- Blogmas, dzień 5. Pielęgnacja ciała i włosów zimą oraz peeling świąteczny DIY -

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Atopowcy i osoby z problemami skórnymi wiedzą, że jesienią zbliża się czas, w którym przypominają o sobie plamy, zaczerwienienia, krostki... Zimą szaleją już w najlepsze, dlatego dziś opowiem Wam, jak zapobiegam tego typu zmianom na ciele. Dwa dni temu pokazałam, jak dbam w chłodnie dni o swoją twarz i usta, a dzisiaj przyszedł czas na pielęgnację ciała, dłoni, stóp i włosów. Wbrew pozorom zimą to nie twarz, a właśnie moja skóra na ciele oraz włosy nad karkiem cierpią najbardziej.


Pielęgnacja ciała zimą to nie tylko kosmetyki

Zimą dosłownie dusimy skórę pod rajstopami, grubymi swetrami i wieloma warstwami cebulki. :) Przez skórę także oddychamy, ale dla naszego życia nie ma to większego znaczenia. Natomiast dla samej skóry już ma. Owijanie się szczelnie ciepłymi ubraniami sprzyja rozwojowi bakterii beztlenowych, co odgrywa rolę w pojawianiu się potówek, ropnych krostek, a nawet pryszczy. Poza tym rośnie wtedy temperatura tuż przy samej skórze, wysuszając ją, a ciągłe pocieranie tkanin o naskórek, niestety łuszczy go i uszkadza. Dlatego w pielęgnacji ciała zimą podstawą są odpowiednie materiały. Dopiero od niedawna robię świadome zakupy. Nie interesuje mnie teraz już tylko wygląd ubrań, ale i skład tkaniny (co niestety jeszcze bardziej utrudnia znalezienie odpowiednich rzeczy :D). Im więcej przewiewnej bawełny, wełny i jej wszelkich odmian (np. kaszmir), a także jedwabiu, włókien konopi czy lnu, tym lepiej dla nas. Osobiście wolę jednak domieszkę jakiegoś poliestru, żeby ubranie trzymało fason po praniu. Istnieją też specjalne technologie jak np. GORE-TEX, które stworzone są przez ludzi dla ludzi, aby pozwolić skórze oddychać. Oczywiście taka odzież jest droższa od poliestrowej, ale zdecydowanie uważam, że lepiej kupować ubrania rzadziej i cieszyć się dobrą jakością, trwałością i bezpieczeństwem skóry, niż składować tanie, sztuczne ubrania przesiąknięte toksycznymi i uczulającymi barwnikami. 
Jeśli zadbacie o dobre tkaniny, Wasza skóra nie będzie wymagała dużo większego nakładu pracy niż latem. Dwa razy dziennie balsamuję ciało, choć teraz, podczas noszenia właśnie naturalnych tkanin, wystarczyłby tylko raz. Na dzień używam lekkiego perfumowanego balsamu np. La Vie Est Belle Lancome albo Olympea Pacco RabaneWieczorem przychodzi czas na mocniejszą pielęgnację i tu wkraczają olejki Rituals lub nieco lżejsza forma kremowego olejku kokosowego Bielendy.
Nadal zostaję też przy peelingach całego ciała 1-2 razy w tygodniu. Używam tych na bazie olejków, np. Bielendy peelingu nawilżającego z 3 olejkami albo o świątecznych zapachach np. Tutti Frutti Farmony. Jutro jednak będę przygotowywała własny peeling i zachęcam Was do tego samego. :) Oto przepis:

Przepis na puszysty, świąteczny peeling do ciała


Składniki:
- pół szklanki cukru
- pół szklanki cukru trzcinowego
- pół szklanki oleju kokosowego
- słoik na peeling
- łyżeczka waniliowego ekstraktu lub naturalnej wanilii
- łyżka przyprawy piernikowej - można oczywiście dodawać samemu ulubione przyprawy, ale tak jest prościej, szybciej i od razu mamy gotową kompozycję zapachową :)

Cała filozofia polega na zmieszaniu składników w misce i miksowaniu ich 2-3 min, aż cała masa się lekko ubije, ale cukier nie rozpuści. Wkładamy do słoika i gotowe. :) Trzymamy w lodówce. Można zapakować nawet na prezent. Peeling będzie idealny dla osób z problematyczną skórą, gdyż wiele badań dowodzi skuteczności oleju kokosowego w leczeniu AZS czy ŁZS.


Do mycia ciała używam wieczorem żelu, żeby dokładnie oczyścić skórę, natomiast rano stosuję olejek pod prysznic, żeby dodatkowo nie przesuszać skóry, a jedynie ją odświeżyć. Wiem, że zimą przypominają też o sobie problemy ze skórą. Dlatego dla skóry atopowej zimą polecam olejek Ziaja, a dla osób borykających się z łojotokowym zapaleniem skóry na ciele kremowy olejek na ciemieniuchę dla dzieci również marki Ziaja oraz mycie ciała szamponami przeciwłupieżowymi, jeśli macie na skórze krostki lub trądzik.


Pielęgnacja dłoni i stóp podczas niskich temperatur

Zimą dłonie zwykle są bardziej wysuszone, a skórki bardziej widoczne i szorstkie. Trzeba usuwać je regularnie, a następnie pielęgnować. Najlepiej darować sobie kremy z olejkami, które nie nawilżą suchej i bolącej skóry. Wręcz powiedziałabym, że nadmiar olejków może skórki wysuszać. Polecam skupić się na tych kosmetykach, które zawierają dodatkowo: aloes, miód, lanolinę, witaminy A lub E. Zamiast olejków lepiej wybierać woski np. pszczeli lub candelilla. Na noc proponuję gęste, bardzo ciężkie kremy i masła o naturalnych składach, a na dzień może coś z dodatkiem silikonów, żeby dodatkowo zabezpieczyć skórę dłoni. Ja od kilku dni stosuję produkty Burt's Bees i jestem z nich bardzo zadowolona. Każdy z nich ma inny, unikalny zapach, skład i właściwości. Dzięki temu można skomponować zestaw odpowiadający naszym potrzebom. Ja używam: w ciągu dnia kremu z miodem i olejem z nasion winogron, na noc kremu w słoiczku z migdałami i mlekiem, a co jakiś czas wmasowuję cytrynowe masełko do skórek. Tworzą genialne i aromatyczne trio pielęgnacyjne. Do tej pory moimi ulubionymi kremami do rąk były: Shea Formula Plamer's oraz różowy odżywczy krem do rąk Evree.


O stopy nigdy do tej pory nie dbałam, ponieważ nie miałam z nimi żadnego problemu, dzięki spaniu bez skarpetek i odpowiedniej wysokości obuwia. Tak, jeśli obuwie było zbyt płaskie lub zbyt wysokie, skóra pięt po prostu pękała. Nawet nie zależało to od materiału, z jakiego wykonane były buty. Od kilku miesięcy jednak ciągle jest mi zimno w stopy, dlatego śpię niestety w skarpetkach (i to nie do końca z naturalnego materiału), przez co moje pięty popękały niczym wierzch jakiegoś ciastka, które udaje się tylko, jeśli właśnie pęka wierzch. Muszę rozejrzeć się za złuszczającymi skarpetami, ale póki co do stóp zużywam produktów, które nie sprawdziły się u mnie do twarzy: czyścika Lush Herbalism jako peelingu oraz masła do demakijażu, także Lush, Ultrabland, którego używam na noc jako kremu. Na dzień smaruję stopy kremem do stóp kokosowym z zestawu Burt's Bees. Działanie ma genialne, ale niestety nie mam porównania do innych kremów do stóp, gdyż nigdy żadnych nie używałam. Ostrzegam jednak przed łudzącym zapachem. Pierwsze nuty to kokosowe ciasteczka, za którymi kryje się zapachowy potwór. Jeśli kiedyś spróbujecie, zobaczycie, o czym mówię. :)

Pielęgnacja włosów zimą - kołtuny

Zimą mam największy problem z kołtunami. Pocieranie o szalik i kołnierz płaszcza nie kończą się dobrze dla moich włosów nad karkiem. Zabezpieczam je więc przed kołtunieniem dużą ilością produktów bez spłukiwania: sprayem Oil Nutritive Gliss Kur, który dodatkowo sprawia, że końcówki w ogóle się nie rozdwajają, sprayem termoochronnym Hot&Staright L'Oreal, olejkiem w kremie Biovax oraz olejkową mgiełką kokosową Organix. Obowiązkowo też przejeżdżam prostownicą po końcach włosów, niekoniecznie je prostując, ale raczej dbając o wygładzenie łusek. Dopiero całość tych zabiegów zmniejsza o połowę ilość kołtunów i ułatwia rozczesanie po powrocie do domu.
Więcej o radzeniu sobie z kołtunami przeczytacie w poście, odpowiadającym na pytanie: "Jak zapomnieć o kołtunach?". Uprzedzam, że nie jest to post dla osób z kręconymi włosami. :)



A jak Wasze ciało i włosy mają się zimą? Mam nadzieję, że dobrze! :) Podzielcie się swoimi ulubionymi kosmetykami na najzimniejszą porę roku. Może lubicie je ze względu na działanie, a może tylko z powodu pięknego zapachu? 

Buziaki!:*



Przypominam, że jeśli mało mam świątecznego klimatu, wszystkie posty i zdjęcia świąteczne, tworzone w ramach Blogmasa 2016 na blogach, Instagramie czy Facebooku, znajdziecie w tych miesjcach pod hashtagiem: #blogmas2016. :)

13 komentarzy

  1. Bardzo ciekawe produkty i śliczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja skóra zmimą jest bardzo wysuszona ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może nosisz zbyt sztuczne materiały? :( A używasz kosmetyków do ciała z apteki? :* Spróbuj tego olejku dla skóry z AZS z Ziai - nie ma nic lepszego. :))

      Usuń
  3. Tyle produktów, a ja nie miałam żadnego :P Znam za to zapach Lancome La Vie Est Belle i uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach jest taki wybór, że ciężko, żeby nam się produkty powtarzały. :D Ja od niedawna też go uwielbiam, ale nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. :))

      Usuń
  4. świetny post, a zdjęcia są niesamowite!
    i cenna uwaga o tym, że nie tylko kosmetyki mają wpływ na naszą skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. :*
      Warto brać pod uwagę zawsze inne czynniki. Ale też nie za dużo oczywiście, bo można oszaleć. :D

      Usuń
  5. Moja pielęgnacja zimą nie różni się zbyt od tej którą stosuje cały rok. Nie wiedziałam że dobór odpowiedniego materiału czy wysokości buta jest tak ważny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku się to sprawdza, więc i komuś może również się przyda taka informacja. :)

      Usuń
  6. no niestety zima ma swój urok ale jednak skóra dostaje nieźle "w kość", ja najbardziej odczuwam to na ustach i wokół paznokci, zazwyczaj usta smaruję balsamem z tisane a skórki oliwką z semilaca bo świetnie je nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tisane był przez wiele lat moim ulubieńcem, ale później moje usta jak gdyby uzalezniły się od niego i jeśli nie posmarowałam ich tym balsamem przez 2-3 godziny, zaczynały mnie bardzo piec. :(

      Usuń
  7. Dziękuję za przepis na peeling! Uwielbiam te domowej roboty!

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom