- Olejek do mycia ciała (argan&kwiat pomarańczy), Le Petit Marseillais -

sobota, 21 maja 2016

Hej Misie! Dłuższą chwilę zajęło mi napisanie tytułu ze względu na nazwę tego olejku. Naprawdę nie da się wymyślić bardziej chwytliwej i łatwiejszej do zapamiętania?! :) Kto śledzi BTBM na bieżąco, wie, że ostatnio przyczepiła się do mnie paskudna pokrzywka na całym ciele, najprawdopodobniej spowodowana żelem do prania Persil lub żelem pod prysznic Balea. Odstawiłam oba i szukałam dobrego olejku pod prysznic, bez SLS, który nawilżyłby moją skórę, bo łuszczyła się płatami! Normalnie sięgnęłabym po Ziaję, ale że w Holandii są to kosmetyki trudno dostępne, postanowiłam zadowolić się LPM (pozwólcie, że będę skracać tę nazwę... :)). To jak to w końcu jest: jestem zadowolona, czy nie?




Opakowanie
Tandetny plastik z zamknięciem, które, mam wrażenie, za chwilę się połamie. Niby nic nie przecieka bokiem, ale wygląda na maksymalnie nieszczelne i nie radziłabym z nim podróżować. Sam kolor bardzo ładny, energetyzujący. Fajnie, że butelka jest przezroczysta, bo dzięki temu widać, czy już można pod pretekstem zakupu żelu pod prysznic lecieć do drogerii... :D



Konsystencja i zapach
Konsystencja wcale nie jest oleista, a bardziej żelowa. Ma coś wspólnego z olejkiem, to niewątpliwie, ale nie jest to stricte olejek. Jest bardzo niewydajny, bo szybko znika w kontakcie z wodą. Choć jak na olejek dość dobrze się pieni. Po tygodniu zużyłam już połowę butelki.

Zapach jest bardzo intensywny. Olejek niezaprzeczalnie pachnie jak babcine perfumy. Ale takie totalnie (nie lubię tego słowa, ale ono akurat idealnie pasuje tu do oddania intensywności) skoncentrowane, a nie jakieś tam "delikatne kwiatki". Dla mnie to klimaty Chloe, Marc'a Jacobsa albo Chanel - tych dla starszych pań, które nie do końca trafiają w mój gust. Uderza mnie tu jaśmin w stężeniu niewyobrażalnym, przyprawiony konwaliami, bzami i różami. We wszystko wpleciony orientalny zapach olejku arganowego. Ludzie piszą, że on pachnie pomarańczami - nie chcę wiedzieć, jakie pomarańcze jedzą. :D Co najwyżej wyczuć tu można gorzkawy kwiat pomarańczy. Zapach utrzymuje się na skórze po kąpieli nawet do godziny. 

Napisałam się tyle, ale nie powiedziałam w końcu, czy ładny, czy nieładny. Przekonałam się do niego przy trzecim prysznicu i bardzo go lubię! :)





Skład
Szukałam czegoś bez SLS/SLES, ale w Holandii naprawdę ciężko znaleźć taki kosmetyk i to w dobrej cenie. LPM zawiera niestety Ammonium Lauryl Sulfate, który niewiele jest lepszy od SLS/SLES. Tak czy inaczej nie ma tragedii, choć w składzie olejek jest tylko jeden - arganowy. Czy to wystarczy, żeby żel pod prysznic nazwać olejkiem pod prysznic? Hmm...



Cena i dostępność
11.99 zł / 250 ml w Rossmannie. Dostaniecie go praktycznie wszędzie, nawet w supermarketach. Ja swój kupiłam w Holandii za niecałe 3 Euro. Uważam że warto go kupić zamiast jakiegoś żelu chociaż raz, bo jego cena jest fair w porównaniu do innych produktów pod prysznic.



Działanie
Wiele osób zachwyca się nim, bo ponoć świetnie nawilża. Powiem Wam, że faktycznie to robi, bo w 2 dni zlikwidował u mnie suche płaty skóry. Jednak po prysznicu czuję nieprzyjemne napięcie skóry, jakiego nie dawały mi nawet żele Balea. Ciało nie jest ani specjalnie gładkie, ani miękkie. Dlatego jestem zdziwiona, że zlikwidował suchość. Działa naprawdę fajnie, choć na pewno gorzej od olejku dla skóry atopowej z Ziai.

Doskonale oczyszcza skórę, co widzę po domywaniu kremowych antyperspirantów w sztyfcie, które często pozostają nietknięte przez żele pod prysznic i muszę szorować pachy gąbką. Ten olejek w kilka sekund "kulka" antyperspirant i skóra pozostaje czyściutka.

Olejek absolutnie nie pozostawia żadnej warstwy. Zachowuje się jak żel pod prysznic, a nie olejek.

Mimo bardzo mocnego zapachu nie podrażnił mojej skóry, na której akurat była wysypka. Jestem pozytywnie zaskoczona.



Podsumowując...
Jest to kosmetyk warty polecenia, szczególnie biorąc pod uwagę pozostałe produkty do mycia ciała dostępne w drogeriach, które niewiele mają wspólnego z nawilżaniem. Jeśli szukacie dobrego olejku, który nie pozostawi tłustej skóry, a jednocześnie dobrze nawilży, to jest to coś dla Was. Niewiele jest podobnych produktów. Tym bardziej jeśli lubicie kwiatowe zapachy - idealne na wiosnę! :)



Znacie produkty LPM? :) A może macie inny ulubiony olejek do mycia ciała?

34 komentarze

  1. Działanie ma jak najbardziej na plus, zapach też mi się podoba - każdy ma swój gust. Ile ludzi tyle gustów ;) Uwielbiam perfumy Chanel. Natomiast opakowanie.. no fakt. Przegięli, jak i z nazwą. Jak mam ją wymawiać to skracam na "Le Petit". Jakbym miała się rozwijać w sklepie to wyglądało by to mniej więcej "Le Petit Merselejellel" ;D

    Pozdrawiam, PGrudzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak go pierwszy raz powąchałam, powiedziałam, że śmierdzi. Aż byłam w szoku, że tylu ludzi w Internecie pisze, że on ładnie pachnie. :D Dla mnie pachnie tak jak większość perfum chińskich w sklepie "wszystko po 4 złote". :D Ale przyzwyczaiłam się do niego, bo jakiś czas temu kupiłam sobie szampon o podobnym zapachu, więc pewnie niedługo powiem, że to mój ulubiony zapach. :D

      Haha ja wiem, jak to się czyta, tylko z reklam. :D Jak się pierwszy raz pojawiły w sprzedaży, nie miałam pojęcia, jak to się wymawia. :)

      Usuń
  2. sporo o tym produkcie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo to nowość, więc wszyscy testują, czy fajny. :D

      Usuń
  3. Chyba ze względu na zapach się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przysięgam, byłam pewna, że wszyscy będą mówili, że ten olejek niemiłosiernie śmierdzi. :D A ludzie się zachwycają nim, jestem w szoku. :)

      Usuń
  4. Miałam i bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze polubię go tydzień, bo na tyle mi wystarczy... :D

      Usuń
  5. kurcze przymierzałam sie do zakupu bo i zapach mi sie podoba ale poczekam na promocje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo, produkty do kąpieli też zawsze kupuję na promocjach. :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Oczywiście kwestia gustu. :) Dla mnie na początku strasznie śmierdział tanimi, chińskimi perfumami, ale już go lubię. :D

      Usuń
  7. Nie lubię jakoś produktów LPM :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie chciałam ich polubić. Dużo dodawali wszędzie próbek swoich produktów i po ich przetestowaniu nic mi się nie podobało. Ale ten olejek jest całkiem, całkiem. :)

      Usuń
  8. Ich pierwszy żel do mycia ciała, te którym molestowały nas reklamy nie spisał się u mnie dobrze, a raczej spodziewałam się czegoś więcej po tych zachwytach. W przypadku tego "olejku" byłam pozytywnie zaskoczona, bo naprawdę spisał się dobrze, a ja jestem fanka babcinych zapachów i kocham do bólu Chanel No5, dlatego i ta woń przypadła mi do gustu. Co prawda nie pachnie pomarańczami, ale ma w sobie coś z olejku neroli, czyli tego, który tworzony jest z kwiatów pomarańczy i w swoim składzie ma go właśnie Chanel :) To zdecydowanie jeden z moich ulubionych zapachów, dlatego tak polubiłam ten "olejek" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jego próbkę i też mi nie przypadł do gustu. Generalnie wszystkie ich produkty mają dla mnie niezbyt przyjemne zapachy. :(

      Jejku, zawsze się dziwiłam, jak komuś może podobać się ten zapach - totalnie nie moje klimaty. :( Mi kojarzą się z chińskimi podróbami. :(
      O widzisz, to jesteś obcykana. :*

      Usuń
    2. To prawda, że zapach ten większości kojarzy się z tandetą, babcinymi klimatami i przesytem :) Ja patrzę na niego trochę inaczej, ale nawet siostry wciąż mi powtarzają bym przestała używać Chanela, bo im się źle kojarzy :)

      Usuń
    3. Hehe, no ilu ludzi, tyle gustów. :D

      Usuń
  9. Mam ale inną wersję i zobaczymy jak to u mnie będzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, jestem ciekawa. :D Wahałam się między tym olejkiem a jakimś chyba mleczkiem, bo ładniej pachniało. :)

      Usuń
  10. Jakoś ten 'olejek' mnie nie kusi. Obecnie kończę już olejek do mycia z Isany i robię sobie przerwę od olei do mycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z Isany mi średnio pasował. :( Dobrze robić takie przerwy albo używać olejków na przemian z żelami/mydłami. Ja wybieram drugą opcję i praktycznie nie potrzebuję już żadnych ciężkich balsamów. :)

      Usuń
  11. Wąchałam w sklepie i zapach kompletnie nie w moim guście ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzięłam go tylko dlatego, że był jedynym olejkiem w sklepie bez SLS. :D Też wyzywałam, że śmierdzi, ale już się przyzwyczaiłam. :)

      Usuń
  12. chętnie bym spróbowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ten kosmetyk jest dobrze dostępny, więc jeśli masz ochotę, możesz go poszukać w Rossmannie. :) :*

      Usuń
  13. Ostatnio bardzo dużo recenzji czytałam o różnego rodzaju olejkach do kąpieli. Muszę w końcu się w jakiś zaopatrzyć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to niebo a ziemia, porównując olejki do żeli, ale tylko jeśli zaopatrzysz się w dobry olejek. :) Proponuję zacząć od Ziai dla cery atopowej - najlepszy, jaki miałam. :*

      Usuń
  14. Mnie jakoś do kosmetyków tej marki nie ciągnie, składami nie powalają, ani zawrotnie niskimi cenami. Szkoda, ze nie dodali tu więcej olejków, moze wtedy bym miała ochotę go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nigdy nie ciągnęło, ale okazało się, że to jeden z lepiej nawilżających żeli pod prysznic dostępnych w drogeriach. :)

      Usuń
  15. ostatnio zapłonęłam miłością do olejków.. póki co świetnie sprawdzają się mi te z EC-LAB :-) nie mają w składzie SLS ani ALS :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie znam! :) Muszę się rozejrzeć właśnie za jakimiś, bo nawet twarz traktuję teraz olejkami. :)

      Usuń
  16. Wczoraj opisałam go na swoim blogu. Ma przyjemne działanie, ale nie podoba mi się zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam własnie bardzo zdziwiona, że w większości opinii napisane było, że ma piękny zapach. :D Na szczęście mimo trudnych pierwszych kroków i ja go polubiłam. :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom