- Perfumy BOHOBOCO -

czwartek, 15 lutego 2018

Czasem mam dość pospolitego La Vie Est Belle i potrzebuję orzeźwiającego zapachu świeżo skoszonej trawy albo nuty kawy z rumem na pocieszenie, kiedy znowu ciasto przypaliło mi się od spodu. Nie wiesz gdzie szukać nieskomplikowanych kompozycji? Takie ponoć najlepiej relaksują. 8 tego typu perfum znajdziesz w ofercie Bohoboco. Przepiękne opakowania, niesamowite kolory, magia światła i naturalnych nut sprawiają, że nie można przejść obok nich obojętnie. A że są to zapachy uniseks, również mężczyźni znajdą tu coś dla siebie.


Pierwsze wrażenie

Próbki przychodzą do nas przepięknie i elegancko zapakowane. Klasyczna torebka zawiązana na kokardkę, a w środku minimalistyczne papierowe pudełko kryjące w środku mniejsze pudełeczka. Każde z nich bez problemu wyjmiecie za pomocą papierowej wstążki, którą wystarczy pociągnąć i pudełeczko wyskakuje. Następnie wysuwacie ze środka szklaną próbkę i gotowe. Ogromny plus za fakt, że każda próbka ma atomizer. Spójrzcie też, jak wspaniale wyglądają pełnowymiarowe opakowania! Każde z nich posiada zakrętkę pokrytą "aksamitem", a kolor płynu różni się w zależności od zapachu, co jest bardzo intrygujące. Miałam opakowanie Sea Salt Caramel w dłoni i naprawdę wygląda ekskluzywnie. Design dopracowany do perfekcji.

Zdjęcie pochodzi ze strony www.bohoboco.com


A jeśli chodzi o zapachy... Wszystkie pachną dokładnie tak, jak się nazywają. Są nieskomplikowane, nierzadko naturalne i minimalistyczne. Choć ja wolę przepych, potrafię odnaleźć w tych kompozycjach magię. Żadne z nich nie są bliskie temu, co znacie z drogerii. No chyba że gustujecie w Chanel no. 5 albo ostrych, balsamicznych lub kadzidlanych zapachach.
Na koniec co nieco o cenie. Zestaw próbek kupiłam na stronie Bohoboco. W jego skład wchodzi 8 buteleczek każda 1,5 ml. Zestaw zawiera wszystkie dostępne zapachy. Cena to 129 zł (w sumie za 12 ml). Pełnowymiarowe opakowania dostępne są tylko w pojemności 50 ml i każde kosztuje 399 zł.


RED WINE • BROWN SUGAR

Esencja czerwonego wina bez drażniącej nuty alkoholu. Mimo że nie lubię wina, tu pachnie wybornie. Owocowo i soczyście. Dodatek brązowego cukru łagodzi kompozycję. Zapach jest bliskoskórny i nietrwały (choć muszę przyznać, że wiele osób chwali Bohoboco za trwałość, na mojej skórze długo utrzymują się nieliczne zapachy). Najpiękniej pachnie po ok. godzinie. Bardzo kobieco i zmysłowo, czerwonymi jagodami. Co ciekawe sama końcówka zapachu pachnie dość męsko. Ale na pewno niezależnie od płci nie użyjecie ich będąc na kacu... :)


COFFEE • WHITE FLOWERS

Zapach napoju kawowego z najniższej półki z ogromną dawką cukru i alkoholową nutą rumu, ale jakże jest to zapach unikalny i urzekający. Gdzieś w tle doszukuję się tej świeżo mielonej kawy, jednak słodycz czekolady wygrywa nierówną walkę. Białe kwiaty są słabo wyczuwalne, ale dodają złudnej lekkości. Kojarzy mi się z kawą pitą w tanim górskim schronisku, gdzie dla rozgrzania ciała pod stołem ktoś dolał sobie trochę "prądu". :) Choć może z tego opisu tak nie wynika, jest to z pewnością jeden z najlepszych zapachów. Mocny, możliwe że nawet migrenogenny i trwały, choć jego moc znacznie maleje z czasem i bardziej wyczuwamy delikatność kwiatów. Absolutnie nie na wiosnę i lato i nie wyobrażam sobie go na mężczyźnie.

EUCALYPTUS • PATCHOULI

Pachnie jak w kwiaciarni. Zielono. Kwaśno. Z dodatkiem wilgotnej ziemi. Kojarzy się nieco ze świeżo skoszoną trawą i słońcem. Bardzo naturalny. Idealny na pierwsze wiosenne dni, bo paczuli cudownie odejmuje ciężaru eukaliptus. Odświeża niczym letni deszcz. Daleko mu moim zdaniem do zapachu maści chłodzącej, choć nie wykluczam, że może się z nią kojarzyć. Mocno uniseksowy, szczególnie ogonek.


SANDALWOOD • NEROLI

Na początku nudny i drażniący, orientalny zapach. Znów kwaśny, ani trochę nie słodki, raczej nie ciężki, ale na moje szczęście bardzo nietrwały. Ulatnia się w mgnieniu oka. Przed chwilą spryskałam nim papierek i już prawie nic nie czuję. Taka delikatna mgiełka zapachu utrzymuje się jednak wiele godzin i wietrzeje do urzekających perfum, które na pewno zadowolą dojrzałe fanki Chanel. Wtedy stają się z pewnością unisexowe i wodzą za nos intrygującą słodką nutą, za którą tak tęskniłam w otwarciu.

OLIBANUM • GARDENIA

Pachnie jak kadzidło w kościele zmieszanie z zapachem starego kościelnego wnętrza. Ale znów jest to zapach bardzo rozwodniony, więc ta kadzidlana, balsamiczna woń nie przytłacza. Jeśli ktoś lubi takie zapachy i szuka lżejszej wersji na wiosnę, na pewno zaprzyjaźni się z OG. Dla mnie zapach zbyt staroświecki i dojrzały. Za mocno pachnie kurzem. Bardzo uniseksowy.

SEA SALT • CARAMEL

Mój faworyt. Na pewno wielu z Was skojarzy się z babcinymi perfumami, bo i dla mnie to była pierwsza myśl, kiedy koleżanka dała mi go do powąchania. Ma w sobie jednak coś takiego, że jestem szczęśliwa, kiedy go na sobie noszę. Jest najbardziej wielowymiarowy spośród wszystkich perfum Bohoboco. Głęboki, tajemniczy. Słodki i świeży jednocześnie. Wyraźnie czuć tu kwiaty otulone morską bryzą, a wszystko na bazie niezobowiązującego karmelu. Kiedyś na pewno kupię pełne opakowanie. W żadnym wypadku nie nazwałabym go męskim ani nawet uniseksowym. Jak dla mnie kolejna perełka kolekcji.

VANILLA • BLACK PEPPER

Wanilia i czarny pieprz - oczywiste otwarcie. Wanilia pochodzi bardziej z wanilinowego cukru do ciast niż z naturalnej laski, ale kolejny raz jest to nuta bardzo rozwodniona, niemal niesłodka. Czarny pieprz dodaje oczywiście pikanterii. Całość nie jest jednak w stylu gourmand, bo czuć wyraźnie nuty drzewne, wręcz ziołowe, które sprawiają, że i mężczyźni mogliby po VBP sięgnąć. Byłam przekonana, że jest tu liść laurowy. Wielu z Was zapach skojarzy z domem i szufladą, w której trzymane były składniki do ciast zaraz obok przypraw. Idealny na letnie dni, kiedy bardzo potrzebujecie choć odrobiny słodyczy, która nie przytłoczy ludzi wokół Was. Niestety zapach jest chyba najbardziej nietrwały dla mojego nosa spośród wszystkich tu wymienionych.


GERANIUM • BALSAMIC NOTE

Dla mnie jest to mieszanka OG i EP. Delikatnie balsamiczny, zielony, niewyraźny. Geranium niestety bardzo nie lubię, dlatego jest dla mnie najwyraźniejszą tu nutą. Zapach bardziej męski, ale nadal lekki, odpowiedni na wiosnę i lato. To, co pozostawia po sobie po kilku godzinach jest dla mnie smutną kopią męskich wód po goleniu za 20 złotych. Nie moja bajka, więc nie będę już dalej krytykować, bo zapach tak czy inaczej na pewno znajdzie swoich miłośników.


Jakie perfumy marek, które produkują też ubrania, lubicie? A co z perfumami niszowymi?


8 komentarzy

  1. Fajny zestaw, ale dla mnie cena wygórowana. Próbki 1 ml dostaję w drogerii do zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, latwo policzyc, ze to sie nie oplaca, ale z drugiej strony dla mnie to byla super opcja, bo nie moglam ich powachac stacjonarnie, a tu mialam wszystkie zapachy. :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam nigdy o tej marce. Ale mi tez podoba się obca, że mogłaś powąchac wszystkie zapachy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a to jedni z najpopularniejszych projektantow w Polsce. :) Mieli nawet niedawno wspolprace z Biedronka. :D

      Usuń
  3. ciekawa jestem bardzo, ale pozostanę przy zapachach Muglera *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam problem z perfumami, bo nie potrafię znaleźć nic dla siebie. Ale lubię takie minimalistyczne, nietypowe i dość naturalne zapachy, myślę, że ten zestaw próbek byłby dla mnie dobrą opcją, chyba go sobie za jakiś czas zamówię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, właśnie tak kojarzą mi się te perfumy - są dla kogoś, kto nie może znaleźć niczego dla siebie w popularnej perfumerii. :)

      Usuń

Instagram

Latest Instagrams

© Beat the boredom