- Blogmas, dzień 3. Pielęgnacja twarzy zimą i świąteczna maseczka DIY -

sobota, 3 grudnia 2016

Tej zimy króluje u mnie miód. Miodu używam na twarz, usta i dłonie. Słodyczy miodu towarzyszy nawilżający aloes, otulający kokos i rozgrzewający marcepan. I jakoś tak się złożyło, że całość zwieńcza moja ukochana mięta.

Pielęgnacja skóry łojotokowej i odwodnionej zimą

Jeśli potrzebujecie prawdziwego nawilżenia bez zapychania, bez względu na rodzaj cery, polecam boski krem Cosmetic Lad Lush. Teraz znalazłam także dość dobry krem, którego uplasowałabym na drugim miejscu na podium kremów nawilżających. Jest to krem na bazie aloesu z miodem i olejem z ogórecznika: Manuka Honey Rescue Cream Dr. Organic. W zasadzie jest to produkt w stylu uniwersalnego balsamu do wszystkiego, ale jest naprawdę dość lekki. Sprawdza się u mnie doskonale głównie ze względu na fakt, że koi wszelkie podrażnienia, zaczerwienienia, wysypki i alergie, a przy tym nie zapycha (ale też niestety nie zmniejsza ilości pryszczy).
Ponieważ zimą ciągle kapie mi z nosa (:D), nie rozstaję się z chusteczkami, więc skórek na nosie mam co nie miara. Dlatego zabezpieczam nochala, szczególnie wychodząc na zewnątrz, miętową pomadką Skin&Tonic London. Ma prosty skład: olej kokosowy, wosk, masło shea i olejek miętowy, co czyni ją uniwersalnym produktem. Używam jej także do ust i skórek wokół paznokci. Jednak moim hitem usuwającym suche skórki podczas kataru, co prawda od dwóch dni, ale ze względu na fakt, że zadziałał już po pierwszym użyciu, jest krem Burt's Bees Hand Salve. Niby przeznaczony jest do pielęgnacji rąk, ale jak on usuwa te skórki to się w głowie nie mieści! Przy tym jest niesamowicie leciutki. Cudo. :)
Dodatkowy poziom nawilżenia zapewniają mi maseczki z miodu wielokwiatowego. Generalnie miód tej zimy to moje odkrycie. 20 min wystarczy, żeby złagodzić w sposób bardzo widoczny i odczuwalny wszelkie zaczerwienienia, wygasić stany zapalne, pryszcze i nawilżyć porządnie głębsze warstwy skóry. Poza tym genialne działa na łojotokowe zapalenie skóry. Żaden kosmetyk nie może się z nim równać! :) Z okazji Świąt można też więcej pobawić się w przygotowanie własnych maseczek do twarzy. Poniżej zamieszczam przepis na aromatyczny peeling do twarzy, który pełni także rolę maseczki. Jego zadaniem jest oczyszczenie i rozjaśnienie skóry, złuszczenie, działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne oraz zwężenie porów przy zachowaniu odpowiedniego nawilżenia.

Przepis na złuszczającą maseczkę świąteczną do twarzy


Składniki:
- połowa 1 białka jaja kurzego
- 3 łyżeczki miodu naturalnego (najlepiej skrystalizowanego) 
-  niecałe pół łyżeczki rozgrzewającej przyprawy np. cynamonu lub imbiru 
- żurawina (świeża lub w formie soku) 
- mandarynka lub pomarańcza
- marcepanowa masa
- ok. 7 łyżek cukru

Jeśli nie będziesz używać soku z żurawiny, kilka godzin wcześniej przygotuj sok własnoręcznie. Garść owoców żurawiny drobno pokrój, zasyp 2 łyżeczkami cukru, zalej wrzątkiem i poczekaj aż owoce puszczą sok. Zmieszaj jego płaską łyżeczkę wraz z kawałkami owoców z białkiem z jaja kurzego, miodem i rozgrzewającą przyprawą. Ja wybrałam cynamon - może być w formie sypkiej, tartej kory cynamonowca albo olejku w 100% naturalnego bez dodatków zapachowych. Taka przyprawa działa relaksująco ze względu na zapach, właściwości rozgrzewające, a także przyspiesza wchłanianie składników. Do mieszanki dodajemy też sok z 1 mandarynki lub połowy pomarańczy, a do tego trochę startej skórki z wybranego cytrusa. Na koniec dodaj ok. 5 łyżek cukru. Na koniec możesz dodać marcepanowej masy, aby całości nadać świątecznego, relaksującego zapachu. Wszystko najlepiej chwilę zmiksować, żeby składniki się połączyły, ale ze względu na to, że ta ilość jest niewielka (na 1-2 użycia), ja nie bawię się w miksowanie i używam cukru z samego dna. :) Po krótkim peelingu trzymam ją na twarzy ok. 20 min.



Oczywiście już jesienią zaczęłam również kurację kwasami, część z Was używa pewnie witaminy C. Mniejsze nasłonecznienie to idealny czas na takie zabiegi. Kwasy zawarte w serum Instaperfect Bielendy, kremie Effaclar Duo[+] La Roche-Posay i kremie na noc Niszcz Pryszcz zastępują mi peelingi, a mechanicznie usuwam martwy naskórek, przyspieszając działanie kwasów, za pomocą gąbki konjac i szczoteczki sonicznej.
Zimą nie powinno się też zapominać o filtrach, ponieważ promieniowanie słoneczne dociera do naszej skóry nawet podczas bardzo pochmurnego dnia. Z tego samego powodu powinniśmy ciągle nosić okulary przeciwsłoneczne. Jeśli jednak chodzi o skórę, niestety ze względu na moją wrażliwą cerę w ostatnim czasie żadnych filtrów nie stosuję. Na słoneczne dni wśród śniegu polecam jednak wygodny sztyft Australian Gold. Dobrze jest też nałożyć podkład z silikonami i filtrem, żeby zabezpieczyć skórę nie tylko przed promieniowaniem, ale i mroźnym wiatrem, który mocno wysusza. Pamiętajmy jednak, żeby krem, podkład i korektor nie były zbyt ciężkie - jeśli stan naszej skóry się po nich pogarsza, może mieć to związek z ograniczeniem przepływu gazów przez skórę, przez co jest, krótko mówiąc, niedotleniona. To dlatego często dobre rezultaty przynosi odstawienie kremów chociażby na noc lub używanie produktów z aktywnym tlenem lub składnikami wspomagającymi dotlenianie: witaminą A, C, koenzymem Q10 lub zieloną herbatą.

Pielęgnacja ust podczas mrozów

Poza peelingiem Santa's Lusha i naturalnym miodem, które idealnie złuszczają naskórek, nie pozostawiając podrażnienia, chciałabym polecić Wam kilka moich ulubionych pomadek do ust:
- pomadki lecznicze z olejkiem z mięty pieprzowej: balsam Blistex, który jednocześnie leczy zajady i opryszczki, więc sprawdza się idealnie podczas choroby lub przeziębienia; balsam Burt's Bees o naturalnym i bezpiecznym składzie, który zabezpiecza usta trwałą warstwą ochronną, a przy tym również posiada właściwości antyseptyczne; Skin Tonic London o prostym składzie, którego traktuję jak uniwersalny balsam do wszystkiego.
- pomadki natłuszczające: Blistex Triple Butters, który pachnie i smakuje jak budyń waniliowy w proszku, bardzo mocno natłuszcza i zmiękcza wargi; pomadka Bebe Słoneczna o cudownym, słodkim i nietypowym zapachu, nie pozostawia koloru, nawilża, zmiękcza i chroni przed zimnem oraz słońcem; wazelina różana Flos Lek dla wielbicieli produktów w słoiczku o bardzo rzeczywistych i pysznych smakach; masełka do ust Lush, które szybko zamieniają się w lekkie olejki, ale akurat tej wersji Passion Fruit nie polecam ze względu na zapach i smak.
- produkty kojące: maść z żyworódki, której używam czasem pod pomadkę jako krem - doskonale łagodzi podrażnienia, napięcie przesuszonej skóry; krem Manuka Dr. Organic, którym po prostu smaruję usta, kiedy kremuję twarz, dzięki czemu zauważyłam, że moje usta są o wiele mniej wrażliwe - nie przeszkadzają im już tak pasty do zębów.



Myślałam, że w żaden szczególny sposób nie dbam o swoją twarz zimą inaczej. Jednak znalazło się kilka produktów pielęgnacyjnych i zmian, które wprowadzam podczas mrozów. A jak jest u Was? Dajcie znać w komentarzach, bo jestem bardzo ciekawa! :*



Przypominam, że jeśli mało mam świątecznego klimatu, wszystkie posty i zdjęcia świąteczne, tworzone w ramach Blogmasa 2016 na blogach, Instagramie czy Facebooku, znajdziecie w tych miesjcach pod hashtagiem: #blogmas2016. :)

24 komentarze

  1. Ten drugi kremik i mi mógłby pomóc z zaczerwienieniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz skóry wrażliwej na aloes, jak najbardziej. :) Ale chodzi bardziej o zaczerwienienie w wyniku podrażnień, jak np. od kurzu jakie ja dostaję. Bo naczynek raczej nie zmniejszy, choć kto wie. :)

      Usuń
  2. ooo ja też mam zawsze maść z żyworódki :)
    Polecam Ci serdecznie Uriage Bariéderm krem regenerujący i ochronny - to ten krem co Ci mówiłam o wyglądzie miodku.. Pomógł na brwi dotknięte łzs i na nos na skórki, właśnie.
    A maseczke miodową z Twojego przepisu na pewno zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak Ci się sprawdza, do czego jej używasz? :))
      Super, dziękuję, Kochana! :) Zaraz będę przeglądać i kupię przy okazji wizyty w Polsce. Choć teraz jest już lepiej, całkowicie jednak nie zniknęło. :/
      Polecam, ale konsystencja przez to białko jest dziwna. Lepiej wygląda zmiksowana, ale jestem za leniwa. Działanie przecież się nie zmieni, jak się łyżką wymiesza. :D No i ten zapach. <3

      Usuń
    2. Żyworódkę stosuję głównie na mocno przesuszone a nawet czasem popękane dłonie . Swego czasu smarowąłam nią także brwi właśnie i to łagodziło ten nieznosny świad.

      Usuń
  3. W zimie właściwie tylko twarz i dłonie są narażone najbardziej na panujące warunki więc trzeba o nie dbać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, u mnie to chyba skóra ciała najbardziej cierpi, ale to przy okazji pielęgnacji ciała opowiem. :D

      Usuń
  4. Najbardziej zainteresowały mnie kremy do twarzy, bo teraz rozpoczął się okres kiedy moja cera trochę zaczyna wariować. Od Dr organic miałam krem ze śluzem ślimaka i dobrze się u mnie spisał, więc może teraz jest czas na coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć ten krem ze śluzem jest własnie super, obok niego ten z miodem Manuka jest drugim najpopularniejszym hitem. :) Mi przeszkadza w tym kremie tylko zapach, bo nie cierpię tego typu zapachu miodu, ale lekkość i nawilżenie są super. :) Choć bezapelacyjnie Cosmetic Lad najlepiej nawilża. A teraz będę próbować nawilżających kremów aptecznych. :)

      Usuń
  5. Co tam kosmetyki, na mnie największe wrażenie zrobiły te urocze sanki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Burt's Bees bardzo lubię, podobnie jak peeling do ust z Lush. Zaczęłam używać toniku z kwasem i efekty bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiego toniku z kwasem, Kochana, jakiego?? :)

      Usuń
  7. Czekam aż z Korei przybędzie do mnie krem ze ślimakiem. :D W zimę jedynie decyduję się na mocniejsze nawilżenie, zwłaszcza rano. Często pod krem BB nakładam żele, ale gdy temperaturze niebezpiecznie blisko do zera (albo już poniżej), zastępuję żel kremem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też myślę o ślimaku, bo to jest w sumie uniwersalny składnik, a już się zaczynam niestety starzeć, a pewnie wszystkie przeciwzmarszczkowe kremy będą dla mnie za cięzkie. :( Kremy BB sobie odpuściłam, bo żadna próbka mi nie pasowała, dlatego będę próbować minerałów. :)

      Usuń
  8. Nie miałam żadnego z tych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czego używasz zimą do np. nawilżania twarzy? :)

      Usuń
  9. Wybacz, że nie na temat, ale te saneczki mnie zachwyciły. Gdzie można takie nabyć ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam, bo to przecież w temacie! :D W końcu to blogmas. :) Kochana, kupiłam je w holenderskiej sieciówce Action jako bombkę na choinkę. Ale stamtąd rzeczy są produkowane też na Polskę, więc może uda Ci się je gdzieś upolować. :) A teraz weszłam na Allegro i pod hasłem "sanki bombka" albo "sanki drewniane" (drugie w dziale dom i ogród ) jest parę podobnych pozycji, może coś Ci się spodoba. :)) :*

      Usuń
  10. chyba musiałabym troszkę dodać rzeczy do mojej zimowej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj więc, może będziesz zadowolona. :)

      Usuń
  11. ja ciągle szukam czegoś na moje usta, co dobrze nawilży..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie produkty, które wymieniłam, na moich ustach sprawdzają się super. :) Ale nie mam z nimi dużych problemów. :( Szukaj czegoś z witaminą A, E i miodem. :)

      Usuń
  12. Gdzie można kupić krem Dr Organic w Polsce? Czy gdzieś stacjonarnie jest? A jeśli online to gdzie?

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom