- Szczęśliwa Trzynastka lutego tylko dla wytrwałych -

sobota, 27 lutego 2016


Hej Misie! Od dawna nie pokazywałam Wam swoich ulubieńców, przez co uzbierało mi się mnóstwo kosmetyków, które chciałabym Wam pokazać, ale nie mam na to czasu. Dlatego też postanowiłam regularnie wrzucać ulubieńców miesiąca i może nawet tygodnia, żeby nadrobić zaległości. W Szczęśliwej Trzynastce Miesiąca znajdziecie nie tylko kosmetyki, ale także ulubione ubrania, jedzenie, elementy wystroju, blogi, vlogi, a nawet tapety w telefonie. Jak przystało na Szczęśliwą Trzynastkę Miesiąca, zawartość posta mieści się mniej więcej na trzynastu stronach A4... Także będzie troszkę do poczytania, ale jak ktoś czytać dużo nie lubi, niech chociaż przejrzy zdjęcia i napisze, że ładne. ;D

1. Włosy
Hitem miesiąca do stylizacji włosów jest lotion wygładzający Schwarzkopf, Got2b, Smooth & Chic. To mleczko przeciwko puszeniu się włosów, które wspiera prostowanie. Chroni przed wysoką temperaturą i promieniowaniem UV. Żadne olejki, żadne jedwabie i żadne odżywki bez spłukiwania nie dadzą Wam takiego efektu, gwarantuję. Mam włosy mocno zniszczone, mocno rozjaśnione i bardzo łatwo je czymkolwiek obciążyć. A tutaj efekt jest piorunujący. Nakładam lotion na suche włosy, bo na mokre nie daje tak dobrych efektów. Poza tym na suchych włosach widzę, gdzie nałożyłam go w odpowiedniej ilości, a gdzie za mało i muszę jeszcze dołożyć w zbyt suchych miejscach. Wmasowuję go dokładnie w pasma, dopóki nie będą suche. Bardzo mocno wygładza, eliminuje wszelki puch i jakiekolwiek odstające włoski, a przy tym kompletnie nie obciąża włosów, a stosuję go na całej długości. Są sypkie, lejące się, gładkie, miękkie i pachnące. Pachną malinowymi perfumami. Sam lotion nie przyspiesza też przetłuszczania włosów. Oczywiście w porównaniu do pozostałych tego typu produktów, bo cokolwiek stosowane bez spłukiwania zawsze przyspiesza przetłuszczanie włosów i należy być tego świadomym. W 100% zapobiega u mnie puszeniu na wilgoci, nawet podczas dużego deszczu, ale nie zapobiega wykręcaniu pocieniowanych pasm w różne strony. Także raczej nie przedłuża efektu prostowania, tylko efekt wygładzenia. Mimo to jest moim ulubieńcem, bo wygładzenie bez sklejania to u mnie coś niespotykanego.

Źródło (niestety swój lotion zostawiłam w rodzinnym domu)


2. Twarz
Tu miałam niezły dylemat, bo jeśli ktoś śledzi mojego bloga, wie, że cierpię na nużycę od jakiegoś czasu. Przez to muszę stosować produkty, które dobrze działają na moje zmiany wywołane nużeńcem, a jednocześnie niezbyt dobrze na resztę twarzy. Udało mi się jednak wybrać dwa produkty, które działają na całą twarz optymalnie.

- Tonik DIY  z octu jabłkowego i Amolu. Robię go mieszając ocet jabłkowy z wodą mineralną w stosunku 1:2. Wszystko wlewam do szklanej butelki, którą mam po occie ryżowym – oczywiście jest dokładnie umyta i odkażona. Na koniec dodaję 30-40 kropli Amolu. Zakręcam, wstrząsam i mam genialny tonik. Kompletnie nie zapycha. Cudownie nawilża i natychmiast redukuje napięcie skóry. Reguluje pH, normując wydzielanie sebum i uniemożliwiając bakteriom rozmnażanie się. Mamy w efekcie mniej pryszczy, mniej tłustą, a bardziej nawilżoną i nawodnioną skórę. Ideał!




- Krem STOP Demodex. To niby krem na nużycę, ale świetnie sprawdzi się u osób, które mają trądzik, a nie chce im się iść do dermatologa po receptę (:D). Zawiera bowiem Metronidazol, który w Polsce jest na receptę. Ten ukraiński krem kupicie w Internecie. Dodatkowo zawiera mieszankę ziół, która działa przeciw... wszystkiemu. Ostrzegam jednak, że nie jest przyjemny w stosowaniu. Po pierwsze śmierdzi i ten zapach jest bardzo intensywny, choć ponoć nie utrzymuje się dłużej niż godzinę na twarzy (kazałam rodzinie wąchać moją twarz, czy jeszcze go czuć… :D). Po drugie zawiera nierozpuszczalne drobinki – jak peeling! Nie mam pojęcia, po co one  tu są. Jest ich bardzo niewiele, ale mimo wszystko pozostają na twarzy i wyglądają jak ziarenka piasku. Utrudniają więc zrobienie makijażu, ale wystarczy palcem je pozrzucać i już – problematyczne, ale tylko tyle możemy zrobić. Sam krem ma bardzo lekką konsystencję, wodnistą. Szybko się wchłania, jest bardzo wydajny i nie pozostawia żadnej warstwy. Buzia jest gładka, miękka, nawilżona i zmatowiona jednocześnie. Znikają suche skórki. Łagodzi objawy nużycy najlepiej z dotychczas stosowanych produktów (u mnie potrzebuje 1 aplikacji na usunięcie swędzenia i ok. miesiąca na usunięcie całkowite wysypki). Nie leczy jednak na stałe, bo po odstawieniu problem wraca. Leczy w 100% bolące guzy, zapobiega również w 100% ich powstawaniu. Nie wpływa znacząco jedynie na grudki podskórne.





3. Ciało 
Tu bezsprzecznie wygrywa balsam Bath&Body Works. Nic ich nigdy u mnie nie przebije. To balsamy niby lekkie, aczkolwiek jak dla mnie treściwe. Nie wchłaniają się w 100%, zostawiają lekką, klejącą warstwę, ale dla mnie – szczególnie zimą – jest do przejścia i w zasadzie to ich jedyna wada. Stosowane regularnie nawilżają cudownie, wygładzają i ujędrniają skórę, choć dla wymagających nie będzie to szczyt pielęgnacji. Mogłyby jeszcze łagodzić podrażnienia po goleniu, ale w końcu tak pachnący produkt raczej działa w drugą stronę i faktycznie czasem szczypią mnie nogi przez kilka sekund po nałożeniu. Ale mi to nie przeszkadza, bo po goleniu nie nakładam go na nogi, tylko na ramiona i dekolt. I to w zasadzie wystarcza, żeby pachnieć przez cały dzień. Zapach co prawda traci na intensywności z upływem czasu, ale rozwija się bardzo powoli i zmysłowo. Moja wersja zapachowa - Sensual Amber -  jest podobna do Flowerbomb, ale jest bardziej orzechowa i pudrowa, na bardziej kremowej i mdłej bazie. Cudowne uzupełnienie zimowych perfum.




4. Zapach 
Trzy słowa: Paco Rabanne Olympea. Dostałam te perfumy pod choinkę od męża i powiem Wam szczerze, że pierwsze niuchnięcia mnie przerażały i mdliły. Może to przez objedzenie świąteczne? :D Wydawało mi się, że to powtarzalne perfumy, które czułam kiedyś od jakieś starszej babeczki w autobusie. Dziś wiem, że to totalnie mój zapach. Słodki, ciężki, ale jednocześnie ma w sobie jakieś owocowe, świeże nuty. Wanilia, kwiaty i szczypta kwaskowej mandarynki. Idealny ulepek o doskonałej trwałości i niesamowitej projekcji.




5. Kolorówka 
Tu wygrywa zestaw Duo Secret z Wibo - niezastąpiony duet matowego bronzera i błyszczącego różu z drobinkami. Bronzer ma dziwny kolor - pigmenty zimne są tu wymieszane z ciepłymi, ale absolutnie nie wpada w pomarańcz. Jest dla mnie idealny, a mam bladą cerę o neutralnych tonach w stronę żółtych. Jest trwały i genialnie się blenduje. Róż w zestawie ma przepiękny, różowy kolor i błysk lustrzanej tafli bez większych drobinek jak róże wysoko półkowe. Cuuuuudo! Jedynie opakowanie jest słabej jakości, bo mi pękło po miesiącu. :(








6. Blog 
Blog Mileny Make Life Perfect to zdecydowanie jeden z tych, których nie możecie przegapić. Już od pierwszego kliknięcia widać poczucie estetyki autorki, przejrzystość wpisów i ich meritum. Przepiękne, jasne zdjęcia doskonałej jakości, o przyjemnych kadrach, a do tego jasne i zwięzłe recenzje, w których bez wątpliwości dostrzeżemy dezaprobatę lub miłość do opisywanego kosmetyku. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie znacie Mileny, zajrzyjcie koniecznie. :)



7. Vlog
Spośród polskich Youtuberek bardzo polubiłam Natalię z kanału Natalie Beautyyy. To, w jaki sposób przemienia swoją twarz makijażem - idealnie symetrycznym, dopracowanym w najmniejszym szczególe, przepięknie dobranym kolorystycznie - po prostu mnie szokuje. Dzięki niej próbuję swoich sił w makijażu oka, co idzie mi opornie, bo od jakiegoś czasu moja cera tak świruje, że nie daję sobie z nią rady.



Ponieważ jednak Natalia jest już zaawansowaną - jeśli można to tak nazwać - Youtuberką, podam Wam jeszcze jedną perełkę, którą odkryłam jakiś czas temu i jest nią Kornelia z kanału Kaki Coco. To tajemnicza kobieta, która wydawała mi się na początku tworzyć i generalnie żyć w świecie o bardzo dalekiej estetyce od tej, która wyznaję. Ale po kilku filmach przepadłam. Tworzy tak piękne makijaże i pokazuje tak piękne kolory ust, że brak mi czasem słów do wyrażenia nad nią zachwytu. Doskonale łączy rockowy charakter z seksualnością kobiety. Dla mnie jest powiewem świeżości na Youtube.




8. Książka 
Nie mam ostatnio możliwości czytania polskich książek, ale mąż zabrał do Holandii kilka książek biograficznych oraz jedną, która akurat mnie zainteresowała – „Plaster miodu” ojca Adama Szustaka. To słynne rekolekcje ojca Adama wydane w formie książki. Tylko dla osób wierzących lub poszukujących Boga. W każdym rozdziale przytaczane są fragmenty Biblii, zadawane prace domowe czy modlitwy do odmówienia. Książka jest idealna dla zapracowanych osób, którym brakuje wolnego czasu, bo jej idea polega na tym, żeby czytać po jednym (bardzo krótkim) rozdziale każdego WIECZORU. Zasiadać do niej z kubkiem herbaty z cytryną i miodem i celebrować jak najusilniej tę chwilę. Książka zmusza do refleksji chcąc nie chcąc, bo autor tak podstępnie podgaduje w potocznym, bardzo ludzkim języku, że nim się obejrzymy, skrada nasze serce i wydaje nam się bliski jak najlepszy przyjaciel, ale przy okazji też i nauczyciel.

9. Ubrania i akcesoria
Primark będzie tu gościł najczęściej, już Wam to mówię. Ciężko było mi wybrać jedną rzecz w tej kategorii, ale w końcu zdecydowałam się na te okulary przeciwsłoneczne:






10. Wystrój 
Wśród motywów wystroju wnętrza wygrywają u mnie trzy:
- miedziane dodatki – surowe, urbanistyczne dodatki idealnie równoważą miękkość puchatych poduszek i wełnianych koców oraz dywanów w jasnych kolorach.
- lustrzane dodatki – kompletne przeciwieństwo miedzi. Eleganckie, selektywne, dodające przestrzeni małym pomieszczeniom. Jak tu ich nie kochać? Może jedynym powodem na „nie” jest fakt, że ciężko je wyczyścić…
- ściany w pasy – najlepiej biało-szare lub biało-beżowe. Dość grube i tylko na jednej ze ścian, żeby nie dostać oczopląsu. :)


Tak bardzo spodobały mi się miedziane i lustrzane dodatki, że postanowiłam w salonie i jadalni postawić właśnie na miedź, a w sypialni odrzucić je na rzecz lustrzanych podstawek, komódek i ramek. Póki co jesteśmy nadal w trakcie remontu i dopiero zbieram dodatki, także jeśli ktoś z Was zna dobre miejsce z miedzianymi lub lustrzanymi dodatkami, bardzo proszę o podrzucenie linków. :*
  

11. Aplikacja na Androida 
Wordi. Do niedawna miałam go w telefonie pod nazwą Vowl (o ile się nie mylę), ale po aktualizacji aplikacja zyskała nową nazwę - Wordi. To genialna aplikacja do tworzenia fiszek językowych. Teraz, kiedy szlifuję angielski i uczę się holenderskiego, taka aplikacja jest niezbędna. Dodaję tu słówko, tłumaczenie, definicję oraz przykład. Następnie możecie sprawdzić znajomość słówek w dowolny sposób – widząc tłumaczenie, musicie podać definicję lub odwrotnie. Test może być pisemny lub sami przed sobą mówicie w myślach, czy znacie to słówko lub nie. Ma wszystkie niezbędne opcje do sprawnej nauki języków. To naprawdę działa.

 


12. Tapeta
Ostatnio przerzuciłam się z pasteli na... pastele z błyskotkami. Moja tapeta w telefonie jest zawsze powiązana tematycznie z tapetą na komputerze. :) Tapet najczęściej szukam na Pinterest. Tym razem wybrałam motyw girlandy z pomponów (tak naprawdę to nie pompony, ale bardziej chwosty). Do tapet dopasowuję zawsze kolorystycznie klawiaturę i ikony w telefonie. Tym razem postawiłam na biało-różową kolorystykę.



13. Jedzenie
Jeśli spodziewacie się tutaj czegoś wytwornego, muszę Was zasmucić. Moje jedzenie, a właściwie danie miesiąca, będzie być może głupie, ale są to… placki ziemniaczane z Biedronki. :D Teraz, będąc na obczyźnie, strasznie tęsknię za takimi polskimi daniami, nawet gotowymi. Mam już dość chińszczyzny, którą do tej pory tak kochałam. Placki polane gęstą śmietaną i posypane obficie cukrem? To jest to!



Jeśli ktoś z Was ma chwilkę wolnego czasu i chęci, niech wrzuci swoich ulubieńców w tych trzynastu kategoriach. Z chęcią poczytam, co lubicie Wy i być może poznam swoich przyszłych ulubieńców. :*

32 komentarze

  1. Muszę nadrobic zaległości na YouTube bo widzę, że jest wiele nowych kanałów do odkrycia i chętnie zajrze do dziewczyn :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kanały wyrastają jak grzyby pod deszczu, więc jest w czym wybierać. :D

      Usuń
  2. Świetny pomysł na wpis!
    Ja w miarę regularnie publikuję ulubieńców kosmetycznych, jednak cała reszta kuleje i prosi o pomstę do nieba! Może w końcu się zbiorę i bezczelnie zgapię od Ciebie pomysł na wpis o innych ulubieńcach - mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :))

      No jasne, że nie! :) Sama tego też nie wymyśliłam, wiele osób na blogach wrzuca różnych ulubieńców. :) Takie urozmaicenie. :D Z chęcią poczytam, co tam skradło Twoje serduszko! ;) Mam nadzieję, że nauczę się regularności od Ciebie. :D

      Usuń
  3. Muszę nadrobic zaległości na YouTube bo widzę, że jest wiele nowych kanałów do odkrycia i chętnie zajrze do dziewczyn :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dnia na dzień jest ich coraz więcej... :)

      Usuń
  4. Ja mam zamiar kupi c sobie ten duecik z Wibo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, Wibo mnie zaskakuje ostatnio na maksa jakością. :)

      Usuń
  5. nic kompletnie nie znam :D zaciekawiłaś mnie tonikiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory KAŻDY tonik mnie zapychał, a ten jest idealny. :)

      Usuń
  6. no proszę, a jednak 13 może być tą szczęśliwą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miała być 12, ale stwierdziłam, że zaszaleję! ;D

      Usuń
  7. zgadzam się z blogiem Mileny, uwielbiam go ;) I muszę koneicznie bczaić tegp pierwszego youtube Natalii ;)) i żadnego innego kosmetyku nie znam :<

    OdpowiedzUsuń
  8. Placków ziemniaczanych z cukrem jeszcze nie jadłam :D Zawsze jem ze śmietaną, albo z sosem pieczarkowym. Pamietam jak za dzieciaka moja koleżanka jadała pomidory maczane w cukrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś jadłam tylko ze śmietaną, ale mąż pokazał mi kiedyś, że on je placki tylko z cukrem. I pewnego dnia połączyłam te dwie opcje. Kocham generalnie słodko-kwaśne smaki, więc takie placki to mój ideał życiowy... :D

      Ale pomidorów z cukrem to nie jadłam, o Jezusie... :D

      Usuń
  9. Świetny wpis. Ja nie przepadam za plackami ziemniaczanymi. Na na ten blog z chęcią zajrzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak można nie kochać placków?! Oczywiście żarcik, każdy lubi coś innego. :D

      Usuń
  10. Ależ mnie zaciekawiłaś tym tonikiem diy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jest mega. :)) Inne toniki wymiękają. :)

      Usuń
  11. eeejjj takie jedzenie to ja też lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż jedna, co lubi placki! Odzyskałam wiarę w ludzi. :D :*

      Usuń
  12. Natalia rzeczywiście tworzy piękne makijaże ale niestety denerwuje mnie styl jej mówienia i to zdrobnianie słów... brrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też czasem męczy, ale i tak jest bardziej naturalna od np. Red Lipstick Monster, która jak dla mnie ocieka grą aktorską. :D Ale co kto lubi. :)

      Usuń
  13. Piękne wnętrza i już lecę oglądać proponowane przez Ciebie kanały;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. Ja również, ale jak mi tu jedna z Was napisała, że ją denerwuje w Natalii jej zdrabnianie słów, to i mi to zaczęło przeszkadzać. :D

      Usuń
  15. Uwielbiam mazidła z B&BW, a Paco Rabanne Olympea właśnie sobie zaklikałam i do mnie leci. Wąchałam niedawno w przelocie na lotnisku i bardzo mi się ten słodziak spodobał!

    Ale narobiłaś mi ochoty na placki ziemniaczane! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory nic od PR mi się nie podobało, ale teraz muszę sprawdzić, czy mają w swojej ofercie coś wiosennego, może to jest moja marka, kto wie... :)

      Haha, o nie, teraz jak przeczytałam Twój komentarz, to i mi się placków zachciało. :(

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom