny sztyft. Tu mamy do wyboru przeróżne zapachy, a tym samym i kolory oraz wzory opakowań. Wszystkie barwne i przyciągające oko. Nie ma problemów z kręceniem sztyftu w obie strony. Sama naklejka jest tu papierowa i z czasem oczywiście traci na jakości, jednak jak na papier jest bardzo trwała. 



2. Konsystencja i kolor

Blistex to gęsty, biały krem o konsystencji podobnej do kleju do papieru. W odpowiedniej ilości lekko nabłyszczy usta. W nadmiarze jednak zabieli wargi. Jeśli mieliście kiedykolwiek kokosowy balsam z Ziai, to Blistex daje podobny efekt. Jest jednak bardziej klejący, choć na ustach klejenia początkowo nie czuć. Po kilkunastu minutach wchłania się, pozostawiając klejącą warstwę. Jest to charakterystyczna lepkość, nie jak w przypadku jakiegoś błyszczyku, włosy raczej się nie kleją do ust. Taka warstwa jest bardzo trwała. Wytrzymuje bez problemu całą noc.

Hurraw! z kolei to przezroczysta, zbita, dość twarda wazelina, której miękkość zależy od temperatury i na pewno rozpuści się podczas upału, choć mi się jeszcze nic takiego nie przydarzyło. Na ustach jest typowy jak pomadka pielęgnacyjna na bazie wazeliny. Trzyma się na ustach nieco krócej niż Blistex, ale też dłużej niż pomadki Nivea czy wazelina.


3. Zapach

Blistex pachnie mentolem. Tak samo też smakuje. W przypadku Hurraw! macie do wyboru całą gamę smaków/zapachów, poczynając od kokosa i czekolady, poprzez owoce, lukrecję, piwo korzenne oraz bezzapachowe wersje, aż po orientalne kompozycje - jak w moim przypadku. Vata to słodkie migdały, kardamon i róża. Jest bardzo intensywny i perfumowany. Wyrazisty i specyficzny początkowo sprawiał, że się dusiłam. Miałam wrażenie, że mam usta popsikane perfumami. Dominuje tu zapach migdałów. Zapach mi się nie podoba, wręcz szokuje, ale działanie to całkiem inna bajka.


4. Skład

Blistex:
Aqua, Hydrogenated Polysorbate, Cera Alba, Petrolatum, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Sorbitan Isostearate, C18036 Acid Glycol Ester, Alcohol Denat., Glycerin, Polysorbate 60, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Aroma, Stearyl Behenate, Cetyl Alcohol, Allantoin, Camphor, Olea Europaea, Dimethicone, Phosphoric Acid, Hydrated Silica, Butyrospermum Parkii, Sorbitan Olivate, Lanolin Alcohol, Arachidyl Alcohol, Ammonium Hydroxide, Sodium Hydroxide, Behenyl Alcohol, Thymol, Myristic Acid, Palmitic Acid, Oleic Acid, Arachidyl Glucoside, Lauric Acid, Sodium Saccharin, Citric Acid, Limonene, Calcium Disodium EDTA, Linalool.

Hurraw! Vata:
*Sesamum indicum (sesame) seed oil, *Cocos nucifera (coconut) oil, ‡Euphorbia cerifera (candelilla) wax, *Theobroma cacao (cocoa) seed butter, *Ricinus communis (castor) seed oil, Elettaria cardamomum (cardamom) seed oil, Rosa damascena (rose) flower oil, organic flavor, *Withania somnifera (ashwagandha) root powder, Tocopherols (sunflower) 

*organic & cold pressed ‡wildcrafted 



Różnica? Blistex to typowe lekarstwo dla warg, czyli sama chemia. Natomiast Hurraw! to sama natura - są to kosmetyki organiczne, wegańskie, nietestowane na zwierzętach. Mimo swej naturalności nadal posiada właściwości lecznicze dzięki obecności Ashwagandhy - rośliny przeciwzapalnej. 


5. Cena

Blistex kupicie w większości drogerii i będzie kosztował ok. 12 zł / 6 ml. Hurraw! kosztuje ok. 23 zł / 4.3 g. Oba produkty są bardzo wydajne. Blistex przy codziennym stosowaniu kilka razy wystarczył mi na prawie dwa miesiące. Hurraw! mam od lata, więc sami rozumiecie. :)


6. Działanie

Oba balsamy wyróżniają się spośród innych, dostępnych na rynku, jedną ważną cechą - mają właściwości lecznicze. Blistex jest silniejszy w działaniu. Leczy zajady, opryszczki, uszkodzenia i rany np. po zabiegach dentystycznych. Ulga przychodzi natychmiast dzięki efektowi chłodzenia. Mija ból, pieczenie, swędzenie, cokolwiek. Jeśli użyjecie go zaraz przy pierwszych oznakach opryszczki czy zajadów, wszystko się cofnie i zniknie w ciągu kilkudziesięciu minut do kilku godzin. Żadne produkty przeznaczone na wirusa opryszczki nie przynoszą takiej ulgi i tak natychmiastowych efektów jak Blistex (z wyłączeniem płynu Sonol). Blistex łagodzi też pęknięte usta, przy okazji eliminując suche skórki. Regeneruje, niesamowicie nawilża i wygładza powierzchnię warg. Jest po prostu idealny.


Hurraw! również łagodzi objawy podrażnień i stanów zapalnych, ale nie przynosi aż takiej ulgi, bo nie posiada mentolu. Mimo wszystko blokuje rozwój opryszczki, a stosowany regularnie sprawia, że opryszczka w ogóle nie wraca. Świetnie pielęgnuje, zabezpiecza przed wysuszeniem, eliminuje także suche skórki. Na 6 z małym minusikiem. :)

 


Podsumowanie
Oba balsamy do ust są genialne. Wiele produktów do ust mnie uczulało, sprawiając, że wargi piekły lub swędziały. Jeszcze więcej z nich, w tym Tisane i Carmex, uzależniało usta, powodując, że po kilku miesiącach stosowania, kiedy nie posmarowałam ust przez jeden dzień którymś z tych produktów, usta mi niemal puchły jakby z wysuszenia i podrażnienia. Te balsamy tego nie robią. Świetnie dbają o problematyczną skórę ust - nawet alergików - poprawiając nie tylko ich wygląd, ale też jakość życia. Jedyne minusy to zapachy - możecie wybrać inną wersję Blistexu lub Hurraw!, o ładniejszym zapachu, ale będą to wersje bez działania przeciwzapalnego. Oba więc polecam. :)


A jaki jest Twój ulubiony produkt do pielęgnacji ust? Czym ratujesz się podczas opryszczki, zajadów lub bolesnych pęknięć? :*

28 komentarzy

  1. Uwielbiam Lip Relief ! Dla mnie mistrz w swojej dziedzinie - jak do tej pory nie spotkałam się z lepszym i bardziej "leczniczym" balsamem do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie i tak wygrywa Carmex w słoiczku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety uzależnia. :( Jakkolwiek to brzmi. :D

      Usuń
  3. Na szczescie dlugo opryszczka mi sie nie zrobila, a jeszcze kilka lat temu mialam je raz na kilka miesiecy.
    Obecnie chyba najlepiej dziala u mnie rumiankowa Alterra:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie czego wiesz, po co sięgnąć. :)

      Miałam Alterrę z granatem i była całkiem w porządku. :)

      Usuń
  4. Nie testowałam ich nigdy. Cały czas używam z Neutrogena.


    __________________
    www.justynapolska.com
    Fashion & Beauty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neutrogeny próbowałam i robi u mnie to samo, co Tisane itp. Polecam spróbować któregoś z tych. :)

      Usuń
  5. Fajnie, że mają właściwości lecznicze. To ich duża zaleta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko spotyka się takie produkty do ust, dlatego warto wiedzieć, że takie istnieją. :)

      Usuń
  6. bardzo mi się podoba pomysł na posty ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Blistexa ! Chyba już mu wierna pozostanę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja próbuję go zdradzać to z EOS, to z Bebe, ale za każdym razem wracam z podkulonym ogonkiem. :)

      Usuń
  8. Narazie stosowałam tylko Blistex :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Blistex polecam - ale tę tubkę, bo ona się wyróżnia na tle innych balsamów. Blistexy w sztyfcie są pospolite w działaniu. :)

      Usuń
  10. Blistex z pewnością zostanie moim ulubieńcem na długo. Mam go od wakacji za każdym razem sprawdza się genialnie <3 Geniusz i tyle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że tyle z Was go również uwielbia. To tylko oznacza, że jest naprawdę genialny. :) :*

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię te ładnie pachnące, ale podczas sytuacji awaryjnych trzeba mieć pod ręką też takie "śmierdziuszki". :))

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Musisz to koniecznie zmienić, Kochana! :) :*

      Usuń
  13. Świetny post!:)

    Co powiesz na wspólną obserwację? Daj znać u mnie jeśli się zgadzasz:)!
    Zapraszam do siebie:) - MÓJ BLOG-KLIK♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      Nie praktykuję obserwacji za obserwację, ale na pewno zajrzę na Twojego bloga i jeśli mi się spodoba, będę Cię śledzić. :) Pozdrawiam. :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom