- Maska, która uratowała moje zniszczone włosy. JOICO Moisture Recovery Treatment Balm -

czwartek, 2 listopada 2017

Jeśli masz już dość kosmetyków, które wiele obiecują, a niewiele do Twojego kosmetycznego życia wnoszą, mam dla Ciebie coś, co wywróci Twój świat do góry nogami. Jest to produkt profesjonalny, dość drogi, ale jeśli wygospodarujesz pół stówki na tę niebieską butelkę, wreszcie zaznasz "włosowego spokoju". Marzysz o lejących się, mięsistych włosach, wyczarowanych z beznadziejnego, przesuszonego puchu? Nie ma sprawy! JOICO Ci to załatwi. Co prawda produkt, który dziś Ci pokażę nazywany jest balsamem, ale potraktowałam go jak maskę. To jak, ciekawi szczegółów? :)

JOICO pierwszy raz zobaczyłam u Justyny z bloga Hushaaabye - od tamtej pory ta marka ciągle chodziła mi po głowie, ale jednak próbowałam odszukać swoich ideałów wśród kosmetyków naturalnych. Nie udało się.

Kwestie techniczne

MRTB kupimy od 55,40 zł / 250 ml na iperfumy.pl * i tu chyba dostaniemy go najtaniej. Kosmetyk nie ma specjalnie wyszukanego opakowania, choć jak najbardziej jest wygodne. Nie pachnie też zbyt zaskakująco: świeżo, niczym jakiś środek czystości do łazienki z dodatkiem nut białych kwiatów. Nie jest to intensywna woń, nad czym ubolewam, ale to już kwestia gustu.

* post nie jest sponsorowany. Swoją maskę kupiłam na holenderskim odpowiedniku tej strony. :)

Najlepsza maska dla włosów suchych i zniszczonych

Przejdźmy jednak do działania, ponieważ to jest coś, co rzuciło mnie na kolana. NIGDY W ŻYCIU - i choć są to mocne słowa, używam ich tutaj świadomie - nie miałam takiego kosmetyku do włosów. To, co ta maska robi z włosami, przechodzi ludzkie pojęcie. Na początek może jednak opiszę Wam stan moich włosów, z jakimi robiłam pierwsze podejście do tego produktu. Moje włosy były:

- naturalne i zdrowe na ok. 10 centymetrowym odroście,
- rozjaśniane i niesamowicie zniszczone, suche, szorstkie na długości,
- sucha część bardzo się kruszyła,
- ale też i kołtuniła, bo po 10 minutach po rozczesaniu włosy były znów skołtunione,
- były napuszone,
- ciężko je było wyprostować, bo zaraz znowu się wyginały.

Jak jej używałam?

Po umyciu włosów odcisnęłam więc z nich nadmiar wody, wmasowałam w pasma sporą ilość Moisture Recovery Treatment Balm, owinęłam włosy ręcznikiem i zostawiłam na 30 min. Jakie były moje pierwsze wrażenia po spłukaniu?

Efekty działania JOICO Moisture Recovery

Włosy pierwszy raz od kilku lat naprawdę doskonale się rozczesywały (miałam tylko 1 trudny kołtun).

Jaki efekt uzyskałam po wysuszeniu?

NIEWIARYGODNY. Włosy były gładkie i jedwabiste w dotyku. Puch zniknął w 80%. Z cienkich, kruszących się pasemek powstały mięsiste, ale absolutnie nie obciążone pasma. Co więcej - były lejące się! Nie pamiętam, kiedy ostatnio uzyskałam taki efekt. O tym marzyłam, o włosach bliskich tym, którymi karmi nas telewizja. :) Włosy dostały niesamowitego blasku, cudownie się prostowały, a efekt prawie na całości utrzymał się cały dzień (miałam problem tylko z najbardziej pocieniowaną partią z przodu twarzy, którą brałam za ucho, więc włosy się odkształciły). A jeśli chodzi o kołtuny... Następnego dnia rano wstałam bez ani jednego kołtuna. Nie wiem, jak to jest możliwe, bo po nocy zawsze walczyłam z mnóstwem supełków, a tutaj taka niespodzianka. 

Maska nie przyspieszyła ani trochę przetłuszczania włosów. Wręcz jest o wiele lżejsza od innych masek i odżywek, których kiedykolwiek używałam.

Od kilku lat próbowałam różnych specyfików i nic mi nie pomagało. Ani drogie, ani tanie, ani naturalne, ani profesjonalne. Nic. Ciągle: siano, puch, kołtuny, obciążone włosy. A ta maska ocaliła moją kobiecość zamkniętą w ładnych, zdrowo wyglądających włosach.

No mówię Wam, cud nie maska!

Profesjonalna marka kosmetyków do włosów cruelty-free

Dla tych z Was, którzy nie chcą krzywdzić zwierząt mam informację: JOICO nie testuje swoich produktów na zwierzętach. Ponad to wspiera środowisko wykorzystując ekologiczne opakowania. Więcej na ten temat znajdziecie w Google. :)

Podsumowując...

W skali od 1 do 10 oceniam ten kosmetyk na 50. Nawet biorąc pod uwagę wysoką cenę, jestem w stanie zapłacić za tę maskę kilka razy więcej, bo ten rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Teraz będę próbować pozostałych kosmetyków tej marki, bo Moisture Recovery Treatment Balm powalił mnie na kolana. Chcę więcej! :)



Znacie produkty marki JOICO? A może macie inne ulubione kosmetyki, które czynią z Waszymi włosami cuda? :)

Buziaki! :*

18 komentarzy

  1. jestem w szoku, że ma u Ciebie aż tak wysoką ocenę ;) aż sama z przyjemnością ją kiedyś sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak kosmetyczna petarda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie mialam takiego kosmetyku-petardy! :D

      Usuń
  3. Miałam z tej serii bardzo dawno temu szampon i byłam z niego również bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szamponu to sie boje, bo wole jednak naturalne. :D

      Usuń
  4. Zauważyłam, że produkty tej firmy są bardzo lubiane. Jako włosomaniaczka chyba sama skuszę się na tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, koniecznie! :) Bede jeszcze probowac w przyszlosci innych produktow tej marki, takze dam Wam znac, jak znajde jeszcze cos ciekawego. :)

      Usuń
  5. Jak najlepsza to sobie ją zanotuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam jeszcze nic tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moj pierwszy produkt i z calego serca polecam. Rozplywam sie nad nim do teraz, bo efekt utrzymuje sie juz 4. mycie. <3

      Usuń
  7. @Beat The Boredom,

    Zachęcam do skorzystania z Zabiegu Rekonstrukcji Włosów JOICO K-PAK! Zabieg ten polecany jest dla włosów suchych, zniszczonych, które straciły swój blask. Można go wykonać w profesjonalnych salonach fryzjerskich - długotrwałe efekty gwarantowane! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj kusisz bardzo. Juz mam chec zakupic.A jest wydajna, bo cena troche mnie odstrasza

    OdpowiedzUsuń
  9. Joico wybieram od blisko dwóch lat,uzywam jeszcze babuszek agafii ale Joico wiedzie prym w mojej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje włosy prezentowały się kiedyś w ten sposób: rozjaśniane, farbowane na blond u nieprofesjonalnych fryzjerek (jedna mi zrobiła ombre, które wyglądało jak odrost), suche, połamane sianko. Aż w końcu trafiłam na fryzjerkę pracującą na Joico. Wydałam strasznie dużo pieniędzy, bo za regenerację i farbowanie wydałam 300 złotych (ale moje włosy były tak suche, że wypiły trzy tubki brązowej farby, pomimo, że mam je do łopatek).
    Powiem tak - spodziewałam się, że jak "regeneracja zejdzie" włosy wrócą do starego stanu. No... prawie. Po trzech miesiącach nie były idealne, ale było widać zauważalną różnicę. Już nie było przede wszystkim siana i kłaczków! A lał się przez dobre półtorej miesiąca. :) Poszłam do niej jeszcze jeden raz (na więcej mnie nie stać niestety), ale po dwóch razach z intensywnym Joico moje włosy są w około 60% lepszym stanie niż rok dwa lata temu. :) I to tylko po dwóch wizytach!

    OdpowiedzUsuń
  11. A i owszem Joico znam, ale z tej serii w brązowozłotej. Miałam cały zestaw podróżny i zużyłam go niezwykle szybko bo był szalenie skuteczny. Z tego co rozumiem, nie masz szamponu tylko samą maskę, więc z czym ją używasz? Z mocno oczyszczającym szamponem? U mnie ostatnio rewelacyjne efekty przyniosła profesjonalna seria Swiss Elder Flower :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom