- Lato w zdjęciach. Holandia, Amsterdam, kwiaty, dobre jedzenie i dużo miłości -

piątek, 22 września 2017

Przez całe lato zbierałam zdjęcia do tego posta. I choć część z nich gdzieś wyparowała i nie mogę pokazać Wam wszystkiego w taki sposób, jak to sobie zaplanowałam, nie odpuszczę stworzenia tego pamiętnika z wakacji. Dziś witam jesień, ze smutkiem i "niedosłonecznieniem" machając na do widzenia latu, które w tym roku nie zachwyciło Holandii dobrą pogodą...
Jedne z ostatnich tulipanów zwiastują upalne dni, których tego lata tak bardzo mi brakowało.
Kultowy korektor, który trafił właśnie do sprzedaży w Rossmannie, upolowałam w jednej z holenderskiej drogerii. Nie znajdziecie go raczej w regularnej sprzedaży, ale ja nad tym nie rozpaczam, bo nie przypadł mi do gustu.
Najsłodszy krem do rąk na świecie. Poręczny, pięknie pachnący pieczonymi w ognisku piankami. Szybko się wchłania i całkiem dobrze nawilża dłonie.
Mam obsesję na punkcie różnorodnych napojów. O ile napoju z tamaryndowca nie zdążyłam nawet udokumentować na zdjęciu, bo wylądował po jednym łyku w koszu na śmieci (prawdziwe paskudztwo!), o tyle "Jarritos" o smaku Guavy to naprawdę orzeźwiający, meksykański przysmak.
Jeśli traficie kiedyś na "shopping" do Amsterdamu, niech nie zabraknie na Waszej liście domu towarowego Magna Plaza. Co prawda zaglądam tam tylko do sklepu ze świecami Yankee Candle (mają też w swojej ofercie kilka innych marek, a także kosmetyki Bomb Cosmetics), ale uwielbiam zaglądać, co tym razem zawisło lub stanęło na środku centrum. Na zdjęciu piękny, kryształowy żyrandol.
Nic nie orzeźwiało lepiej w ciepłe dni niż zielona herbata o tropikalnym smaku pinacolady.
Holendrzy uwielbiają dobrze zagospodarować przestrzeń. Lasów, które otaczają zabudowania, nie wycinają, ale zmieniają w parki wypełnione dziwacznymi atrakcjami, placami zabaw czy rzeźbami. W parku nad jeziorem Gaasperplas, znajdującym się obok mojego domu, spędzicie godziny na spacerach, zjazdach linowych, zwiedzaniu planetarium, odkrywaniu ukrytych zakątków niczym z horroru albo zabawie w budowniczego tam wodnych na specjalnie do tego przygotowanym torze wodnym.
Odnośnie holenderskiego przywiązywania wagi do wyglądu otoczenia: papierowe, kolorowe lampiony zawieszone na placu Bijlmerplein w dzielnicy imigrantów naprawdę robią miłe wrażenie. W Holandii ciężko o centrum handlowe, a w tym miejscu znajdziecie wiele sklepów ulokowanych w jednym miejscu. 
Najpyszniejszy smak lodów Haagen-Dazs? Słony karmel! Najlepiej w towarzystwie hamaku, kocyka i słonecznego popołudnia.
Niedługo kończę pierwszy etap kursu holenderskiego. Aby go zaliczyć, dostajemy do wykonania różne zadania w plenerze. Tu odwiedzaliśmy niewielki teatr Bijlmer Parktheater w parku Nelson Mandela. Klimatyczne miejsce na zapoznanie się z językiem holenderskim i kulturą kraju.
Mąż dogadał się z szefem, że zabierze mnie z pracy godzinę wcześniej. Nie wiedziałam o co chodzi, bo kompletnie zapomniałam o naszej rocznicy. Za to on dobrze wszystko zaplanował. Balony, które widzicie, były przyklejone do sufitu, żeby stwarzały wrażenie pęku balonów z bajki "Odlot", z której piosenka "Remember when" towarzyszyła nam podczas pierwszego tańca na ślubie. Niezły wyciskacz łez! :)
I takie było lato w Holandii - pogoda tylko na grubsze rajstopy!
Smak dzieciństwa? Zielony groszek!
Wykorzystałam go w kolejnym podejściu do wegańskiej kuchni, które okazało się strzałem w dziesiątkę. Tofu po koreańsku z suszoną papryką, sosem sojowym, czosnkiem i szczypiorkiem z przepisu Jadłonomii jest cudowne. Pamiętajcie tylko, żeby nie smażyć zbyt długo tofu, bo stanie się jak podeszwa.
Wegańskie sajgonki bez smażenia to idealna przekąska do pracy.
  Czytanie książek nad jeziorem to jedna z najbardziej relaksujących rzeczy, jaka istnieje.
Będąc w Holandii koniecznie zajrzyjcie do outletu Batavia Stad. Znajdziecie tam produkty przecenione nawet do 80% marek takich jak Michael Kors, Ralph Lauren, Tommy Hilfiger, Calvin Klein, O-Bag i wielu innych. Nie zabraknie też artykułów gospodarstwa domowego, kosmetyków i dobrego jedzenia. Wszystko upakowane w urokliwych, drewnianych domkach otoczonych murem.
O tej spódnicy z tiulu marzyłam od dawna. Niestety ciachnęło mi się ją zbyt krótko i nie jestem już z niej tak bardzo zadowolona.
Pamiętacie mojego słynnego buta, do którego wlazł mi wielki pająk? Leżał na balkonie tydzień, dziś już normalnie w nich chodzę, choć szybko zakupiłam nowe buty - tak na wszelki wypadek. :D
 Latem do Starbucksa przekonywała mnie ich cudowna lemoniada.
W Holandii zamiast bezpańskich psów po trawnikach biegają małe króliki. Wiele z nich można zobaczyć z naprawdę bliska, bo są już przyzwyczajone do ludzi. O poranku pod moimi oknami zbiegają się ich niewielkie stadka.
 Centrum Amsterdamu jest dla mnie nie do końca warte "hajpu", dlatego...
... szukamy z mężem przytulnych kawiarenek, których jest tu niestety niewiele (polecam De Laatste Kruimel z własnymi wypiekami również na słono oraz pysznymi koktajlami). Większość to nastawione na turystykę, nieremontowane od lat, serwujące gofry sprzed dwóch tygodni bary, do których nigdy nie wchodzę. Ponad to...
... naprawdę warto tu przejść przez kilka parków. Polecam między innymi maluki Sarphatipark, w okolicy którego znajdziecie świetne knajpki, ogromny Vondelpark albo Japoński Park w otoczeniu wielkiego jeziora i lasu pod Amsterdamem, w Amstelveen.
Idąc ulicami Amsterdamu, warto jest przyglądać się budynkom. W wielu z nich znajdziecie różne, charakterystyczne cechy, które mogą zaciekawić.
Na bukiet świeżych kwiatów w Holandii pozwolić może sobie prawie każdy. Jeden taki bukiet róż kosztuje tylko 3 Euro.
Nie pomińcie też na swojej mapie Holandii nadmorskiej miejscowości Volendam. Malutkie miasteczko z promenadą wzdłuż brzegu zaserwuje Wam niezwykłą dawkę widoków jak z bajki.
Zabraliśmy nieco tego morza do domu - dostaliśmy od siostry mojego męża wielki statek, który stoi  teraz na parapecie. Mąż ma fioła na punkcie wszelkich rodzajów transportu. Poza rowerami, które łatwo w Amsterdamie znienawidzić. :D
Co się stanie, jeśli wyginą pszczoły? Polecam Wam obejrzeć 6. odcinek 3. sezonu serialu "Black Mirror". Nie pomogą nawet dodatki w postaci biżuteryjnych owadów.
 Wspólne podróże. Małe i duże.
"Hair peace" i "Bed peace" - czyli "najlepsza alternatywa dla przemocy - pozostać w łóżku i zapuszczać włosy". :)
Przepiękna alejka obok sklepu Primark w Amsterdamie. Powstała niespełna kilka miesięcy temu, a wygląda jak bizantyjskie dzieło sprzed setek lat.
 Perfumy Juicy Couture "Viva la Juicy" za 10 Euro? Musiały być moje. Idealny zapach na lato.
Bar sałatkowy "Sla", w którym wypijecie cudowne, rozgrzewające herbaty...
 ... idealne na te pierwsze jesienne dni, które umilam sobie świecami. A jak Ty radzisz sobie z odpływającym już latem?

Co u Ciebie słychać? :) Buziaki! :*


Jeśli jesteś ciekawa/y, co u mnie słychać, zasubskrybuj Beat The Boredom na Google+, Facebooku, Bloglovin lub Instagramie. :) Do Instastory dodaję niemal codziennie nowiki z mojego życia - zdjęcia, które dzisiaj Wam pokazałam, pochodzą głównie właśnie stamtąd. :)

4 komentarze

  1. Kiedyś tam będę! Ale jak mozna porzucić buty na tydzien?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stały na balkonie, bałam się tam wsadzić nogę, a mój mąż bał się zajrzeć pod wkładkę, czy aby na pewno nie czai się tam żaden stwór... :D

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom