- Perfumy Naomi Campbell Prêt à Porter -

wtorek, 6 grudnia 2016

pret a porter, naomi campbell, perfumy,
 "Ale to już było..." - tak mogłabym zaśpiewać, gdybym umiała. A że nie potrafię, napiszę niezbyt komplenetującą recenzję najnowszego zapachu Naomi Campbell Prêt à Porter. Jako wielbicielka trzech zapachów tej niesamowitej modelki: Cat Deluxe, Cat Deluxe at Night i With Kisses, oczekiwałam po tych perfumach wiele. Już na starcie znięchęcała mnie niezbyt fotogeniczna butelka, ale kiedy zobaczyłam, że istnieje możliwość przetestowania tych perufm, nie mogłam się oprzeć. Jakie uczucie nas ostatecznie połączyło?




Na wstępie zaznaczam, że perfumy otrzymałam do testów od portalu Ofeminin, którego jestem ambasadorką. Nie miało to żadnego wpływu na moją opinią na temat testowanego produktu.



Bardzo przepraszam za taką jakość zdjęć, ale niestety podczas wizyty w Polsce aparat został uszkodzony i musiałam wykonać zdjęcia telefonem. :(


To nie jest dobry pomysł na prezent

Prezent powinien przede wszystkim dobrze wyglądać. Niestety ewolucja flakonów Naomi Campbell idzie zdecydowanie w złą stronę. Rozumiem, że ich wygląd dojrzewa wraz z Naomi, ale dlaczego od razu iść w stronę tandety? Nie żeby połączenie pantery i puchatego breloka było do tej pory jakoś specjalnie eleganckie, ale dla mnie to była akurat zabawa kiczem. Taki prosty flakon ze szkicem kobiety nie wpisuje się w moją estetykę. Chińskie opakowania perfum z bazaru wyglądają często moim zdaniem lepiej od tego, co oferuje Prêt à Porter. Właściwie zgadzałoby się to z nazwą:  prêt-à-porter to masowa produkcja zamiast dbałości o detale i wysublimowaną jakość. Taka wielka moda dla ubogich. Nie przeszkadzałoby mi to zupełnie, poczuć odrobinę luksusu w takiej buteleczce, ale niestety tego wyrafinowania i finezji mi tutaj zabrakło.

perfumy, naomi campbell, pret a porter

Ciężkie, słodkie perfumy

Sama kompozycja zapachowa również nie zdradza, żeby pracowano nad nią przez dłuższy czas. "Takie tam" zmieszanie wanilii, kwiatków i kwaskowej bergamotki. Banał.

Nuty głowy: jagoda, bergamotka i gruszka; 
Nuty serca: róża, fiołek i dzika piwonia; 
Nuty bazy: paczula, panna cotta, wanilia i brzoskwinia.

Całość pachnie ciężko, wręcz przytłaczająco i słodko. Początek to sama wanilia z odrobiną kwaskowej bergamotki. Czuć tu też trochę nuty babcine, różane. Choć tak naprawdę te róże, które tu wyczuwam to chyba bardziej piwonie. Jest sympatycznie. Dla wielbicieli ciężkich, słodkich i kwiatowych zapachów nawet przyjemnie, ale zupełnie nieoryginalnie. Zastanawiam się też, gdzie podziały się te wszystkie owoce, bo nie do końca je wyczuwam. Bynajmniej nie każdą z tych nut owocowych z osobna.

Cała kwiatowa słodycz przełamana jest tu czymś wytrawnym, może nawet nieco gorzkim. Pewnie to za sprawą paczuli, ale i to przecież nie zaskakuje. I ta paczula jest tutaj problematyczna, bo dla jednych nadaje świeżości i elegancji kompozycjom kwiatowym, a innych męczy. Dlatego ten zapach jest najzwyczajniej trudny. Wielu serc nie podbije. Nie mogę znieść, że z zabawy papryczką i anyżem w perfumach Naomi Campbell albo pogrywania z kardamonem w Cat Deluxe, które tworzyły naprawdę niebanalne kompozycje, stając się swoją drogą kultowymi zapachami, przechodzimy do banalnego, powtarzalnego zapachu na poziomie perfum z nalewaka. 

No, może nie z nalewaka, może nie. Ale np. z Avonu? Dzięki czemu projekcja tych perfum nie jest zerowa. Na ciele mojej mamy rozwijają się wręcz zaskakująco, odsłaniając z każdą godziną coraz więcej kwiatów i machając przed nosem eleganckim fiołkiem.

Nie twierdzę jednak, że te perfumy są brzydkie. Dla mnie są po prostu nijakie i zabijają słodyczą. Mojej mamie całkiem się podobają, ponieważ jej nie duszą i nie męczą, ale widziałam już sporo opinii, że są naprawdę mdlące. Ponoć nawet cięższe od złotych Naomi Campbell. I choć dla mnie tak ciężkie do pokochania, mama mówi, że są o wiele od złotych ładniejsze.

perfumy, naomi campbell, pret a porter

Bardzo trwały zapach

Perfumy kosztują 105 zł / 30 ml w Rossmannie. Można więc powiedzieć, że jest to średnia półka cenowa. Jak na taką jakość plusem jest ich trwałość. Ze względu na ciężar kompozycji są bardzo trwałe. Do  4 godzin czuć je na ciele z mocnym ogonem ciągnącym się za nami. Później tracą na intensywności, ale to przecież normalne, kiedy przyzwyczaimy nosy do zapachu, który nie przeszkadza. Ubrania ciągle nim pachną, aż do kolejnego prania.

perfumy, naomi campbell, pret a porter

Na osłodę mam jeszcze zdjęcie z najnowszej sesji Naomi dla W Magazine. Czy ta kobieta pasuje do tych perfum? Moja wyobraźnia nie sięga aż tak daleko. Na szczęście poza perfumami ma się czym pochwalić. Sami spójrzcie. Oto modelka, która nie jest modelką jednej miny i nie musi rozchylać ust, żeby robić wrażenie.




Pamiętajcie, że opis zapachu to bardzo subiektywna kwestia. Najlepiej sprawdzić zapach w drogerii lub zapoznać się z większą ilością opinii. Dlatego zapraszam na stronę Klubu Ekspertek, gdzie znajdziecie więcej recenzji tych perfum nie tylko od blogerek, ale też kobiet, które na co dzień są uczennicami, studentkami, matkami, żonami i kochankami. ;D

4 komentarze

  1. Miałam kiedyś jakieś perfumki Naomi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak Ci się podobały? :) Ja uwielbiam te trzy, które wymieniłam, ale niestety są na mnie strasznie nietrwałe. :(

      Usuń
  2. Z Naomi mi nie po drodze ale nawet nuty mi nie mówią :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, te perfumy to kompletnie nie mój klimat. :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom