Nie cierpię kremować rąk. Nie lubię, kiedy cokolwiek mi się lepi na ciele, dlatego zazwyczaj w ogóle unikam balsamów do ciała, kremów do dłoni czy stóp. Sięgam po nie tylko wtedy, kiedy skóra zaczyna mi się sypać. Przez pewien czas używam wtedy pielęgnacyjnych kosmetyków regularnie, ale poprzeczka dla nich jest bardzo wysoko postawiona. Lekka konsystencja, szybkie wchłanianie, dobry poziom nawilżenia, eliminowanie suchych skórek wokół paznokci i ładny zapach - pięć właściwości, których wymagam od kremów do rąk. Na temat kremów L'Occitane krążą już legendy, dlatego byłam przekonana, że jeśli zapłacę 70 zł za raczej standardową pojemność 75 ml, otrzymam naprawdę wysoką jakość produktu. Na próbę jednak wybrałam metalowe, urocze pudełeczko, skrywające w środku dwie miniaturki kremów: z linii Masło Shea oraz Pivoine Flora (Peonia). Dziś opowiem Wam moją historię związaną z tymi maluchami.

Krążą o nich legendy, a oto moja wersja. Kremy do rąk L'Occitane

środa, 28 czerwca 2017

27 komentarzy

Wiele miesięcy temu z okazji nadchodzącego ślubu zamarzyłam sobie blondu. Bardzo jasnego, chłodnego, wręcz szarego. Skończyłam z żółtkiem na głowie, które dumnie pozowało do zdjęć i zostało uwiecznione na fotografiach. A że uwiecznić oznacza "uczynić coś nieprzemijającym", nie lubię oglądać tamtych zdjęć. Później udało mi się uratować ten "słoneczny" blond płukankami, ale niestety zły stan włosów pozostał. Zniszczone, mocno pocieniowane, kołtuniące się po godzinie od rozczesania, stały się moją zmorą. Dziś jest już o wiele lepiej, bo znalazłam nareszcie trzy kosmetyki, które zapanowały nad tym sztywnym, szorstkim sianem. Zapomniałam już, że włosy mogą być takie mięciutkie! :)

Trzy produkty, dzięki którym uzyskuję zdrowsze, miękkie i mięsiste włosy. Lush, Rituals i Holika Holika

wtorek, 20 czerwca 2017

15 komentarzy

Jaki był najgorszy zapach kosmetyku, jaki poczuliście? Niewątpliwie każdy z nas przechodził kiedyś przez męki, próbując zużyć produkt, którego szkoda było wyrzucić, bo albo był drogi, albo dobrze działał. Tylko ten zapach... Podobny dylemat mam właśnie w przypadku bajkowego Kota Dodo, który jest motywem przewodnim linii produktów Holika Holika o nazwie Dodo Cat. Urocze opakowanie, obiecujące składniki aktywne i atrakcyjna cena żelu/maseczki/peelingu 3w1 sprawiły, że musiałam go kupić. Tak rozpoczyna się na dobre moja przygoda z koreańską pielęgnacją. Czy zawróciła mi ona w głowie?

Tak pachnie Dodo Cat. Żel, peeling i maseczka 3w1 na bazie glinek, Holika Holika.

środa, 14 czerwca 2017

22 komentarze

Kiedy słyszę słowo "marketing", oburzona stwierdzam, że to może działa na innych, ale nie na mnie. Jestem inteligentną kobietą i nie daję sobą manipulować. Wiem, czego chcę od życia. Nie dam się nabrać na żadne tanie gierki pani ze śnieżnobiałym uśmiechem i włosami jak tafla niebiańskiej wody, która twierdzi, że to przecież najlepszy ten jej szampon, którego ona właśnie pokazuje i za którego wcale nie zapłacono jej pięć tysięcy prawdziwych polskich złotych, żeby tak gadała. "Taka głupia to ja nie jestem" - myślę sobie. I wtedy pojawia się promocja w Rossmannie. Nagle zanikają mi połączenia między neuronami odpowiedzialnymi za inteligencję i logiczne myślenie, za to pojawiają się te, które pomagają mięśniom rąk łatwiej otwierać portfel i szybciej wbijać pin na terminalu. Szkoda, że to nie jest zaraźliwe i mój mąż nie podziela tej bezmyślnej euforii... :D Tak czy inaczej promocja 2+2 w Rossmannie na kosmetyki do pielęgnacji twarzy zaowocowała zapasem kosmetyków na najbliższy rok, a do tego dokupiłam jeszcze parę innych - oczywiście samych potrzebnych - rzeczy.

Haul zakupowy - Hada Labo Tokyo, Holika Holika, Tony Moly, Dermika, Bell i inne

środa, 7 czerwca 2017

30 komentarzy

Jeśli wybierasz kosmetyk naturalny, dlaczego to robisz? Nie ufasz chemii, która na co dzień ratuje Cię od bólu, kiedy łykasz tabletkę paracetamolu? Mi taka tabletka pomaga o wiele bardziej, a już na pewno szybciej, niż naturalne sposoby na ukojenie cierpienia. Niemal każdego dnia jestem świadkiem tego, jak chemia odnosi triumf nad naturą. Leczy nowotwory, zapobiega psuciu się jedzenia, chroni buty przed przemoczeniem albo pomaga przetkać zatkany zlew. Dla chemii niemal nie istnieją rzeczy niemożliwe. Czasem umiejętnie ukrywa się pod pierzynką naturalnego ekstraktu, taka jest, skubana, podstępna! Ale to nie ona sama, lecz producent, próbuje tym razem stworzyć iluzję bliskości z naturą. Bowiem L'Oreal Botanicals to nie jest seria naturalna i należy to zdementować już na początku. Ale czy to oznacza, że mniej skuteczna? Moja intuicja podpowiada mi coś innego... Zajrzyj więc razem ze mną do wnętrza szamponu oraz dyscyplinującej pomady i sprawdź, czy są warte niemal 40 zł każdy.

Odżywcza linia do włosów suchych z olejem z krokosza, Safflower Rich Infusion - L'Oreal Botanicals Fresh Care

piątek, 2 czerwca 2017

20 komentarzy

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom