- Tangle Teezer nie ma szans? Szczotka do włosów WetBrush Pro -

sobota, 11 lutego 2017

Nie lubię kupować nijako wyglądających produktów. W dzisiejszych czasach wybór wszystkiego, co znajdziemy na sklepowych półkach, jest tak ogromny, że nie chcę zadowalać się czymś przeciętnym, skoro w podobnie korzystnej cenie na pewno znajdę coś bardziej ekscytującego. Dlatego też miałam opory, żeby zainwestować w szczotkę do włosów, która wygląda po prostu jak szczotka do włosów, podczas gdy w łazience mam różowego anioła i panterę rozczesujące włosy. Ale że znalazłam w promocji tego skromnego, czarnego jeżyka, zamówiłam, sprawdziłam i...


"Szczotka Wet Brush doskonale sprawdzi się zarówno w salonie fryzjerskim, jak i w domu. Wyposażona została w inteligentne włókna IntelliFlex, które dzięki swojej budowie zapobiegają wyrywaniu włosów. Szczotka szybko i bez szarpania rozplątuje zarówno suche, jak i mokre włosy. Świetnie sprawdzi się przy każdym rodzaju włosów. A jej regularne używanie sprawi, że włosy nie będą się rozdwajały, staną się miękkie i błyszczące. Ponadto ultra miękkie włókna z owalnymi zakończeniami gwarantują maksymalną ochronę wrażliwej skóry oraz zapobiegają wypadaniu włosów. Idealna w codziennej pielęgnacji włosów!"




Kwestie techniczne

Szczotka dostępna jest raczej tylko w drogeriach internetowych, w różnych cenach (w zależności od modelu). W ofercie są szczotki klasyczne, ze zwykłymi, plastikowymi włóknami, a także bardziej wyrafinowane z dodatkiem włosia dzika, które dodatkowo zapewniają blask. Cena rośnie też dla modeli bardziej kolorowych, ponieważ powierzchnia może być nie tylko z matowego, lekko gumowego plastiku jak w moim przypadku (mam wersję PRO, która różni się w zasadzie chyba tylko właśnie gumowaną powierzchnią), ale też wyglądać jak pokryte kroplami wody szkło, drewno czy drapieżna pantera. Są też wielkie, prostokątne szczotki dla długich i grubych pasm, malutkie szczotki z miękkimi włoskami dla dzieci, a także wersje przeznaczone do szybszego suszenia włosów i modelowania albo wyłącznie do rozczesywania włosów doczepianych. Ceny zaczynają się już poniżej 20 zł dla małych modeli i rosną nawet do 60 dla modeli specjalistycznych. Moja standardowa wersja kosztowała mnie ok. 10 Euro, a w Internecie dostaniecie ją za ok. 28 zł. Cena nie jest więc tak wysoka jak w przypadku Tangle Teezera, ale jak jest z jakością?

Wygląd i wygoda użytkowania

Włoski są wyjątkowo długie, cienkie, bardzo elastyczne i zakończone malutkimi kuleczkami, które nie są doklejone, więc nie odpadną w trakcie upływu czasu. Ponoć są inteligentne - uwielbiam to określenie. :D Oznacza to, że wiedzą, kiedy być sztywne, a kiedy giętkie, żeby efektywnie radzić sobie z kołtunami. Poduszka, do której są przytwierdzone, choć gumowa jest bardzo sztywna i nie da się jej ugiąć jak to bywa w przypadku tradycyjnych szczotek. Szczotką operuje się wygodnie, nie ślizga się nawet w mokrej w dłoni dzięki antypoślizgowej powierzchni. Po miesiącu używania mogę już stwierdzić, że szczotka niestety będzie się szybko niszczyła. Włoski nieco się już wygięły, a powierzchnia porysowała.

Czyszczenie jej jest tak samo mało problematyczne jak czyszczenie TT, więc nie ma tu zbyt dużej filozofii. Dzięki małym rozmiarom kuleczek na końcach włókien, włosy można wyjmować ze szczotki bez obaw, że kuleczki o nie zahaczą. 


Magiczna cząstka

Nie wiem, co ma w sobie ta szczotka, ale ona naprawdę działa! Minus jest tylko jeden: działa tylko na mokrych włosach, ale w końcu sama nazwa wskazuje, że to jest WetBrush. Bije na głowę TT w kwestii rozczesywania mokrych włosów. Nie ciągnie ich w najmniejszym stopniu i choćby nie wiem jak bardzo były skołtunione, rozczesuje je perfekcyjne. Bez łez, bólu, szarpania i męczenia. Po prostu wbija się w kołtun i przechodzi przez niego jak przez masło. Pamiętajcie tylko, żeby rozczesywać włosy od końców i przechodzić w górę, rozczesując kolejne partie. Niesamowicie dobrze pomaga równomiernie rozprowadzić odżywkę czy maskę na mokrych włosach i faktycznie delikatnie obchodzi się ze skórą głowy, nie drapiąc jej. Jest naprawdę magiczna!

Nie ma wody na pustyni...

Niestety włosy suche (a nawet tylko częściowo suche podczas suszenia) szarpie niemiłosiernie. Zupełnie jak zwykła szczotka. Co prawda rozczesuje kołtuny nadal perfekcyjnie, ale moja skóra głowy, gdyby mogła, płakałaby rzewnymi łzami za TT. Nie mniej jednak w kwestii splątanych włosów jest niezwyciężona, dlatego każdego dnia zmagam się z tym bólem, pocieszając się faktem, że nie słyszę dźwięku rozrywanych włosów, jaki towarzyszył mi przy czesaniu za pomocą TT. Wierzę też, że dzięki temu za jakiś czas będę miała zdrowsze włosy.

Podsumowując...

Niepozorna, różniąca się subtelnymi szczegółami od klasycznych szczotek, WetBrush stała się najlepszym przyjacielem moich włosów. Sprawdzi się u Waszych córek, które nie lubią rozczesywać mokrych włosów, ale niestety osoby z kręconymi włosami, unikające czesania na mokro, powinny darować sobie zakup tej szczotki. Dzięki niewiarygodnej zdolności rozczesywania kołtunów mój Tangle Angel i Tangle Teezer pozdrawiają Was teraz z dna szuflady... :)


A jaka jest Twoja ulubiona szczotka do włosów?


Buziaki! :*

26 komentarzy

  1. Ja jestem wierna TT, ale od jakiegoś czasu patrzę z czym ją zdradzić, przejrzę ofertę tych szczotek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mi tradycyjny TT nigdy do końca nie odpowiadał głównie ze względu na ten dźwięk łamanych włosów. :D Wolę zdecydowanie TA, ale i tak nie radzi sobie tak dobrze jak WetBrush. <3

      Usuń
  3. Ja TT nie polubiłam. Zmasakrował mi końcówki:( obecnie używam Finger Brush i jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, u mnie z TT było podobnie, dlatego jednego trzymam w torebce, drugiego oddałam do czesania pieska, a na co dzień używałam Tangle Angel. :D Finger Brush nie znam, muszę poczytać! :)) Bo chciałabym coś, co na sucho też nie zadaje bólu. :D

      Usuń
  4. Odstawiłam TT właśnie na rzecz tej szczotki :) mam długie włosy, które lekko się falują i ostatnio strasznie się kołtunią i po myciu włosów to jedyna szczotka, która je rozczesuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Nie wiem, jak ona to robi! :D Ja miałam niezłą masakrę na głowie po produktach John Frieda, a dzięki niej nie musiałam ścinać kołtunów. :)

      Usuń
  5. Skoro piszesz, że jest lepsza od TT to koniecznie muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, najdrożej nie jest, a może naprawdę zmienić życie włosomaniaczki. :D

      Usuń
  6. Nie słyszałam jeszcze o tej szczotce. U mnie podstawa to dobrze odżywione włosy i TT przechodzi przez nie gładko bez szarpania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, a ja mam bardzo zniszczone włosy, które kołtunią się na potęgę i TT sobie nie radził. :( Stąd wytoczyłam ciężkie działa... :D

      Usuń
  7. Ja obecnie jestem zakochana w Tangle Angel, która też daje radę w walce z moimi kołtunami :) Jak mi się kiedyś znudzi to sięgnę po tę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Tangle Angel bezsprzecznie pokonuje tradycyjnego TT. <3

      Usuń
  8. Zainteresowałaś mnie tą szczotką, może się na nią skuszę, bo moje włosy strasznie się plączą ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie. :) Ja muszę jeszcze sprawdzić wersję z włosiem dzika. :)

      Usuń
  9. Jeśli chodzi o szczotkę do włosów, to cenię sobie komfort na pierwszym miejscu. Ale zawsze warto poczytać o czymś nowym i potem albo kupić, albo unikać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mokro absolutnie nie ma żadnego bólu, zupełnie jakby w każdym z tych włosków czekał krasnoludek, który w mig rozplątuje kołtuny. :D Gorzej na sucho, ale jak ktoś nie ma dużych problemów z kołtunami, może nie będzie odczuwał aż takiego dyskomfortu. Ja jednak mam kołtuny okropne. :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Mnie doprowadzają do szału, ale dziękuję. :** Jestem w trakcie zmiany koloru z jasnego blondu na brąz, żeby w przyszłości zrezygnować z farbowania i wrócić do naturalnego odcienia, ale przede mną długa droga w uzyskaniu satysfakcjonującego koloru i kondycji włosa. :(

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Może pomyślę nad jakimś rozdaniem z udziałem tej szczotki w takim razie. :*

      Usuń
  12. już prawie nie czeszę włosów, suszę je i rozczesuję ewentualne splątania palcami. co masz na ustach? wyglądają obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! :D
      Mam na ustach moją ukochaną konturówkę Smart Girls Get More (z drogerii Natura) w kolorze Nude Pink 01 - idealny i uniwersalny kolor nude. :) Mają też pomadki w podobnym kolorze. Ceny niziutkie, a jakość bardzo fajna. :)

      Usuń
  13. Przyznam się, że dopiero Twój post uświadomił mi jak ważny jest odpowiedni dobór szczotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc! <3
      Najważniejszy w dbaniu o dobrą kondycję włosa jest moim zdaniem szampon. :) Następnie szczotka, a dopiero potem cała reszta: odżywki i maski mają tylko zapewniać odpowiedni wygląd, gładkość, blask i ewentualnie ochronę termiczną, ale włosów nie zregenerują. Dlatego trzeba zapobiegać niszczeniu włosów własnie stosując odpowiednie szampony i szczotki. Tę polecam jak najbardziej, bo Tangle Teezer często jednak niszczy włosy. Ewentualnie może szczotka z jakimś naturalnym włosiem dzika. :)) Szczotek na rynku jest to wyboru, do koloru, na pewno znajdziesz coś dla siebie. :) Pozdrawiam. :*

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom