31 lipca, za oknem nieziemski upał, kropli desczu nie było już ponad miesiąć, ciekawe co na to “meteorolodzy”, wróżący, chyba z fusów, na przełomie maja/czerwca, że w tym roku nie będzie ciepłego lata, pochowali pewnie teraz głowy w piasek i czekają do jesieni, aż któreś media zlecą im kolejne “ustalenie długo terminowej pogody” na zimę… eh szkoda gadać… Ale co to wszystko ma wspólnego z tym nowopowstałym blogiem? Ano ma 🙂 .

Czwartek 27 lipca, siedzę przy biurku, okna pootwierane i pozasłaniane zasłonami, w pokoju półmrok, niestety i tak na niewiele się wszystko zdaje- termometr wskazuje 27 stopni… o jakiej kolwiek pracy nie ma mowy (a mówią, że praca przy komputerze nie jest męcząca), siedze na niedawno reaktywowanym kanale #seopl na IRCu i gadam o “dupie marynie” zamiast zająć się czymś konstruktywnym, np. zapleczem (zresztą po tym jak ostatnio na PiO każdy nowy użytkownik w swoim drugim poście- pierszy napisał w dziale Przedstaw Się- pyta się o zaplecze, chce mi się już żygać tym słowem…).

Jednak nic nie idze na marne! Podczas tego “nic nie robienia” nachodzi na mnie szalony pomysł! Założę sobie bloga! Będę sławny, będą ludzie o mnie mówić i pisać, zaczepiać na ulicy i prosić o autografy… dobra schodzimy na ziemie 😉 . Pomysł z lekka iracjonalny… człowieku przecież ty nie masz czasu nawet na zrelizowanie projectów, które czekają na wdrożenie miesiącami, a chcesz zakładać bloga? I kiedy na nim masz niby zamiar pisać? Poresztą, komu się będzie chciało czytać kolejne wypociny, jak to na nowej słabo podlinkowanej linkami stałymi stronie ustawiłeś linkora na 35 000 pkt i wyjechałeś na wakacje zapominająć zmiejszyć piorytet przyrostu linków…

A jednak, jak coś mi się uplącze w głowie, to już nie potrafie tego “delete”. W końcu każda zbuntowana nastolatka może mieć (i często ma) bloga, na którym żali się “całemu światu”, (a dokładniej to drugiej zbuntowanej koleżance) jakie to życie jest straszne, a ja nie moge mieć?

No i poszło…Domena? hmm moje i jak sądze większości ludzi z branży zboczenie zawodowe… chwila namysłu, sprawdzenie czy wolna i decyzja pada na… seolife.pl?

Dlaczego taka? Ano dlatego, że blog po trochu będzie o SEO, po trochu o życiu zarówno tym virtualnym jak i czasami realnym. WordPress install, kilka łatek, leciutkie przeróbki własne i startujemy 🙂

Kończąc ten post, teraz już zupełnie poważnie, mam nadzieję, że znajdziesz tutaj coś co Cię zaciekawi. Ja ze swojej strony postaram się ograniczyć wpisy typu “świat jest okropny, chłopaki to świnie” do minimum 😉

Tak więc, witam w moich, narazie jeszcze bardzo skromnych progach.

Pozdrawiam

Tomasz Wieczorek tu i ówdzie znany również jako qgito