- Haul zakupowy - Hada Labo Tokyo, Holika Holika, Tony Moly, Dermika, Bell i inne -

środa, 7 czerwca 2017

Kiedy słyszę słowo "marketing", oburzona stwierdzam, że to może działa na innych, ale nie na mnie. Jestem inteligentną kobietą i nie daję sobą manipulować. Wiem, czego chcę od życia. Nie dam się nabrać na żadne tanie gierki pani ze śnieżnobiałym uśmiechem i włosami jak tafla niebiańskiej wody, która twierdzi, że to przecież najlepszy ten jej szampon, którego ona właśnie pokazuje i za którego wcale nie zapłacono jej pięć tysięcy prawdziwych polskich złotych, żeby tak gadała. "Taka głupia to ja nie jestem" - myślę sobie. I wtedy pojawia się promocja w Rossmannie. Nagle zanikają mi połączenia między neuronami odpowiedzialnymi za inteligencję i logiczne myślenie, za to pojawiają się te, które pomagają mięśniom rąk łatwiej otwierać portfel i szybciej wbijać pin na terminalu. Szkoda, że to nie jest zaraźliwe i mój mąż nie podziela tej bezmyślnej euforii... :D Tak czy inaczej promocja 2+2 w Rossmannie na kosmetyki do pielęgnacji twarzy zaowocowała zapasem kosmetyków na najbliższy rok, a do tego dokupiłam jeszcze parę innych - oczywiście samych potrzebnych - rzeczy.


To co z tą promocją? W zasadzie podzieliłam się nią z mamą na pół, a potem bardzo mądrze dokupiłam jeszcze dwa inne kosmetyki poza promocją. No, ale nieważne. Na mojej łazienkowej półce stoją teraz dwa kremy z Hada Labo Tokyo: jeden Intense Hydrating Skin-Plumping Gel (49,99 zł) oraz Special Repair Treatment Night Cream (64,99 zł). Pierwszy zawiera kwas hialuronowy, mocznik, skwalan, ceramidy, ekstrakt z zielonej herbaty, kolagen i cukier, natomiast drugi podobne składniki, a dodatkowo peptydy oraz ekstrakty z soi, alg, wiciokrzewu japońskiego, pankracjum nadmorskiego, i miechunki. Na pewno pojawi się ich dokładna recenzja, ale póki co uważam, że poza okropnym wykończeniem, jakie zostawiają, są to prawdziwe bomby wodne. Nie żeby coś niszczyły, wręcz przeciwnie - zrzucają na głębsze warstwy naskórka porządną porcję nawodnienia.
Nocą zasilam też pokłady wody maseczką Perfecta z witaminą C (29,99 zł). Oj, jaka ona jest wspaniała! Lekka, wydajna i szybko działająca. Już po pierwszym użyciu skóra jest dużo jaśniejsza i chociaż używam jej od niedawna, wydaje mi się, że zmniejsza przebarwienia po słońcu (brązowe plamki), które mam od lat. Wcale się nie dziwię, że działa, bo zawiera trzy formy witaminy C, wzmacniające barierę skóry wrażliwej cukry, regenerujące lipidy, a także ekstrakt z banana, śliwki kakadu i mojej ukochanej wąkroty azjatyckiej, która leczy wszystko - od zakażeń bakteryjnych po grzybicze. 
Za dnia zaś ratuję się kremem matująco-nawilżającym dla cery mieszanej Dermika HydraLogiq (41,99 zł). Ja nie wiem, o co chodzi, ale tu też trafiłam niemal w 10. Krem nie jest najtańszy, ale gwarantuję Wam, że takiego wykończenia jeszcze nie widzieliście. Skóra jest jedwabiście gładka, śliska (ale nie jak po silikonach), nawilżona i zmatowiona jednocześnie. I choć mat w gorące dni po tym kremie nie trwa u mnie zbyt długo, zapewnia mi idealną równowagę. Trzeba go spróbować, jeśli nie macie niczego dobrego pod makijaż. Tym bardziej, że produkt stopniowo złuszcza naskórek dzięki zawartości papainy.
Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy w moje ręce trafiły kosmetyki azjatyckie. Żel aloesowy Holika Holika (ok. 32 zł) nie zrobił na mojej twarzy większego wrażenia, za to używam go do nawilżenia włosów zarówno na noc i jak na dzień i w tym celu sprawdza się cudownie. Z kolei żel z peelingiem do mycia twarzy tej samej marki o wdzięcznej nazwie Dodo Cat Dust Out 3w1 Trans-foam Cleanser (55 zł) wcale nie jest pianką tylko glinką, porządnie oczyszcza twarz, ale pachnie niestety... kocim moczem, co zauważył również mój mąż. No bez jaj! Ale... jednak z jajami, bo Tony Moly wie, jak przyciągnąć mój wzrok. Jajeczko EggPore Blackhead Steam Balm (56 zł), które ma usuwać wągry, nie jest przeze mnie regularnie póki co stosowane, więc jeszcze się na jego temat nie wypowiem.
Odkąd znalazłam już swoje ulubione produkty do makijażu, nie eksperymentuję z nowościami. Czasem jednak trzeba dodać trochę radości do swojego życia, jak nie przeczytać książkę czy kupić malutkiego pączka z lukrem, czekoladą, lukrem, kolorową posypką i dodatkowym lukrem, to chociaż pomalować sobie oczy kolorowym eyelinerem. I tak oto od czasu do czasu maluję kreski eyelinerem Miss Sporty w kolorze pastelowej zieleni/turkusu (10,29 zł), błękitnym Lovely (10,99 zł) lub fioletowym z brokatem Bell (ok. 10 zł). Tego ostatniego nie polecam, za to dwa pozostałe jak najbardziej.
Bell wypuściło też dość ciekawe dwa produkty: puder prasowany Secret Garden (ok. 13 zł), który ma poprawiać koloryt skóry oraz błyszczyk White Smile (ok. 9 zł), który powinien optycznie wybielać zęby. O ile puder faktycznie koryguje odcień skóry (polecam go tylko bladym osobom, bo nadaje siną poświatę, ale generalnie jest przyjemny, choć raczej nie na upały), o tyle błyszczyk tylko się błyszczy i optymalnie nawilża. Jego ogromną zaletą jest to, że prawie wcale się nie klei, dlatego bardzo go polubiłam. Zapomniałabym jeszcze o tuszu Diorshow Iconic Overcurl (159 zł). Byłam o krok od sprzedania go, ale po miesiącu wysechł i daje naprawdę fajny efekt, choć uważam, że absolutnie nie jest wart tych pieniędzy.
 
Mam tu też trzy produkty, które ciężko mi było sklasyfikować. Jeden z nich to krem pod oczy L'Oreal Skin Perfection (ok. 35 zł). Cudowny, lekki, nawilżający, idealny pod makijaż. Nie podrażnia oczu, co w moim przypadku jest ogromnym sukcesem. Pozostawia rozświetlającą poświatę bez drobinek, które naprawdę rozjaśnia spojrzenie i zmniejsza cienie. Wypróbowuję również słynny olejek Nuxe Huile Prodigieuse (miniatura, 5 EUR) - zaskoczył mnie jego ciężki zapach, ale więcej opowiem Wam o nim wkrótce. A na deser mój ukochany żel do mycia twarzy Clean&Clear 2w1 przeciw wągrom (ok. 15 zł), o którym ciągle Wam wspominam, a rzadko pokazuję - zrobiłam jego zapas na najbliższe kilka miesięcy i nie mam zamiaru się z nim rozstawać, bo usuwa wszystkie niedoskonałości skóry.
Na koniec przypomnę Wam jeszcze o kosmetykach do włosów z nowej linii Botanical Fresh Care marki L'Oreal. Kosmetyki dostałam do testowania. A jak się u mnie sprawdziły? Już Wam o tym opowiadałam, ale jeśli ktoś przeoczył tego posta, serdecznie zapraszam do zapoznania się z recenzją linii dla włosów suchych z olejem z krokosza (szampon i pomada)

Podsumowując...

Jak widzicie, kosmetyków do pielęgnacji twarzy wystarczy mi na najbliższe kilka miesięcy. Teraz chciałabym się skupić na moich zaniedbanych włosach, dlatego bardzo proszę Wam o polecenie dobrych produktów właśnie do regeneracji i nawilżenia zniszczonych pasm. 


A co Wy kupiliście w ostatnim czasie? Co warte było wydanych pieniędzy, a co się u Was nie sprawdziło? :)

Buziaki! :*



30 komentarzy

  1. Oczywiście przejęłabym wszystko! :) Zaciekawiłaś mnie maseczką Perfecty. Ich krem pod oczy sobrze się u mnie sprawdzał więc chyba pokuszę się i o nią. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w zasadzie krem a nie maseczka. Teoretycznie można jej używać tyko 2-3 razy w tygodniu, ale ja stosuję ją prawie codziennie. :)

      Usuń
  2. a ja zapach olejku Nuxe uwielbiam. mam pełnowymiarowy produkt i sprawdza się świetnie i do skóry i na włosy. uwielbiam go ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam się do tego zapachu przyzwyczaić, ale już się lubimy. :D

      Usuń
  3. U mnie ten żel aloesowy na twarzy zrobił pozytywną rewolucję, bardzo go lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie mam za dużo kosmetyków na raz do przetestowania, więc na pewno jeszcze do niego wrócę, ale do tej pory miałam wręcz wrażenie, że mnie zapychał, co brzmi aż niemożliwie, ale nie mam pewności. :)

      Usuń
  4. Puder Bell z chęcią bym przygarnęła, ale nigdzie nie mogę go znaleźć ...
    Pozdrawiam ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, moja mama kupiła mi go w Biedronce. :(

      Pozdrawiam. <3

      Usuń
  5. Nie znam żadnego z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ty kupiłaś w ostatnim czasie? Co warte było wydanych pieniędzy, a co się nie sprawdziło? :)

      Usuń
  6. Na mnie marketing działa zbyt mocno :D
    Z tej serii Holika Holika z której Ty masz żel aloesowy ja miałam żel aloesowy do mycia twarzy i strasznie wysuszał mi skórę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no na mnie jak widać też... :D NIESTETY. :D
      No właśnie ja też nie widzę jakiegoś nawilżenia dobrego, za to po tych Hada Labo jak najbardziej. :)

      Usuń
  7. Muszę wypróbować ten żel aloesowy na włosach, bo ostatnio mam strasznie przesuszone :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawdę hit. :) Ja też mam ostatnio mega problem z włosami, a ten żel jako jedyny je zmiękcza i wygładza. :)

      Usuń
  8. No widzisz, a ja żelem jestem zachwycona, bardzo mi podszedł:) Stosuję go zarówno na włosy tak jak ty, oraz jako serum przed nałożeniem kremu.

    Na kolekcję Secret Garden z Bell się nie załapałam, wyszła już z Biedronki, zastąpiła ją kolekcja Magic Jungle z której masz błyszczyk... Mnie kuszą rozświetlacze w płynie z tej serii, ale... mam ich za dużo :D

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w wolnej chwili do siebie:) http://blondekitsune.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie jestem nim zachwycona, bo mam produkty, które dają mi jeszcze lepsze nawilżenie, dlatego wydaje mi się, że ten żel za wiele nie robi. Podejdę do niego za ok. tydzień i sprawdzę jeszcze, czy nie zapycha. :) Za to na włosy petarda. <3

      Haha, kosmetyków nigdy za wiele! :D

      Dziękuję, na pewno zajrzę. <3

      Usuń
  9. Hada Labo to moja nowa miłość, kupiłam na promocji w Rossmannie Lotion (chociaż nazwa moim zdaniem nietrafiona) i krem na dzień. Rzeczywiście, przez paskudne wykończenie nie wyobrażam sobie używać tego kremu pod makijaż, ale na noc jest super i robi cuda <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że nie kupiłam tego lotionu, ale były to spontaniczne zakupy, więc nie przejrzałam wcześniej opinii. :( Ale jeśli i on ma takie wykończenie okropne, to chyba nie większej różnicy dla mnie. :D Ja nawet na noc się denerwuję, bo mi się twarz do poduszki lepi - ja nie wiem, co oni z tą konsystencją! Dawno już nie miałam takiego lepkiego produktu. :/ Ale efekty są genialne, to fakt. :) No i nie zapychają. :)

      Usuń
  10. Mnie się udało w końcu dorwać krem BB ze Skin79 i kilka innych maluszków ;) Ostatnio zdecydowanie nie przesadzam z zakupami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przetestowałam prawie 20 kremów BB azjatyckich i żaden mi nie pasował. :( Wolę jednak podkład. :(

      Usuń
  11. A Perfecta C używasz także teraz kiedy słońce mocniej operuję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, witaminę C NALEŻY stosować tym bardziej latem. To nieprawda, że od jej stosowania robią się plamy. Latem w wyniku opalania poziom witaminy C w naszej skórze znacznie spada, dlatego należy uzupełniać jej niedobory i to właśnie dzięki temu unikniemy przebarwień. :) Poza tym regularne stosowanie witaminy C zmniejsza zaczerwienienie twarzy po opalaniu.

      Usuń
  12. mam ochotę na tę glinkę z DODO :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet z takim zapachem? :D :D

      Usuń
    2. mania oczyszczana jest większa i na maksa jestem ciekawa jak to w rzeczywistości pachnie ;DD szybko się rpzyzywczajam, więc dam radę :D a i mojemu kazałabym tego używać za karę, że nie dba o skóre hahaha

      Usuń
  13. U mnie puder z Bell się nie sprawdził, mimo że wiele produktów tej marki lubię :) Iconic z Diora miałam i bez szału, za to podkłady mają mega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno są lepsze produkty od tego pudru i od tuszu, to prawda. :)) Podkładów jeszcze nie używałam, ale że długo je zużywam, póki co muszę wykończyć te, które mam. :) Ale na pewno spróbuję, dziękuję za wskazówkę! :*

      Usuń
  14. ale masz ładne kolory eyelinerów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Same cukiereczki <3 chociaz najbardziej podoba mi sie kolorowka :D

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom