- #pojedynek - dziś walkę stoczą: Olejkowy Rytuał Nutri-Gold L'Oreal oraz Magic Rose Evree -

wtorek, 9 lutego 2016


Dzień dobry lub dobry wieczór w zależności od tego, kiedy tego posta czytacie. :) Od dawna byłam ogromną przeciwniczką używania olejków na twarz w jakiejkolwiek postaci. Czy to do mycia, czy do smarowania albo demakijażu. Dlaczego? Bo nie cierpię czuć żadnej lepkiej warstwy kosmetyku na mojej twarzy. Ale próbowałam. Żeby podążyć za modą na olejowanie, żeby wyrobić sobie jakiekolwiek zdanie na ten temat bez bezzasadnego krytykowania. Olej kokosowy odpadł po dwóch nocach. Rzuciłam się więc zachłannie na Olejkowy Rytuał L'Oreal Nutri-Gold, a w ciągu ostatnich dni przyszła kolej na Evree Magic Rose. Są to dwa powszechnie dostępne i popularne olejki. Stojąc w drogerii przed półką z kosmetykami do twarzy w poszukiwaniu odpowiedniego olejku, pewnie wiele z Was waha się: Evree czy L'Oreal? Pozwólcie, że pomogę Wam w podjęciu decyzji.


Jak zauważyliście w tytule posta użyłam hasztagu #pojedynek. Tym samym wprowadziłam dziś nowy (na Beat The Boredom) cykl postów "Pojedynek", w którym będę porównywać dwie rzeczy, niekoniecznie kosmetyki. :) Dziś padło na wspomniane wyżej olejki.

1. Opakowanie
Oba olejki zapakowane są w kartoniki, żeby zabezpieczyć śliskie butelki przed upadkiem, więc mało ekologicznie, ale rozsądnie. Same buteleczki są z grubego szkła, obie zaopatrzone w pipetki. Pipetki nieco się różnią. W Evree jest to pipeta standardowa, zakończona szklaną bańką. Nabiera nam się niewiele produktu, łatwo "kapnąć" kropelkę, ale jednocześnie mój egzemplarz bardzo słabo trzyma olejek, "popuszczając"  niestety pojedyncze krople bez naciskania. L'Oreal z kolei bańki na końcu pipety nie ma i przy okazji świetnie trzyma olejek bez kapania i popuszczania. Poza tym butelka L'Oreal jest kanciasta w porównaniu do obłej Evree, co zwiększa przyczepność do dłoni. Pod względem praktyczności wygrywa więc bezapelacyjnie L'Oreal. 

Jeśli chodzi o estetykę L'Oreal wygląda nieco bardziej ekskluzywnie od Evree - przynajmniej na początku... Naklejka na olejku Nutri-Gold zaczyna się dość szybko odklejać i wygląda po prostu brzydko. Z Evree póki co nic takiego się nie dzieje.


2. Konsystencja i kolor
Kolory mają zbliżone, nieco żółtawe, ale oczywiście nie ma to większego znaczenia, bo nie barwią twarzy ani nic z tych rzeczy. :) Konsystencja L'Oreal jest lżejsza. O wiele lepiej się wchłania, pozostawiając miękką i gładką skórę bez żadnej oleistej powłoki. Raczej jest to warstwa podobna do tej, jaką pozostawi krem o lekkiej konsystencji. To mnie zdziwiło i zachwyciło, bo takiego efektu się nie spodziewałam.

Evree jest z kolei gęsty. Długo się wchłania albo nie wchłania się wcale. Potrzeba niewielkiej ilości i dłuższego masażu. Z jednej strony jest to przyjemne, bo szybko rośnie temperatura skóry, jak gdyby olejek dawał efekt rozgrzewający, więc i substancje aktywne szybciej docierają tam, gdzie powinny. Z drugiej strony natomiast ostatecznie czujemy cały dzień, że mamy na twarzy olej i nie jest to bynajmniej suchy olejek. Ciężko mi było przyzwyczaić się do takiego obklejenia skóry...


3. Zapach
Nutri-Gold pachnie cytrusowo z orientalnym podbiciem. Zapach jest delikatny i nie utrzymuje się na skórze. Magic Rose pachnie po prostu różami, ale takimi smakowitymi, nieco świeżymi, zmieszanymi z różaną, słodką konfiturą. Pachnie intensywniej niż L'Oreal, ale zapach dość szybko się ulatnia.

4. Skład




Evree to przede wszystkim olej różany. L'Oreal również go zawiera, ale tu głównie dominuje olej z oliwek, słonecznikowy i jojoba. Posiadaczki cer trądzikowych czy skłonnych do powstawania zaskórników powinny zwrócić uwagę na fakt, że Nutri-Gold zawiera olejki antybakteryjne i przeciwgrzybicze, których Evree nie zawiera. Tak czy inaczej skład L'Oreal jest bogatszy i wydawałoby się, że może bardziej zapychać. Nic bardziej mylnego jak się okazało...

5. Cena
Olejkowy rytuał L'Oreal kosztuje 35.99 zł / 30 ml w Rossmannie. Evree Magic Rose kupicie natomiast za 29.99 zł / 30 ml.

6. Obietnice producenta


L'Oreal obiecuje głównie przyjemność podczas masażu twarzy, który ma skutkować ujędrnieniem, regeneracją i opóźnieniem starzenia. Producent Evree bajeruje lepiej, bo oprócz aromaterapii podkreśla, że mamy do czynienia z produktem bogatym w witaminy i kwasy owocowe, więc używanie ich olejku zakończy się dla nas wzmocnieniem naczyń krwionośnych i opóźnieniem starzenia. Możemy tu liczyć na nawilżenie i złagodzenie podrażnień, a także poprawę kolorytu i równowagę wydzielania sebum również w przypadku tłustej cery. Evree nadaje się więc lepiej dla cery tłustej lub mieszanej?


7. Jak wygląda na skórze? Współgra z innymi kosmetykami?
Pokusiłam się o osobny akapit dla posiadaczy tłustych czy mieszanych cer. Czy po tych olejkach skóra się błyszczy? Tu pojawia się niestety mały konflikt. O ile L'Oreal wchłania się do zdrowego matu i dość dobrze reguluje wydzielanie sebum, o tyle Evree pozostawia tłustą warstwę, do której wszystko się lepi, ale... W ciągu dnia ta tłusta warstwa doskonale blokuje wydzielanie sebum. Skóra zamiast błyszczeć się wraz z upływem czasu, zaczyna... matowieć! W efekcie po kilku godzinach od nałożenia nasza buzia wygląda lepiej niż wcześniej.

Jeśli chodzi o współgranie z innymi kosmetykami, Evree jest mniej problematyczny. L'Oreal czasem zgrzyta z niektórymi kremami, powodując ich rolowanie. Oba (także Evree mimo swego ciężaru) nałożone pod podkłady, które używam (Kobo i Revlon) świetnie usprawniają proces matowienia, przedłużając go z kilku godzin do całego dnia (!).



8. Działanie

Magic Rose daje niemal natychmiastowy efekt wygładzenia skóry. Pod tą lepką warstwą skóra staje się mięciutka i gładziutka w dotyku. Tak jak wspomniałam wcześniej, po kilku godzinach po nałożeniu naprawdę poprawia się też jej wygląd. Staje się ni stąd, ni zowąd promienna. Zaczerwienienia nie są oczywiście zredukowane od razu, ale jestem przekonana, że po dłuższym czasie stosowanie naczynka zmniejszą się podobnie jak zmarszczki. Podrażnienia eliminowane są naprawdę świetnie. Nawilżenie jest jednak niewielkie, ale to olejek, a nie produkt nawilżający, więc trzeba go stosować regularnie, żeby zapobiegać odwodnieniu skóry. Suche skórki na nosie podczas kataru znikają po kilku dniach. 

Minusy? Zapycha. Ogranicza wydzielanie sebum bardzo skutecznie i doskonale pomaga w walce z wągrami, ale niestety przy tym stopniowo - nie brutalnie - zwiększa ilość wyprysków grudkowatych i tych bolących na mojej twarzy. Znalazłam już kilka podobnych opinii w Internecie na jego temat, ale musicie sami spróbować, czy Was również zapcha.


Nutri-Gold nie zapycha w ogóle. Również pomaga zlikwidować wągry, szczególnie te na nosie. Nawilża lepiej i szybciej niż Magic Rose. Nie daje jednak tak widocznej regeneracji i efektów pod palcami już przy pierwszych aplikacjach. Skład ma bogaty, więc wierzę, że odżywienia naszej skórze nie zabraknie.



Podsumowanie
Jak widzicie nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, który z tych olejków jest lepszy. Oba nie nawadniają, więc musicie je łączyć z kremami lub serum do tego przeznaczonymi. Evree poleciłabym jednak dla cer suchych i wrażliwych, które nie mają większych skłonności do zapychania. Ten olejek naprawdę czyni cuda, ale jest ciężki i na pewno nie będzie tak odpowiedni dla cer tłustych jak L'Oreal. Nutri-Gold z kolei jest lekki, suchy i doskonały dla skór usianych pryszczami i wągrami, także ze względu na zawartość olejków antybakteryjnych. Zawiera na szczęście olejek różany, ten sam, który zawiera Magic Rose, ale czy w takiej samej postaci i w odpowiednim stężeniu, żeby dawać natychmiastowy wygląd poprawy skóry jak jego rywal? Zdaje się, że nie... Decyzja należy więc do Was - miękka, gładka i promienna skóra czy działanie antybakteryjne? :)

42 komentarze

  1. Mam ten olejek Evree i bardzo go lubię :) częściej jednak używam go na noc niż na dzień trochę długo się wchłania a ja nie mam rano czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się nie wchłania praktycznie w ogóle, ciągle jest na twarzy, więc nie robi mi to różnicy. :D

      Usuń
  2. U mnie Magic Rose niestety się nie sprawdził. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę go ograniczać, żeby mi nie szkodził. :) Skóra go lubi, ale pory już nie bardzo. :D

      Usuń
  3. Już widzę Nutri- Gold jest zdecydowanie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz olejki to jak najbardziej. :) Cena nie najniższa, ale ma wiele fajnych olejków w składzie, więc warto. :)

      Usuń
  4. Ja postawiłam na ich konkurenta, czyli olejek AA Oil Infusion 30+ z arganem i olejem marula, który okazał się być strzałem w 10. Świetnie nawilża i odżywia skórę bez zbędnego obciążania jej. Stosuję tylko kilka kropel co noc, więc jest niezwykle wydajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra nie lubi olejku arganowego, ale może się kiedyś skuszę! :) Dziękuję za polecenie. :*

      Usuń
  5. miałam Evree ale z Twojej recenzji wynika ze jednak musze sięgnąć po ten od loreala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dla cery tłustej polecam bardziej L'Oreal. :) Ale jeśli kogoś Evree nie zapcha, to na noc można go używać jako regulator wydzielania sebum lub w ogóle nakładać na twarz i odciskać chusteczką lub bibułką matującą, żeby nie był tak tłusty. :)

      Usuń
  6. Ależ wyczerpałaś temat - chylę czoła :)
    Miałam dokładnie te same wersje - u mnie wygrywa Evree. L'Oreal od samego początku jakoś dziwnie ze mną współpracował - na twarzy kompletne dno - miałam wrażenie, że bardzo przeciążał skórę, natomiast Evree był dla mnie jakby bardziej przyjazny - lżejszy, przyjemniejszy i lepiej się wchłaniał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz ładną cerę bez niedoskonałości, więc tak jak przypuszczałam, Evree jest dla tego typu cery lepszy. :) U mnie nawet na dłoni w konsystencji przypomina olej do smażenia frytek. :D

      Usuń
  7. Już nie raz miałam ochotę wypróbować ten różany olejek, ale skoro piszesz o zapychaniu to muszę odpuścić. Ubolewam, bo jestem do tego skłonna - a raczej moja cera:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zapchał, ale Ciebie nie musi - pięknie pachnie i naprawdę odżywia cerę, więc jeśli będzie na promocji, kup go! :) W razie czego zużyjesz do demakijażu oczu czy na końcówki włosów. :*

      Usuń
  8. Używałam olejku z Evree, ale wersji Gold Argan i byłam zachwycona. Tego z L'oreala jeszcze nie miałam, ale może kiedyś się skuszę. Póki co do zużycia mam Caudalie i Alterrę, więc to musi poczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama używa wersji przeciwzmarszczkowej i póki co milczy. :D Jedno wiem - nie ma zapachu, co mnie mega zdziwiło, po powąchaniu cudownego, różanego Magic Rose. :)

      A jak sprawdza się Caudalie? :)

      Usuń
  9. Mam już kolejne opakowanie Nutri Gold:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, bo Nutri Gold jest super! :)

      Usuń
    2. nawet płci brzydkiej który to za kosmetykami nie przepada, nie pamięta jak to sie nazywa mówi "to do twarzy to co mi kiedyś dałaś" zachwala, już w sumie po jednej aplikacji już widać efekt:)

      Usuń
  10. miałam magic rose, niestety nie okazał się wybitnym produktem, jak zwykło sieo nim mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zmienia jędrność i miękkość twarzy w ciągu minut, ale wyglądu póki co nie poprawia - wręcz pogarsza, bo zapycha. Ale używam go co drugi dzień i zobaczymy, jakie będą efekty. :)

      Usuń
  11. tych olejków akurat nie miałam w posiadaniu . :)

    może wspólna obserwacja? :) ja juz obserwuje jako Olga P:)
    pozdrawiam :* :)

    http://pazzz21.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować. :)

      Niestety nie obserwuję w zamian za obserwację. Zaglądam na blogi moich czytelników i jeśli któryś mi się spodoba, na pewno będę go śledzić. :) Pozdrawiam również. :*

      Usuń
  12. Mnie Magic Rose nie zapychał, ale nie mam problematycznej skóry i nie "wcieram" olejków, a jedynie robię nimi wieczorem OCM i zmywam :) Może dlatego mnie nie zapychają? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nawet przy OCM zapychają, mam OKROPNĄ skórę! :D

      Usuń
  13. Król wśród olejków do mycia twarzy to DHC deep cleansing oil. To azjatyckie cudo zawitało w mojej łazience na dłużej. Polecam a tutaj recenzja tego olejku...stara ale jak najbardziej aktualna: http://www.empatiblog.pl/2012/06/rok-z-dhc-deep-cleansing-oil_29.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dziękuję za polecenie! <3 Zaraz zajrzę, bo czaję się od dawna na jakieś bajeranckie produkty azjatyckie do twarzy. :) :*

      Usuń
  14. Muszę w końcu któryś kupić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, dziewczyny tu polecają również olejek DHC albo AA, więc wybór należy do Ciebie. :)

      Usuń
  15. Miałam ten z evree i bardzo lubiłam. Mam cerę mieszaną i świetnie się sprawdzał, używałam go nawet pod makijaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go bardzo lubię, pomijając kwestię zapychania. :(

      Usuń
  16. Super pościak ! :)
    pozdrawiam ciepło i zapraszam na:
    www.vvbre.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Strasznie żałuję, że mnie zapycha! :(

      Usuń
  18. Do ciała mogłabym ich używać :) do twarzy się boję, ale chyba się w końcu odważę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bałam, szczególnie tego okropnego uczucia oblepienia - nie ma go przy użyciu tego olejku L'Oreal, więc będzie doskonały na początek. :) Jeśli masz problem z wągrami to olejki, chociaż do mycia lub jako serum na noc pod krem, działają cuda. Nie ma lepszego sposobu na głębokie oczyszczenie porów - jednak czasem wągry znikają, a pojawiają się pryszcze. :/

      Usuń
  19. Mam olejek z Evree i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż go po mnie odziedziczył i również sobie chwali. :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom