- Szczęśliwa 13 listopada -

wtorek, 13 grudnia 2016

Najlepsza pomada do brwi i szampon, który naprawdę ogranicza przetłuszczanie włosów. Trzynaście listopadowych perełek, które towarzyszyły mi przez większość miesiąca i zasłużyły na to, aby przyznać im ten zaszczytny tytuł ulubieńca. Wiele z nich zostanie ze mną jednak na dłużej niż tylko jeden miesiąc...


1. Twarz

Czarne mydło afrykańskie Dudu-Osun

Mydło Dudu-Osun recenzowałam już szczegółowo, więc pewnie je kojarzycie. Jeśli nie, zachęcam do przeczytania tamtego posta, ponieważ jest to naprawdę doskonały produkt, dostępny w Rossmannie. Odstawienie tego mydła źle zadziałało na moją skórę. Znów zaczęła się zapychać, a łojotokowe zapalenie wróciło. To kolejny dowód dla mnie, że nie mogę pozwolić sobie na delikatne oczyszczanie. Ta kostka poza właściwościami antybakteryjnymi znacznie zmniejsza grudki podskórne, wągry, a nawet stany zapalne skóry różnego pochodzenia. Przy tym doskonale łagodzi podrażnienia dzięki zawartości miodu i aloesu. Po kilku użyciach twarz przyzwyczaja się do niego i nie ma już tak mocnego uczucia ściągnięcia czy wysuszenia. Dla skóry normalnej może okazać się zbyt mocne, ale osobom walczącym z trądzikiem czy tłustą skórą, bardzo je polecam, ponieważ pomaga nieco ograniczyć wydzielanie sebum. Mydło jest też tanie, więc zawsze mogę do niego wrócić, gdyby jakiś inny żel do twarzy się u mnie nie sprawdził.


2. Włosy

Szampon przeciwłupieżowy, Atni-roos Blauwe malva + Hydar Pyrox complex, Guhl

Najlepszy szampon dla włosów przetłuszczających się a może nawet pierwszy, który w ogóle działa. Kocham go, uwielbiam, ubóstwiam i inne wielkie słowa. :) Całkowicie reguluje pracę gruczołów łojowych. Pozwala na niemycie włosów przez 3 dni, gdzie do tej pory po porannym myciu już wieczorem miałam tłustawe włosy. Poza tym szampon genialnie łagodzi swędzenie i jeśli macie problem z pryszczami na skórze głowy lub łupieżem, świetnie sprawdzi się jako środek leczniczy. Leczy po prostu wszystko, dokładnie oczyszczając włosy. Dla włosów jest neutralny, ani ich nie niszczy, ani nie regeneruje. Aktualnie myję nim także twarz, ponieważ oprócz grzybobójczego piroktonianu olaminy zawiera też kwas jabłkowy i salicylowy oraz cynk, więc bardzo dobrze radzi sobie także z pielęgnacją mojej twarzy.


3. Ciało

Biocura, olejek z Aldiego

Kupiłam go ostatnio za niecałe 2 Euro w markecie Aldi. Produkty marki Biocura są dostępne także w Polskim Aldim, ale nie wiem, czy dostaniecie też i ten olejek. Jest to produkt niesamowicie podobny do olejku Isany, ma nawet bardzo podobny zapach. Jednak ten odpowiada mi bardziej, bo jest nieco gęstszy i po rozsmarowaniu tworzy miękką pianę. Bez problemu się spłukuje. Genialnie nawilża i redukuje zmiany na mojej atopowej skórze. Jedyny jego minus to to, że jest niestety niewydajny. Jego skład jest oparty w 50% na naturalnych olejach: słonecznikowym i rycynowym. Zawiera też witaminę E i kwas mlekowy. W przeciwieństwie do olejku Isany nie zawiera konserwantu BHT.


4. Kolorówka

Pomada do brwi/cień o przedłużonej trwałości Wanted, Bell

Choć mowa o cieniu do powiek, jest to genialny produkt do brwi. Posiadam kolor 01, ale ponoć 03 również idealnie pasuje jako pomada. Kremowa konsystencja pozwala na wypełnienie brwi w każdym stanie. Można nią podkreślić naturalne brwi albo po prostu dorysować kawałek, zachowując przy tym naturalny wygląd dzięki możliwości stopniowania koloru. Można dokładać i dokładać pomady, żeby uzyskać większe krycie i ciemniejszy kolor. I tylko z tym kolorem nie do końca się polubiłam, bo nałożony w zbyt dużej ilości jest dla mnie wręcz za zimny. :) Spróbuję jednak na Święta koloru 03, może będzie mi bardziej odpowiadał tym bardziej, że planuję przefarbować włosy na brąz. Poza tym jego niesamowitą zaletą są: utrwalenie brwi i trwałość. Produkt zastyga w sposób niepowodujący dyskomfortu, jak czasem robią to żele utrwalające. Dzięki temu włoski są na swoim miejscu cały dzień. Nie jest może nie do zdarcia w ciągu dnia, bo jak się mocniej podrapiemy czy spędzimy czas na długiej drzemce, nieco się wydrapie, ale i tak jest o wiele bardziej trwały od pomady Benefitu, która kosztuje niemal 130 zł... A ten maluch? Dostaniecie go za mniej niż 10 zł. Póki co z całego serca polecam Wam ten cień, a już niebawem pokażę makijaż z nim w roli głównej. :)


5. Inne kosmetyki

Krem do stóp, Coconut Foot Cream, Burt's Bees

Od razu zaznaczam, że nie mam porównania tego kremu do innych tego typu, ponieważ w życiu nie kremowałam stóp. Tej zimy jednak stan moich pięt strasznie się pogorszył i byłam zmuszona zakupić coś takiego. No, dobrze, może gdyby nie fakt, że był dołączony do zestawu do pielęgnacji dłoni, nigdy bym go nie kupiła, ale teraz, kiedy już jest w mojej kosmetyczce, bardzo go lubię. :) Ma konsystencję i kolor gęstego miodu. Jest ciężki, tłusty i lepiący, ale nie czuję go pod skarpetami. Po 3 aplikacjach sucha skóra na piętach - a była naprawdę twarda i sucha - bez żadnych pumeksów i tarek niemal zniknęła. Zostało jej jakieś 30%. Dla mnie to było jak cud. :D Zapach początkowo jest genialny: kokosowe ciasteczka, którymi pachnie cała tubka. Niestety ewoluuje on w stronę starej maści, która pachnie bardzo brzydko, ale nakładam ten produkt na noc, więc mi to nie przeszkadza. Ba! Zaczęłam go używać także do dłoni i radzi sobie o wiele lepiej niż kremy do rąk tej marki.


6. Zapach

Bundle Up, Yankee Candle

Ten zapach opisywałam już kilka dni temu, więc jeśli jesteście ciekawi, z jakim wspomnieniem kojarzy mi się on i pozostałe 8 innych zapachów Yankee Candle, które polecam Wam na Święta, zajrzyjcie do tamtego posta.


7. Vlog lub blog

Lavendova - vlogi

Ciepła, sympatyczna, piękna i inteligentna kobieta, mieszkająca we Francji. Uwielbiam jej poczucie humoru. Kiedy oglądam jej filmy, czuję się, jakbym oglądała dobrą znajomą. Jeśli macie dość słuchania na YT o hejterach, bólu głowy i sprzątaniu, a na codzienne vlogi nie chcecie marnować dużo czasu, zajrzyjcie do Sylwii. Poznajcie też Lolka i Biesia - kim są, dowiecie się w jej vlogach. :)


8. Książka, film lub serial


"Incorporated"
Serial tylko dla fanów science-fiction. Zaproponowałabym Wam bardziej "Westworld", który ma wprost niebanalną fabułę, ale niestety przytłacza mnie tam nadmiar agresji i wulgarności, za pomocą której wyraża się seksualność człowieka, szczególnie kobiet. Dlatego z "Westworld" zrezygnowałam i wybrałam coś mniej "ambitnego", czyli "Incorporated". Ziemia w przyszłości. Korporacje przejmują nad nią władzę. Świat podzielony jest na strefę bezpieczną, pełną bogatych ludzi i zautomatyzowanego życia oraz strefę ludzi, którzy do korporacji nie należą i walczą o przetrwanie każdego dnia. Oczywiście wśród ludzi w garniturach znajdą się zdrajcy, którzy zaburzają porządek nowego świata. Więcej dowiecie się, oglądając pierwsze odcinki.


9. Ubrania

Sukienki i apaszki

Jakoś na tę zimę zrobiło się w mojej szafie bardziej dziewczęco i elegancko. Ze względu na wieczne problemy z układem pokarmowym zrezygnowałam ze spodni, które za mocno obciskały brzuch. Zastąpiłam je sukienkami. Nareszcie mogę bez problemu się objadać i nie martwić się, że coś mnie ciśnie. :D Moją ulubioną sukienką w listopadzie była sukienka z C&A, która niestety jest już niedostępna:
A że jestem strasznym zmarzluchem i nie zawsze mam czysty golf w pogotowiu, musiałam wykombinować coś pod szyją, żeby zabezpieczyć ją przed zimnem, kiedy mam na sobie bluzkę z dekoltem. Padło na apaszkę. Zawiązuję ją na różne sposoby, w zależności od dekoltu.


10. Wystrój

Święta! :)

U mnie Święta zadomowiły się w mieszkaniu już w listopadzie. Świąteczne laseczki miętowe, czerwone bombki, zielona choinka - choć sztuczna i tak wspaniała, mnóstwo światełek i innych świątecznych dodatków. Uwielbiam to. :)


11. Aplikacja

Water drink reminder

O tej aplikacji wspominałam już przy okazji posta o nawilżeniu tłustej skóry i tam przeczytacie, na czym ona polega. Jest to niezastąpione narzędzie w rękach osoby, która ciągle narzeka na suchą skórę. Dzięki tylko samemu nawodnieniu organizmu i spożywaniu napojów zgodnie z przypomnieniami, które oferuje ta aplikacja, pozbyłam się suchych skórek na nosie. Żaden krem nie zastąpi porządnej dawki wody, o której często zapominamy, a wydaje nam się, że wypiliśmy wystarczającą jej ilość. Sprawdźcie sami, jak bardzo jesteście w błędzie. Ja byłam zaskoczona i wręcz zła na siebie, że do tej pory wydawałam tyle pieniędzy na produkty nawilżające do ciała i twarzy, a chodziło tylko o to, że zamiast 1700 ml dziennie, wypijałam... 1000 albo nawet mniej, choć wcale nie czułam, że chce mi się pić. 


12. Tapeta

Przez większą część listopada miałam w telefonie cudowną tapetę autorstwa Loui Seni, którą pokazywałam w poprzedniej "Szczęśliwej 13". Ale że jest już grudzień, kiedy to piszę, zdążyłam ją zmienić na kilka innych. Nie mogę się nigdy zdecydować na jedną świąteczną tapetę, dlatego pokazuję Wam kilka z mojego zbioru. Odpuszczam już tapety na pulpit komputera, niech wystarczą tylko te na telefon. :) Po kliknięciu w wybraną tapetę, zostaniecie przeniesieni do źródła, z którego będziecie mogli ją pobrać (tylko jedna tapeta nie posiada odnośnika).
   
     
  


13. Jedzenie

Świeże jedzenie zimą

Zimą czasem nachodzi mnie ochota na świeże, niemal wiosenne przekąski, które są miłą odskocznią od ciężkich kaw. Dlatego polecę Wam przepisy mojego autorstwa, które wykombinowałam z resztek, które miałam w lodówce, a okazały się świetnymi przekąskami.

1. Sałatka z kuskusu

Przygotowuję ok. 300 g kuskusu - zalewam go wrzącą wodą z dodatkiem soli lub Vegety. W międzyczasie marynuję pierś z kurczaka (na 300 g kuskusu daję 1 pierś, ale można dać więcej, żeby sałatka była bardziej pożywna) w musztardzie, miodzie, soli i pieprzu. Czasem czekam kilka godzin, czasem piekę od razu w folii w piekarniku. Kiedy ostygnie, kroję drobno, dodaję do kuskusu razem z zielonym ogórkiem pokrojonym w kostkę i jedną, małą czerwoną cebulą. Dodaję majonez i czosnek  (używam w proszku, bo po świeżym boli mnie żołądek), przyprawiam solą i pieprzem, jeśli trzeba. Zamiast majonezu można użyć jogurtu, ale ja zdrowo się nie odżywiam, więc wolę smaczniejszy majonez. :D

2. Fasolka po azjatycku

Zieloną fasolkę kupuję mrożoną, ale oczywiście lepsza będzie świeża. Mrożonej nie trzeba już gotować - świeżą ugotować. :) Miękką fasolkę podsmażam na dowolnym tłuszczu, dodając sos sojowy, paprykę chili, czosnek w proszku, imbir, kurkumę i kumin (czyli kmin rzymski, NIE KMINEK, żeby nie pomylić! :)). Na koniec posypuję sezamem, co jest niekonieczne, bo taka fasolka już sama w sobie jest bardzo smaczna. Jeśli mam ochotę na bardziej słodko-kwaśną jej wersję, dodaję miodu/syropy z daktyli i odrobinę cytryny lub octu jabłkowego.



To już wszystkie moje perełki listopada, które mocno zahaczyły już o świąteczne przygotowania. Mam nadzieję, że któraś z tych rzeczy jest i Waszych ulubieńcem lub przynajmniej stanie się nim w niedalekim czasie. Czekam na Wasze komentarze, w których podzielicie się ze mną swoimi perełkami. Buziaki! :*

14 komentarzy

  1. Szczególnie ten krem do stóp mnie ciekawi, na razie żaden nie może podołać moim, w ogóle moje stopy są jakieś oporne na pielęgnację :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, może Ci się spodoba, dla mnie jest genialny. :)

      Usuń
  2. Na to mydłko mam ochotę. Już raz go prawie kupiłam i chyba następnym razem już nie wyjmę go z koszyka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to chyba najlepsze mydło na pryszcze, jakie miałam, bo o wiele mniej destrukcyjnie działa na skórę. :)

      Usuń
  3. To czarne mydło wygląda super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, może nie wygląda, ale działa super. :D

      Usuń
  4. Mydło muszę zakupić. Tapety cudne i piękne zdjęcia kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że coś z moich ulubieńców wpadło Ci w oko. :* Dziękuję za komplement. <3

      Usuń
  5. przepis na kuskus wypróbuję.. oczywiście w wersji z majonezem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, widzę, że się rozumiemy... :D Majonez. <3

      Usuń
  6. Lubię takie podsumowania ;)
    Koniecznie muszę wypróbować to czarne mydło!
    P.S. Sukieneczkę widziałam w sklepie jakiś czas temu! Jest naprawdę śliczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał ten post. :*
      A sukienka mi z kolei na wieszaku się nie podobała, zwróciłam na nią uwagę w Internecie i zakochałam się w niej po nałożeniu. :) Idealna jesień i zimę ze względu na długość, choć jest uszyta z cienkiego materiału. Jednak jest on miękki, inaczej bym go nie zniosła - nie lubię śliskich i zimnych materiałów. :D

      Usuń
  7. Bardzo mi się podobają Twoje zdjęcia, ale to z laseczkami i choinką w tle szczególnie zapada w pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kochana, jak tylko mam dobre światło, próbuję zrobić coś ładnego. :* Niestety nie zawsze są takie warunki, dlatego dobrze, że jakieś zdjęcia zapadają w pamięć. <3 :*

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom