- Hity i kity tygodnia #3 -

wtorek, 10 maja 2016

Dzień dobry Kochani! Mijały tygodnie, a ja jakoś tak rozminęłam się z wrzucaniem hitów i kitów tygodnia. Trzeba więc co nieco nadrobić. Mam dla Was kilka prawdziwych perełek do włosów, twarzy i ciała, a także coś z kolorówki. Polecę Wam świetny produkt do demakijażu i cudowną odżywkę myjącą. Zniechęcę do popularnego mydła i rozczaruję piękną czerwienią.



1. Włosy

HIT: Keratynowa odżywka myjąca, nawilżająca, Artisti_Professional, Bielenda
Wiele z Was było zdziwionych, że Bielenda posiada serię kosmetyków do włosów. Ja również byłam i pewnie przeszłabym obok nich obojętnie, gdyby nie dwa magiczne słowa "odżywka myjąca". Niestety nie mam jej u siebie, bo została w Polsce u mamy. Będę musiała zaopatrzyć się we własne opakowanie, bo to obowiązkowa pozycja dla każdej włosomaniaczki. Mam wrażenie, że Bielenda słucha swoich klientów najlepiej z obecnych na rynku marek i wychodzi wciąż naprzeciw oczekiwaniom wiecznie nie do końca zadowolonych kobiet. :) Ta odżywka to prawdziwy cud. Zerknęłam przed zakupem na skład i pomyślałam: "Oho, szykuje się niezłe przetłuszczanko!". Nic z tych rzeczy. Skład odżywki jest bogaty, rzeczywiście odżywczy i bardzo kuszący. Nie mniej niż zapach - bardzo intensywny, perfumowany, dość ciężki i utrzymujący się długo na włosach. Uwielbiam go! A działanie? Podczas spłukiwania miałam bardzo śliskie włosy. Nie mogłam wypłukać produktu do końca i byłam przekonana, że będę miała na głowie posklejane strąki. Nic bardziej mylnego. Odżywka nie przeciąża włosów, nie powoduje ani trochę uczucia obklejenia czy niedomytych włosów. Choć wiadomo, że włosy nie są tak długo świeże jak po umyciu szamponem. Włosy są bardzo miękkie, mięsiste i przy tym sypkie. Możecie też zapomnieć o jakichkolwiek kołtunach. A do tego genialna cena (niecałe 14 zł!). Po prostu cud! Koniecznie wypróbujcie - nawet jeśli Wasze włosy jakimś cudem obciąży, możecie ją użyć po prostu jak zwykłą odżywkę i nic się nie zmarnuje. :)

W ofercie jest jeszcze jedna odżywka myjąca dla włosów farbowanych o bardziej proteinowym niż olejkowym (jak w tym przypadku) składzie.



KIT: Maska do włosów Extraordinary Oil, L'Oreal Paris
No nie polubię się z tą serią, nad czym ubolewam, bo zapach tej linii jest boski. Słodki, orientalny, z kwiatową nutą świeżości dla równowagi. Niestety zarówno odżywka jak i maska obciążają moje włosy. Po wysuszeniu wręcz się kleją. Muszę włożyć sporo wysiłku w wypłukanie tych produktów, a i tak do tej pory udało mi się wypłukać je odpowiednio z dwa lub trzy razy. Nie widzę też żadnych efektów odżywczych czy nabłyszczających. Nawet kołtuny nie znikają jakoś spektakularnie. Na pewno nie wrócę do tej maski. Z chęcią natomiast spróbowałabym jeszcze jakichś innych produktów z tej linii, ale staram się powoli odstawiać kosmetyki firm testujących na zwierzętach.




2. Ciało

HIT: Mleczny olejek odżywczy, Algi Morskie, Bielenda
Wrzuciłabym tu olejek OMIA Laboratoires, o którym pisałam tutaj, bo to on skradł moje serce w zeszłym tygodniu, ale nie chcę Was zanudzać. :) Na salony powraca więc Bielenda. Polecałam Wam już serum z tej serii, a teraz przyszedł czas na mleczny olejek. To zupełnie inny zapach niż w przypadku serum, ale równie relaksujący i słoneczny. Pachnie zieloną herbatą, landrynkami, kwiatami rozgrzanymi słońcem i kokosowym olejkiem do opalania. Autentycznie ten zapach jest dla mnie kwintesencją wakacji i odpoczynku. Tak samo pachną kremy do twarzy z serii "algowej" 40+. Jeśli chodzi o działanie, ten produkt daje praktycznie takie same efekty jak serum, choć wydaje mi się, że są mniej długotrwałe. Olejek doskonale nawilża skórę, ale z bardzo suchymi partiami może sobie nie poradzić, mimo tego że jest bardzo treściwy. Piszę "olejek", ale to po prostu bardzo gęsty balsam. Zajeżdżam już trzecie opakowanie produktu do ciała z serii "Algi Morskie" i jestem zachwycona. Skóra jest odżywiona, miękka, gładka i sprężysta. Minusem w tym przypadku jest bardzo gęsta konsystencja - aż bolą mnie ręce przy masowaniu ciała! Jednocześnie kosmetyk jest mało wydajny. I na domiar złego pompka szybko się psuje. Życzyłabym sobie też lepszej regeneracji, choć po goleniu spokojnie koi skórę bez pieczenia i podrażnienia. Za ten zapach jednak oraz działanie jest jednym z moich ulubionych produktów do ciała.



KIT: Tym razem brak. :)




3. Twarz

HIT: Organiczne mleczko migdałowe do oczyszczania twarzy, Yaka, BIODAR
To jest hit do demakijażu. Nie miałam nic lepszego. Na temat tego mleczka pojawi się niebawem osobny post, dlatego szczegółów oszczędzę. Możecie je zamówić tutaj. Jest niedrogie, ale średnio wydajne. Choć jeśli użyjecie go tak, jak Wam opiszę w jego recenzji, jego wydajność wzrośnie. :)



KIT: Mydło Aleppo 30% 
Niestety nie mam jego opakowania, a nie mam pojęcia, od jakiego producenta pochodzi. Na pewno jest to oryginalne mydło z Aleppo, które kupiłam w sklepie zielarskim. W tym poście możecie zobaczyć jego opakowanie - nie widać niestety na nim napisów. :( Tak czy inaczej wiele osób mówi, że to mydło strasznie śmierdzi, co mnie bardzo dziwi. Ono po prostu pachnie szarym mydłem i papierem/tekturą. Zapach jest naturalny, lekko ziołowy i słabo intensywny. Mi wręcz się podobał. Wiem, że w przypadku tych mydeł trzeba próbować różnych stężeń olejku laurowego, ale ja sobie odpuszczam. Dlaczego? Już piszę. Często produkty do oczyszczania twarzy powodują u mnie coś w rodzaju osłabienia bariery ochronnej skóry i zwiększają jej podatność na alergie (głównie na roztocza). Objawia się to pojawianiem swędzących bąbli w ciągu dnia. I niestety po tym mydle bąble niemal tańczą kankana na mojej twarzy! :/ Bardzo mnie to dziwi, bo produkt jest przecież przeznaczony dla skóry wrażliwej i alergicznej. Myślałam, że to wina zmian pH, dlatego próbowałam tego mydła z różnymi tonikami i bez. Próbowałam na myjkę i bez. Efekt zawsze taki sam.

Dodatkowo Aleppo nie leczy u mnie zmian trądzikowych ani nie usuwa wągrów. Wydaje mi się, że poprawę w przypadku pryszczy zobaczą ci, którzy dostali pryszczy z przesuszenia (którego następstwem była nadmierna produkcja sebum). 

Jedyny plus to fakt, że po tygodniu ściągnięcia i przesuszenia skóra nagle zaczyna być niewyobrażalnie nawilżona i zrównoważona. Trzeba być więc wytrwałym i cierpliwie przetrwać pierwsze dni suchot. :) Jeśli ktoś ma cerę suchą lub po prostu bez skłonności do zapychania na 90% będzie z tego mydła zadowolony.




4. Kolorówka

HIT: Podkład True Match, N2, L'Oreal
Przygotowuję aktualnie post z zakupami podczas promocji w Rossmannie i powiem Wam szczerze, że niemal wszystkie produkty mogłyby trafić do hitów tygodnia. Wybrałam jednak produkt, który najbardziej na to zasługuje. Dlaczego? Ponieważ od lat szukam odpowiedniego podkładu, który nie będzie wyczuwalny na skórze, a jednocześnie będzie dobrze krył i nie podrażniał. Taki jest właśnie ten podkład. Bardzo lekki, daje matowe, pudrowe wykończenie bez płaskiego matu. W zasadzie nie trzeba go przypudrowywać, ale dla przedłużenia trwałości i nadania efektu nieskazitelnej cery - warto. Zawiera drobinki, które są niemal niewidoczne, ale to one nadają rozświetlenia skórze. True Match krycie ma średnie, więc jest idealny na co dzień. Optymalnie wyrównuje koloryt skóry i całkiem dobrze kryje nawet spore zaczerwienienia. Twarz wygląda bardzo naturalnie. Pory są lekko wygładzone. Nie wchodzi w zmarszczki, nie waży się, nie podkreśla suchych skórek. Świetnie się rozblendowuje: palcami, pędzlami i gąbkami. Ma wygodne opakowanie z pompką. Jedyny minus to trwałość - podkład nie wytrzymuje całego dnia, choć na pewno jest trwalszy niż Bourjois Healty Mix i nie brudzi ubrań czy telefonu tak jak on. Wraz z nim schodzi jednak bronzer, róż i rozświetlacz, także w tym przypadku mogłoby być lepiej. Najważniejszy plus to brak podrażnień - zwykle po kilku godzinach noszenia podkładu dostaję pryszczy. Tutaj pojawia się kaszka, ale po tygodniu noszenia. Jednak ja nie noszę podkładu codziennie, więc jakoś przeżyję zapychanie. :)


KIT: Pomadka w płynie Million Dollar Lips, nr 4, Wibo
Żałuję, że ten produkt zasługuje na miano kitu, bo pomadka jest naprawdę trwała - wytrzyma nawet cały dzień! Kolor jest piękny, intensywny, choć pigmentacja wcale nie taka idealna. Cena genialna. Ale niestety uczucie, jakie zostawia pomadka jest okropne. Usta są ściągnięte i klejące. Pomadka tworzy coś na wzór skorupy, wysuszając wargi. Jeśli usta nie są dobrze wypeelingowane, kawałki pomadki od wewnątrz będą się odłamywać i osiadać na zębach, a na ustach pozostaną ubytki w kolorze. Dziwnie to wygląda. Lepiej jest, jeśli nałożymy pomadki mniej, ale wtedy pigmentacja jest dla mnie niezadowalająca, więc dokładam i dokładam... Aż robią mi się zacieki w miejscach, gdzie jej dołożyłam - choć po wyschnięciu nie jest to bardzo widoczne. Tak czy siak komfort noszenia jest beznadziejny, więc nie wiem, czy będę ją często nosić.



A co skradło Twoje serce lub je złamało w ubiegłym tygodniu? :)

39 komentarzy

  1. True match i dla mnie jest świetny :) naprawdę ładnie wygląda na buzi :) a produkty do włosów Bielenda chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy podkład, jaki miałam. :) No, może pod względem efektu wizualnego lepszy był krem BB od Too Faced, ale tamten był ciężki i mocno wyczuwalny.

      Pomyślę więc może nad jakimś rozdaniem z ich produktami. :)

      Usuń
  2. Ten mleczny olejek odżywczy z Bielendy bardzo mnie zainteresował :) Lubię kosmetyki tej firmy, więc z przyjemnością wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam, mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu co najmniej tak jak mi. :*

      Usuń
  3. Dobrze, że nie pokusiłam się na kupno Million Dollar Lips od wibo.
    A co do ulubieńców to chyba podkład od Astor i kuleczki Wibo.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki podkład?? :)

      Kuleczki miałam kupić, a wybrałam jednak Diamond Skin, ale jestem z niego zadowolona. :)

      Usuń
  4. Mam ten podkład z L'Oreal i jestem z niego bardzo zadowolona ;) mam ochote wypróbować ten mleczny olejek do ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest popularny i teraz wiem, dlaczego. :)
      Faaaajny jest, w sam raz na słoneczne dni. <3

      Usuń
  5. Nie używałam żadnego kosmetyku z wymienionych wyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość z nich jest łatwo dostępna np. w Rossmannie, więc może jeszcze będziesz miała okazję. :)

      Usuń
  6. Uwielbiam podkład Loreal. Pomadkę Wibo kupiłam ostatnio i jak na razie jestem bardzo zadowolona ;) Podobnie jak z mydła Aleppo, moja mieszana cera, skłonna do niedoskonałości, bardzo go lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz taki sam kolor? :) Może mam zbyt wrażliwe usta. :(
      Jakie masz stężenie olejku laurowego w swoim mydle? :)

      Usuń
  7. Przecież ta pomadka jest świetna! Z jedyną wadą się zgodzę, wysusza. Ale jest tak trwała, że można nawilżyć usta nakładając coś na nią (ja daję kremik) i jest ok. O tym, że robi jakieś zacieki to w ogóle nie wiem o czym mowa :D Ja nakładam dokładnie pomadkę, a potem "całuję" chusteczkę (wiadomo o co chodzi) i wygląda świetnie przez co najmniej 3h. Na zębach jeszcze nigdy jej nie miałam, co w przypadku tradycyjnych pomadek i intensywnych kolorów zdarza się notorycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę znieść tego dziwnego uczucia, które zostawia: klejąca, ściągnięta skorupa. :( Mam różne pomadki matowe i ta jest niestety najgorsza, właśnie ze względu na to ściągnięcie. Nawet po nałożeniu na balsam nic się nie zmienia. :/
      Tak jak napisałam na zębach zostaje, jeśli mam niewypeelingowane usta. :)

      Usuń
  8. Jestem ciekawa podkłady True Match ;) Jeszcze go nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi odpowiada, bo nie cierpię uczucia lepkiej warstwy, jaką większość podkładów pozostawia. :)

      Usuń
  9. Ja coraz bardziej przekonuję się do produktów Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. <3 Chociaż nie lubię kilku produktów: kremu matująco-nawilżającego, olejków do demakijażu albo toników.

      Usuń
  10. Podkład z L'Oreala polubiłam i ja :D Choć obecnie powróciłam do Healthy Mixa ;) Nie ukrywam, że mam chrapkę na tę algową serię Bielendy - może kopsnę się do Rosska dziś, bo piękna pogoda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego HM nie cierpię i nie rozumiem, dlaczego jest takim hitem. :D

      Haha, piękna pogoda w sam raz na spacer do Rossmanna. <3 Skąd ja to znam. :D

      Usuń
  11. Szczerze powiedziawszy u mnie ta pomadka super się sprawdza, a ja do Wibo podchodzę z pewną dozą nieufności,ale miałam ją kilka razy i byłam zadowolona, jedyny minus to właśnie to że jest klejąca ;( Wygenerowała mi się potrzeba odżywki myjącej z Bielendy i tego balsamu .. o nie :D! mój portfel ucierpiał już wczoraj na zakupach :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy mi tu mówicie, że się u Was super sprawdza, a ja nie mogę jej znieść na ustach! :D Ciągle myślę o tym, że ją mam i czy mi się przypadkiem brzydko nie zjadła. :D

      Haha, dlatego nie powinno się czytać blogów! :D <3

      Usuń
  12. Też lubię podkład z L'Oreal, jeszcze lepszego nie znalazłam :) A tą pomadkę matową miałam kupic na promocji, ale szafy były puste

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znajdziesz, daj znać, bo mamy najwidoczniej podobny gust podkładowy. :D :*

      Wszyscy ją chwalą, ale może nie znają dobrej, matowej pomadki, która jest trwała i nie daje takiego ściągnięcia. :D Już wolę Bourjois! :)

      Usuń
  13. Mleczko od BIODAR z chęcią bym wypróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zamówiłam je zupełnie przypadkiem, bo ono nawet nazwy nie ma. :D I jestem bardzo zadowolona. :)

      Usuń
  14. Dziś byłam w Rossku i chciałam kupić True Match ale nie było najjaśniejszego odcienia buuu ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wzięłam dwójkę, bo nie lubię być trupioblada. Okazała się być dość jasna jak na dwójkę, a przy okazji pomarańczowa - mam właśnie taki naturalny odcień skóry, więc mi pasuje. :D Przyklepuję go rozjaśniającym pudrem, jeszcze się troszkę opalę i będzie git. :)

      Usuń
  15. znam tę pomadkę Million dollars i ja ją nawte lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę właśnie, że wszystkie tu jesteście zwolenniczkami pomadki Wibo. :D Ja jednak wolę bardziej komfortowe maty. :)

      Usuń
  16. Lubię podkład True Match w nowej odsłonie, stara mi nie służyła. Dlatego też miałam nadzieję na sukces i tak też się stało :)
    Dla mnie hity, to produkty do których wracam regularnie a to grono jest zasilane co jakiś czas przez nowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starej nie znam, ale nową uwielbiam. :)

      Usuń
  17. Dobrze, że nie kupiłam tej pomadki z Wibo, bo bym się wściekła ;)A ten balsam-olejek-mleczko z Bielendy mam i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny sobie tutaj chwalą tę pomadkę - kwestia gustu i wytrzymałości na uczucie lepkości i ściągnięcia. :) Ja nie jestem w stanie się poświęcać dla ładnego wyglądu. :D

      Masz też wersję odżywczą? :) Bo zastanawiam się, czy inne pachną tak samo. :D

      Usuń
  18. Miałam ochotę na ten podkłąd, ale jednak go nie kupiłam. A szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  19. po Bielendę do włosów muszę pobiec :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nowa wersja podkładu L'Oreal u mnie się niestety nie sprawdziła, ale cieszę, że Ty jesteś z niej zadowolona:).
    PS. Bardzo mi się podoba Twój blog:).

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom