- Przełom w oczyszczaniu? Żel detoksykujący Czysta Glinka z czarnym węglem L'Oreal -

wtorek, 9 maja 2017

Ten, kto boryka się z problemem czarnych kropek na nosie czy brodzie wie, jak ciężko jest porządnie oczyścić skórę. Wyznaję zasadę, że żaden krem, żadna maska ani cudowne serum nie usunie wągrów, dopóki nie dobierzemy idealnego produktu oczyszczającego. Detoksykujący żel L'Oreal z trzema rodzajami glinek i czarnym węglem pretenduje do tego miana.

Kwestie techniczne

Żel kupicie za 29,99 zł / 150 ml w Rossmannie. Ma śliczne, miętowe opakowanie, którym zachwycałam się już u jego brata z eukaliptusem - dół tubki jest przezroczysty, aby można było łatwo sprawdzić ilość kosmetyku. Opakowanie oceniam więc 10/10. W końcu ktoś pomyślał o praktyczności!

Skład
Aqua / Water, Glycerin, Coco-Betaine, Sodium Laureth Sulfate, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Potassium Laurate, Acrylates Copolymer, Kaolin, Pentylene Glycol, Sodium Chloride, Sodium Lauryl Sulfate, Moroccan Lava Clay, Charcoal Powder, Hydroxyacetophenone, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Capryloyl Salicylic Acid, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Montmorillonite, Polyglycerin-10, Polyglyceryl-10 Myristate, Polyglyceryl-10 Stearate, Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Copolymer, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol, CI 77499 / Iron Oxides, Linalool, Limonene, Parfum

Skład oczywiście jest drastyczny, ale mi to w ogóle nie przeszkadza.

Klej, który pachnie mężczyzną pijącym herbatę

Zapach tego żelu jest niemal identyczny jak glinki z tej serii, ale mam wrażenie, że jest nieco bardziej męski i drażniący ze względu na intensywność. Mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Generalnie jest to woń świeża, orzeźwiająca, luksusowa i mająca wiele wspólnego z herbatą.

Konsystencja natomiast jest wspaniała. Czuję się, jakbym nakładała na twarz bardzo gęsty i bardzo lepki... klej. Dzięki temu mam wrażenie, że działa jak słynne agresywne maseczki z węglem, które wpijają się w najmniejsze zagłębienia skóry, nie mając litości dla brudu. W połączeniu z wodą żel tworzy szarą pianę, nie brudzi niczego dookoła i bez problemu się zmywa.

Oczyszczenie na miarę ideału

Ależ on oczyszcza! Zmywa nie tylko sebum, ale też... makijaż (nawet tusz). Działa jak magnes, zaglądając wgłąb porów i wyciągając z nich to, co najgorsze. W efekcie już po pierwszym użyciu zaobserwowałam mniejszą liczbę wągrów na twarzy. Jest to zasługa m.in. estru kwasu salicylowego, który znajduje się też w kultowym kremie La Roche Posay Effaclar Duo [+]. Dziś, po miesiącu używania, pory są zmniejszone, skóra jaśniejsza, zaczerwienienia mniej widoczne. Niemal zapomniałam o problemie z wągrami i od miesiąca nie zaszczycił mnie swoją obecnością ANI JEDEN pryszcz. Przypominam Wam, że moja dewiza w kwestii pielęgnacji skóry to: odpowiednie oczyszczanie. Jednemu będzie pasował właśnie taki drastyczny żel, innemu olejek czy pianka. Najważniejsze to znaleźć coś, co nam odpowiada, a ostrzegam, że poszukiwania mogą trwać latami (tak było u mnie). Oficjalnie drugie miejsce na podium produktów oczyszczających twarz, zaraz za moim ukochanym żelem Clean&Clear, zajmuje więc L'Oreal Pure Clay z czarnym węglem.

Równowaga pomiędzy oczyszczaniem a nawilżeniem?

Chciałabym tu wspomnieć, że jest to zupełnie inny kosmetyk od wersji z eukaliptusem, którą testowałam jakiś czas temu. Tamta ma całkowicie inny skład, inny zapach, konsystencję i działanie. Teraz nazwałabym eukaliptusowy żel idealnym dla cery normalnej lub ewentualnie mieszanej. Czarny żel to coś dla osób z bardzo tłustą skórą. Jestem przekonana, że ten kosmetyk odgrywa dużą rolę w procesie regulacji wydzielania sebum. Moja cera jest o wiele mniej tłusta, ale niestety przy okazji nieco przesuszona wokół nosa i ust, czyli tam, gdzie skórę mam normalną i nie potrzebuję aż tak mocnego oczyszczenia. Dlatego polecam Wam ten żel tylko, jeśli posiadacie dobry, nawilżający krem w swojej kosmetyczce, który naprawi to, co ten żel nieco zepsuł. ;)

Podsumowując...

Takiej poprawy jakości mojej skóry było mi trzeba! Widziałam jednak w Internecie, że żel z węglem zbiera najmniej pochlebne opinie spośród trzech wersji. Pewnie za sprawą zbyt mocnego oczyszczania. Jeśli więc lubicie taki typ produktów i nie interesują Was łagodne detergenty, musicie tego spróbować. Linia Pure Clay mimo tego, że tak dobrze dba o moją skórę, przegrywa z moim ukochanym Clean&Clear pod względem składu i optymalizacji nawilżenia. Jednak na pewno jeszcze kiedyś zobaczycie Czystą Glinką w mojej łazience.


Znacie kosmetyki z linii Czysta Glinka L'Oreal? A jakie są Wasze ulubione produkty do oczyszczania twarzy? :)

Buziaki! :*

20 komentarzy

  1. Według mnie L'oreal ma za tę serię dużego plusa, jednak składy mnie trochę smucą. Kto wie, może pojawi się on kiedyś i u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, nie ma co patrzeć na składy, wszystko nas w dzisiejszych czasach zabija. :D Bardziej szkodliwe jest smażone jedzenie niż SLES. :D Spróbuj, jeśli lubisz głębokie oczyszczenie. Maseczka z tej linii to przy tym żelu pikuś! :D

      Usuń
  2. mam na uwadze te żele, zastanawiam się tylko, czy glinka nie wysuszy mojej i tak suchej skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz suchą skórę, spróbuj wersji z eukaliptusem. Nie powinna wysuszyć. Ewentualnie wersję z algami - algi same w sobie są nawilżające, ale niestety tamta wersja posiada chyba peelingujące drobinki. :)

      Usuń
  3. Podoba mi się efekt :) ważne, że faktycznie działa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj i to jak! :) Moja skóra jest bardzo wybredna. To dopiero drugi żel do mycia twarzy, który spełnia co najmniej 90% moich oczekiwań. :)

      Usuń
  4. Będę musiała wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz tłustą, problematyczną skórę, polecam jak najbardziej. :)

      Usuń
  5. Nie za bardzo podoba mi się skład tego produktu, ale cieszę się, że się u Ciebie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, już tu wyżej jednej z Was napisałam: "Nie ma co patrzeć na składy, wszystko nas w dzisiejszych czasach zabija. :D Bardziej szkodliwe jest smażone jedzenie niż SLES." :) Naprawdę, skład jakiegoś żelu do mycia twarzy nie ma większego wpływu na nasze zdrowie. To napędzanie ludzi do sprawdzania składów nie ma większego sensu. Ja wykorzystuję czytanie składów tylko po to, żeby znaleźć interesującą mnie substancję aktywną. :)

      Usuń
  6. Miałam w próbce ;) Fajny produkt;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że dają ich próbki! Skąd ją miałaś? :* Super opcja. :)

      Usuń
  7. Z jednej strony mnie zaciekawiłaś, z drugiej strony trochę się boję przesuszenia skóry, bo mam mieszaną cerę, ale moja strefa T nie jest jakoś bardzo tłusta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz tego żelu używać jako maseczki (jest o niebo lepszy od maseczki z tej serii) lub po prostu myć nim twarz raz dziennie albo co drugi dzień. Ja myję nim twarz 2 razy dziennie, dlatego pewnie przesuszył mi okolice ust, ale skóra oczyszczona jak trzeba. :))

      Usuń
  8. Mnie pewnie przesuszy, jeśli będę stosować często. Lubię takie mocne produkty do stosowania raz na jakiś czas, gdy chcę mocno zregenerować cerę. Wtedy robię dogłębne oczyszczenie i mega odżywczą maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to można własnie tak stosować. :) Ja lubię takie hardcorowe produkty, bo tylko wtedy mam cerę w bardzo dobrym stanie - dobry mnie nie zadowala. :D

      Usuń
  9. Oj, wole olejki myjące, wiele żeli mnie podrażnia i przesusza. do oczyszczania cery wole glinkę w czystej postaci jako maseczkę do sporządzenia tuz przed użyciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei wszystkie olejki podrażniają, od nich w zasadzie zaczęły się moje problemy z twarzą. :( Mamy więc inne cery, ten żel raczej Ci się nie spodoba. :*

      Usuń
  10. Mnie bardzo ciekawią maseczki z tej serii i na pewno się skuszę na którąś :) Żel jakoś mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trafiłam tu przez Instagram zblogowanych. Zdecydowanie muszę przetestować ten kosmetyk, wągry to odwieczny wróg :(

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom