- NOWOŚĆ. Tusz do rzęs Rimmel Volume Shake - zapomnij o gęstniejącym tuszu! -

piątek, 21 kwietnia 2017

Rimmel zainspirował się modą panującą na zdrowe koktajle i stworzył maskarę, której opakowanie przypomina szejker. O ile mieszanka owoców zawsze smakuje wybornie, o tyle tusze do rzęs często zawodzą. Co więc wyróżnia ten tusz spośród wszystkich innych dostępnych w drogerii? Czy warto go kupić? Jak szejk do rzęs sprawdza się na krótkich, rzadkich rzęsach i głęboko osadzonych oczach z tłustymi powiekami? Odpowiedzi znajdziecie oczywiście w dalszej części tekstu.



Tusz Rimmel Volume Shake testowałam w ramach Klubu Ekspertek portalu dla kobiet Ofeminin.pl. Pamiętajcie, że do klubu mogą dołączyć nie tylko blogerki - każda z Was może w przyszłości testować najnowsze kosmetyki (i nie tylko!) całkowicie za darmo.

Kwestie techniczne

"Twoje maskary szybko wysychają i przestają się równomiernie nakładać na rzęsy? Wypróbuj nowy tusz Rimmel Volume Shake, który nie wysycha i nie tworzy grudek na rzęsach!

Maskara Volume Shake posiada opatentowany system Shake-Shake, który sprawia, że po wstrząśnięciu formuła tuszu staje się jednolita i doskonale pokrywa rzęsy. Perfekcyjna wodno-żelowa formuła, stworzona na bazie wody i wosków to efekt 10 lat badań laboratoriów Rimmel."
Tusz jest pogrubiający. Niczego innego poza idealnym nadaniem objętości bez posklejanych rzęs i grudek producent nie obiecuje. Trochę więc obawiałam się, że będzie to dla mnie zbyt ubogi "pakiet".

Maskara kosztuje 39,99 zł / 9 ml. Zamknięta jest w zielonej, grubej tubce w kształcie szejkera. Sama szczoteczka jest wielka, gruba i z tradycyjnym włosiem, ale posługuje mi się nią całkiem dobrze, choć zdarza się, że trochę ubrudzę sobie powieki. Podczas wyjmowania jej z butelki specjalne łopatki w szyjce oczyszczają ją z nadmiaru tuszu, ale i tak mocne wciskanie jej między rzęsy może skończyć się tym, że na włoskach będzie za dużo produktu i nieco się posklejają. Trzeba więc operować nią dość umiejętnie, bo w końcu to tusz, który nie wysycha i jego konsystencja się "nie poprawi" - a to przecież czasem pomaga. :) Poza tym szczoteczka jest mięciutka i delikatna dla oczu - podczas aplikacji w ogóle jej nie czuć.

Wydłużenie

Ostatnio każdy tusz daje na moich lichych rzęsach bardzo widoczny efekt wydłużenia (wydaje mi się, że ich większa długość to zasługa witaminy B5 w tuszach YSL i Lancome, których używałam). Wręcz czasem mi to przeszkadza, bo zbyt długie rzęsy dotykają w ciągu dnia powiek, w wyniku czego tusz się rozpuszcza i odbija na skórze. Volume Shake bardzo mocno wydłuża dolne rzęsy. Z górnymi trzeba się więcej napracować, żeby zbudować zadowalający efekt. Tusz jest bowiem bardzo rzadki i lekki, dlatego jedna warstwa daje dla mnie zbyt naturalny wygląd. 2-3 warstwy z kolei pozwalają mi cieszyć się dość długim wachlarzem. W porównaniu do L'Oreal Volume Million Lashes So Couture górne rzęsy wypadają jednak blado.

Pogrubienie

Maskara z szejkera faktycznie pogrubia rzęsy, a przy tym nie znajdziecie na nich najmniejszej grudki. Rzęsy są pięknie rozdzielone, nadal miękkie i elastyczne. Czasem, kiedy rzęsy nieco się skleją, można uzyskać efekt jak gdybyśmy miały doklejone kępki rzęs, co również może być interesujące. Sam kolor tuszu jest też intensywny, prawdziwie czarny.

Podkręcone rzęsy bez zalotki

O podkręcenie nie trzeba się martwić, bo choć producent tego nie obiecuje, jest ono całkiem w porządku, jeśli oczekujemy uniesienia rzęs tuż u nasady podobnie jak w większości innych tuszów.

Shake it, shake it like a Polaroid picture!

Szejker naprawdę działa! A przynajmniej na razie rozcieńcza doskonale tusz. Kilka ruchów "kuleczki" (?) w środku i produkt staje się rzadki oraz pokrywa włoski cieniutką warstwą.

Trwałość

To jest pierwsza i jedyna wada tego produktu jak dotąd. Mojej mamie tusz kruszył się i osypywał na dolnych rzęsach. U mnie tego nie ma, ale z kolei mam problem, o którym wspominałam na początku - zbyt wydłużone rzęsy odbijają się mocno na górnej powiece. Może to kwestia czasu, może powinnam tuszowi dać jednak trochę zgęstnieć, ale odruchowo wstrząsam nim przed każdym użyciem - lubię to uczucie! :) Będę go nadal używać i za jakiś czas dam Wam znać w bublach lub hitach, czy warto go naprawdę kupić. Wydaje mi się, że 40 zł to optymalna cena za tusz, co do którego mamy pewność, że nie wyschnie po miesiącu.

Podsumowując...

Tusz daje bardzo ładny efekt na rzęsach. Większość z Was ma pewnie porównanie do tuszy L'Oreal, dlatego podsumuję to tak: tusze L'Oreal dają lepszy efekt na górnych rzęsach. Ponad to są na moich oczach bardziej trwałe, ale niestety szybko wysychają. Sami więc zdecydujcie, czy taki szejker Was przekonuje.


Jeśli chcielibyście porównać moją opinię z opiniami innych dziewczyn, zajrzyjcie tutaj, gdzie wszystkie Ekspertki dzielą się swoimi recenzjami. Jest ich tam aż 150! :)



Macie już swój ulubiony tusz, którego nie chcecie zmieniać? Co jest dla Was ważniejsze: trwałość tuszu czy efekt, jaki uzyskacie z jego pomocą?

Buziaki! :*



23 komentarze

  1. Ja lubię tuszę L'Oreala :) Ostatnio pożyczyłam od koleżanki Maybelline Lash Sensational się w nim zakochałam :D Przez 14 godzin nie osypała się nawet jedna kropeczka czarna :D Byłam pod wrażeniem. Tusze Rimmela też lubię, a ten muszę przyznać, jest bardzo nietuzinkowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten tusz Maybelline też mam, w dwóch wersjach, ale dopiero testuję. :) Mam nadzieję, że będę zadowolona tak jak Ty. :D

      Usuń
  2. Niestety zagapiłam się ze zgłoszeniem do testów. Co to za torebka? Bardzo ładna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda! :( To torebka ze Stradivariusa. :*

      Usuń
  3. U mnie najlepiej sprawdzają się tusze z Maybelline i raczej niechętnie je zmieniam, a jeżeli już to musi być to coś, co rzeczywiście szczególnie mnie zainteresuje. Rozwiązanie Rimmel jest ciekawe, ale aż tak mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie teraz testuję Maybelline i jestem zachwycona. :) Na pewno nie radzę zmieniać na Rimmel. :D

      Usuń
  4. U mnie tusze Rimmela dość fajnie się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie marka chyba nie ma znaczenia, bo każdy tusz jest inny. :( Tylko tusze Max Factor mnie zachwycają każdy jeden. :)

      Usuń
  5. Nie miałam chyba nigdy tuszu od Rimmel. Najbardziej lubię Maybelline Lash Sensational i Max Factor Masterpiece Max :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie używam teraz tego Maybelline - jest cudny. <3 A Max Factor to moja ulubiona marka tuszów. :)

      Usuń
  6. Szkoda że trwałość nie jest idealna....

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie z Rimmela kilka lat temu przeniosłam się na L'oreal a z moimi rzęsami coś czuje, że z tym Rimmelem po 3 minutach miałabym oczy pandy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja próbuję nowych tuszów, bo L'Oreal też zaczął mi się odbijać. :/

      Usuń
  8. fajna sprawa z tym mieszaniem a raczej wstrząsaniem tuszu :-) szkoda że nie ma silikonowej szczoteczki, takie najlepiej się u mnie sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się o rodzaj szczoteczki, czasem te zwykłe sprawdzają się lepiej od silikonowych. :) :*

      Usuń
  9. Z zewnątrz przypomina mi inny kultowy tusz hehe Ale nie oceniając po okładce, efekt jest fajny, choć duża zasługa w tym Twoja, masz piękną oprawę oczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dodałam zdjęć PRZED - mam okropną oprawę. :D

      Usuń
  10. Efekt super. Tylko odbijanie tuszu to duża wada. Kocham tusz z Too Faced, ale muszę czekać aż zgęstnieje, bo na początku mam ten sam problem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie a ten mi chyba nigdy nie zgęstnieje... :D

      Usuń
  11. bardzo mnie nim zaciekawiłaś! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. efekt jest przepiękny na Twoich rzęsach, ale nie przepadam za rzadkimi tuszami, doprowadzają mnie do szewskiej pasji

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom