- ShinyBox kwiecień 2017 - Spełnij marzenia! -

środa, 26 kwietnia 2017

krem z tlenem, krem na podrażnienia po goleniu, krem na podrażnienia po zabiegach, dobry krem pod oczy, żel do mycia twarzy z luffą, minus 417, katalog marzeń voucher, lab one szampon,
Wiele przeszkód pojawia się na drodze prowadzącej do spełniania marzeń. Często potrzebna jest pomocna dłoń drugiego człowieka, żeby pomóc nam przeskoczyć to, co wydawało się niemożliwe do przejścia, a czasem - szczególnie kobiecie - wystarczy mały, kolorowy kosmetyk. :) ShinyBox coś o tym wie, dlatego w kwietniowym pudełku znajdziecie nie tylko dosłowną pomoc w spełnieniu dowolnego marzenia, ale też kosmetyki, których być może nie znacie albo najzwyczajniej wydawałyby się Wam zbyt drogie. W końcu 116 zł za żel do mycia twarzy to nie takie byle co - a znajdziecie go własnie w tym pudełku i to w pełnym wymiarze! :)

Jak to działa?

Wystarczy wejść na stronę www.shinybox.pl i zasubskrybować pudełko. Co to oznacza? Że co miesiąc automatycznie z Waszego konta będzie pobierane 49 zł i w zamian za to dostaniecie przepięknie zapakowane pudełko z kosmetykami-niespodziankami, których wartość zawsze przewyższa wydane 49 zł. Świetny deal! Poza tym otrzymujecie zawsze możliwość testowania kosmetyków nowych, nieznanych, a nawet trudno dostępnych. Mnie przyciągają również zagadki-podpowiedzi na Facebooku ShinyBox odnośnie kosmetyków, które pojawią się w nowych pudełkach. To niezła zabawa. :) To jak, otwieramy? :)

"Uwierz w swoje marzenia...

...i zacznij spełniać je już dziś!" - twórcy ShinyBox chyba czytają w moich myślach, ponieważ w pudełku znalazłam rzeczywiście aż dwa produkty, o których naprawdę marzyłam. W pudełku kosztującym 49 zł znalazło się aż 5 pełnowymiarowych produktów, jedna próbka oraz voucher. Całość o wartości ok. 280 zł, więc bezapelacyjnie, niezależnie od osobistych preferencji kosmetycznych, opłaca się dołączyć do subskrybentów ShinyBox. Co więc trafiło do kwietniowego pudełka "Spełnij marzenia"?
Kliknij w zdjęcie, aby je powiększyć!
Kliknij w zdjęcie, aby je powiększyć!

1. Błyszczyk do ust Dr Irena Eris z linii Provoke, pełnowymiarowy, wartość: 55 zł

I to jest własnie jedno z moich marzeń. Na wiosnę szukałam błyszczyka w pięknym opakowaniu i kolorze, który gasiłby naturalną czerwień moich ust. Losowo przypisywano do pudełek jeden z kilku kolorów produktu Dr Ireny Eris. Mi trafił się brązowy nudziak "Romantic Cream". Kolor jest cudowny, napakowany mnóstwem opalizujących drobinek, które tworzą modny teraz metaliczny efekt. Opakowanie jest eleganckie, świetnej jakości, wręcz luksusowe. Sama konsystencja błyszczyka - lepka i gęsta - oraz jego owocowy smak są bardzo tradycyjne i nieinnowacyjne, ale zachwyciła mnie jego trwałość (nawet po jedzeniu nadal jest na ustach i zabezpiecza przed wysuszaniem) i nawilżenie, jakie zapewnia dzięki kompleksowi Volulip Complex. Dla moich ust to coś więcej niż błyszczyk, ponieważ skutecznie je pielęgnuje dzięki substancjom aktywnym rodem z balsamu do ust. Jestem nim szczerze zachwycona!

2. Pieniący się żel do mycia twarzy z luffą, -417, pełnowymiarowy, wartość: 116 zł / 200 ml

Mam obsesję na punkcie produktów do oczyszczania twarzy, więc kolejny luksusowy produkt w pudełku był dla mnie miłym zaskoczeniem. Kosmetyk posiada genialny skład, jest napakowany naturalnymi ekstraktami, olejkami i witaminami, a przy tym bardzo intrygująco pachnie. Jeśli ktoś z Was lubi ziołowy i dziwaczny zapach produktów Lush, będzie zadowolony. Żel ma lepką, gęstą konsystencję. Zatopione są w nim drobinki naturalnej luffy, które jednak nie czynią z niego peelingu - spokojnie można go stosować dwa razy dziennie, ponieważ nie za bardzo złuszcza martwy naskórek. Na efekty pielęgnacyjne muszę jeszcze poczekać, ale na razie jestem zadowolona z równowagi pomiędzy nawilżeniem a oczyszczaniem, jaki zapewnia ten kosmetyk. Na co dzień dla mojej bardzo tłustej cery może być nieco za słaby, ale do porannej pielęgnacji sprawdza się póki co doskonale. Poza tym spójrzcie na ilość substancji aktywnych w nim zawartych:

3. Balsam tlenowy z serii Air Stream, linia Legendarny Tlen, Faberlic, pełnowymiarowy, wartość: 39,90 zł / 50 ml

Wiecie, że niedobór tlenu powoduje nie tylko powstawanie zmarszczek, ale zwiększa też podatność skóry na trądzik i alergie? Ja nigdy nie miałam kremu tego typu: z aktywnym tlenem, łagodzącego nie tylko podrażnienia po zabiegach w gabinecie kosmetycznym, ale nawet ukąszenia owadów. Ten rosyjski kosmetyk wzbogacony jest też m.in. antybakteryjnym tumarynem pochodzącym z kurkumy oraz niemal natychmiastowo regenerującą skórę argininą. Tak się złożyło, że w momencie, kiedy dostałam pudełko, borykałam się z podrażnieniem na nosie i wokół niego, które jest wynikiem alergii na pomidory. Balsam faktycznie złagodził swędzenie, pieczenie i ból od razu po zastosowaniu, a same objawy zniknęły po dwóch aplikacjach (i oczywiście odstawieniu pomidorów :D). Używam go teraz niemal codziennie jako serum pod inne kremy. Smaruję nim nawet dłonie, bo boję się alergii na hybrydy. Lubię jego leciutką, żelową konsystencję i świeży zapach. To cud, że mnie nie zapycha, bo z kremami zdarza mi się ta przykrość często. Coś z tego będzie! :) Choć ubolewam nad tym, że balsam nie nawilża skóry. :(

4. Rozświetlający krem pod oczy Krynickie SPA, pełnowymiarowy, wartość: 16,00 zł / 30 ml

Krem ma robić wszystko to, co powinien robić krem pod oczy: rozświetlać, nawilżać, odświeżać spojrzenie, niwelować zmęczenie, koić i łagodzić. Ma zmniejszać worki pod oczami i rozszerzone naczynka. Producent zapewnia też, że przy regularnym stosowaniu zaczną znikać zmarszczki, ale moja odwodniona i zaniedbana skóra pod oczami nie może czekać i od razu po nałożeniu kremu zaczyna jak gdyby puchnąć, wyciągając z kremu wszystko, co najlepsze. W efekcie ekstremalnie nawilżona skóra odwdzięcza się spłyconymi zmarszczkami. Początkowo myślałam, że to pozorny efekt, który zapewnia rozświetlenie, ale moim zdaniem krem natychmiastowo nie rozświetla ani nie rozjaśnia skóry pod oczami. Same jednak bogactwo naturalnych składników aktywnych aż prosi się, żeby dać temu maluchowi szansę na wykazanie się - na pewno dam Wam znać za jakiś czas, czy zmniejszył cienie pod oczami. :) Ogromny plus za to, że nie pieką mnie od niego oczy (a mam tak prawie po każdym kremie) i choć długo się wchłania ze względu na nieco "masełkowatą" konsystencję, idealnie nadaje się na dzień pod makijaż i zastygający korektor Catrice. Brawo dla polskiej marki za tani produkt doskonałej jakości!
Kliknij w zdjęcie, aby je powiększyć!

5. Spiekany róż do policzków, Joko Make Up, pełnowymiarowy, wartość: 24,50 zł (opcjonalnie można dostać czarny, wodoodporny eyeliner w kałamarzu o wartości 13,50 zł)

Uwielbiam róże do policzków, ale preferuję jasne, różowe kolory, najlepiej bez drobinek. Do pudełka dodawano zupełne przeciwieństwo tego, co opisałam. Pomarańczowy, ceglasty odcień z mnóstwem złotych, dużych drobinek. Spróbuję go użyć latem do podkreślenia opalenizny, w końcu trzeba eksperymentować z makijażem. :) Tymczasem mam jeszcze nadzieję, że sprawdzi się jako cień do powiek, bo pod tym względem byłby świetny. Sama jakość natomiast różu jest taka, jaką lubię. Duża pigmentacja, łatwe blendowanie i duża trwałość. Minus za to, że bardzo się pyli, szczególnie jak na kosmetyk spiekany.

6. Voucher Katalog Marzeń o wartości 30 zł

Wchodzicie na stronę www.katalogmarzen.pl, wybieracie jeden z wielu oryginalnych prezentów, wykorzystujecie voucher i macie 30 zł zniżki. Lot paralotnią, szybowcem i nawet mój wymarzony aerotunel. Są też opcje dla tych, którzy unikają nagłych skoków adrenaliny: bilety do teatru, escape roomu i relaksujące zabiegi. Na pewno skorzystam z tego prezentu, bo chodzi mi po głowie coś z tej oferty już od jakiegoś czasu... :)

7. N1 Regenerujący szampon do włosów step 1, Lab One, próbka, upominek

Coś dla miłośników profesjonalnych produktów fryzjerskich. Zwolennicy natury nie będą pocieszeni, ale mi zupełnie nie przeszkadza chemiczny skład tego szamponu. Nigdy nie próbowałam kosmetyków tej marki, dlatego jestem ich bardzo ciekawa.

Podsumowując...

Co miesiąc obserwuję różne pudełka i zazwyczaj mam do nich obojętny stosunek lub wręcz narzekam, że dodawane są do niektórych produkty banalne. Ten box rozwalił mnie na łopatki, zaskoczył praktycznie każdym kosmetykiem i naprawdę znalazłam w nim to, o czym marzyłam. Przebieram nogami i z ciekawością czekam na kolejne pudełko! :)


Macie swój ShinyBox? Podoba Wam się idea pudełek z kosmetykami? Jakie produkty z chęcią znaleźlibyście w takim pudełku, które przekonałyby Was do subskrypcji? 

Buziaki! :*

8 komentarzy

  1. Muszę przyznać że tylko żel i irena eris mnie zainteresowały, jakoś spiny a mnie ostatnio nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest trafić wszystkimi kosmetykami w gust kilkuset osób, także wydaje mi się, że warto spojrzeć na to tak: sam błyszczyk kosztowałby 55 zł. Jeśli ktoś chciałby go mieć, płaci 49 zł za pudełko, więc nie dość że błyszczyk dostaje taniej o 6 zł, to jeszcze dostaje kilka kosmetyków gratis. :D No przecież to jest deal życia, lepszy niż -55% w Rossmannie. :D

      Usuń
  2. jak na Shiny to całkiem dobre pudełko, byłabym zadowolona z błyszczka i żelu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem pod oczy i balsam rosyjski wyglądają niepozornie, ale są też naprawdę dobre, także warto. <3

      Usuń
  3. bardzo mi odpowiada zawartość tego boxa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też, uwielbiam pielęgnację i pięknie wyglądające produkty do ust. :)

      Usuń
  4. Żel do twarzy z chęcią bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy produkt, szczególnie zapach ma niesamowicie dziwny. :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom