- Blogmas, dzień 21. Nastrój się na Gwiazdkę - film Boże Narodzenie. -

środa, 21 grudnia 2016

Nic nie nastraja na Gwiazdkę bardziej niż świąteczny film...


Podejrzenie życia ludzi, którzy przechadzają się między bogato zdobionymi drzewkami, obejmują dłońmi kubki grzanego wina, obdarowują się prezentami, godzą się na Święta i wspólnie zasiadają do obficie nakrytego stołu. Kto z nas nie pragnie takich Świąt? Wydaje mi się jednak, że w tym świątecznym, amerykańskim morzu kina komediowego, powinno znaleźć się miejsce na to, co najważniejsze. Czyli na refleksję na temat życia. Jeśli ktoś z Was wierzy w Boga, nieważne jakiego, chce być dobrym człowiekiem. Święta to idealny czas na to, żeby wylać dobro z naszych serc i pozwolić, żeby z tej radości narodziła się miłość i przebaczenie. Te dwa najpiękniejsze uczucia zawarte są w słowach "Joyeux Noël", czyli "Wesołych Świąt!".

Ten film daje odpowiedź na to: "Dlaczego?".

Jeśli, podobnie jak mnie, frustruje Was przemoc i nie rozumiecie, jak człowiek może zabić drugiego człowieka, pewnie nie raz zastanawialiście się w kontekście np. I wojny światowej: "Dlaczego?". I nie chodzi tu o przyczyny polityczne czy gospodarcze, ale o sferę człowieczeństwa, zatraconego gdzieś na drodze do pragnienia posiadania. Odpowiedź jest oczywista, ale dopiero stworzenie takiego filmu sprawia, że człowiek staje z tym oko w oko i rozpacza nad bezsilnością w obliczu absurdów, które sam tworzy.

Zwyczajni ludzie w nadzwyczajnej historii

Czy do stworzenia nadzwyczajnej historii nie potrzebni są wielcy ludzie? Ludzie, niby zwyczajni, którzy na co dzień chwytali za broń i bez mrugnięcia okiem zabijali. Ale czy aby na pewno przychodziło im to z taką łatwością? Ci, którzy patrzyli na żołnierzy z góry, widzieli ich jako worki wypchane piaskiem i plujące amunicją. Oni sami zaś widzieli w sobie nawzajem niesamowite historie, wielkie miłości i tęsknoty za rodziną, budziki nastawiane każdego dnia na godzinę 10.00, żeby nie zapomnieć o codzienności i przyjaźnie, za które gotowi byli oddać życie. Za przyjaźnie. Nie za ojczyznę.

Jeśli ktoś zna dobrze historię I wojny światowej, nie będzie zaskoczony scenariuszem, ponieważ jest to historia oparta na faktach. Wydaje mi się jednak, że przedstawienie tego w takiej formie, z taką grą aktorską, idealnie oddaje emocje, które musiały towarzyszyć żołnierzom w Boże Narodzenie w 1914 roku. Pojawiły się komentarze, że film jest przerysowany. Mecz piłki nożnej na ziemi, która przed chwilą została oblana ludzką krwią? To nie jest przerysowane. Tak było naprawdę.

To jedna z najpiękniejszych sztuk, jakie w życiu przyszło mi oglądać. Piszę "sztuka", bo jeśli obrazki poruszające się na ekranie telewizora nie pozwalają człowiekowi zasnąć przez kilka kolejnych nocy, to nie jest po prostu "film".

"Boże Narodzenie" zasmuca, wyciskając łzy, żeby za chwilę stały się one łzami ze śmiechu. To nie lada wyzwanie wpleść w tragizm wojny żartobliwe sytuacje. Ten film daje nadzieję i za chwilę ją odbiera. Z mnogości uczuć, które serwuje, każdy wyciągnie własne wnioski. Ostatnie sceny, szczególnie scena z biskupem, dobijają, porywczych ludzi zmuszając do poderwania się z wygodnego miejsca na kanapie i krzyczenia: "Jak tak można?!". Gwarantuję, że odnajdziecie siebie samych w tych postaciach. Odnajdziecie sens Bożego Narodzenia i docenicie je jeszcze bardziej. Docenicie też swoją wolność i możliwość obejrzenia co roku tego samego Kevina. Choć zamiast niego to "Boże Narodzenie" powinno być puszczane w telewizji i stać się nachalną tradycją w polskich domach. 

Może nie takiego filmu świątecznego oczekujecie. Może nie chcecie oglądać dramatu w radosnym czasie, ale zapewniam, że znajdziecie w tym filmie pokrzepienie. Życzę Wam, żebyście przeżyli tak piękne Święta, jak ci żołnierze. Bo jak widać, świąteczna magia to nie ściema. Tylko źli ludzie nie uginają się pod jej naporem. :)


Oglądaliście ten film? A jakie filmy świąteczne są Waszymi ulubionymi?


Więcej postów świątecznych w ramach akcji "Blogmas 2016" znajdziecie na Facebooku i Instagramie pod hasthagiem #blogmas2016.

Źródło zdjęcia tytułowego: www.ramblingpriest.com.

9 komentarzy

  1. Nie oglądałam, co więcej pierwszy raz o nim słyszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. zaciekawiłaś mnie tym filmem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Jeśli ktoś z Was wierzy w Boga, nieważne jakiego..." - z mojego punktu widzenia ten kto nie wierzy w Boga nie ma sensu obchodzić świąt, bo to przecież BOŻE NARODZENIE.

    Pozdrawiam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to zdanie dotyczy bycia dobrym człowiekiem, a nie obchodzenia Bożego Narodzenia. :) Broń Boże, żebym tu sugerowała, że trzeba być dobrym głównie w Boże Narodzenie, nie o to chodzi. Generalnie cała moja recenzja nie skupia się na samym świętowaniu, ale na człowieczeństwie, a to dotyczy każdego, niezależnie od wiary. :)

      Usuń
    2. Nie obchodzimy Bożego Narodzenia tylko po prostu Święta, nie czytamy Bilbii przy stole ale spędzamy ten czas z rodziną i wypełniamy tradycję :) więc nie mów, że jest to bez sensu bo to tak jakby ktoś zarzucił Ci, że bez sensu jest ubierać choinkę skoro nie jesteś poganką :)

      Usuń
  4. Ooooo, nie znam tego filmu, ale skoro wzbudza aż takie emocje, to jest to coś zdecydowanie dla mnie :D Dawno już nie miałam czegoś takiego jak opisujesz, ostatni raz takie emocje towarzyszyły mi przy oglądaniu filmu Zanim się pojawiłeś - też rozmyślałam o nim kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście każdy będzie ten film przeżywał inaczej. Dla niektórych jest nudny, ale jeśli jesteś wrażliwą kobietą, na pewno poczujesz to, co ja. :) Nie oglądałam "Zanim się pojawiłeś", ale bardzo chciałabym to zmienić. <3

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom