Czym są alergeny zapachowe i dlaczego wprowadzono nowe limity?
Definicja alergenu zapachowego w świetle przepisów
Alergeny zapachowe to konkretne substancje chemiczne obecne w kompozycjach zapachowych, które u części osób mogą wywołać niepożądane reakcje skórne – najczęściej kontaktowe zapalenie skóry, pokrzywkę, świąd, rumień czy nasilenie atopii. Mogą być pochodzenia naturalnego (np. składniki olejków eterycznych) lub syntetycznego (otrzymywane w procesach chemicznych).
W prawie kosmetycznym nie każda substancja zapachowa jest od razu uznawana za alergen. Status alergenu uzyskują te, dla których istnieją wystarczające dowody naukowe, że:
- wywołują alergiczne kontaktowe zapalenie skóry u części populacji,
- mają określoną częstość uczulenia w badaniach epidemiologicznych,
- wykazują działanie uczulające w testach toksykologicznych.
Lista alergenów zapachowych jest więc wynikiem oceny ryzyka prowadzonej przez komitety naukowe UE, a nie subiektywnego uznania. To szczególnie ważne, bo nowe limity i nowe wymagania etykietowe opierają się właśnie na tej zaktualizowanej liście.
Dlaczego regulacje dotyczące alergenów są zaostrzane?
Kosmetyki i perfumy należą do produktów stosowanych najczęściej i na największych powierzchniach skóry. Jednocześnie kompozycje zapachowe są jednym z najczęstszych źródeł uczuleń kontaktowych, obok konserwantów i barwników. Z punktu widzenia regulatora UE oznacza to duży obszar potencjalnego ryzyka, ale też stosunkowo prosty sposób jego ograniczania – przez:
- ustalenie limitów stężenia dla substancji najbardziej alergizujących,
- wprowadzenie obowiązku wyraźnego oznaczania większej liczby alergenów na etykiecie,
- precyzyjne zdefiniowanie sytuacji, w których substancja powinna trafić na listę INCI.
Impulsem do zaostrzenia przepisów były m.in. opinie naukowców wskazujące, że dotychczasowa lista 26 alergenów zapachowych, ujawnianych na etykiecie, jest zbyt krótka w stosunku do aktualnej wiedzy medycznej. Wzrost liczby przypadków nadwrażliwości, lepsza diagnostyka alergii skórnych i dokładniejsze badania częstości uczuleń spowodowały, że konieczne stało się rozszerzenie listy i doprecyzowanie progów.
Jakie rodzaje ryzyka mają ograniczać nowe limity?
Nowe limity dla alergenów zapachowych mają na celu kilka konkretnych efektów:
- Zmniejszenie częstości nowych uczuleń – niższe stężenia niektórych substancji zmniejszają ryzyko, że dana osoba w ogóle się na nie uczuli, zwłaszcza przy długotrwałym, codziennym stosowaniu.
- Łatwiejszą identyfikację przyczyny reakcji – dzięki temu, że na etykietach pojawi się więcej nazw konkretnych alergenów zapachowych, dermatolog dużo szybciej powiąże wynik testu płatkowego z realnym produktem.
- Lepszą ochronę grup wrażliwych – osób z AZS, dzieci, osób starszych, konsumentów z już zdiagnozowaną alergią kontaktową.
- Wymuszenie bezpieczniejszej kompozycji zapachowej – producenci są motywowani do stosowania mniej uczulających składników lub do takiego zbilansowania formuły, by utrzymać stężenia problematycznych substancji poniżej określonych progów.
Dla branży perfumeryjnej i kosmetycznej oznacza to nie tylko zmiany na etykietach, ale nierzadko także modyfikacje samych receptur i strategii marketingowych – szczególnie tam, gdzie zapach był dotąd głównym wyróżnikiem produktu.
Podstawa prawna: rozporządzenie kosmetyczne UE i nowe akty delegowane
Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 jako fundament
Podstawowym aktem prawnym regulującym kosmetyki w Unii Europejskiej pozostaje Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczące produktów kosmetycznych. Określa ono ogólne zasady bezpieczeństwa, wymagania dotyczące składu, oznakowania, dokumentacji produktu (PIF) oraz nadzoru rynkowego.
W kontekście alergenów zapachowych szczególnie istotne są przepisy dotyczące:
- składu – załączniki określające substancje zakazane, ograniczone i wymagające specjalnych środków ostrożności,
- oznakowania – art. 19 rozporządzenia, który definiuje elementy obowiązkowe na etykiecie, w tym wykaz składników (INCI),
- zapachów i kompozycji aromatycznych – możliwość podawania ich zbiorczo jako „Parfum” lub „Aroma”, lecz z odrębnym obowiązkiem wyszczególnienia określonych alergenów.
Samo rozporządzenie 1223/2009 ma charakter „ramowy” – to załączniki do niego oraz akty delegowane i wykonawcze doprecyzowują listy substancji, limity i konkretne progi stężeń wywołujące obowiązek ich deklarowania na etykiecie.
Nowe i zaktualizowane załączniki dotyczące alergenów zapachowych
W odpowiedzi na opinie Komitetu Naukowego ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS) Komisja Europejska zainicjowała proces aktualizacji załączników do rozporządzenia kosmetycznego. Obejmuje to w szczególności:
- rozszerzenie listy alergenów zapachowych, które muszą być obowiązkowo deklarowane w wykazie składników,
- ustanowienie nowych limitów stężenia w zależności od rodzaju produktu (spłukiwany / niespłukiwany, kategoria, grupa docelowa),
- określenie okresów przejściowych na dostosowanie etykiet i składu produktów.
Aktualizacje przyjmowane są w formie rozporządzeń delegowanych Komisji, co pozwala relatywnie sprawnie reagować na nowe dane naukowe. Dla producentów i importerów kosmetyków oznacza to konieczność bieżącego śledzenia zmian w Dzienniku Urzędowym UE oraz w krajowych komunikatach organów nadzoru.
Terminy przejściowe i konsekwencje dla rynku
Nowe limity dla alergenów zapachowych nie zaczynają obowiązywać z dnia na dzień. Zwykle wprowadzane są:
- okresy na wprowadzanie do obrotu – po tej dacie nowo wypuszczane produkty muszą już spełniać nowe wymagania,
- okresy na wycofanie lub dostosowanie – dotyczą produktów już znajdujących się na rynku (magazyny hurtowe, sklepy detaliczne, e-commerce).
Przykładowo, producent perfum ma określony czas na:
- aktualizację receptury (jeśli to konieczne),
- zaprojektowanie i zatwierdzenie nowych etykiet,
- wymianę opakowań w magazynach,
- sprzedaż istniejących stanów magazynowych z dotychczasową etykietą lub ich relabeling, o ile technicznie i prawnie jest to dopuszczalne.
Niedostosowanie produktów w przewidzianych terminach może skutkować:
- wycofaniem z obrotu,
- karami administracyjnymi,
- poważniejszymi konsekwencjami w razie stwierdzenia zagrożenia dla zdrowia konsumentów.
Dlatego informacje o nowych limitach alergenów zapachowych są istotne nie tylko dla prawników i działów R&D, ale także dla marketingu i sprzedaży – od ich sprawnego działania zależy ciągłość sprzedaży i wizerunek marki jako odpowiedzialnej i zgodnej z prawem.
Od 26 do ponad 80 alergenów: jak zmienia się lista substancji do deklarowania?
Dotychczasowa lista 26 alergenów zapachowych
Przez wiele lat konsumenci przyzwyczajeni byli do obecności na etykietach kosmetyków charakterystycznych nazw takich jak: limonene, linalool, citral, geraniol, coumarin. Były one częścią listy 26 alergenów zapachowych, których deklaracja na etykiecie była obowiązkowa, gdy ich stężenie w produkcie przekraczało określone progi.
Tę listę opracowano na podstawie ówczesnych danych naukowych. Z czasem okazało się jednak, że:
- istnieje więcej związków zapachowych o dobrze udokumentowanym potencjale uczulającym,
- częstość uczuleń na niektóre „nienazwane” dotąd na etykiecie substancje jest porównywalna lub wyższa niż w przypadku części z „26”,
- lista 26 jest niewystarczająca, by realnie wspierać diagnostykę dermatologiczną.
W praktyce oznaczało to, że pacjent uczulony na konkretną cząsteczkę zapachową nie miał możliwości sprawdzenia jej obecności w kosmetyku, bo kryła się pod zbiorczym określeniem „Parfum”, mimo iż jej stężenie w produkcie mogło być znaczące.
Rozszerzona lista – nowa generacja alergenów zapachowych
Pod wpływem opinii SCCS Komisja Europejska zdecydowała o znacznym rozszerzeniu listy alergenów zapachowych, które muszą być indywidualnie deklarowane na etykiecie. Nowa lista obejmuje ponad 80 substancji (w tym grupowane formy niektórych związków, np. pochodne syntetyczne i naturalne). Znajdują się na niej m.in.:
- dodatkowe składniki naturalnych olejków eterycznych,
- nowe syntetyczne molekuły zapachowe, szeroko stosowane w perfumerii nowej generacji,
- wybrane produkty utleniania niektórych popularnych substancji zapachowych.
Rozszerzenie listy nie oznacza automatycznego zakazu tych substancji. Zdecydowana większość z nich nadal może być stosowana, ale:
- musi zostać nazwana w wykazie składników ponad ogólnym „Parfum”, gdy jej stężenie przekroczy próg,
- w niektórych przypadkach obowiązują też osobne limity stężeń, zależne od kategorii produktu.
Dla konsumenta oznacza to znacznie dłuższą listę INCI i więcej obcych nazw chemicznych na opakowaniu. Z kolei dla producenta – konieczność pozyskania od dostawców kompozycji zapachowych szczegółowych danych ilościowych dla każdej z wymienionych substancji, a nie tylko informacji „zawiera alergeny z listy 26”.
Naturalne a syntetyczne alergeny – jak czytać listę?
Na rozszerzonej liście alergenów zapachowych znajdziemy mieszankę substancji:
- typowo „naturalnych” – występujących w olejkach eterycznych (np. w olejku lawendowym, cytrusowym, różanym),
- typowo „syntetycznych” – opracowanych w laboratoriach na potrzeby nowoczesnej perfumerii,
- obecnych w obu postaciach – które można uzyskać zarówno z surowców naturalnych, jak i w procesach chemicznych.
Dla bezpieczeństwa skóry to, czy substancja jest naturalna czy syntetyczna, ma drugorzędne znaczenie. Liczy się jej potencjał uczulający, częstotliwość występowania reakcji oraz stężenie w gotowym produkcie. Dlatego:
- obecność oznaczenia „naturalny olejek eteryczny” nie zwalnia z obowiązku deklarowania konkretnych alergenów w nim zawartych,
- sformułowania marketingowe „100% naturalne” czy „bez chemii” mogą i tak dotyczyć produktu zawierającego liczne alergeny zapachowe, wymagające deklaracji.
Z perspektywy konsumenta ważniejsze od pochodzenia jest dokładne sprawdzenie listy INCI, a z perspektywy producenta – precyzyjne dane od dostawców surowców, łącznie z zawartością alergenów w naturalnych mieszankach.

Nowe limity ilościowe i progi deklaracji: co musi się znaleźć na etykiecie?
Progi deklaracji dla alergenów zapachowych
Podstawą do ujawniania alergenów zapachowych na etykiecie pozostaje system progów stężenia. Idea jest prosta: jeśli w gotowym produkcie stężenie danej substancji przekracza określony poziom, jej nazwa musi pojawić się w wykazie składników. Klasycznie progi te były różne dla:
- produktów niespłukiwanych (leave-on),
- produktów spłukiwanych (rinse-off).
Nowe regulacje utrzymują tę logikę, ale mogą doprecyzowywać lub modyfikować progi dla konkretnych substancji. Typowy schemat wygląda następująco:
Klasyczne progi a nowe podejście do kategorii produktów
Dotychczas stosowano proste rozróżnienie: inny próg dla kosmetyków spłukiwanych, inny dla niespłukiwanych. Aktualizacje przepisów wprowadzają jednak bardziej granularne podejście. Oprócz podstawowego podziału na rinse-off i leave-on, brane są pod uwagę m.in.:
- kosmetyki stosowane na duże powierzchnie ciała (balsamy, mleczka, spraye do ciała),
- produkty aplikowane na małe, ale wrażliwe obszary (okolice oczu, usta),
- kosmetyki dla dzieci i niemowląt,
- wyroby przeznaczone dla osób z określonymi ograniczeniami wiekowymi (np. zakaz stosowania u dzieci poniżej danego wieku).
Im wyższe ryzyko narażenia (częstsze stosowanie, duża powierzchnia skóry, cieńszy naskórek), tym niższe limity dopuszczalnego stężenia i progi deklaracji. W efekcie ta sama substancja może podlegać różnym zasadom etykietowania w perfumach luksusowych, balsamie dla niemowląt i żelu pod prysznic.
Dodatkowe ograniczenia stężenia dla wybranych alergenów
Część alergenów zapachowych oprócz obowiązku deklaracji otrzymuje też sztywne limity maksymalnego stężenia w gotowym produkcie. Gdy naukowe dane wskazują na:
- wysoką częstość reakcji alergicznych lub ich ciężki przebieg,
- szczególną wrażliwość określonej grupy populacji (dzieci, osoby z uszkodzoną barierą skórną),
- problemy wynikające z bioakumulacji lub specyficznego metabolizmu danej substancji,
Komisja może zdecydować o ograniczeniu dopuszczalnej ilości w określonych kategoriach kosmetyków. Wówczas producent musi zadbać nie tylko o prawidłową deklarację w INCI, ale także o:
- przeliczenie całkowitego stężenia danego alergenu pochodzącego z kilku surowców (np. z kilku olejków + gotowej kompozycji zapachowej),
- dostosowanie dawki perfumacji w recepturze, gdy zbliża się ona do granicy limitu,
- prowadzenie dokumentacji potwierdzającej, że finalne stężenie nie przekracza dopuszczalnego poziomu.
Dla małych marek korzystających z gotowych mieszanek zapachowych oznacza to zwykle konieczność:
- pozyskania szczegółowych kart charakterystyki lub kart surowca z wyszczególnionymi alergenami,
- współpracy z dostawcą w przypadku konieczności reformulacji (np. zmiany kompozycji lub jej rozcieńczenia).
Jak producenci mają obliczać zawartość alergenów?
W praktyce ustalenie, czy dany alergen musi znaleźć się na etykiecie, nie polega na „domyślaniu się”, lecz na precyzyjnych obliczeniach. Standardowo proces wygląda tak:
- Producent otrzymuje od dostawcy kompozycji zapachowej listę alergenów zapachowych z ich udziałem procentowym w mieszaninie (np. limonene 5%, linalool 3%).
- W recepturze kosmetyku określa się dozowanie kompozycji (np. 2% w kremie, 15% w perfumach, 0,3% w szamponie).
- Mnoży się stężenie każdej substancji w kompozycji przez % dozowania w produkcie końcowym.
- Otrzymane wartości porównuje się z progami deklaracji i limitami regulacyjnymi.
Jeśli w gotowym produkcie dana substancja przekracza próg deklaracji, musi zostać wpisana do listy INCI. Jeśli zbliża się do limitu stężenia, recepturę warto zweryfikować lub skonsultować z safety assessor-em przed zgłoszeniem produktu do CPNP.
Wielu producentów dodatkowo uwzględnia margines bezpieczeństwa – planuje stężenia nieco poniżej maksymalnych, aby zminimalizować ryzyko przekroczenia limitu w wyniku wahań jakości surowców lub niedokładności produkcyjnych.
Jak zmienią się etykiety perfum i kosmetyków w praktyce?
Dłuższe listy INCI i układ informacji
Najbardziej widoczną zmianą dla konsumenta będzie wydłużenie wykazu składników. W produktach silnie perfumowanych – jak wody perfumowane czy ekskluzywne balsamy – lista INCI może znacząco się rozrosnąć. Pojawią się:
- liczne dodatkowe nazwy substancji zapachowych,
- grupowania oparte na pochodzeniu (np. ekstrakty roślinne) i obok nich konkretne alergeny,
- czasem kilka wariantów tej samej funkcji (emolienty, promotory zapachu, przeciwutleniacze) otaczających rozbudowaną grupę alergenów.
Dla projektantów opakowań oznacza to konieczność takiego ułożenia informacji, by:
- wymagana prawem czcionka i kontrast pozostały czytelne,
- na małych opakowaniach (np. flakoniki 15 ml) zmieścić pełny skład, często przy wykorzystaniu ulotek, etykiet rozkładanych lub opakowań zbiorczych,
- zachować spójną identyfikację wizualną marki mimo „gęstszej” warstwy tekstowej.
Etykieta a wizerunek „czystej” i „bezpiecznej” marki
Rozszerzenie listy alergenów może wpłynąć na komunikację marketingową. Na pierwszy rzut oka kosmetyk z długą listą INCI może wydawać się „bardziej chemiczny” niż produkt z krótkim składem, mimo że wynika to wyłącznie z większej transparentności, a nie z faktycznego pogorszenia bezpieczeństwa.
Marki stają więc przed dylematem: jak pogodzić obowiązek ujawniania alergenów z narracją o minimalizmie, naturalności czy delikatności? W praktyce pojawiają się różne strategie:
- jasne wyjaśnianie w materiałach edukacyjnych, że nowe nazwy wynikają z prawa, a nie z „dodatków” do formuły,
- dobrowolne deklaracje typu „bez kompozycji zapachowych” w produktach stworzonych pod kątem skór wrażliwych,
- segmentacja oferty: linie „fragrance-free” obok intensywnie perfumowanych produktów dla miłośników zapachów.
W praktyce widać już, że niektóre firmy w opisach online dodają sekcje typu „zapach” lub „dla kogo produkt”, gdzie tłumaczą, że obecność wielu alergenów na etykiecie nie oznacza automatycznie wysokiego ryzyka, lecz jest skutkiem nowych przepisów.
Perfumy niszowe i rzemieślnicze a nowe wymogi
Szczególnym wyzwaniem są perfumy niszowe, artisan i małe marki tworzące krótkie, często pół-ręczne serie zapachów. Dotychczas wiele z nich opierało się na współpracy z małymi dostawcami olejków i mieszanek, których dokumentacja bywała ograniczona. Nowe limity i rozszerzona lista alergenów wymuszają:
- bardziej sformalizowane relacje z dostawcami, w tym wymaganie kart surowców z ilościowym wykazem alergenów,
- potencjalne podniesienie kosztów kompozycji zapachowych – szczególnie, gdy dostawca musi reformulować mieszankę, aby utrzymać ją w granicach limitów,
- bardziej rygorystyczne podejście do dokumentacji bezpieczeństwa i PIF (Product Information File).
Przykładowo, mała marka perfumeryjna używająca wysokich udziałów naturalnych olejków cytrusowych może stanąć przed koniecznością:
- zmniejszenia ich stężenia,
- zastosowania frakcji o obniżonej zawartości niektórych alergenów,
- lub wyraźnego „przesunięcia” kompozycji w stronę innych nut (np. drzewnych, żywicznych), aby zachować poziom bezpieczeństwa i jednocześnie charakter zapachu.
Zmiany w opisach online i sprzedaży e-commerce
Zmiany nie ograniczają się do fizycznych etykiet. Rozporządzenie kosmetyczne wymaga, by przy sprzedaży na odległość (e-commerce) wykaz składników był dostępny dla konsumenta przed zakupem. Nowe przepisy powodują, że:
- sklepy internetowe muszą zaktualizować bazy składów, często dla setek lub tysięcy indeksów,
- marki zarządzające własnym e-sklepem powinny zadbać o spójność między etykietą fizyczną a listą INCI w opisie produktu,
- marketplace’y i platformy sprzedażowe mogą wymagać od dostawców bardziej rozbudowanych danych produktowych.
Jeżeli w trakcie okresów przejściowych równolegle funkcjonują dwie wersje tego samego produktu (stara i nowa etykieta), powstaje dodatkowy obowiązek:
- jasnego oznaczania partii lub numerów serii,
- aktualizowania opisów, gdy w magazynie zostaną wyłącznie produkty z nową etykietą,
- koordynacji między działem regulacyjnym, IT i marketingiem, by uniknąć sytuacji, w której klient zamawia produkt z myślą o nowej formule, a otrzymuje „starą” wersję.
Znaczenie nowych limitów dla bezpieczeństwa i odpowiedzialności producenta
Bezpieczeństwo konsumenta a rola Safety Assessora
Aktualizacja listy alergenów i limitów ściśle wiąże się z oceną bezpieczeństwa kosmetyku. Osoba odpowiedzialna (ang. Responsible Person) musi mieć pewność, że:
- receptura spełnia wszystkie aktualne ograniczenia ilościowe,
- lista INCI jest zgodna z rzeczywistym składem i progami deklaracji,
- dokumentacja (PIF) zawiera najnowsze dane toksykologiczne i informacje o alergenach.
Safety assessor, który przygotowuje raport bezpieczeństwa, powinien dysponować:
- pełnymi danymi od dostawców surowców zapachowych,
- informacjami o potencjalnych produktach utleniania (np. w wyniku starzenia surowca),
- aktualną wiedzą o przypadkach uczuleń raportowanych przez SCCS oraz instytucje krajowe.
Gdy zmieniają się załączniki do rozporządzenia (np. nowe alergeny otrzymują niższe limity), konieczna jest ponowna weryfikacja istniejących ocen bezpieczeństwa. Dla portfeli liczących kilkadziesiąt lub kilkaset produktów to duży projekt, który trzeba planować z wyprzedzeniem.
Odpowiedzialność prawna i łańcuch dostaw
Z punktu widzenia prawa, za zgodność produktu z przepisami odpowiada osoba odpowiedzialna wskazana na opakowaniu – zwykle producent z UE, importer lub podmiot dystrybuujący produkt pod własną marką. Jednak realnie zgodność z nowymi limitami alergenów zależy od całego łańcucha dostaw:
- dostawców kompozycji zapachowych,
- firm zajmujących się konfekcjonowaniem,
- drukarni etykiet i producentów opakowań,
- dystrybutorów i sprzedawców, którzy muszą zarządzać zapasami w okresach przejściowych.
Jeśli w wyniku błędnej informacji o zawartości alergenu dojdzie do przekroczenia limitu w produkcie końcowym, odpowiedzialność administracyjna spada na osobę odpowiedzialną, ale roszczenia regresowe mogą być kierowane do dostawców surowców. Umowy handlowe często są już rozszerzane o:
- obowiązek natychmiastowego informowania o zmianach składu kompozycji zapachowej,
- klauzule dotyczące odpowiedzialności za nieprawdziwe dane o zawartości alergenów,
- wymóg zgodności z aktualnymi załącznikami rozporządzenia 1223/2009 i powiązanymi aktami delegowanymi.
Nowe limity jako impuls do reformulacji
Dla wielu marek rozszerzenie listy alergenów i zaostrzenie limitów jest impulsem nie tylko do korekt etykiet, ale wręcz do całkowitej reformulacji wybranych produktów. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy:
- kompozycja zapachowa jest bardzo „bogata” w alergeny i ich indywidualne deklarowanie znacząco obciążyłoby listę INCI,
- segment docelowy to osoby z wrażliwą skórą, niemowlęta lub dzieci,
- wizerunek marki opiera się na minimalizmie składów lub niskim potencjale drażniącym.
Możliwe scenariusze to m.in.:
- zastąpienie kompozycji zapachowej wariantem o niższej zawartości wybranych alergenów,
- całkowite usunięcie perfumacji w produktach specjalistycznych (dermocosmetics),
- opracowanie dwóch linii: klasycznej (z zapachem) i „sensitive” (bez kompozycji zapachowej lub z minimalną ilością alergenów).
W praktyce reformulacja jednego kremu czy balsamu pociąga za sobą:
- nową ocenę bezpieczeństwa,
- aktualizację notyfikacji w CPNP,
- zmiany w komunikacji marketingowej (opis zapachu, obietnice typu „hipoalergiczny”),
- ograniczeniem liczby i poziomu alergenów w recepturze,
- dodatkowymi badaniami dermatologicznymi na osobach z tendencją do alergii,
- jasnym zdefiniowaniem grupy docelowej (np. dorosłe osoby z suchą skórą vs. niemowlęta).
- czy ograniczać udział naturalnych olejków w recepturze, aby zredukować liczbę deklarowanych alergenów,
- czy sięgnąć po frakcjonowane surowce (np. odalergenizowane frakcje cytrusowe),
- czy otwarcie edukować klientów, że „naturalny” nie znaczy „bez potencjału uczulającego”.
- przejrzystości (transparent labeling),
- dobrze zaprojektowanej edukacji (np. krótkie Q&A na kartoniku lub stronie www),
- wyjaśnieniu, że pełna lista alergenów wynika z obowiązku prawnego i dbałości o osoby z nadwrażliwością.
- analizę dostarczonych przez dostawcę kart surowców pod kątem nowej listy alergenów,
- opracowanie kilku wariantów kompozycji o różnym profilu alergenowym,
- testy stabilności (przyspieszone starzenie, wpływ światła, temperatury),
- ocenę sensoryczną – porównanie nowej wersji z oryginałem przez panel wewnętrzny lub konsumencki,
- ponowną ocenę bezpieczeństwa i aktualizację PIF.
- mini-słowniczki na opakowaniu lub kartoniku, wyjaśniające pochodzenie wybranych alergenów (np. „linalool – składnik naturalnie występujący w lawendzie i kolendrze”),
- rozszerzone opisy na stronie internetowej, gdzie każdy alergen ma krótki komentarz: z jakich surowców pochodzi, jaki ma charakter zapachowy, kto powinien na niego uważać,
- komunikacja w mediach społecznościowych, pokazująca przykłady typu „stara vs nowa etykieta” i tłumacząca, że zmienił się sposób zapisu, a nie sama formuła.
- krótkie szkolenia produktowe dla personelu, połączone z omówieniem wybranych alergenów i ich typowych źródeł,
- wewnętrzne bazy danych w sieciach handlowych, pozwalające filtrować ofertę według określonych alergenów (np. lista produktów bez limonenu i linalolu),
- etykiety półkowe lub oznaczenia na regałach, wskazujące linie „bez kompozycji zapachowych” czy „dla skóry szczególnie wrażliwej”.
- celowe unikanie surowców bogatych w najbardziej problematyczne alergeny z punktu widzenia SCCS,
- opieranie kompozycji na molekułach o dobrze poznanym profilu bezpieczeństwa i niższym potencjale uczulającym,
- testy użytkowe na grupach ochotników z wrażliwą skórą, połączone z monitoringiem reakcji niepożądanych.
- zliczają poziomy poszczególnych alergenów w gotowym produkcie na podstawie danych od dostawców,
- wskazują przekroczenia limitów i sugerują konieczność reformulacji lub zmiany deklaracji,
- generują aktualne listy INCI oraz karty produktowe dla działu marketingu i sprzedaży.
- często zmienia się dostępność kompozycji zapachowych (np. dostawca wprowadza nową wersję koncentratu),
- firma działa na wielu rynkach, gdzie wejście w życie przepisów następuje z różnymi terminami,
- konieczna jest szybka odpowiedź na zapytania klientów B2B dotyczące zawartości konkretnych alergenów.
- częściej decydują się na kompozycje zapachowe o bardzo niskim poziomie alergenów lub wręcz na produkty bez zapachu,
- opracowują oddzielne karty informacyjne dla personelu, gdzie dokładniej niż na opakowaniu opisują profil alergenowy,
- wprowadzają rekomendacje dotyczące sposobu użycia u osób z wywiadem alergologicznym (np. test płatkowy przed pierwszym zabiegiem).
- każda kombinacja bazy i „boostera” musi mieścić się w limitach dla alergenów w produkcie gotowym,
- etykieta lub instrukcja użycia powinny jasno wyjaśniać dopuszczalne proporcje mieszania,
- konsument musi mieć dostęp do pełnych informacji o alergenach zarówno w bazie, jak i w dodatku zapachowym.
- termin, po którym nowe produkty wprowadzane na rynek muszą już być zgodne z nowymi zasadami,
- termin na wycofanie lub dostosowanie produktów już obecnych w obrocie (magazyny, sklepy, e-commerce).
- Alergeny zapachowe to ściśle zdefiniowana grupa substancji (naturalnych i syntetycznych), których status wynika z dowodów naukowych na ich działanie uczulające, a nie z uznaniowych decyzji.
- Zaostrzenie regulacji wynika z rosnącej liczby przypadków nadwrażliwości na zapachy, lepszej diagnostyki alergii skórnych oraz uznania, że dotychczasowa lista 26 ujawnianych alergenów była zbyt wąska.
- Nowe limity stężeń alergenów i rozszerzona lista substancji do obowiązkowego deklarowania mają zmniejszyć liczbę nowych uczuleń i ułatwić lekarzom powiązanie reakcji skórnych z konkretnymi produktami.
- Zmiany mają szczególnie chronić grupy wrażliwe (m.in. osoby z AZS, dzieci, seniorów i pacjentów z już rozpoznaną alergią kontaktową), ograniczając ich ekspozycję na najsilniej uczulające składniki.
- Producenci będą zmuszeni nie tylko zmienić etykiety (bardziej szczegółowy wykaz INCI), ale często także modyfikować same kompozycje zapachowe, aby zmieścić się w nowych limitach.
- Podstawą zmian pozostaje rozporządzenie (WE) nr 1223/2009, uzupełniane przez aktualizowane załączniki i akty delegowane Komisji Europejskiej, które określają konkretne limity, listy substancji i progi deklarowania.
- Wprowadzono okresy przejściowe, w których producenci mogą dostosować składy i etykiety; po ich zakończeniu wszystkie nowo wprowadzane na rynek kosmetyki muszą w pełni spełniać nowe wymagania.
Wpływ nowych limitów na deklaracje marketingowe i „claims”
Zaostrzenie regulacji dotyczących alergenów zapachowych przekłada się także na to, co pojawia się z przodu opakowania i w komunikacji reklamowej. Deklaracje typu „hypoalergiczny”, „dla skóry wrażliwej” czy „bezpieczny dla dzieci” podlegają ocenie pod kątem wiarygodności i zgodności z rozporządzeniem o oświadczeniach marketingowych.
Przy planowaniu takich claimsów konieczne jest powiązanie ich z realnymi danymi:
Coraz częściej spotyka się też bardziej precyzyjne deklaracje, np. „bez kompozycji zapachowych zawierających limonen i linalol” albo „bez dodanych zapachów – wyczuwalna nuta wynika wyłącznie z surowców”. Tego typu komunikaty są jednak sensowne tylko wtedy, gdy mają pełne pokrycie w dokumentacji surowcowej i raporcie bezpieczeństwa.
Przykład z praktyki: producent emulsji do ciała dla kobiet w ciąży rezygnuje z ogólnego hasła „hypoalergiczny” na rzecz bardziej konkretnych informacji: „bez kompozycji zapachowych”, „testowany dermatologicznie na skórze wrażliwej”, „bez alergenów zapachowych powyżej progów deklaracji”. Dla konsumenta to mniej chwytliwe, ale znacznie uczciwsze i łatwiejsze do udokumentowania.
Nowe alergeny zapachowe a składniki naturalne i „green claims”
Rozszerzona lista alergenów szczególnie mocno dotyka segmentu kosmetyków naturalnych i „zielonych”, opartych na olejkach eterycznych, ekstraktach CO₂ czy żywicach. Składniki te są często postrzegane jako „łagodniejsze” i „bezpieczniejsze”, tymczasem wiele z nich jest bogatym źródłem substancji uczulających.
Producenci budujący komunikację wokół „czystych” składów stoją przed kilkoma decyzjami:
Z perspektywy zgodności regulacyjnej nie wystarczy ogólna deklaracja „100% naturalnych zapachów”. Jeśli w takich kompozycjach obecne są substancje z nowej listy alergenów, a ich poziom przekracza progi deklaracji, muszą być wyszczególnione w INCI tak samo, jak w przypadku składników syntetycznych.
Pojawia się również wątek tzw. green claims – obietnic środowiskowych i „eko”. Gdy marka komunikuje się jako „clean beauty” lub „non-toxic”, a na etykiecie widnieje długa lista alergenów zapachowych, konsumenci mogą mieć dysonans. W takiej sytuacji lepiej oprzeć narrację na:
Praktyczne podejście do reformulacji produktów zapachowych
Sam proces dostosowania zapachu do nowych limitów jest często bardziej złożony niż proste „obniżenie stężenia olejku o kilka procent”. Perfumiarz lub technolog musi uwzględnić nie tylko poziom poszczególnych alergenów, lecz także stabilność, projekcję i charakter kompozycji.
Typowe etapy prac nad reformulacją obejmują:
W praktyce często okazuje się, że niewielka modyfikacja (np. podmiana jednego surowca naturalnego na jego oczyszczoną frakcję) pozwala zachować główny charakter zapachu przy znaczącym obniżeniu poziomu kilku kluczowych alergenów. Niekiedy jednak konieczne jest zaprojektowanie kompozycji od nowa, szczególnie w przypadku starych, „bogatych” mieszankach opartych na klasycznych olejkach kwiatowych i cytrusowych.
Komunikacja z konsumentem: jak tłumaczyć nowe nazwy na etykiecie
Wraz z wejściem w życie nowych wymogów rośnie liczba trudnych, często obco brzmiących nazw w wykazach składników. Część marek zaczyna wykorzystywać dodatkowe narzędzia, aby przełożyć język regulacyjny na coś bardziej zrozumiałego.
Najczęściej stosowane podejścia to:
Dobrze przygotowana komunikacja redukuje liczbę reklamacji i pytań do biura obsługi klienta. To szczególnie widoczne w segmencie dermokosmetyków, gdzie konsumenci uważnie czytają składy, a każda nowa, nieznana nazwa może budzić obawy.
Rola aptek, drogerii i konsultantów w interpretacji nowych etykiet
Zmiany w zakresie deklarowania alergenów zapachowych wpływają nie tylko na producentów, lecz także na sprzedawców. Farmaceuci, konsultanci w drogeriach czy doradcy w perfumeriach coraz częściej są pierwszą linią wsparcia dla osób z wrażliwą skórą i alergiami.
Praktyczną odpowiedzią rynku na nowe wymogi są:
Pojawiają się też bardziej zaawansowane rozwiązania, takie jak aplikacje mobilne wykorzystywane w sklepach: konsultant skanuje kod kreskowy produktu i natychmiast otrzymuje informację, czy zawiera on określone alergeny zapachowe. To znacznie ułatwia doradztwo osobom z konkretnymi zaleceniami od dermatologa.
Nowe limity a projektowanie zapachów „skin-friendly”
Część marek traktuje zmienione przepisy jako szansę na wyróżnienie się w niszy zapachów „skin-friendly”, czyli takich, które mają możliwie niski potencjał uczulający przy zachowaniu atrakcyjnej kompozycji. Opracowanie takiego produktu wymaga ścisłej współpracy między perfumiarzem, technologiem a safety assessorem.
Podstawowe założenia tego podejścia to:
Nie oznacza to całkowitego braku alergenów – w praktyce jest to niemal niemożliwe przy jakimkolwiek wyczuwalnym zapachu. Chodzi raczej o świadome zarządzanie ryzykiem: selekcję surowców, kontrolę stężeń i rzetelną informację na etykiecie.
Znaczenie systemów IT i zarządzania danymi surowcowymi
Przy kilkudziesięciu czy kilkuset aktywnych recepturach ręczne pilnowanie limitów alergenów i aktualizacji list INCI staje się niewykonalne. Dlatego coraz więcej firm inwestuje w systemy do zarządzania danymi surowcowymi (R&D, regulatory, zakupów), które automatycznie:
Tego typu narzędzia są szczególnie pomocne, gdy:
Nowe limity a produkty profesjonalne i gabinetowe
Nieco inną kategorię stanowią kosmetyki używane wyłącznie w gabinetach kosmetycznych, salonach SPA czy klinikach medycyny estetycznej. Podlegają one tym samym regulacjom co produkty konsumenckie, jednak sposób ich stosowania (np. w połączeniu z peelingami chemicznymi czy zabiegami inwazyjnymi) może zwiększać ryzyko podrażnień i reakcji alergicznych.
W takich przypadkach producenci:
Dla gabinetów oznacza to z kolei konieczność przechowywania i aktualizowania dokumentacji produktowej – tak, aby w razie reakcji uczuleniowej można było szybko ustalić, jakie alergeny zawierał użyty preparat.
Kierunek na przyszłość: personalizacja zapachu a indywidualne ryzyko alergii
Rozwinięcie regulacji dotyczących alergenów zapachowych zbiegło się z trendem personalizacji w branży beauty. Pojawiają się rozwiązania, w których klient sam dobiera intensywność lub profil zapachowy produktu (np. dodając do bazy kremu wybrany „booster” zapachowy).
Z perspektywy prawa i bezpieczeństwa takie koncepcje wymagają szczególnej ostrożności:
Można się spodziewać, że wraz z dalszym rozwojem personalizacji pojawią się rozwiązania cyfrowe, które przed zakupem lub komponowaniem zapachu umożliwią wprowadzenie własnej listy uczuleń, a system automatycznie wykluczy składniki zawierające problematyczne alergeny. Dla marek będzie to kolejny poziom złożoności, ale też szansa na bardzo precyzyjne dopasowanie oferty do potrzeb osób z wrażliwą skórą.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czym dokładnie są alergeny zapachowe w kosmetykach i perfumach?
Alergeny zapachowe to konkretne substancje chemiczne obecne w kompozycjach zapachowych (naturalnych i syntetycznych), które u części osób mogą wywoływać niepożądane reakcje skórne, m.in. kontaktowe zapalenie skóry, pokrzywkę, świąd czy nasilenie atopii.
W świetle prawa kosmetycznego alergenem nazywa się tylko te substancje zapachowe, dla których istnieją solidne dowody naukowe na ich działanie uczulające – potwierdzone badaniami epidemiologicznymi i toksykologicznymi. Lista takich związków jest określana na poziomie UE i stanowi podstawę do ustalania limitów oraz wymogów etykietowania.
Dlaczego Unia Europejska zaostrza przepisy dotyczące alergenów zapachowych?
Regulacje są zaostrzane, ponieważ kompozycje zapachowe należą do najczęstszych przyczyn alergicznego kontaktowego zapalenia skóry, obok konserwantów i barwników. Kosmetyki i perfumy stosujemy często, na dużych powierzchniach skóry i przez długi czas, co zwiększa ryzyko uczulenia.
Celem nowych przepisów jest ograniczenie liczby nowych alergii, lepsza ochrona osób wrażliwych (np. z AZS, dzieci, seniorów), a także ułatwienie diagnostyki dermatologicznej poprzez dokładniejsze informacje na etykietach.
Jak zmienią się etykiety perfum i kosmetyków po wprowadzeniu nowych limitów?
Na etykietach pojawi się więcej nazw konkretnych alergenów zapachowych, które do tej pory były „ukryte” pod ogólnymi określeniami typu „Parfum” lub „Aroma”. Rozszerzona lista oznacza, że producent będzie musiał wyszczególnić większą liczbę substancji, jeśli ich stężenie przekroczy określony próg.
Dla konsumenta oznacza to bardziej szczegółowy wykaz składników (INCI), dzięki któremu osoby z potwierdzoną alergią łatwiej sprawdzą, czy dany kosmetyk zawiera uczulającą je substancję.
Co oznacza przejście od 26 do ponad 80 alergenów zapachowych do deklarowania?
Dotychczas obowiązkowo deklarowanych na etykietach było 26 wybranych alergenów zapachowych. Nowe przepisy rozszerzają tę listę do ponad 80 substancji, które – jeśli wystąpią powyżej określonych progów – muszą być wymienione z nazwy w składzie kosmetyku.
Rozszerzenie listy wynika z nowszych badań pokazujących, że wiele innych związków zapachowych ma porównywalny lub wyższy potencjał uczulający niż część „starej” 26. Dzięki temu konsumenci i lekarze otrzymują pełniejszą informację o faktycznym ryzyku alergii.
Na jakiej podstawie prawnej wprowadzane są nowe limity alergenów zapachowych?
Podstawą jest Rozporządzenie (WE) nr 1223/2009 dotyczące produktów kosmetycznych, które określa ogólne zasady bezpieczeństwa, wymogi składu i oznakowania kosmetyków w UE. Samo rozporządzenie ma charakter ramowy – szczegółowe listy substancji, limity i progi stężeń znajdują się w jego załącznikach.
Aktualizacja przepisów dotyczących alergenów zapachowych odbywa się poprzez rozporządzenia delegowane Komisji Europejskiej, przygotowywane m.in. w oparciu o opinie Komitetu Naukowego ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS). To one w praktyce określają, które alergeny, w jakich ilościach i w jakich produktach muszą być deklarowane.
Od kiedy będą obowiązywać nowe zasady i co z produktami już na rynku?
Nowe limity i wymogi etykietowania nie wchodzą w życie natychmiast – przepisy przewidują okresy przejściowe. Zwykle rozróżnia się:
Po upływie okresów przejściowych kosmetyki niespełniające nowych wymagań mogą zostać wycofane z obrotu, a na przedsiębiorców mogą zostać nałożone kary administracyjne. Dlatego producenci muszą odpowiednio wcześnie zmienić receptury i etykiety.
Czy nowe limity oznaczają, że dotychczasowe perfumy staną się niebezpieczne lub zakazane?
Nowe limity nie oznaczają automatycznie, że wszystkie dotychczasowe perfumy i kosmetyki są niebezpieczne. Oznaczają natomiast, że w świetle aktualnej wiedzy naukowej niektóre z nich zawierają substancje o wyższym ryzyku uczulenia, niż wcześniej sądzono, i muszą zostać odpowiednio oznakowane lub przeformułowane.
Część kompozycji zapachowych będzie wymagała obniżenia stężenia określonych alergenów, a część – jedynie dostosowania etykiety. Cały proces ma na celu lepszą ochronę zdrowia konsumentów, a nie nagłe wycofanie wszystkich znanych zapachów z rynku.






