- Kosmetyczne perełki 2016 - włosy, ciało, perfumy i inne -

czwartek, 26 stycznia 2017

Przez kolejne tygodnie będę co jakiś czas dodawać posty z kosmetycznymi perełkami roku 2016. Były już ulubione kosmetyki do twarzy i makijażu, a dziś przyszła kolej na włosy, ciało, perfumy, a także kremy do zadań specjalnych i antyperspiranty. Znajdzie się coś dla wielbicieli niezapomnianych aromatów i amatorów natury. Serdecznie zapraszam! :)



Włosy

Moje końcówki przed rozdwajaniem sprawnie chroni od wielu już lat odżywka w sprayu Gliss Kur Oil Nutritive (złoto-czarna). Dołączył do niej spray termoochronny Hot&Straight L’Oreal Studio Line, który co prawda nie prostuje włosów, ale doskonale chroni przed wysoką temperaturą, nie obciążając pasm. Do nabłyszczania i wygładzenia włosów używałam namiętnie lekkiej olejkowej mgiełki Organix, która bije na głowę wszystkie jedwabie i inne tego typu serum. O skórę głowy najlepiej w ubiegłym roku zadbał szampon Guhl na łupież, który w kilka dni zlikwidował problem swędzenia skóry i przetłuszczania. Cudownie na skalp wpływała też ajurwedyjska terapia Orientany, która przy okazji niesamowicie regeneruje zniszczone włosy i daje efekt wygładzenia już od pierwszego użycia.
Jeśli chodzi o szampony i odżywki, przeanalizowałam wszystkie, których używałam i stwierdziłam, że najbardziej poleciłabym Wam keratynową nawilżającą odżywkę myjącą Bielendy Repair Keratin, a także wszystkie szampony i odżywki z linii Dove Advanced. Jedyną maską do włosów, którą chciałabym wyróżnić, była maska nawilżająca z siemieniem lniany OMIA Laboratoires. Najlepiej działa nałożona na suche włosy przed myciem.

Ciało

Zdecydowanie w kwestii pielęgnacji ciała wygrywa u mnie Rituals i ich wspaniały olejek Chakra Oil. Lekka, ale treściwa konsystencja, boski zapach, łagodzenie krostek i podrażnień, a także długotrwałe nawilżenie to jego główne zalety. Nie znalazłam w ubiegłym roku niczego, co by mu dorównało. O wiele słabiej spisywały się produkty z linii Algi Morskie Bielendy, ale mają tak wspaniałe zapachy, że nie mogę ich nie uwzględnić w tym zestawieniu. Warto w tym miejscu również wspomnieć o produktach pod prysznic. Najlepiej pielęgnującym olejkiem okazał się być olejek natłuszczający do kąpieli i pod prysznic dla skóry atopowej Ziaja MED. Ze względu na zapach jednak wybierałam żele Dove. Szczególnie ukochałam sobie najnowszą wersję Piwonie i Słodka Śmietanka.



Inne

W kategorii „Pielęgnacja ust” nie zawodzi mnie nadal Blistex Intensive Lip Relifer w tubce, który zdusza w zarodku każdą opryszczkę i zajady. Wtóruje mu równie dobrze, ale o wiele bardziej aromatycznie, balsam Hurraw! w wersji Vata (każda wersja posiada inne właściwości, więc polecam konkretnie tę, ponieważ oprócz oryginalnego zapachu działa antybakteryjnie, przeciwwirusowo itd.). Niedawno poznany Burt’s Bees zaskoczył mnie szybko działającym kremem do stóp na bazie oleju kokosowego, który doskonale sprawdza się także w pielęgnacji dłoni. Jego zapach jednak, który jest bardzo nieprzyjemny, przesiąka ubrania, dlatego wolę go zastąpić mniej odżywczym, ale cudownie pachnącym, kremem Raw Shea Palmers. A skoro jesteśmy przy dłoniach, nie mogę zapomnieć o paznokciach. W roku 2016 wygrywają zdecydowanie hybrydy i lakiery Victoria Vynn, które mnie nie uczulają i mają cudowne konsystencje, pozwalając mi na nieuświnienie skórek. Jeśli jednak któraś z Was preferuje normalne lakiery, polecam zaopatrzyć się w niedrogi, ale bardzo skuteczny wysuszacz do lakieru Essence Express Dry Drops. W tej kategorii chcę Wam również podać skuteczne antyperspiranty w normalnych cenach: Dove Powder Soft w sztyfcie, który pozostawia skórę pach wypielęgnowaną, pięknie pachnącą i złagodzoną oraz Rexona Active Shield, który brzydko pachnie, trochę się lepi, ale niesamowicie zapobiega brzydkich zapachom dzięki właściwościom antybakteryjnym. Dla wielbicieli naturalnych dezodorantów mam Schmidt’s, ale tylko wersje w słoiczku, ponieważ działają lepiej niż te w sztyfcie i nie brudzą tak pach.



Zapachy

Tu nie da się ukryć, że regularnie używałam trzech perfum: Chanel Coco Mademoiselle, Olympea Paco Rabanne i La Vie Est Belle Lancome. Jeśli potrzebujecie trwałych zapachów, polecam je wszystkie, choć Chanel są najbardziej trwałe i zbierają najwięcej komplementów. Poza tym przez 12 miesięcy urzekały mnie zapachy Dove, Rituals i Omia Laboratoires. Te ostatnie bardzo przywodzą mi na myśl dzieciństwo, więc traktuję je bardzo sentymentalnie.


A jakich Wy miałyście ulubieńców w tych kategoriach? Koniecznie podzielcie się szczególnie tymi, które pięknie pachną. :)

Buziaki! :*



Przeczytaj też o:

24 komentarze

  1. Uwielbiam te mgiełki z Gliss Kur i podobnie jak Ty używam ich już od kilku lat. Zawsze mam jakąś w użyciu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze, prawda? :) Teraz jest jeszcze nowa mgielka fioletowa z czymś a'la Olaplex, muszę jej spróbować! :)

      Usuń
  2. Nic nie znam niestety, ale Organix będzie mój w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! :) Miałam kiedyś ich szampon jeszcze, ale swędziała mnie od niego głowa, więc póki co polecam tylko mgiełkę. :)

      Usuń
  3. Chyba nie używałam żadnego z tych kosmetyków :)
    http://kociesprawki98.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie masz już kilku kandydatów. :D

      Usuń
  4. Kocham Chanel Coco Mademoiselle od wielu lat, Lancome też mi się podobają. Odżywki w sprayu Gliss Kur mocno obciązają mi włosy:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie wierzę, że Ci włosy obciążają! :( Dla mnie to są własnie jedyne, które tego nie robią. Zawsze mam lekkie, sypkie włosy dzięki nim i absolutnie żadnych rozdwojonych końców. Szkoda, że Ci nie służą. :(

      Usuń
  5. Odżywka w sprayu to był kiedyś mój ulubiony produkt. Perfum Olympea znam, ale jest dla mnie za bardzo rażący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz jaki kosmetyk zajął jej miejsce? :))
      Oj tak, to ciężkawe perfumy. :)

      Usuń
  6. Kiedyś bardzo lubiłam te mgiełki z Gliss Kur :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no tak Victoria Vynn, perełki zdecydowanie. Moje to będzie dopiero odkrycie tego 2017 roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej mi pasują pastelowe kolory z linii Creamy Hybrid, bo ten ciemny kolor ciężko się zdejmował. :(

      Usuń
  8. Dzięki Tobie odkryłam ten fantastyczny różowy sztyft Dove! Uwielbiam go i bardzo dziękuję, że krzyczałaś na jego temat w samych superlatywach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że go lubisz! :) Nie wiem, co w nim takiego jest, ale naprawdę działa lepiej niż inne sztyfty. :D Szkoda tylko, że ma aluminium. :(

      Usuń
  9. uzalezniona jestem od mademoiselle <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam je na kimś, a na sobie ich w ogóle nie czuję, co mnie doprowadza do szału! Normalnie jakbym się wodą spryskała... :D

      Usuń
    2. a to znaczy, że Ci pasują :) ja jak się nimi popsikam to też ich nie czuję ale jak gdzieś jakiś szybki ruch czy zwrot robię to wtedy czuć taką lekką nutkę, za to wszyscy wkoło je czują- szczególnie mężczyxni je lubią zauważyłam, bo nawet koledzy z prcy zwsze pytają z zainteresowaniem co to za zapach :)

      Usuń
    3. Wiem, że to dobrze, że ich nie czuję, ale mnie to nie przekonuje. :D Są zapachy jak np. Olympea czy Lancome, które wyczuwam w ciągu dnia, a Chanel absolutnie nic, zero. Nawet jak wącham w opakowaniu to niezbyt je czuję. :O Ale w prawie pustej sali kinowej wyczułam je na kobiecie, która siedziała jakieś 10 rzędów przede mną. :D

      Usuń
    4. Ja również nie lubię jak nie czuję od siebie perfum...

      Usuń
  10. Garściami można takie cudowności czerpać! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie jakoś perfumy Lancome nie przekonują... W 2016 roku pokochałam Obsession Night CK i Jimmy Choo :))

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom