- Tak pachnie Dodo Cat. Żel, peeling i maseczka 3w1 na bazie glinek, Holika Holika. -

środa, 14 czerwca 2017

Jaki był najgorszy zapach kosmetyku, jaki poczuliście? Niewątpliwie każdy z nas przechodził kiedyś przez męki, próbując zużyć produkt, którego szkoda było wyrzucić, bo albo był drogi, albo dobrze działał. Tylko ten zapach... Podobny dylemat mam właśnie w przypadku bajkowego Kota Dodo, który jest motywem przewodnim linii produktów Holika Holika o nazwie Dodo Cat. Urocze opakowanie, obiecujące składniki aktywne i atrakcyjna cena żelu/maseczki/peelingu 3w1 sprawiły, że musiałam go kupić. Tak rozpoczyna się na dobre moja przygoda z koreańską pielęgnacją. Czy zawróciła mi ona w głowie?

Ile kosztuje? Jakiej jakości jest opakowanie?

W Internecie ceny zaczynają się już od 36 zł (nie dajcie się nabrać na ceny powyżej 50 zł!). Ja swoją wersję kupiłam w holenderskim TkMaxx za ok. 8 EUR. Produkt jest zawsze zabezpieczony w całości folią, więc macie pewność, że kupujecie nowy, świeży kosmetyk. Ponad to butelka sama w sobie bardzo przyciąga wzrok, prawda? :) Wygląda jak szampon dla dzieci, więc wszystkie kobietki, które nadal marzą o tym, żeby cofnąć się w czasie i poczuć beztrosko jak niemowlak, nadal mają szansę. Jakość opakowania jest dobra, ale w trakcie używania butelka dość mocno się gniecie i traci na wyglądzie.

Jak pachnie szanowny Kot Dodo?

Okropnie. Nie będę Was czarować. Nie wiem, co to za zapach, ale dla mnie zalatuje kocim moczem. Oszczędzę Wam więc szczegółowych opisów, bo i mój mąż z przerażeniem używał tego żelu, zastanawiając się za każdym razem, czy nie jest ten żel aż nazbyt naturalny i czy aby na pewno żaden z przedstawicieli kocich złośliwców nie przyłożył części swojego żywota do stworzenia tego cudownego kosmetyku.... Wiecie, o co chodzi. No, paskudztwo.

To jest pianka, glinka czy peeling? 

W zasadzie zgodnie z opisem powinna być to pianka albo raczej żel, który zmienia się w piankę, ale tak nie jest. To po prostu gęsty żel, w którym rządzi glinka. Zanurzone w niej są drobinki, które sprawiają, że produkt nadaje się do codziennego peelingu. Nie jest ani zbyt ostry, ani zbyt mocno napakowany złuszczającymi drobinami. Taki w sam raz.

Jak działa?

Dodo Cat zawiera tylko jeden łagodny detergent i to pod koniec składu, więc właściwości oczyszczające zawdzięcza głównie glinkom. Dzięki zawartości bentonitu, glinki białej oraz zielonej prosto z Kanady - jak na koreański kosmetyk przystało - produkt świetnie wchłania nadmiar sebum i przedłuża świeżość skóry. Pozostałe składniki aktywne to: olej z bergamotki, olej eukaliptusowy, olej geranium, olej z jagodlinu wonnego (ylang-ylang), olej z kolendry, olej cedrowy i olej z bluszczu. Większość z nich działa przeciwbakteryjnie, niektóre przeciwgrzybiczo i przeciwroztoczowo. Wszystkie wydają się być lekkie oraz niezapychające i choć faktycznie tak jest, produkt jak dla mnie jest zbyt delikatny. Jak sprawdza się jako:

- żel do codziennej pielęgnacji?
Mimo że zawiera dodatek złuszczającego kwasu fitowego, jest to kosmetyk odpowiedni dla tych, którzy nie mają większego problemu ze skórą, ale chcą użyć czegoś na bazie glinki, co lepiej i głębiej oczyści pory i nieco je zmniejszy. Jego regularne stosowanie nie powoduje podrażnień wrażliwej skóry, ale niestety nie poprawiło też jej stanu, a wręcz przeciwnie, na twarzy stopniowo zaczęło się pojawiać coraz więcej grudek, choć wydawało mi się, że ilość wągrów jest raczej opanowana.

- peeling?
Nie zapominajmy jednak, że jest to nie tylko produkt do codziennej pielęgnacji, ale też peeling i maseczka. Jak już napisałam wyżej, peeling nie jest wystarczająco mocny, żeby zastąpić kwasy, więc w tej kwestii średnio się sprawdza.

- maseczka?
Natomiast forma maseczki jak najbardziej odpowiada mi w tym przypadku i tak właśnie używam teraz Dodo Cat. Zostawiam na twarzy na 15-20 min dwa razy w tygodniu lub częściej, jeśli są upały i twarz jest naprawdę dłużej matowa oraz rozjaśniona, a pory nieco mniejsze (choć działa to tylko doraźnie).

Podsumowując...

Głównie ze względu na zapach polecam ten żel tylko masochistom. A jeśli chodzi o działanie, z chęcią rozdarłabym opakowanie i rozesłała po świecie do wszystkich tych, którzy nie mają większych problemów z cerą. Aktualnie zostały mi resztki tego kosmetyku i będę go zużywać w formie maski, bo w tym celu sprawdza się najlepiej.



Jakie kosmetyki koreańskie lub generalnie azjatyckie najlepiej się u Was do tej pory sprawdziły? Jaki kosmetyk natomiast najbardziej zawiódł Was lub zdziwił swoich zapachem?

Buziaki! :*

22 komentarze

  1. Cieszę się, że przeczytałam tę recenzję. :) Kusił mnie przez to cieszące oko opakowanie, ale nieprzyjemny zapach... Nieee, to ciężko mi przejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dla takiego wrażliwego nosa jak Twój na pewno nie byłoby to miłe doznanie. :D

      Usuń
  2. Zapachu na pewno bym nie wytrzymała :D Jeszcze podejrzewałabym mojego kota o najgorsze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, opis zapachu brzmi okropnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się kojarzy, może komuś kojarzyłby się lepiej, ale dla mnie to niestety co najwyżej zapach publicznej toalety... :( Może to wina geranium, którego nie lubię?

      Usuń
  4. Nie uzywalabym kosmetyku który tak okropnie pachnie :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapach kociego moczu odpycha mnie od tego kosmetyku :D Sama mam kota i wiem czym to pachnie haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja nawet nie mam kota i nie wiem, czy dobrze pamiętam ten zapach, ale jak nawet mój mąż mówi, że coś tu nie gra, to niestety, coś w tym jest. :D

      Usuń
  6. Mam go już dość długo na półce i teraz mi uświadomiłaś, że go jeszcze nie wąchałam. Czekałam aż zapasy się skończą i zacznę go używać i teraz się boję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się ten zapach spodoba. :D Albo mój może jakiś zepsuty jest? :D

      Usuń
  7. Koci mocz? nie dzięki mam dwa małe koty i mi wystarcza ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. działanie brzmi zachęcająco ale jednak cenie sobie kosmetyki, które też ładnie pachną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, za duża jest oferta na rynku, żeby musieć się męczyć z takimi zapaszkami. :D

      Usuń
  9. Jako kociara nabyłam, ale przyznam się, że nie użyłam ani razu! Może to i dobrze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Tobie ten zapach się spodoba, kto wie? :D

      Usuń
  10. Po Twoim opisie domyslam sie, ze jedynie opakowanie jest / bylo ladne i zachecajace...

    OdpowiedzUsuń
  11. Mamma mia, a takie cudne to opakowanie. Szkoda. Chociaż w sumie w nazwie producent podaje "Dodo Cat", czyli taki kot, który sprawi, że wymrzesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, możliwe, że o to właśnie chodzi! :D

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom