- Trzy produkty, dzięki którym uzyskuję zdrowsze, miękkie i mięsiste włosy. Lush, Rituals i Holika Holika -

wtorek, 20 czerwca 2017

Wiele miesięcy temu z okazji nadchodzącego ślubu zamarzyłam sobie blondu. Bardzo jasnego, chłodnego, wręcz szarego. Skończyłam z żółtkiem na głowie, które dumnie pozowało do zdjęć i zostało uwiecznione na fotografiach. A że uwiecznić oznacza "uczynić coś nieprzemijającym", nie lubię oglądać tamtych zdjęć. Później udało mi się uratować ten "słoneczny" blond płukankami, ale niestety zły stan włosów pozostał. Zniszczone, mocno pocieniowane, kołtuniące się po godzinie od rozczesania, stały się moją zmorą. Dziś jest już o wiele lepiej, bo znalazłam nareszcie trzy kosmetyki, które zapanowały nad tym sztywnym, szorstkim sianem. Zapomniałam już, że włosy mogą być takie mięciutkie! :)

1. Szampon w kostce Seanik, Lush

cena: 8,95 EUR / 55 g

Do kupienia tutaj.

Żel z mchu irlandzkiego, wodorostu, działa po prostu wspaniale, koi podrażnioną skórę i chroni włosy niczym siemię lniane otulając zniszczone, przesuszone pasma. Dodatek morszczynu pęcherzykowatego, kolejnej algi, dodaje porcję nawilżenia. Obie algi dostarczają też odpowiedniej ilości protein, tak więc zapewniają idealną równowagę, nie przesadzając ani z proteinowaniem, ani z nawilżaniem. Sól morska i cytryna nadają objętości i działają przeciwbakteryjnie. Kostka pachnie jakimś kosmetykiem z dzieciństwa. Takim słodko-kwaśnym, morskim powietrzem, które omywa płatki jaśminu, kwiatu pomarańczy i mimozy. Idealny zapach na lato. Elegancki, radosny i orzeźwiający. Moim zdaniem to jest właśnie ten zapach, który najbardziej kojarzy się ze sklepem Lush. Wszystko, co obiecuje producent, jest zapewnione. Włosy są z jednej strony odświeżone, dobrze umyte, lekkie i pełne objętości, a z drugiej są sypkie, lejące i mięciutkie. Czuć na nich ten śliski żel z wodorostów. W upały nie używam po tej kostce już nawet odżywki, choć nie powiem, żeby ten szampon jakoś specjalnie ułatwiał rozczesywanie. :)

2. Szampon odżywczo-nabłyszczający Brilliant Bliss, Indian Rose & Shikakai, Rituals

cena: 9,50 EUR / 250 ml


Nawet nie patrzcie na skład, bo w życiu po niego nie sięgniecie. Wybrałam go ze względu na to, że lubię zapach tej linii, a teraz zachwycam się działaniem. Szampon niesamowicie zmiękcza sztywne, zniszczone włosy. Stają się mięciutkie jak u kaczuszki i mięsiste jak u jakiegoś małego, puszystego pieska. :) Wyglądają dużo zdrowiej. Blasku jest więcej tylko po wyprostowaniu, ale jeśli któraś z Was ma naturalne włosy - jak ja ok. dziesięciocentymetrowe odrosty - będą błyszczały jak szalone! Jestem też zdziwiona, że nie przyspiesza przetłuszczania włosów. Zawiodła mnie tylko intensywność zapachu. Wszystkie produkty tej serii pachną bardzo mocno i trwale, a tutaj włosy jakoś niespecjalnie utrzymują tę woń. Nie mniej jednak kompozycja zapachowa róży, miodu i midałów jest jedną z najpiękniejszych, jakie znam.

3. Żel aloesowy Aloe 99%, Holika Holika

cena: ok. 28 zł / 250 ml

Do kupienia np. tutaj.

Oto kropka nad "i" nawilżającej pielęgnacji. Żel działa niezależnie od tego, czym wcześniej umyję włosy. Nakładam ilość wielkości mniej więcej wiśni, rozcieram w dłoniach i równomiernie rozkładam najpierw na końcówkach, a następnie wcieram w wilgotne włosy na długości, resztki pozostawiając na pielęgnację włosów bliżej skóry głowy. Działa milion razy lepiej niż niejedna odżywka bez spłukiwania czy olejek. Głównie dlatego, że absolutnie nie przeciąża włosów. Nadaje swojego rodzaju mięsistości - włosów wydaje się więcej, ale nie są napuszone, tylko dociążone, wygładzone i bardziej lejące. Dzięki domknięciu łusek włosy o wiele mniej się kołtunią. Teraz stosuję go też na noc na skórę głowy, bo liczę na to, że ograniczy przetłuszczanie. Jeśli ktoś z Was ma łupież, również może spróbować. :)
To była moja niezastąpiona trójka. Piękne zapachy, które zostają w pamięci na długo, niesamowita miękkość i blask, pogrubienie włosów z uniknięciem przetłuszczania. O tym marzyłam!


A jaki jest Twój sposób na miękkie włosy? Jak pozbywasz się ewentualnej sztywności zniszczonych pasm? Nawet jeśli nie masz podobnego problemu, podziel się z nami swoimi ulubionymi kosmetykami do włosów. :)

Buziaki! :*

12 komentarzy

  1. Aloes Holika Holika stosuję głównie na skórę twarzy ;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi po nim wyskakują grudki. Nie wiem co jest grane. :/ Może to też kwestia upałów, więc na razie nie używam, wrócę do niego w chłodniejsze dni. :)

      Usuń
  2. Aloes to przejął mój mąż haha. :)

    Ale ten Lush to tak jak mówiłam skuszę się na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też zerka z zainteresowaniem i mówi, że ten aloes fajnie wygląda. :D

      Polecam z całego serca. <3

      Usuń
  3. Ten aloes to jest coś co muszę kiedyś wreszcie zakupić, bo jak widać produkt bardzo uniwersalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do twarzy za bardzo go nie lubię, ale stosuję do włosów i do ciała po goleniu. :)

      Usuń
  4. Produkty Lush już od dawna mnie kuszą ! Z chęcią skuszę się na ten szampon tym bardziej, że jest u mnie dostępny stacjonarnie *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle się nie wahaj! :) To ich kultowy szampon i rzadko kiedy komuś nie pasuje. :* Ale gdyby się nie sprawdził, mają kilka innych kosteczek, o zupełnie innych składach, właściwościach i zapachach. :) Niestety nie mam porównania, bo to dopiero mój pierwszy szampon, ale na pewno nie ostatni. :)

      Usuń
  5. uwielbiam ten żel aloesowy, na włosach jeszcze go nie używałam, ale z przyjemnością poeksperymentuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi do twarzy on nie bardzo pasuje. Fajnie się sprawdza w upały, ale na koniec dnia mam krostki. :( Ale na włosy - cudo! :)

      Usuń
  6. z Lushowych szamponów w kostce najbardziej polubiłam Godivę, ale przyznam, że Seanicka nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to moja pierwsza kostka, ale na pewno spróbuję Godivy, widzę teraz, że ma bardziej bogaty skład. :) Jestem ciekawa zapachu. <3

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom