Cafe Culture, Yankee Candle
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Witajcie moi cudowni Czytelnicy!

Pewnie za Waszymi oknami pada deszcz lub co gorsza śnieg. Kto z Was już trenuje lepienie króliczków wielkanocnych? 😀 Tymczasem w moim mieszkaniu właśnie unosi się przepiękny aromat pieczonych jabłek. A piekarnik pusty. Skąd więc taki zapach? Tak pachnie jeden z wosków z najnowszej kolekcji Yankee Candle – Cafe Culture. Kolekcji słodkiej, urzekającej, posiadającej predyspozycje do uzyskania tytułu czynnika wywołującego mdłości. Ale spokojnie, nie jest tak źle. Posłuchajcie mojej opowieści… 🙂

„Tego lata ucieknij na małe, relaksujące wakacje, gdzie będziesz mógł cieszyć się wszystkimi luksusami Cafe Culture w zaciszu własnego domu. Zanurz się w świeżo upieczonych bułeczkach z rodzynkami, słodkiej karmelowej tarcie tatin i głębokim, bogatym zapachu trufli o smaku cappuccino.”

Cafe Culture to rodzaj zachowań i społecznych zwyczajów, które kręcą się wokół… kawy. Jej picie jest oznaką pójścia z duchem czasu, gdyż współczesność wymaga bycia ciągle w biegu, a kawa jest idealnym stymulantem do działania. Daje niezły zastrzyk energii i pomaga w osiąganiu życiowych celów. Modne staje się chodzenie z kubkiem kawy w ręku – skąd to się wzięło, ktoś wie? 🙂 W każdym razie kawa to synonim czegoś w rodzaju luksusu, daje poczucie, że podążamy za światem i nie stoimy w miejscu. Ale picie filiżanki kawy można wiązać też z odpoczynkiem i chwilą relaksu. Fajnie jest zrobić sobie przerwę na małą czarną i zrelaksować się w kawiarni stylizowanej na paryskie kawiarenki w wiosennym, rozgrzewającym słońcu. I o to chodzi w tej kolekcji. Żeby poczuć zapach słodkich przysmaków prosto z Paryża, które tamtejsi ludzie zajadają podczas picia kawy. Oj, robi się hipstersko… 🙂

Dawno już nie miałam wosku, który tak prawdziwie oddawałby rzeczywisty zapach. Tarte Tatin to zapach świeżo upieczonej tarty z jabłkami, odrobiną przypraw i wanilią. To nie jest typowe jabłko z cynamonem, które możemy poczuć, wąchając pierwszą lepszą jabłkowo-jakąś tam świeczkę. To prawdziwe ciasto z jabłkami. Pachnie dokładnie tak, jak to opisano. Mocno wilgotne, białe, klejące ciasto, wymieszane ze słodkimi, absolutnie niesoczystymi, jabłkami. Wyczuwam to intensywną mleczną nutę – chyba ktoś tę tartę jadł, popijając kubkiem ciepłego mleka, a nie kawą.
Tarte Tatin to naprawdę cudowny, bardzo intensywny zapach, który długo utrzymuje się w pomieszczeniu. Nada się do dużych mieszkań. W sam raz na święta – nie trzeba piec ciasta. 🙂 Wystarczy mały kawałeczek wrzucić do kominka, a po kilku dniach nadal wyczuwany jest w mieszkaniu zapach jabłek… I tu uwaga: każdy z wosków z tej serii może w nadmiarze męczyć, bo są naprawdę słodkie i mogą stawać się wręcz mdłe. Ten jest najbardziej kwaskowy, choć kwaśnej nuty tutaj nie ma, ale w porównaniu do pozostałych, taki właśnie jest. Został moim ulubieńcem. 🙂

Pain au raisin również bardzo przypadł mi do gustu. Pain au raisin to francuskie maślane bułeczki ze specjalnym kremem robionym z mleka i żółtek jaj oraz z rodzynkami. Doprawia się je cynamonem, wanilią, a rodzynki macza się w koniaku. Ten wosk można skojarzyć z takim opisem. Są tu nuty, które już znamy z YC, bo czuć tu intensywny zapach cynamonu. Ale ja czuję też te rodzynki i one nadają lekko orzeźwiającej nuty. Mimo wszystko dokładnie rozpoznamy, że to zapach jakiegoś słodkiego wypieku. Można się w nim zakochać, ale też stwierdzić, że to nic specjalnego. Kto nie lubi cynamonu, niech nie próbuje. Lepiej upiec samemu takie bułeczki, pomijając cynamon w przepisie. I voila! 🙂
[Pin on Pinterest]
Zapach jest intensywny, ale nie tak bardzo jak ten jabłkowy. Nada się do średnich pomieszczeń. Nie odda w 100% naturalnego zapachu pieczonych bułeczek, ale będzie ładnie wypełniał przestrzeń słodką wonią. Trzeba tylko uważać, żeby nie odurzyć się koniakiem – pamiętajcie, nie prowadźcie po alkoholu! 🙂

[Pin on Pinterest]

Lubicie słodkie czekoladki, które wyglądają jak luksusowe, bardzo drogie grzyby – trufle? Takie własnie zajadają „paryskie pieski”. Czy dałam się skusić? No niestety, ten przysmak do Paryża mnie nie przyciągnie. Jeśli smakuje tak jak pachnie Cappuccino Truffle, nie ma szans, żeby coś między nami zaiskrzyło. Czekoladki o smaku kawy podczas picia kawy to zdecydowanie zbyt wiele. Ale chwila… Kawy? Jakiej kawy? Możemy przeczytać, że ten wosk to „głęboki, bogaty aromat ziaren palonej kawy z nutą aksamitnej czekolady”. Czekolada najgorszego gatunku jak najbardziej, ale kawy tutaj jak na lekarstwo… Na pewno nie ma głębokiego aromatu. Czuć jakieś tam delikatne nutki ziaren kawy, ale naprawdę delikatne, które odejmują na szczęście słodyczy całej kompozycji, co jest akurat na plus. Z drugiej strony przecież Cappuccino pachnie inaczej niż mielone ziarna kawy, ale mimo wszystko nawet jak cappuccino ten wosk nie pachnie. A sama czekolada, jak już wspomniałam, przywodzi na myśl przykre wspomnienia, kiedy otwierałam barek w poszukiwaniu jakiegoś przysmaku, a w środku znajdowałam jedynie starą czekoladkę z pseudoczekoladowego wyrobu.
[Pin on Pinterest]
To najmniej słodki zapach z całej trójki, ale może być równie mdły. Intensywność oceniłabym 2/5 – poważnie. Czuć go tylko na początku, a potem rozpływa się, jak gdyby wydyfundował przez szczeliny w oknie. Ale nie ma co narzekać, bo nie urzekł mnie zapachem. Wygląda o wiele bardziej kusząco niż pachnie.

Podsumowując: dwa zapachy z trzech mogłyby wejść na stałe do mojego zapachowego menu. Ogromnie dziwi nie tylko fakt, że są one w wiosennej/letniej kolekcji, bo nie wyobrażam sobie latem palić w kominku tak ciężkich zapachów. Woski tylko dla miłośników duszących, słodkich, ulepkowatych aromatów. Kto był w Paryżu, ten będzie wiedział, jak bardzo oddają one klimat tego miasta. Ja niestety tego szczęścia nie miałam, więc muszę bardziej wysilić wyobraźnię. I zadziałała ona właśnie przy Tarte Tatin oraz Pain au raisin – poczułam się jak we francuskej kawiarence. Zobaczyłam siebie siedzącą na metalowym, białym krześle pod Wieżą Eiffla, delektującą się wybornymi słodkościami i popijającą kawę z małej, uroczej filiżanki.

Poznaliście już zapachy z najnowszej kolekcji? Przeniosły Was do francuskiej kawiarni? Jesteście amatorami picia kawy?

P.S. Przepraszam ze te brązowe kropki na tytułowym obrazku, które bynajmniej nie są okruszkami – pojawiają się po załadowaniu do okna bloggera, nie mam pojęcia, dlaczego. 🙂