- Ile NIEPOTRZEBNIE wydałam na kity kosmetyczne? -

czwartek, 1 września 2016

Hej Kochani! Ile pieniędzy wyrzuciliście do tej pory w błoto, kupując coś, co Wam zaszkodziło lub co najmniej zawiodło Wasze oczekiwania? Gdyby tak zrobić bilans zysków i strat, czuję, że u mnie zaświeciłby przed oczami spory minus. Przyspieszone bicie serca, skręcanie w żołądku i spocone dłonie - znacie tę ekscytację, kiedy kupujecie wymarzony kosmetyk? A potem "pfff!". Powietrze uchodzi ze mnie, gdy wysyp pryszczy albo wypadające włosy przebijają na wskroś moją nadętą chęć posiadania popularnego kremu czy szamponu. Dzisiaj więc podsumuję, ile w ostatnim czasie wydałam na kosmetyki i gadżety, które się u mnie nie sprawdziły. Postaram się robić takie zestawienie regularnie, żeby pomóc samej sobie w ograniczeniu szału zakupów, w który wpadam, kiedy jestem w jakiejkolwiek drogerii czy butiku kosmetycznym. Zapraszam Was do zrobienia podobnego zestawienia, może i Wy na tym skorzystacie? :)


1. Puder rozświetlający, Meteorites, Guerlain
Niby nie wypada narzekać na prezenty, ale w końcu sama sobie zażyczyłam kiedyś Meteorytów. Przepiękne opakowanie, urocze, błyszczące kuleczki w środku i przyjemny zapach. Niestety puder naszpikowany jest błyszczącymi, widocznymi drobinkami. Zupełnie inaczej sobie go wyobrażałam. Początkowo byłam nim zachwycona, no bo to przecież Meteoryty, ale z dnia na dzień ekscytacja produktem mijała i pojawiła się rzeczywistość. Puder nie rozświetla za pomocą cudownej woalki, jak tego oczekiwałam. Nie utrzymuje się też na twarzy cały dzień, a tego nie spodziewałam się po pudrze za prawie 300 zł. Oczywiście nadal będę ich używać, bo mimo masakrycznych drobinek puder jako jeden z niewielu mnie nie zapycha i nie podrażnia, tego odmówić mu nie mogę. Meteoryty to więc kolejna nauczka na przyszłość: nie kupować tak drogich kosmetyków!



2. Maszynka do golenia Wilkinson Intuition
"Mydełko", które jest dookoła maszynki przepięknie pachnie, nadaje fajnego poślizgu, ale nie pozostawia nawilżonej skóry. To po prostu mydło, a nie masełko czy coś natłuszczającego, przeznaczonego specjalnie do golenia. Znów jestem rozczarowana! Pod względem golenia natomiast to najgorsza maszynka, jaką kiedykolwiek miałam. Generalnie jednorazówki Wilkinsona nigdy mi nie służyły, ale używanie tej maszynki jest dla mnie prawdziwą torturą. Szarpie włoski i trzeba ją bardzo mocno docisnąć, żeby ostrza dosięgły włoski tuż przy skórze (mydełko więc po prostu przeszkadza w goleniu). To naraża mnie ciągle na rozcięcie skóry! Dawno nie miałam tak pociętych nóg. Poza tym niemal od razu czuję pieczenie i obserwuję na skórze krostki i podrażnienie. Pachy po ogoleniu tą maszynką tak mnie bolały, że nie mogłam nałożyć dezodorantu. Odradzam wrażliwym skórkom. :(



 3. Pomadka matowa w płynie Soft Matte Lip Cream, NYX, kolor Stockholm 02
Oszalałam z radości, kiedy kilka miesięcy temu mogłam obmacać na żywo w Amsterdamie słynne matowe pomadki NYX. Kupiłam dwa kolory: brązowy nude 02 oraz pudrowy róż 06. 02 Wam kiedyś polecałam, ale zmieniam zdanie. O ile pudrowy róż jest całkiem w porządku, o tyle ten brąz nie do końca. Efekt, jaki daje i lekka konsystencja są zadowalające, ale niestety bardzo brzydko zjada się na moich ustach od wewnętrznej strony. Z tego powodu niemal jej nie używam. Poza tym jego pigmentacja jest zbyt słaba jak na produkt za niemal 40 zł. O wiele lepiej sprawdzają się u mnie pomadki Bourjois czy Bell.



4. Szampon intensywnie regenerujący, Złote Algi&Kawior, Biovax, L'Biotica
Jest to jeden z najsłabszych szamponów, jakie miałam. Nie wyznaję zasady, że szampon ma tylko oczyszczać. Moje bardzo zniszczone włosy już na poziomie mycia muszą dostać porządną dawkę odżywienia, a ten szampon im tego nie zapewnia. Oczyszcza dość dobrze, ale włosy są po nim sztywne, szorstkie, poplątane, bez blasku, nieodżywione, nienawilżone... Równie dobrze mogłabym włosy umyć jakąś Schaumą. Używałabym go mimo wszystko, ale nawet zapach ma beznadziejny. Generalnie wszystkie produkty w nowych szatach graficznych tej marki, na które trafiam, niby mają potencjał w zapachu, ale nuty zapachowe są w dziwny sposób stłumione tak, że mam wrażenie, że nie pachną w ogóle. Nie polecam. No i spójrzcie też na jakość opakowania - wygląda jakby przebiegły po nim słonie.


5. Multifazowy olejek, Namiętne nawilżenie, Zmysłowe Olejki, Bielenda
Boże mój, co za nazwa... :D Niesamowicie tandetna, pociągająca za sobą w dół całą moją opinię na temat tego kosmetyku. Jak kocham Bielendę, tak jednak ten produkt jest moim zdaniem ogromną klapą. Dlatego dziwię się, że tyle osób zachwyca się tym olejkiem. Może dlatego, że dostały go za darmo? Albo ja po prostu mam bardziej wymagającą skórę, o czym nie wiedziałam do tej pory. 
Po pierwsze olejek jest bardzo niewygodny w użyciu. Nie potrafię obsługiwać go, trzymając butelkę w powietrzu i psikając olejek bezpośrednio na skórę, bo butelka zwyczajnie ślizga mi się w dłoniach. Stawiam go więc na półce, naciskam pompkę i aplikuję go na dłoń, a dopiero potem na ciało i w ten sposób niestety sporo olejku rozbryzguje się na boki. O wiele lepiej sprawiłaby się normalna pompka bez atomizera. Uciążliwe jest też to, że muszę go wymieszać po nasmarowaniu każdej części ciała, więc potrząsam butelką ok. 6-7 razy (!) podczas jednej aplikacji. Ostatecznie olejek daje nawilżenie tylko na kilka godzin, po czym skóra jest sucha, napięta i niezregenerowana. Jeden z najgorzej nawilżających produktów do ciała, jaki kiedykolwiek miałam. Dodatkowo producent na opakowaniu sugeruje, że to właśnie zapach będzie jednym z głównych atutów tego olejku, ale on niestety pachnie bardzo delikatnie. Preferuję intensywne zapachy, ale komuś, kto woli łagodniejsze, przypadnie on do gustu. Tu czuję głównie coś w stylu waty cukrowej, a ta nuta nigdy nie jest wyraźna. W tej bardzo delikatnej słodyczy gdzieś w tle pobrzmiewa jakiś kwiatek. Naprawdę bardzo słaba kompozycja.



6. Balsam do ciała Pure Seduction, Victoria's Secret
Po kultowym balsamie VS spodziewałam się również czegoś więcej. Oczekiwałam lekkości z zachowaniem dobrego nawilżenia i przede wszystkim bardzo trwałego zapachu. Balsam jest przede wszystkim dziwnie lepki i ciężki, więc nieprzyjemny dla skóry, ale dzięki temu całkiem dobrze regeneruje, choć nie na długo. Zapach wzięłam w ciemno i niestety mi się nie do końca podoba, choć wiele osób w moim otoczeniu bardzo go chwali. Jest dla mnie zbyt banalny i kojarzący się z Playboy'em. Nie wiem dlaczego, ale miałam nadzieję na coś bardziej eleganckiego i wyszukanego... :D A to taki wiosenno-letni zwyklaczek, kojarzący się z owocową gumą balonową. :) Największy jednak minus daję za trwałość zapachu, a w zasadzie jej brak. Zapach niby zostaje na ubraniach, ale z ciała ulatnia się w ciągu 2-3 godzin. Dłużej pachną niektóre drogeryjne balsamy czy olejki.


7.  Rokitnikowy balsam do włosów, Objętość, puszystość i blask, Babuszka Agafia, Pervoye Reshenie
Najgorsza odżywka rosyjska do włosów, jaką kupiłam. Myślałam, że będzie podobna do odżywki i szamponu rokitnikowego Planeta Organica, bo tamte kosmetyki były cudowne. Ta niestety ma podobny tylko zapach, którego nie lubię (multiwitaminowe, drapiące w gardle landrynki). Nie robi praktycznie nic poza przyspieszonym przetłuszczaniem włosów, o co jej nie podejrzewałam, bo ma krótki skład, a przy tym jest bardzo rzadka i lejąca. Nie wygładza, nie nabłyszcza, nie dodaje objętości ani nie nawilża. Może dodaje odrobiny puszystości, ale to w końcu ziołowy produkt, a one zwykle puszą włosy. Zużywam ją teraz jako dodatek do masek z nadzieją, że wzmocni cebulki włosów.



8. Krem do rąk Cocoa Butter Formula, Palmer's
Jego brata z masłem shea wprost ubóstwiam, ale ten kompletnie nie przypadł mi do gustu. Przede wszystkim byłam przekonana, że będzie pięknie pachniał masłem kakaowym, a kakao owszem, czuję, ale w dziwnej formie. Jakby produkt był po prostu stary - może jest? Zapach jest dziwny na tyle, że aż wstyd mi nim smarować dłonie w miejscach publicznych, dlatego trzymam go w domu. Używam rzadko, bo mimo przyjemnej, maślanej konsystencji i szybkiego wchłaniania nie odżywia moich dłoni, nie nawilża długoterminowo i nie zmiękcza ani trochę skórek. Cieszę się, że przygodę z kakaową serią zaczęłam od najtańszego produktu, bo już wiem, żeby nie inwestować w balsamy o tym zapachu.

Teraz czas na podsumowanie:

Zaliczam te bezsensowne wydatki do wydatków sierpnia i będę robiła takie podsumowanie co miesiąc. Liczę na to, że zmobilizuje mnie to do przemyślenia swoich zakupów, żeby mi potem nie było przed Wami wstyd, że tak bez sensu wydaję pieniądze. :D 


A Wy na co wydaliście niepotrzebnie pieniądze? :* Może nie wydajecie ich w ten sposób w ogóle? Jeśli tak, zdradźcie mi na to sposób. :)

72 komentarze

  1. Faktycznie, jakby się tak dobrze zastanowić to sporo się tych kitów trafia chociażby w skali rocznej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Inspiracją dla pomysłu był mój mąż, który mówi, że ciągle coś kupuję i na wszystko narzekam, że niedobre i kupuję nowe... :D Sprawdzę, czy ma racje, czy to tylko męskie zrzędzenie. :D

      Usuń
  2. Z meteorytów chyba mało kto jest zadowolony :D Ja teraz staram się kupowac tylko to co mi potrzebne, a dawniej byłam sroką i kupowalam wszystko co mi się spodobalo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sama już nie wiem, bo czytałam mnóstwo pochlebnych im recenzji. :/ No ja jestem na etapie sroki odkąd pamiętam... :D Ale będę się starać! :)

      Usuń
  3. Nawet jak się trafi jeden bubel na dziesięć, to nie wydaje się, aby to było dużo, ale jak się zacznie robić takie podsumowania, to aż człowiekowi przykro się robi, bo za tę kasę można było kupić coś znacznie lepszego.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie wiem, ile trafia mi się bubli, ale chyba jednak więcej niż 1 na 10. Moja skóra i włosy są bardzo wymagające. :/ Ale podsumowałam, widzę, ile zmarnowałam pieniędzy i to prawda - mogłabym za to kupić już kilka par butów. :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Zawyżają ją Meteoryty, ale jeśli będę regularnie prowadziła taki rachunek sumienia, wyjdzie szydło z worka, czy naprawdę tak dużo marnuję.

      Usuń
  5. Ja dostałam olejek od Bielendy za darmo i się nim nie zachwycałam :) Napisałam szczerą recenzję, że nie nawilża, zapach szybko ulatuje i sprawia problem przy aplikacji :) Testowałam go zanim dostał się w ręce innych blogerek i długo wstrzymywałam się z recenzją, ale byłam zszokowana, że aż tak wynosi się go na piedestał :) Nie kwestionuje jednak :) Każdy jest inny i ma prawo do swojej opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim kupię jakiś produkt, czytam o nim dużo w Internecie lub oglądam filmiki na YT, więc przewinęło mi się mnóstwo opinii wychwalających go, ale nie miałam w tym poście nikogo kokretnego na myśli. Akurat Twojego posta nie czytałam. :) Jasne, każdy może mieć inne zdanie, ale jestem podejrzliwa, kiedy widzę, że ktoś współpracuje z różnymi firmami i dziwnym trafem każdy z tych kosmetyków, który otrzymał do testów się u niego świetnie sprawdza. :)

      Usuń
  6. Też trafiam na buble, chyba jak każdy :) Ale te moje to najczęściej produkty z boxów subskrypcyjnych, albo niezbyt drogie na szczęście zakupy. Przynajmniej nie potrafię sobie przypomnieć nietrafionego drogiego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest różnie. :) Ale naprawdę mam pecha do drogich kosmetyków, dlatego póki co niczego nie kupuję, dopóki nie przetestuję próbki. :)

      Usuń
  7. U mnie meteoryty świetnie się spisują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! :) I nie przeszkadzają Ci te drobinki? :(

      Usuń
    2. No właśnie nie. te ze standardowej oferty są bardzo delikatne, Beige Chick ze starej wersji uwielbiam. Mam też 2 wersje prasowane, one są mniej błyszczące.
      Za to kulki z serii limitowanych są już bardziej błyszczące i one mi już przeszkadzały więc poleciały dalej.

      Usuń
    3. Tak czytałam właśnie, że starsze wersje miały mniejsze drobinki. Ech, no mi te nie odpowiadają w ogóle. :( Spojrzę kiedyś w drogerii na wersję prasowaną, taka nawet bardziej by mi odpowiadała, bo te moje kuleczki okropnie się kruszą i mam już na dnie mnóstwo sypkiego pudru - ponoć ich miękkość też się zwiększyła, żeby szybciej się zużywały. :(

      A może miałaś krem BB z tej serii? Bo on mnie ciekawił. :) I jaki masz typ cery? Jakiego używasz podkładu? Może to da mi wskazówki do tego, żeby uzyskać lepszy efekt za ich pomocą. :)

      Z resztą zaraz zajrzę na Twojego bloga i może czegoś tam się dowiem. :) Dziękuję za odpowiedź! :*

      Usuń
  8. Nawet boje sie liczyć ile kasy przepuściłam na cos co miało być wow. Dlatego od jakiegoś czasu sie ograniczam jak moge. Jednak meteoryty sprezentuje sobie pod choinkę :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo tego jest ale meteoryty znacznie podbiły te kwotę. Ja wiem już co pasuje mojej skórze, cerze, których składników unikać. I coraz rzadziej trafiam na kity:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to widać gołym okiem, że podbiły, dlatego będę robić regularnie spis, żeby zobaczyć, czy mogłabym być dzisiaj milionerką, gdyby nie INTERNET, który mnie ciągle ZMUSZA do zakupów... :D
      Ja jestem zwolenniczką teorii, że nie da się na podstawie przeczytania składu przewidzieć, czy kosmetyk się sprawi. No i u mnie się to sprawdza. :))

      Usuń
  10. Na meteoryty też bym się wkuryła gdybym tyle wydała a tu taki klops :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście to mój mąż tyle wydał... :D :D No ale co jego, to i moje, tak wymyśliłam, to mam 300 zł na minusie! :D

      Usuń
  11. No proszę, a ja się czaiłam na ten olejek z Bielendy, bo ich produkty mi bardzo odpowiadają, a tu rozczarowanie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się spodoba, ale moim zdaniem nie warto. :)

      Usuń
  12. U mnie się sprawdził - a nie dostałam go za darmo. ;) Mam ten drugi zapach- przepiękny moim zdaniem. U mnie wszystko działa sprawnie, nie mam problemów z jego używaniem i moje ciało fajnie nawilża i skóra dzięki niemu jest miękka i fajna w dotyku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to właśnie chodzi, żeby każdemu sprawdzało się coś innego. :) Inaczej firmy kosmetyczne by zbankrutowały. :D Ja nie cierpię tej formy atomizera w olejkach. :(

      Usuń
  13. Ja swoich kitów wolę nie podliczać:/ Ostatnio było ich bardzo dużo. No ale gdybym nie ryzykowała i nie testowała nowych produktów nie trafiłabym na perełki:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. :) Ale ja kupuję te kosmetyki zupełnie bez sensu, tylko żeby spróbować, a nie z potrzeby. :(

      Usuń
  14. Niezła kwota! Meeteorytki mnie nie kuszą chociaż markę wielbię ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz polecić coś wartego uwagi tej marki? :)

      Usuń
  15. Meteorytami też jestem zawiedziona. Swoje puściłam dalej w świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moich nie mogę, bo to prezent, ale to prawda, że są niezłym bublem...

      Usuń
  16. Miałam ogromną chrapke na meteoryty ale w końcu kupilam kuleczki rozswietlajace catrice które bardzo lubię. Staram się ograniczać zakupy ale różnie mi to wychodzi. Chociaż tak bez przemyślenia kupuję zazwyczaj tanie rzeczy więc aż tak mocno nie boli ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaviar gauche czy inne? :) Bo ja mam właśnie te i są nieporównywalnie lepsze od Meteorytów, czego wcześniej nie doceniałam. :)
      Ja kupuję bez przemyślenia też te nieco droższe, kiedy mam zły dzień... :/

      Usuń
  17. Czasem po prostu tak jest, że kupujemy buble. Byłoby za pięknie, gdyby trafiały się same perełki. Aczkolwiek to, że tak drogi puder się nie sprawdził jest szokiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę ograniczyć ilość tych bubli, kupując tylko to, czego potrzebuję. :) No właśnie - ale tak to jest, że nawet drogie kosmetyki mogą być do kitu. ;(

      Usuń
  18. Odkąd analizuje składy, kupuję tylko kosmetyki naturalne i trochę latam po blogach potrafię ocenić mniej więcej co i jak :) W tym roku miałam może z 3-4 buble w tym tylko dwa kupiłam sama. ( płatki do demakijażu tami ) :) Nigdy nie kupuję nic bez namysłu :) Od początku roku zmarnowałam 10 zł ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie do takiego stanu chciałabym dojść! :)
      Ale niestety moja skóra i włosy są niesamowicie wymagające, więc łatwo nie jest. Co do analizy składów nie jestem zwolenniczką teorii, że znając skład można przewidzieć działanie. Uważam, że nie można stwierdzić, co nam szkodzi w danym kosmetyku. :)

      Usuń
  19. Mi się na szczęście buble rzadko trafiają , ale jeśli już to częściej raczej produkty, które nie robią nic niż robią coś źle :D . Od czasu do czasu biore udział w wymianach kosmetycznych na DressCloud, więc się takich kitów pozbywam, może komuś bardziej spasują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też swoje rozdaję: albo tutaj na blogu, albo wśród znajomych i rodziny. :) Niestety mam problematyczną skórę i włosy, więc u mnie buble są często, co zobaczycie w tym cyklu postów. :)

      Usuń
  20. Meteorites, Guerlain to taki kosmetyk marzenie dla każdej sroczki ;) Da się bez niego żyć, oczywiście, ale przecież to piękne opakowanie i kuleczki i świeci się i w ogóle ;) Sama jak jestem w perfumerii to muszę sobie je pomacać i się nimi zachwycam, ale szkoda mi tyle kasy na nie. Też slyszalam, że starsze wersje byly lepsze. Zastanawiam się natomiast nad pomadką NYX i trochę mnie zmartwiłaś, że jest kiepska :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej będę miała piękne opakowanie później na biżuterię. :D

      Może Tobie się spodobają te pomadki, wszystko zależy od ust. Moje są wąskie i mocno czerwone, a jeszcze bardziej czerwoną mam skórę wewnątrz ust, którą niestety widać, kiedy pomaluję się "zbyt nude" kolorem. Wtedy widać tez dokładnie granicę ścierania się pomadki - osadza się na skórkach nawet po dokładnym peelingu i roluje się od wewnętrznej strony. :( Z różową jest nieco lepiej, ale generalnie jakościowo wg mnie wypada Bourjois. Nie miałam Golden Rose, ale po zdjęciach, które widziałam w necie, podejrzewam, że bliżej NYX właśnie do GR. :)

      Usuń
  21. Nawet nie chcę wiedzieć ile kasy wydałam na buble. Teoretycznie nie kupuję drogich kosmetyków ale grosz do grosza... Odkąd zaczęłam robić sama kosmetyki wydaję trochę mniej bo w końcu nie kupuję co tydzień nowego kremu czy szamponu"bo tamten podrażnia" ale nadal za bardzo mnie kuszą promocje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MNIE TEŻ! Właśnie większość kupuję na promocjach i to mnie gubi. :D

      Usuń
  22. U mnie największym kitem ostatniego miesiąca był "profesjonalny" toner do włosów z Schwarzkopf, bo którym włosy wyglądały jakby ktoś obsypał je popiołem... Za to cudo dałam po promocji 60 zł z przesyłką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O MAMO! No to nieźle. :( Tym bardziej, że to produkt, którego już do niczego innego się nie zużyje. :(

      Usuń
  23. Bardzo demoniczny wpis :D Ja nigdy nie zamierzam takiego robić, dla własnego zdrowia psychicznego ;).

    Ojjj, też sobie inaczej wyobrażałam Meteoryty, a wyszło... PRZECIĘTNIE. Czyli o wiele za cienko jak na tak drogi kosmetyk. Ja używam moich kulek tylko wtedy, kiedy mam ochotę na odrobinę luksusu. Zapach jest oszałamiający, kuleczki ślicznie się prezentują. Ale poza tym ich użyteczność jest... uuuu, marniutka.

    Nazwa Bielendy faktycznie... ee... zjawiskowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Demoniczny" hahah, padłam. :D

      Ja podobnie paćkam sie nimi, żeby się rozpieścić zapachem i tym, że nakładam 300 zł na twarz. :D

      Oni zawsze mają nazwy z kosmosu, składające się z 30 członów. Ale to już zajeżdża totalną tandetą. :D Choć oczywiście nie ma dla mnie znaczenia, kiedy oceniam jakiś produkt, bo liczy się działanie, no ale... Nie mogłam się powstrzymać od komentarza. :D

      Usuń
  24. Zawsze znajdzie się coś co kupimy niepotrzebnie :) ale uważam, ze w końcu po to pracuje, abym mogła pozwolić sobie na niepotrzebne przyjemności, a później nie żałować :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak nie lubię wydawać ciężko zarobionych pieniędzy na buble. :( Oczywiście to jest nieuniknione, ale sami zobaczycie, po moich spisach co miesiąc, że u mnie naprawdę wiele produktów się nie sprawdza. :(

      Pozdrawiam również. :*

      Usuń
  25. Wolę nie liczyć, ile w przeciągu lat wydałam kasy na pierdoły, które się u mnie nie sprawdziły. Część swoich zakupów nietrafionych oddałam rodzinie,część używam do dziś z nadzieją, że się skończą (na przykład błyszczyki do ust, których nie jestem wielką fanką, a mam ich chyba z 8...) ale lepiej nie liczyć, bo to chyba w tysiącach złotych by szło :/ Obecnie bardzie panuję nad wydatkami, ale nie zawsze to, co kupimy z nadzieją, że się sprawdzi rzeczywiście się u nas sprawdza tak, jakbyśmy chciały.
    Co do kuleczek Guerlain, nie wiem, jaki masz kolor, ale zawsze możesz wyjąć te najbardziej błyszczące, ja tak zrobiłam z moimi ze starej wersji Teint Rose, z kolei z tej nowej wersji mam Medium i one nie są już tak błyszczące (chociaż mi blask nie przeszkadza, to jednak drobiny brokatowe na twarzy już tak). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też produkty do ust najbardziej zalegają. :(
      Wiem, raz już wyjęłam te błyszczące, ale potem z powrotem je włożyłam, bo myślę sobie: "Zapłaciłam za wszystkie te kuleczki, a będę używać tylko kilkunastu?! Nie ma mowy." :D Mam waśnie wersję Medium - aż boję się pomyśleć, jak błyszczą inne wersje. :O

      Usuń
  26. na żaden kosmetyk nie wydałabym 280 zł. Nie ważne, jak dobre by nie były ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście rozumiem. :) Ja mogę mieć jeden taki kosmetyk, na który raz na kilka miesięcy tyle wydam, ale musi być tego warty. Póki co mam tylko jeden krem, który byłby wart takich pieniędzy, ale akurat kosztuje dużo mniej. :)

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. Na mnie nie za ładnie wygląda, ale kolor faktycznie śliczny. :)

      Usuń
  28. ułaa, dużo byś za to mogła mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie bym kupiła coś, co by też było bublem. :D

      Usuń
  29. Fajny wpis, choć świadomość takiego wydania pieniędzy na coś, co okazało się niewypałem, fajna nie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego mobilizuje do zastanowienia się nad wydatkami. Ja niestety dużo produktów kupuję bezmyślnie. :(

      Usuń
  30. Obecnie mam balsam z VS Aqua Kiss i jestem w nim zakochana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sprawdzić zapach. :) Choć konsystencja i tak mnie chyba nie przekona. :D

      Usuń
  31. Świetny pomysł na post, czasem nawet sobie nie zdajemy sprawy ile pieniędzy wydajemy na kosmetyki, co dopiero na te niewypały :)
    Ja uwielbiam pomadki NYX, ale te jaśniejsze kolory faktycznie mają słabszą pigmentację niż róże czy czerwienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za docenienie. :)
      Właśnie róż oddałam mojej mamie i jest z niego zadowolona, choć i tak oczekiwałam bardziej nawilżającej formuły, bo taki hype jest wokół tych pomadek. :(

      Usuń
  32. Ja na szczęście w sierpniu zmarnowałam tylko 3zł na głupią kredkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety już kupiłam kolejne buble. xD

      Usuń
  33. Czy dopuszczacie taką możliwość, że macie do czynienia z podróbą? Widziałam kosmetyki od Guerlain, których używała moja koleżanka z Korei. To było naprawdę coś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kulki są z holenderskiej drogerii stacjonarnej typu Sephora, więc nie ma takiej możliwości. :( Pewnie to kwestia stanu i rodzaju cery i kremu, jaki mamy pod spodem. :( Będę jednak próbować, może na jakiś inny podkład lepiej się nadadzą. Choć może to być też kwestia tego, że mam kulki Catrice za 20 zł i one dają o wiele lepszy efekt - mam po prostu porównanie i Guerlain nie daje mi tego, czego oczekiwałam. :(

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom