Burt’s Bees – kosmetyki z woskiem pszczelim, miodem lub propolisem
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Miód, propolis i wosk pszczeli to trzy składniki, które od wieków dbają o nasze zdrowie i urodę. Jeśli idą w parze z innymi naturalnymi ekstraktami jak np. rozmaryn, eukaliptus, mydłodrzew, chrzęścica kędzierzawa czy olej z nasion grejpfruta, stają się remedium na wiele problemów. Jak wykorzystała je marka Burt’s Bees w swoich kosmetykach do pielęgnacji dłoni, stóp i ust? Przyjrzyjcie się im razem ze mną w tym poście.
Naturalne bo od pszczół?

Konserwanty z mleka i miodu – bezpieczne?
W składach kosmetyków Burt’s Bees znajdziecie konserwanty pochodzące z mleka, takie jak: benzoesan sodu oraz laktoperoksydaza. Benzoesan sodu, choć występuje naturalne również w jagodach czy cynamonie, w połączeniu z witaminą C, przyjmowany doustnie, może być niebezpieczny. Tu pojawia się w towarzystwie ekstraktów z cytrusów.

Dodatkowo mamy też konserwant z miodu – oksydazę glukozową. Wiecie, że działa lepiej, jeśli rozcieńczymy miód? Aby więc miód skuteczniej pomagał w problemach z gardłem, rozcieńczajcie go z letnią wodą (max. 40 stopni).
W swojej ofercie Burt’s Bees ma nie tylko produkty do ust, dłoni czy stóp, ale także do twarzy, ciała, a nawet dla dzieci. Ja wybrałam zestaw miniatur, w skład którego wchodzą:

krem do rąk Honey&Grapeseed
krem do stóp Coconut
maść do dłoni Hand Salve
masełko do skórek Lemon Butter
krem do rąk Almond&Milk
pomadka do ust Beeswax Lip Balm (w zestawie jest pomadka o zapachu granatu, ale ja swoją oddałam mamie, a dokupiłam klasyczną).

Kosmetyki tej marki dostaniecie głównie w zagranicznych lub internetowych drogeriach. Ceny zaczynają się w granicach 3-4 Euro za pomadkę do kilkunastu za produkty do ciała. Mój zestaw kosztował 13 Euro.

Krem do rąk Honey&Grapeseed
Przepięknie pachnie winogronami i miodem. Mimo że zapachu miodu nie lubię, tu komponuje się idealnie, nadając słodyczy kwaskowatym owocom – mogłabym mieć takie perfumy. Sam krem choć bardzo szybko się wchłania, niestety nałożony w nadmiarze lepi się i nie robi w zasadzie nic spektakularnego z moimi dłońmi. Poza tym pod koniec ciężko wydobyć go z opakowania.

SKŁAD
aqua (water), simmondsia chinensis (jojoba) butter, vitis vinifera (grape) seed oil, glycerin, cera alba (beeswax), stearic acid, theobroma grandiflorum seed butter, macadamia ternifolia seed oil, parfum (fragrance), mel (honey), helianthus annuus (sunflower) seed oil, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf extract, tocopherol, beta-carotene, xanthan gum, sucrose stearate, sodium borate, glycine soja (soybean) oil, glucose, sodium chloride, canola oil, glucose oxidase, lactoperoxidase, butylphenyl methylpropional, coumarin, hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde.
Krem do stóp Coconut
Ten krem do stóp polecałam Wam już w którychś ulubieńcach. Jest genialny! W jedną noc wygładza szorstką skórę pięt, regenerując nawet pęknięcia. Kilka użyć i stopy są jak nowe. 🙂 Ponad to dzięki lanolinie doskonale nadaje się do zmiękczania skórek wokół paznokci u dłoni. Nakładam go wtedy na noc w formie maski, ponieważ po pierwsze bardzo się lepi, a po drugie jego piękny zapach kokosowych ciasteczek po chwili nieubłaganie zaczyna przypominać o tym, że mamy do czynienia z lanoliną. 🙁

SKŁAD
glycerin, olea europaea (olive) fruit oil, avena sativa (oat) kernel flour, lanolin, parfum (fragrance), cocos nucifera (coconut) oil, quillaja saponaria (quillaja) bark extract, avena sativa (oat) kernel oil, tocopherol, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf extract, glycine soja (soybean) oil, canola oil, butylphenyl methylpropional, coumarin, limonene, linalool.
Maść do dłoni Hand Salve
Maść do bólu pachnąca maścią. 🙂 Dominuje tu lawenda i rozmaryn, ale samo działanie jest naprawdę przyjemne. Kosmetyk cudów nie czyni, ale regularnie stosowany poprawia stan paznokci, zmiękcza skórki wokół paznokci, zapobiega grzybicom i koi podrażnienia. Ponad to smaruję maścią skrzydełka nosa podczas kataru, żeby uniknąć pojawienia się suchych skórek. To działa!

SKŁAD
prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, olea europaea (olive) fruit oil, cera alba (beeswax), lavandula hybrida (lavandin) oil, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf oil, eucalyptus globulus (eucalyptus) oil, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf extract, lavandula angustifolia (lavender) flower powder, helianthus annuus (sunflower) seed oil, tocopherol, glycine soja (soybean) oil, canola oil, limonene, linalool.
Źródło
Masełko do skórek Lemon Butter
Masełko oddałam mamie, ponieważ u mnie za wiele nie robiło, a wręcz mocniej wysuszało skórki. Przyjemnie pachnie słodką cytryną i w zasadzie nic poza tym.

SKŁAD
prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, cera alba (beeswax), citrus medica limonum (lemon) peel oil, theobroma cacao (cocoa) seed butter, euphorbia cerifera (candelilla) wax, beta-carotene, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf extract, tocopherol, helianthus annuus (sunflower) seed oil, glycine soja (soybean) oil, canola oil, limonene, citral.
Krem do rąk Almond&Milk
Bita śmietana o zapachu marcepanu – tak w pięciu słowach określiłabym ten krem. Wykończenie niestety zostawia podobne do wszystkich kremów tej marki. Jest lekko lepki i wyczuwalny na skórze, więc używam go tylko na noc. Nie ma działania adekwatnie intensywnego do ciężkiej konsystencji, choć i tak jest o wiele bardziej nawilżający od wersji Honey&Grapeseed. Pewnie za sprawą aloesu.

SKŁAD
prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, aqua (water), cera alba (beeswax), aloe barbadensis leaf juice, kaolin, parfum (fragrance), citrus grandis (grapefruit) seed extract, sine adipe lac (nonfat dry milk), tocopherol, chondrus crispus (carrageenan) extract, glycerin, glycine soja (soybean) oil, stearic acid, glucose, sodium chloride, sodium benzoate, sodium borate, glucose oxidase, lactoperoxidase, linalool.

Pomadka do ust Beeswax Lip Balm
Tylko dla wielbicieli ostrych doznań. Jest tu tak mocna mięta, że usta palą mnie przez dobre 20 min po aplikacji. To dobre rozwiązanie poza domem, żeby dezyfnekować usta. Natychmiastowo nałożony zapobiega powstawaniu zajadów, opryszczki, a nawet… pryszczy na twarzy. Punktowo nakładam go czasem palcem na krostę, która się pojawia i zazwyczaj dzięki temu znika bez śladu. 🙂 Samych ust nie nawilża jednak zbyt dobrze. Pozostawia tylko na nich wyraźną, tępą warstwę wosku, która chroni przed wiatrem. Dla wymagających ust będzie zbyt słaba.

SKŁAD
cera alba (beeswax, cire d’abeille), cocos nucifera (coconut) oil, helianthus annuus (sunflower) seed oil, mentha piperita (peppermint) oil, lanolin, tocopherol, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf extract, glycine soja (soybean) oil, canola oil (huile de colza), limonene

Podsumowując…
Najbardziej jestem zadowolona z kremu do stóp. Na co dzień często korzystam też z pomadki, natomiast doraźnie sięgam po maść Hand Salve i migdałowy krem, którego wybieram tylko ze względu na puszystą konsystencję ubitego masła i cudowny zapach. Reszty produktów nie polecam.

Znacie kosmetyki Burt’s Bees? Używaliście innych ich kosmetyków, których tutaj nie wymieniłam? Jestem też ciekawa, czy znacie inne kosmetyki, które zawierają miód lub propolis? Będę wdzięczna za polecenie! 🙂