- Projekt denko [W marcu wcale nie jak w kosmetycznym garncu] -

czwartek, 7 kwietnia 2016

Hej Misie! Pierwszy dzień, a nawet dni, wiosny już za nami, co oznacza, że czas na marcowe denko. Będzie mniejsze i mniej zróżnicowane niż dotychczasowe, bo w końcu udaje mi się aktualizować projekt co miesiąc. Mąż nie mówi "aktualizować projekt", tylko "wyrzucić te śmieci". :D Ale w marcu i on dodał coś od siebie do denka, żeby przekazać innym, nieświadomym zagrożeń czyhającym w drogerii samcom, że są tam produkty dla mężczyzn, na które lepiej uważać. ;D Gotowi, Panie i Panowie? :)

Standardowo użyłam oznaczeń znanych powszechnie w blogosferze:
  • kolorem czerwonym oznaczyłam produkty, których nie polecam i więcej nie kupię
  • kolorem pomarańczowym oznaczyłam produkty, co do których nie jestem przekonana i nie wiem, czy chciałabym je jeszcze kiedyś kupić
  • kolorem zielonym oznaczyłam produkty, które Wam polecam i są doskonałe

  
1. Żel-maska 2w1 przeciw wągrom, Clean&Clear
Najlepszy żel do twarzy, jaki kiedykolwiek miałam i już nie pierwszy raz pojawia się w denku. Niestety jest wycofany i bezskutecznie szukam zamiennika... Nie wysusza, bardzo głęboko oczyszcza i utrzymuje kapryśną cerę w ryzach. Wągry faktycznie znikają. Nie ma lepszego.

2. Olejkowy rytuał Nutri-Gold, L'Oreal
To mój ukochany olejek do twarzy. Będzie idealny nawet dla cery tłustej lub trądzikowej. Teraz testuję wersję przeznaczoną specjalnie dla cery mieszanej - o niej będzie niebawem. Olejkowy rytuał stosowany co 2-3 dni nawilża skórę, eliminuje suche skórki, wągry i optymalizuje wydzielanie sebum, zapobiegając przetłuszczaniu się skóry. Odżywia, regeneruje i łagodzi podrażnienia. W moim przypadku codziennie stosowany może zapychać, ale smarowany z głową, daje super efekty. Dokładniejsza recenzja tutaj.

3. Czyścik do twarzy i ciała Let The Good Times Roll, Lush
W marcowym denku same cuda. :) Ten czyścik pachnie jak surowe ciasto na najpyszniejszy wypiek świata. Bardzo mocno peelinguje zarówno twarz jak i ciało. Pozostawia tłustą powłokę na twarzy, przez co może nie być lubiany, ale stosowany 2-3 razy w tygodniu eliminuje wągry w 100%, zwęża pory, wygładza i ujednolica cerę. Nie nawilża, lecz natłuszcza. Po peelingu tym produktem warto umyć twarz żelem. Dokładna recenzja tutaj.

4. Regenerujący olejek do demakijażu oczu, Evree
Pisałam o nim w kitach tygodnia. Bardzo podrażnił oczy mojej mamy i moje. Pozostawia tłustą warstwę i zapycha. Nie polecam i jestem w szoku, że marka, którą tak lubię, wyprodukowała taki bubel...



5. Olejek natłuszczający do kąpieli i pod prysznic dla skóry atopowej, Ziaja MED
Najlepszy produkt do mycia ciała dla skóry problematycznej. Idealnie domywa nawet kremowe antyperspiranty, pozostawia uczucie czystości i świeżości, przy okazji mocno nawilżając i delikatnie natłuszczając. Nie pozostawia tłustej warstwy. Skóra po umyciu nim jest miękka. Absolutnie nie podrażnia. Podczas jego stosowania (ok. 3 miesięcy, bo jest bardzo wydajny) nie miałam ani razu wysypki lub swędzących krostek, co wcześniej zdarzało mi się nagminnie. Zużyłam jedno opakowanie dwa tygodnie temu. Od tamtej pory myję się tylko żelem Dove i nie muszę się nawet smarować żadnym balsamem, a skóra jest nadal nawilżona. To oznacza, że ten olejek po prostu leczy skórę. Jedyny minus jak dla mnie to zapach - bardzo delikatny i olejkowy. Wolę po prostu perfumowane produkty.

6. Żel pod prysznic Mango Temptation, Victoria's Secret
Nigdy w życiu nie kupię już żelu tej marki. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego, pisałam o tym w tym poście.

7. Żel do mycia rąk wanilia i cynamon, YOPE
YOPE ma bardzo niepowtarzalne zapachy. To wydajne mydła w pięknych opakowaniach i o doskonałych składach, które niestety... wysuszyły mi dłonie. A przynajmniej ta wersja. Okazało się, że po zakończeniu tego mydła i przejściu na zwykły Dove w żelu dłonie nagle wyglądają normalnie. Przy pozostałych wersjach zapachowych nie miałam takiego problemu, także od tej będę się trzymać z daleka. Zapach z resztą był dla mnie zbyt męczący. O innych wersjach mydeł YOPE pisałam tutaj.

8. Żel pod prysznic Niebieska figa i kwiat pomarańczy, Dove
Uwielbiam żele Dove, ale ten był dla mnie zbyt mało kremowy i mało pielęgnujący. Ponad to zdecydowanie wolę słodkie i bardziej otulające zapachy Dove od tych owocowych. Kupię go w innej wersji, bo Dove stale gości w mojej łazience.

9. Żel pod prysznic Pro age, Dove
Tym żelem (dla staruszków) mył się mój mąż. :) Żele Dove to również jego ulubione żele. Ten miał ładny zapach, dość odświeżający. Doskonale mył i pielęgnował skórę. Idealny dla mężczyzn, którzy przecież ciała nie balsamują. A czy działał przeciwstarzeniowo? Jasne, zamiast 26-letniego mężczyzny mam teraz w domu 6-latka. :D



10. Odżywka rokitnikowa intensywnie nawilżająca, Natura Siberica
Widzicie ilość produktów do włosów zużytych w marcu? Dwa! Dwa produkty. Wszystko z powodu ogromnej ilości kosmetyków do włosów, które nastawiałam pod prysznicem i nie mogę teraz tego zużyć. Tak czy inaczej ta odżywka była całkiem przyzwoita, ale nie kupię jej więcej ze względu na irytujący zapach, drapiących w gardło landrynek cytrusowych. Poza tym może obciążać włosy.

11. Color Refresher, Syoss
Odświeżacz koloru w piance. Mam wersję do zimnego blondu. Sprawdza się całkiem ok, ale wydaje mi się, że nie jest lepszy od niebieskich szamponów lub płukanek. Chociażby pod względem ceny, bo ten odświeżacz kosztuje ok. 20 zł. Niestety na słabo rozjaśnionych włosach jak moje musiałam go trzymać ok. 20-30 min dla najlepszego efektu. Wszystko spłukiwało się jednak przy kolejnym myciu, co sprawiało, że produkt nie był zbyt praktyczny. Wiele osób narzeka na jego wydajność, ale u mnie wystarczył na dużo więcej niż 10 użyć. Przyjemnie pachniał męską pianką do golenia. Nie zauważyłam przesuszania nawet w wyniku codziennego stosowania. Jednak nie kupię więcej ze względu na cenę i efekt porównywalny z efektem płukanki. Najlepiej sprawdzi się przy mocno rozjaśnianych włosach. Nie ochłodzi naturalnego koloru ani koloru lekko rozjaśnionego.



12. Antyperspirant Rexona Men Cobalt

13. Antyperspirant AXE Africa Dry

14. Antyperspirant Dove Men Aqua Impact
Te trzy antyperspiranty męskie zbieram w jedną recenzję, bo są na takim samym poziomie. Mąż twierdzi, że pachniały niezbyt w jego guście, a poza tym pozostawiały dziwną warstwę na skórze, którą ciężko było zmyć. Ponoć też trochę wysuszały. Ochrona przed potem standardowa.

15. Antyperspirant Powder soft, Dove
Mój ukochany antyperspirant o pudrowym, intensywnym zapachu, który doskonale zamaskuje zapach potu u największego, spoconego grubaska w tramwaju. :) Pielęgnuje skórę pach, ale może się kulać i zostawia ślady, jak to bywa w przypadku antyperspirantów w sztyfcie. Wydaje mi się też, że jest mało wydajny, ale ze względu na zapach i skuteczność większą niż forma w kulce, kupię go nie raz.

16. Antyperspirant Invisible Dry, Dove
Nie kupię! Bo po pierwsze ma za słaby, delikatny, świeżo-mydlano-kwiatowy zapach i... brudzi. Brudzi tak samo jak wersja Powder Soft, więc nie wiem, o co tyle krzyku? Chyba ktoś przez pomyłkę dodał przedrostek "in".




Na koniec proszę Was o polecenie antyperspirantów w sztyfcie, które nie pozostawiają śladów ani na skórze, ani na ubraniach. :) Ostatecznie mogą nie być w sztyfcie. :) I może jakiś głęboko oczyszczający, antybakteryjny żel, który mógłby zastąpić moje cudeńko z Clean&Clear? Aktualnie próbuję mydła Aleppo, ale coś mi się wydaje, że pozwoli mojej skórze poczuć wiosnę i pokryć się pięknymi wykwitami...

30 komentarzy

  1. Polecam Ci żel-maskę 2in1 Neutrogeny Visible Clear. Jest też dość ciężko dostępna, ale na pewno można kupić online. Za granicą normalnie w każdej drogerii u nas trochę bieda z tymi produktami Neutrogeny do pielęgnacji twarzy. Czyścik Let the good times roll, jest cudowny! Uwielbiam jego zapach, konsystencję i to jak zachowuje się w połączeniu z wodą, bo przy Angels on bare skin denerwuje mnie to ciągłe odpadanie ziarenek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! <3 Zaraz będę szukać, czy jest dostępny w Holandii, a jeśli nie, zamówię go online, bo widzę, że to może być coś podobnego do Clean&Clear. Super. :*

      Angels nie miałam, bo jak wąchałam, wydawało mi się, że po prostu śmierdzi. A ciasteczka to jednak ciasteczka! :D

      Usuń
  2. Dobrze wiedzieć, że nie jesteś zadowolona z żelu Victoria's Secret. Uwielbiam tą markę i najczęściej kupuję tam stroje kąpielowe i perfumy. Zastanawiałam się nad innymi kosmetykami ale teraz wiem, że na żel się nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele do kitu, ale balsamy tej marki mogę polecić. :) Mam balsam Noir Tease. Pięknie pachnie, zapach się długo utrzymuje (choć projekcja jest słaba, ale to fajnie uzupełnienie perfum). Nawilża przeciętnie, ale dla mnie wystarczająco. Do tego bardzo wygładza skórę, szybko się wchłania. :) Zapachy z tych takich serii, do których dopasować można żel i mgiełkę niestety mi nie pasowały - nic specjalnego. :*

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja też: olejki, kremy do rąk... A tutaj taka wtopa. :(

      Usuń
  4. A chciałam kupić ten olejek do demakijażu oczu :/ :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam. :( Można kupić i spróbować, ale nie dość że podrażnia, to jeszcze nie usuwa makijażu, jest tępy w aplikacji... :(

      Usuń
  5. Ja również mam żel z Dove, ale ta inną wersję :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również mam żel z Dove, ale ta inną wersję :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię Yope, ale akurat tego mydełka nie miałam. Co do perspirantó, Rexone mój chłopak używa od lat ale w formie sprayu i innych marek nie lubi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię figę i werbenę, to moje dwa ulubione zapachy. :)
      Mój mąż lubi z kolei tylko kulki i to koniecznie Old Spice'a... :D A ja mu podkradam, bo jedna z nich pachnie jak pina colada! :)

      Usuń
    2. Źle mówię, bergamotkę nie werbenę! :D

      Usuń
  8. Również zaczęłam włączać recenzje męskich produktów do denka, bo są mega zabawne :D Recenzja wg mojego faceta: "Zostawiłem Ci na ziemi koło śmietnika mój żelik, możesz napisać, że był ok i kupię ponownie, bo kosztował 0,55 euro, czyli tyle co mydło w kostce, więc mnie stać na drugie opakowanie" :D Faceci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, świetni z nich blogerzy! :D Ale się uśmiałam! :D

      Usuń
    2. To mydło w kostce wzięło się z innej historii - mieliśmy kilka otwartych żeli pod prysznic na wannie, więc pewnego wieczoru zapytałam moje faceta z ciekawości: jakiego żelu używasz (jak to kobieta miałam już w głowie gotowe odpowiedzi w stylu "Balea", "tego owocowego", itp.) i usłyszałam odpowiedź: żadnego. Automatycznie wybuchnęłam śmiechem, że się nie myje, itp, a on na to z pełną powagą: "myję się mydłem w kostce, bo jest najtańsze". To nic, że mamy 12 żeli pod prysznic w szafie, bo przecież mydło (które mamy jedno) jest tańsze :D I jak tu nie kochać facetów <3

      Usuń
    3. Hahaha, jaki oszczędny! :D Mój mąż chodzi po "kulki pod pachy" do Actiona (to holenderski sklep ze wszystkim w bardzo niskich cenach), bo tam kulki są najtańsze i kupuje je nawet, jeśli ma w domu zapas. A ma tych kulek naprawdę mnóstwo! (Te ze zdjęcia są wszystkie nieskończone, bo on ich nakupuje, a potem i tak tylko Old Spice'ów używa. :D). No i bierze tam też zawsze żel Axe i Dove - też na zapas, bo tanie. :D

      Ale będzie na mnie zły, jak to przeczyta - powie, że zrobiłam z niego złotówę, hahaha, na stówę! :D

      Usuń
    4. Powinnyśmy się od nich uczyć "oszczędzania" :D

      Usuń
    5. Nie ma mowy! Tyle pięknych kosmetyków na półkach sklepowych czeka, że się nie da. :D

      Usuń
  9. A mój chce mojego szamponu używać tego który jest drogi jak cholera ale jedyny który mi pomaga ze skora głowy. Pytam po co zużywasz mój szampon kiedy obok stoi pare innych ? Bo jestnajlepszy ! Dopiero kiedy mu pokazałam skore glowy po zastosowaniu innych to łaskawie powiedział zwój niebędącemu juz zabierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest to samo. :D Nawet krem RÓŻOWY mi podkradł i zużył prawie cały. :O I to jest właśnie najgorsze, że mogłabym się z nim dzielić, no jasne, ale on tyle tych produktów na siebie wylewa, że w ciągu tygodnia zużywa np. żel pod prysznic! :D Takiej współpracy mówię stanowcze "NIE". ;D

      Usuń
  10. wanilia i cynamon z YOPE to mój faworyt jeśli chodzi o zapach :P I u mnie właśnie uratował moje dłonie przed wysuszeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi podobał się tylko na początku, później mdlił. :( I podobnie z nawilżeniem, pierwsze opakowania były ok, ale przy czwartym - czyli właśnie wanilii - zauważyłam przesuszenie. :( Nie wiem, czy to jest nadużycie tego mydła, czy własnie ta wersja mi nie pasuje. :)

      Usuń
  11. MOja mama używa z Oriflame w sztyfcie antyperspirantów i są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie używałam, muszę pomyśleć nad nimi. :)

      Usuń
  12. Muszę w końcu kupic ten różowy sztyft Dove - kilka razy już o nim wspominałaś i bardzo mnie ciekawi. Miałam balsam do włosów z Natura Siberica i również drażnił mnie jego dziwny zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś lubi zapach dzidziusia pudrowego, to polubi ten sztyft. :D
      Ten landrynkowy jest okropny, aż mnie gardło od niego bolało - taka psychoza... :D

      Usuń
  13. Z antyperspiantow najbardziej lubię zielony Garnier mineral w kulce. Obecnie mam te wersje dove invisible dry ale rzeczywiście bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś używałam tych kulek i na mnie nie działały. :( No, słabiutka. :(

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom