Blogmas, dzień 21. Nastrój się na Gwiazdkę – film Boże Narodzenie
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Podejrzenie życia ludzi, którzy przechadzają się między bogato zdobionymi drzewkami, obejmują dłońmi kubki grzanego wina, obdarowują się prezentami, godzą się na Święta i wspólnie zasiadają do obficie nakrytego stołu. Kto z nas nie pragnie takich Świąt? Wydaje mi się jednak, że w tym świątecznym, amerykańskim morzu kina komediowego, powinno znaleźć się miejsce na to, co najważniejsze. Czyli na refleksję na temat życia. Jeśli ktoś z Was wierzy w Boga, nieważne jakiego, chce być dobrym człowiekiem. Święta to idealny czas na to, żeby wylać dobro z naszych serc i pozwolić, żeby z tej radości narodziła się miłość i przebaczenie. Te dwa najpiękniejsze uczucia zawarte są w słowach „Joyeux Noël”, czyli „Wesołych Świąt!”.

Ten film daje odpowiedź na to: „Dlaczego?”.
Jeśli, podobnie jak mnie, frustruje Was przemoc i nie rozumiecie, jak człowiek może zabić drugiego człowieka, pewnie nie raz zastanawialiście się w kontekście np. I wojny światowej: „Dlaczego?”. I nie chodzi tu o przyczyny polityczne czy gospodarcze, ale o sferę człowieczeństwa, zatraconego gdzieś na drodze do pragnienia posiadania. Odpowiedź jest oczywista, ale dopiero stworzenie takiego filmu sprawia, że człowiek staje z tym oko w oko i rozpacza nad bezsilnością w obliczu absurdów, które sam tworzy.
[Pin on Pinterest]
Źródło
Zwyczajni ludzie w nadzwyczajnej historii
Czy do stworzenia nadzwyczajnej historii nie potrzebni są wielcy ludzie? Ludzie, niby zwyczajni, którzy na co dzień chwytali za broń i bez mrugnięcia okiem zabijali. Ale czy aby na pewno przychodziło im to z taką łatwością? Ci, którzy patrzyli na żołnierzy z góry, widzieli ich jako worki wypchane piaskiem i plujące amunicją. Oni sami zaś widzieli w sobie nawzajem niesamowite historie, wielkie miłości i tęsknoty za rodziną, budziki nastawiane każdego dnia na godzinę 10.00, żeby nie zapomnieć o codzienności i przyjaźnie, za które gotowi byli oddać życie. Za przyjaźnie. Nie za ojczyznę.

Jeśli ktoś zna dobrze historię I wojny światowej, nie będzie zaskoczony scenariuszem, ponieważ jest to historia oparta na faktach. Wydaje mi się jednak, że przedstawienie tego w takiej formie, z taką grą aktorską, idealnie oddaje emocje, które musiały towarzyszyć żołnierzom w Boże Narodzenie w 1914 roku. Pojawiły się komentarze, że film jest przerysowany. Mecz piłki nożnej na ziemi, która przed chwilą została oblana ludzką krwią? To nie jest przerysowane. Tak było naprawdę.

To jedna z najpiękniejszych sztuk, jakie w życiu przyszło mi oglądać. Piszę „sztuka”, bo jeśli obrazki poruszające się na ekranie telewizora nie pozwalają człowiekowi zasnąć przez kilka kolejnych nocy, to nie jest po prostu „film”.
[Pin on Pinterest]
Źródło

„Boże Narodzenie” zasmuca, wyciskając łzy, żeby za chwilę stały się one łzami ze śmiechu. To nie lada wyzwanie wpleść w tragizm wojny żartobliwe sytuacje. Ten film daje nadzieję i za chwilę ją odbiera. Z mnogości uczuć, które serwuje, każdy wyciągnie własne wnioski. Ostatnie sceny, szczególnie scena z biskupem, dobijają, porywczych ludzi zmuszając do poderwania się z wygodnego miejsca na kanapie i krzyczenia: „Jak tak można?!”. Gwarantuję, że odnajdziecie siebie samych w tych postaciach. Odnajdziecie sens Bożego Narodzenia i docenicie je jeszcze bardziej. Docenicie też swoją wolność i możliwość obejrzenia co roku tego samego Kevina. Choć zamiast niego to „Boże Narodzenie” powinno być puszczane w telewizji i stać się nachalną tradycją w polskich domach.
[Pin on Pinterest]
Źródło

Może nie takiego filmu świątecznego oczekujecie. Może nie chcecie oglądać dramatu w radosnym czasie, ale zapewniam, że znajdziecie w tym filmie pokrzepienie. Życzę Wam, żebyście przeżyli tak piękne Święta, jak ci żołnierze. Bo jak widać, świąteczna magia to nie ściema. Tylko źli ludzie nie uginają się pod jej naporem. 🙂