- GlamGlow krem matująco-nawilżający Volcasmic oraz kultowa maska Supermud -

poniedziałek, 1 stycznia 2018

toaletka, signorina salvatore ferragamo, glamglow, volcasmic, supermud, kosmetyki luksusowe,
Marka GlamGlow weszła na polski rynek z impetem, szokując cenami i oryginalnymi opakowaniami oferowanych produktów. Powoli rozwijają swoje kolekcje. Dołączył do niej krem matujący Volcasmic o właściwościach nawilżających. Maska Supermud z kolei jest z nami od początku, ale dopiero teraz udało mi się jej spróbować. Zdradzę Wam już teraz, że oba kosmetyki są tak wyjątkowe, że żadnego z nich nie potrafię porównać do niczego innego. Zaintrygowani? :)

Nie pokazuje słoiczka, ponieważ kremu dostałam odlewke od mojej mamy, która jest równie zadowolona z tego produktu jak ja.

Krem Volcasmic, Matte Glow Moisturizer

cena: 209 zl / 50 ml
do kupienia m.in. w Sephorze

Nawilżenie i mat w jednym to coś, czego szuka większość z nas. Niestety producenci nie potrafią zrównoważyć tych właściwości i albo serwują nam krem, który wysusza na wiór lub zostawia tłustą warstwę na skórze, czego nie cierpię. Czy GlamGlow udało się zaspokoić moje pragnienie ideału? Niemalże w 100%. Produkt jest maślany i gęsty, ale jednocześnie aksamitny. Szybko się wchłania, zostawiając na twarzy jak gdyby silikonową warstwę, sprawiająca, że buzia w dotyku jest niespotykanie delikatna. Samo nawilżenie jest na najwyższym poziomie - uczucie ściągnięcia po myciu od razu znika po aplikacji Volcasmic. Cudownie rozprowadza się też po nim podkład, nie widać suchych skórek.
Sam mat nie jest jednak aż tak zadowalający, żebym mogła tego kremu używać latem, bo wbrew pozorom ten krem jest dość ciężki. Ciężki, ale na szczęście nie na tyle by zapychać. W chłodne dni jednak idealnie koi skórę i uspokaja pracę gruczołów łojowych. Prawie ideał! Producent obiecuje też rozświetlenie skóry, ale tu raczej nie ma wielkiego "wow". Nie znajduję żadnego innego kremu, który byłby choć trochę podobny do tego wspaniałego dziwaka. Na sam koniec mały smaczek dla koneserów kosmetyków rozpieszczających zmysły zapachami: krem pachnie jak pomarańczowo-karmelowe cukierki. Mi co prawda kojarzy się trochę z lekami, ale wiele osób zachwyca się ta słodką wonią. :)

Maseczka SuperMud

cena: 65 zl / 15 g
do kupienia m.in w Sephorze

Teraz czas na próbkę kultowej oczyszczającej maseczki do twarzy. Zacznę może od wymienienia składników aktywnych, jakie tu znajdziemy, bo są naprawdę interesujące:
- ACNECIDIC-6™ : 4.4% ; połączenie 6 kwasów AHA i BHA, aby zwalczyć problemy skóry i zmniejszyć pory oraz poprawić elastyczność skóry.
- Activated-X Charcoal : Węgiel absorbujący substancje toksyczne w ilości 500 razy przekraczającej jego objętość; dla każdego typu skóry.
- K17-Clay™ : Wychwytuje i usuwa nadmiar sebum, bakterie i toksyny.
- TEAOXI™ : Uwalnia naturalny cyneol, olejek linalolowy i silnie działające flawonoidy zawarte w liściach eukaliptusa.

To jest killer! Bardzo intensywnie pachnie eukaliptusem i ten sam eukaliptus tak chłodzi twarz, że żadna maść na ból mięśni nie robi tego mocniej. Aua, to aż boli! Ale jednocześnie ma się wrażenie, że to naprawdę działa, że coś się tam dzieje. Poza tym sam proces aplikacji jest już relaksujący i wyjątkowy, bo mamy wrażenie, jakbyśmy nakładały na twarz prawdziwą ziemię - w maseczce znajdują się bowiem jakieś farfocle. :) Po użyciu maski pory są zwężone, pryszcze nieco mniejsze, a skóra dłużej matowa. Nie jest o dziwo podrażniona ani zaczerwieniona. Niestety wągrów nie jest mniej, co mnie zawiodło, bo oczekiwałam, że maska naprawdę dogłębnie oczyści pory. Byc może jedynie regularne stosowanie tego produktu przyniesie pożądane efekty. Ta mała tubka wystarczyła mi na ok. 5-6 użyć - oba te kosmetyki GlamGlow są baaardzo wydajne.
Podsumowując...
Produkty GlamGlow są naprawdę nietypowe. Zaintrygowały mnie na tyle, że jeśli tylko będę mogła pozwolić sobie na zakup tak drogich kosmetyków, będę próbować innych produktów tej marki. Krem na pewno jest warty swojej ceny, ale maska, hm... Warto kupić najmniejszą pojemność chociaż raz i sprawdzić, czy naprawdę ma aż tak wyjątkowe działanie. :)

P.S. Zaglądajcie do TkMaxx - tam mają czasami kosmetyki tej marki w dobrych cenach. :)


10 komentarzy

  1. Ja stosowałam czarną wersję tej maski i mam jeszcze zestaw miniatur. Na pewno regularne stosowanie daje najwięcej i dopiero wtedy widzi się efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak czarna się sprawdza? :) Jestem bardzo ciekawa pozostałych maseczek tej firmy, ale będę próbować tylko miniatur, bo generalnie maseczki są dla mnie tylko gadżetami. :D

      Usuń
  2. Mam dwie maski GlamGlow, muszę w końcu zużyć ;) Zachwycona jakoś szczególnie nimi nie jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie bez szału, ale dziwię się, bo mają super składniki aktywne i do tego to mrowienie w przypadku tej maski jest bardzo niespotykane i napawa nadzieją. :D

      Usuń
  3. xhyba kupię ten wosk białą herbata. Polecam też białą herbatę z jaśminem marki wood wick... kocham ten zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to jeden z moich ukochanych zapachów. <3 W świecy jednak nie polecam, bo jest zbyt słaby i nie ma tej magii. :(

      Usuń
  4. Chyba nic mnie nie przekona, żeby wydać tyle na krem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet miliony na koncie? :D Bo mnie przy przekonały. :D

      Usuń
  5. Ja miałam próbki tej białej to myślałam że twarz mi spali ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam realnie przerażona. :D Ale żyję, nie ma co się bać. :D

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom