- Czarne mydło afrykańskie Dudu-Osun - uwaga na skład -

wtorek, 8 listopada 2016

Moja fascynacja naturalną pielęgnacją nie ma końca. Nie zniechęcił mnie nawet trądzik, który zafundowały mi kosmetyki Lush. Ale podobnie jak kosmetyków z drogerii nie wrzucam do jednego worka, tak i tym naturalnym chciałam dać równe szanse. I nie żałuję! Znalazłam pierwsze mydło, które polubiła moja cera. Czarne mydło afrykańskie Dudu-Osun to niezwykle aromatyczna kostka, która niestety na początku może do siebie zniechęcić.




Opakowanie
Dobrze zabezpieczony produkt to podstawa
Mydło jest zapakowane w foliowy woreczek i papierowy karton, wyglądający tak jak na zdjęciu. Bardzo dobrze, że producent dodał tutaj folię, co rzadko się zdarza w przypadku mydeł. Mamy więc zabezpieczenie przed obmacaniem produktu przez innych potencjalnych klientów.



Konsystencja i zapach
Niech nie zmyli Was zapach toalety za lat 90-tych.
Mydło jest w kształcie owalnym, lekko wygięte, wyprofilowane tak, aby pasować do dłoni. Dzięki temu łatwiej przesuwa się nim po ciele. To bardzo twarda, ciemna kostka o niejednolitym kolorycie. Wszystko za sprawą naturalnych składników. Na wierzchu kostki był jeszcze napis "Dudu-Osun", ale mi już się starł. Zmydla się dość dobrze, wytwarzając mięciutką piankę. W mydle zatopiony jest popiół, który ma pełnić funkcje peelingujące. Czytałam kilka opinii, że przez to mydło jest zbyt ostre, ale ja nie czuję żadnych ostrych drobinek - jest ich moim zdaniem tutaj niewiele. Poza tym nie nakładam mydła na twarz bezpośrednio, a za pomocą gąbki konjac i Wam również taki sposób polecam. A dlaczego, o tym za chwilę.



Zapach mydła może na wstępie przerazić, bo opakowanie i mydło początkowo pachną nieciekawie. Jest to zapach bardzo intensywny i nieprzyjemny ze względu na fakt, że zapach cytrusowego mydła przenika się z zapachem kartonowego pudełka, stwarzając wrażenie, że jesteśmy w toalecie z lat 90 pełnej cytrynowych kostek toaletowych najgorszego sortu i szarego papieru toaletowego. Ale w trakcie używania mydła ta woń staje się przyjemniejsza dla nosa, bardziej ziołowa i orzeźwiająca. Wyczuwam w niej także typowo mydlaną woń zwykłego mydła w kostce. Nie trzeba się więc tego zapachu obawiać, a raczej liczyć na wspomnienia z dzieciństwa, jakie w nas wywoła. :)



Skład
Spór o skład - czy zatajona prawda jest kłamstwem?
Czytając informacje na pudełku czy stronach internetowych, wydaje się, że mydło jest w 100% naturalne:
Jest to głównie miód, masło shea, aloes, sproszkowane afrykańskie drzewo sandałowe Dudu-Osun. Reszta to dodatki w postaci oleju palmowego, popiołu z kakaowca, palmy i sok z limonki oraz dodatek zapachowy. Mi jednak coś tutaj nie pasowało, bo konsystencja mydła i zapach wskazywały na to, że bazą jest tradycyjny związek sodu. Dlatego przekopałam cały internet i okazuje się, że istnieją dwie wersje pełnego składu tego mydła:

Sodium Palm Kernelate, Potassium Palm Kernelate, Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Mel, Citrus Aurantifoiia Juice, Citrus Limon Juice, Baphia Nitida Powder, Aloe Barbadensis Leaf

oraz

Pure Honey, Shea Butter, OSUN (Camwood), Potassium Palmkernelate, Sodium Palm Kernelate, Glycerine, Aloe Vera, Lime Juice, Lemon Juice, Water and Fragrance

W pierwszej niestety brakuje popiołów, ale podejrzewam, że właśnie taka wersja jest najbliższa prawdzie. Tak czy inaczej Dudu-Osun nie jest w 100% naturalne. Jestem trochę zawiedziona, ale nie zmienia to faktu, że nadal mamy tu miód, aloes i drzewo sandałowe, na których najbardziej mi zależało.

Cena i dostępność
Mydło w Internecie kupicie już od 10 zł. W Rossmannie kosztuje dokładnie 18,99 zł / 150 g. Ja za swoje zapłaciłam 2 Euro w orientalnym sklepie. Produkt wystarczy na kilka miesięcy, więc cena jest naprawdę niska.



Opinia
Każdy zasługuje na drugą szansę
Pierwsze spotkania z tym mydłem były dla mnie bezlitosne. Skóra mnie po nim szczypała, jakbym polewała ją sokiem z cytryny. Po umyciu natomiast była bardzo mocno oczyszczona, aż skrzypiała, ale przy tym była wysuszona i ściągnięta. Mąż przez 30 min krzyczał, że piecze go twarz, po tym jak umył ją tym mydłem zaraz po goleniu... :D Pomyślałam więc, że niezła ściema z tym mydłem, że niby nadaje się dla skóry wrażliwej, alergicznej, suchej i dojrzałej, a także tłustej i trądzikowej. Ale dałam mu kolejną szansę i kolejną, i kolejną... 

Skóra najpierw przestała szczypać, ale nadal mydło trochę za bardzo wysuszało twarz. Dlatego zaczęłam go używać z gąbką konjac, która nieco obniżała jego pH. Po kilku dniach stosowania tego duetu tylko do wieczornego oczyszczania - a miałam akurat apogeum stanu zapalnego z powodu łojotoku wokół nosa i ust - zaczerwienienie zniknęło, a swędzenie skóry się uspokoiło. Skóra była dokładnie oczyszczona z wszelkich resztek makijażu (choć z tuszem czasem były problemy) i silikonów z kremu La Roche Posay, pory były zwężone, skóra przyjemnie napięta i jaśniejsza. W połączeniu ze szczoteczką soniczną mydło usuwało wszystkie niewielkie wągry, a także część tych większych. Grudki na czole zniknęły, co było też zasługą kwasów, ale gdyby nie dobry produkt oczyszczający, pory nadal byłyby zapchane brudem i tworzyłyby się z nich grudki. Ponad to nie dostałam po nim alergii jak po Aleppo, nie zapchało mnie też jak po mydle z Lusha. Nie używałam też żadnych produktów nawilżających, a mydło tylko delikatnie przesuszyło mi okolice ust. Jak na mydło to świetne osiągnięcie. 

Używam tego mydła od 3 tygodni i jest to jedyny głęboko oczyszczający produkt w mojej porannej i wieczornej pielęgnacji, więc to ono jest odpowiedzialne za utrzymanie mojej skóry w doskonałej kondycji. Zdecydowanie będzie ono odpowiednie dla osób z trądzikową, tłustą lub mieszaną skórą, choć w Internecie jest mnóstwo opinii od dojrzałych kobiet, które uwielbiają Dudu-Osun, ponieważ jako jedyne mydło nie wysusza ich skóry, a wręcz nawilża (!). Może to po prostu kwestia przyzwyczajenia skóry?

Na koniec może dodam, że nie tonizowałam skóry po użyciu tego mydła, co teoretycznie jest koniecznie. Czasem jednak po umyciu twarzy tym mydłem, poprawiałam wszystko żelem OMIA Laboratoires o pH 3.5, o którym pisałam tutaj.


Włosy i skalp - do nich także stworzone jest to mydło
Mydła raz użyłam także do mycia włosów, zgodnie z zaleceniem producenta, ale włosy stają się sztywne i poklejone, więc nie polecam. Ale w pielęgnacji włosów mydła tego można używać jako peelingu, ze względu na zawartość naturalnych kwasów owocowych i popiołów, więc można wymasować mydłem skalp, zostawić pianę na 20 min, a następnie spłukać. Pomoże to w opanowaniu łupieżu, swędzenia skóry, przetłuszczania a nawet wypadania włosów. Oczywiście na twarz także można nakładać taką maseczkę i czytałam, że wiele osób właśnie tak robi, traktując ten produkt jak peeling enzymatyczny.

Do mycia ciała też użyłam go tylko raz, ponieważ nie lubiłam uczucia ściągnięcia, jakie dawało.


Podsumowanie
Mydło Dudu-Osun jest przykładem na to, że zawsze warto dawać nie tylko ludziom, ale i kosmetykom drugą szansę. Z ogromnego podrażnienia i przesuszenia przeszłam niedługą drogę do ukojenia i pozbycia się większości pryszczy. Doskonale sprawdza się też do peelingu skóry głowy. Nie wiem, czy kiedy je wykończę, wrócę do niego, bo chcę spróbować mydła Klairs, ale póki co z przyjemnością sięgam po ten produkt, myśląc o odległej Afryce, lasach tropikalnych i sawannach, na których rosły drzewa, które teraz leżą w mojej mydelniczce...


A Wy stosujecie mydła w pielęgnacji ciała, twarzy lub włosów? :)

50 komentarzy

  1. Ja nie lubię mydeł w kostce. Jakoś nie mogę się przekonać :D. Ogólnie czarne mydło chcę wypróbować ale w płynnej formie. Dobrze, że po burzliwym początku była mała miłość :) do ciała bym nie użyła. Prędzej bym wypróbowała do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię... Ale używam, haha. :D Obrzydza mnie to, kiedy biorę do ręki kostkę i jest mokra, brr... Ale lubię testować nowości, więc próbuję. :D
      W płynnej? Czy może w żelowej jak np. od Nacomi? :) Bo czarne mydła są różne, ja używałam np. od Babuszki Agafii, ale do twarzy absolutnie mi się nie sprawdziło. :(

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o mnie to stosuję, teraz używam mydełka z Barwy Siarkowej, ponieważ mam problemy ze skórą ;)
    http://kobiecomania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam go wiele lat temu i szczerze mówiąc było podobne w działaniu do tego Dudu-Osun. :))

      Usuń
  3. Oj jakos mnie nie kuszą takie czarne mydełka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Te mydełko jest na mojej liście, mam zamiar je kupić gdy tylko je gdzieś uwidze w sklepie. Muszę najpierw je powąchać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, o nie, nie sugeruj się zapachem w opakowaniu, bo na pewno go nie kupisz! :D

      Usuń
  5. Szkoda, że mydełko promowane jako naturalne w rzeczywistości takie nie jest... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wierzyć temu składowi - którego nie ma ani na stronie producenta ani na opakowaniu, więc nie wiem, skąd jest. :( Ale fakt jest taki, że czuć, że to nie jest naturalne mydło. :/

      Usuń
  6. Sporo dobrego słyszałam o tym mydle, chociaż nie wygląda najlepiej to podobno świetnie działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie widziałam ani jednej negatywnej recenzji, dlatego byłam taka uparta i dawałam mu kilka szans. :)

      Usuń
  7. Mnie uwiódł wygląd. Wygląda jak kawałek drzewa wyrzucony przez morze na brzeg.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię to mydło. Mam wrażenie, że mamy inne mydła, bo moje pięnie i delikatnie pachnie kwiatowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach to oczywiście kwestia gustu. :)) Dla mnie teraz ten zapach też jest bardzo przyjemny, może faktycznie trochę kwiatowy, ale jednak jak wącham opakowanie, nadal czuję kostkę toaletową. :(

      Usuń
  9. Wygląd mydełka bardzo fajny, jak kamień ;) Ale z tym składem takie to trochę nie fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pewności, który skład jest prawdziwy, no ale to chyba niemożliwe, żeby z miodu, masła shea i popiołu zrobić tak twardą kostkę. :(

      Usuń
  10. Mam i uwielbiam mydełko alepp 32%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, u mnie się Aleppo nie sprawdziło kompletnie, dostałam po nim uczulenia jakiegoś. :(

      Usuń
  11. szkoda, że tak nabierają ludzi... ale wazne, ze jestes zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się boję, jak nabierają nas inni producenci... :D

      Usuń
  12. Myślę, że zapach mógłby mnie całkowicie odepchnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z Was napisała tutaj, że bardzo lubi ten KWIATOWY zapach, więc to kwestia gustu. :D Ja też go lubię, choć naprawdę kartonik śmierdzi niemożliwie. :O

      Usuń
  13. Nie lubię mydeł w kostce. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ja mam taką suchą skórę (zwłaszcza zimą/jesienią), że bałabym się eksperymentować z tym mydłem. no i mimo wszystko ten zapach nie zachęca ;):P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nie, mydełka nie są dla Ciebie. :))

      Usuń
  15. Bardzo rzadko sięgam po mydełka, nie lubię efektu ściągniętej skóry. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam. :D Od zawsze lubiłam mieć mocno oczyszczoną twarz. :)) Tylko nie lubię suchych skórek, także ciężko znaleźć równowagę... :(

      Usuń
  16. Ja czasem sięgam po różne mydła, choć wolę jednak do mycia twarzy inne produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię kostek ze względu na brak higieniczności, ale ostatnio jakoś dużo tych mydeł testuje. :) Poza tym używam gąbki konjac, a do niej lepiej pasuje mydło, bo łatwiej je wypłukać. :)

      Usuń
  17. Dziwna sprawa z tym składem. ja jestem ciekawa jak moja wrażliwa skóra by zareagowała ale mam trochę dość eksperymentów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się nigdy z czymś takim nie spotkałam, ale na opakowaniu nie było wprost napisanego składu, tylko wymienione składniki, więc poszperałam. :D U mnie eksperymenty szaleją w najlepsze, ale wychodzi mi to na dobre, bo dzięki temu znalazłam dobre dla mnie kosmetyki. :)

      Usuń
  18. Zawsze patrzę na skąłd to jest najważniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tutaj składu nie było. :D Tzn. są wymienione składniki, o których myślałam, że są składem, ale okazało się inaczej...

      Usuń
  19. Dobrze, że dałąś mu drugą szansę. Warto było :)

    Mi się takie mydła wydają bardzo nieporęczne. Chyba jestem za leniwa na takie zabawy.. a może po prostu mojej skórze wystarcza to co jej daję i nie muszę sie posiłkować takimi kostkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba kwestia przyzwyczajenia. :) Ja generalnie nie lubię mydeł ze względu właśnie na nieporęczność no i kwestie higieny. Pierwszy problem rozwiązałam właśnie za pomocą gąbki konjac: moczę ją i przejeżdżam po mydle, nie muszę go nawet brać do ręki. :)

      Usuń
  20. Za zapach i to, że jest kostką mydła jest u mnie skreślone :P Mam mega wrażliwy nos i nienawidzę mydeł w kostce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że w takim razie nie przypadłoby Ci do gustu. :) Ja w każdym zapachu zawsze staram się odnaleźć plusy, a tutaj wręcz polubiłam się z tą wonią. :) Z resztą najważniejsze jest działanie. :D

      Usuń
  21. Gdzieś już słyszałam o tym produkcie, ale totalnie nie wiem gdzie;)
    Z mydeł miałam jakiś czas temu takie z Klairs ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak! Miałam u Ciebie przeczytać jego recenzję. :)) Bo właśnie chciałam je kupić, ale ciągle było wykupione i w końcu kupiłam to, zupełnie przypadkiem, bo akurat było w sklepie za 2 Euro. :D

      Usuń
  22. Wygląda bardzo oryginalnie :-) myślę ze skład mimo wszystko jest do przezycia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, używam wiele kosmetyków o gorszych składach. :D Ale sam fakt, że ten skład jest jakiś nieoczywisty. :/

      Usuń
  23. Aktualnie używam afrykańskiego mydła od Your Natural Side i z tego co widzę jest to zupełnie inne mydełko, bo moje jest bardziej kruche, ma inny skład, zapach i również działa bardzo intensywnie, ale nie pojawiło się żadne pieczenie, a tylko lepkie napięcie :) Fajny produkt do używania raz na jakiś czas, ale na pewno nie do codziennej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to są zupełnie dwa różne mydełka. :) To tak jakby powiedzieć "mydło europejskie" - też są ich setki odmian podobnie jak afrykańskich. :D U mnie to Twoje raczej by się nie sprawdziło, bo jest aż za naturalne, a ja jednak nie za bardzo toleruję naturalne produkty. :(

      Usuń
  24. Sceptycznie podchodzę do Dudu Osun ze względu na wiele kontrowersji. Po pierwsze sprawa składu, która opisałaś. Po drugie - oryginalność, gdyż istnieje DuduOsun w zielonym i czarnym opakowaniu - które jest zatem oryginalne? Po trzecie cena - waha się od 12 do 26zł za tą samą kostkę! I bądź tu mądry... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę w Internecie Dudu-Osun w czarnym opakowaniu to to samo, więc może po prostu jest inne opakowanie. To jest na pewno oryginalne, bo kupiłam je w orientalnym sklepie w Holandii, w którym sprzedają produkty sprowadzane m.in. prosto z Afryki. Są też inne mydła afrykańskie, też czarne i one mają bardziej naturalne składy, są miękkie, ale to są zupełnie dwa różne produkty i nie ma co ich porównywać. :) A ze składem no to niestety są te kontrowersje. Może skontaktuję się z producentem i dowiem, co i jak. :) Natomiast ceny każdy narzuca sam, więc trzeba szukać najtaniej. :)

      Usuń
  25. Też uwielbiam naturalną pielęgnację, jeśli masz ochotę, zapraszam Cię do mojej facebookowej grupy "Działaj naturalnie". Afrykańskie czarne mydło jest rewelacyjne, prosty skład i fajne efekty stosowania sprawiają, że pozostanę mu wierna na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawe mydło dość mocno zasadowe,dobre również do niektórych zastosowań dla materiałów pochodzenia naturalnego.

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom