Kosmetyczny haul zakupowy – promocje w Rossmannie
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Hej Misie Kolorowe! Nareszcie troszkę chłodniejszy dzień zmotywował mnie do przygotowania posta. Niestety ciężko mi się robi zdjęcia w pełnym słońcu. 😀 Dzisiaj pokażę Wam, co kupiłyśmy z mamą na promocji – 49% w Rossmannie. Dorzuciłam też jeden produkt z Natury, bo jest warty polecenia. 🙂 Będą krótkie recenzje wszystkich kosmetyków, w tym cudownych, rozświetlających pudrów i genialnego eyelinera dla opadającej powieki. Do tego najlepsza kredka na linię wodną w postaci… korektora do brwi. Jeśli jesteście ciekawi dalszej części, zapraszam! 🙂

Nigdy jeszcze nie byłam tak zadowolona z zakupów, bo na dobrą sprawę każdy produkt przypadł mi do gustu. Tak czy inaczej podzieliłam zakupy na dwie grupy. W jednej znajdziecie kosmetyki, które bardziej mi się spodobały, a w drugiej te, które spodobały mi się mniej. 🙂

PRODUKTY, KTÓRE POKOCHAŁAM

1. Podkład True Match, L’Oreal, 59,99 zł
Już pisałam o nim w Hitach i Kitach Tygodnia. To zdecydowanie najlepszy podkład, jaki kiedykolwiek miałam. Choć przyznam, że nie jestem zbyt obeznana w podkładach, ponieważ na co dzień ich nie używam, głównie ze względu na to, że za bardzo czuję je na twarzy. Tak czy inaczej podkład jest bardzo lekki, daje pudrowe, półmatowe wykończenie. Delikatnie rozświetla dzięki obecności złotych drobinek, które są słabo widoczne i jest ich niewiele. Skóra się po nim szybko nie świeci. Twarz wygląda naturalnie i świeżo. Krycie jest średnie – na większe niespodzianki potrzebny jest korektor, ale zaczerwienienia kryje na 5. Nie podkreśla suchych skórek. Więcej we wspomnianym wyżej poście. Moja kuzynka porównała go z podkładem Astor Skin Match i mówi, że jest bardzo podobny, tyle że Astor utrzymuje się o wiele lepie na twarzy – cały dzień.

2. Sypki puder rozświetlający Diamond Skin, Wibo, 12,99 zł
Nie cierpię pudrów sypkich, bo pylą i są niewygodne w użyciu i transporcie przez sitko. Ten też mnie irytuje, ale to jego jedyna wada. Na początku przerażała mnie wielkość drobinek, bo jest ich sporo, ale jednocześnie nie są mocno skumulowane w tym produkcie, przez co rozświetlenie „nie daje po oczach”. Po ok. godzinie drobinki powoli znikają i skóra wygląda po prostu na zdrową. Puder jednocześnie matuje i to na kilka godzin. Ma dość ciemny kolor złotego piasku, więc będzie idealny do delikatnego przyciemnienia zbyt ciemnego podkładu. Nie przesusza. Nie podkreśla suchych skórek, porów ani grudek. Nie waży się i nie wchodzi w załamania. Trwałość przeciętna, do kilku godzin.

3. Pomadka Color Senastional Matte, Maybelline, 940 Rose Rush, 29,69 zł
Żałuję, że nie kupiłam większej ilości kolorów z tej serii, ale w zasadzie żaden z nich mi zbytnio nie odpowiadał. Formuła tej pomadki jest genialna. Kremowa, satynowo-matowa, nawilżająca i wręcz masełkowa. Kolor idealnie nasycony. Nawet trwałość jak na tak kremowy produkt jest zadowalająca – pomadka wytrzymuje nawet jedzenie, choć nieco się zjada. Znika z ust równomiernie, nie waży się i absolutnie nie wysusza ani nie podkreśla suchych skórek. Przepiękne pachnie waniliową ciastoliną. 🙂

4. Błyszczyk 3D recious Shine, Miss Sporty, 300 Precious Coral, 8,79 zł
Kupiłam go ze względu na niską cenę i cudowny zapach. Pachnie połączeniem typowo owocowego zapachu „błyszczykowego” z wanilią. Przy okazji nie posiada smaku, co bardzo mnie cieszy. Cudownie nawilża usta – spokojnie zastępuje mi pomadkę pielęgnacyjną. Kompletnie nie podrażnia. Na ustach się nie klei, choć na wietrze na początku włosy będą się do niego lekko przyklejać. Szkoda tylko, że kolor jest półtransparentny przez co na moich ustach zamiast na koral wygląda po prostu na lekki róż. Nie ma nachalnych drobinek, daje efekt cudownej tafli.

5. Korektor Wake Up, Manhattan, 002 Classic Beige, 22,59 zł
Tu niestety mama się zagapiła i kupiła mi, zamiast najjaśniejszego koloru, 002. Wielka szkoda, bo Manhattan ma naprawdę świetne jasne odcienie produktów do makijażu dla bladziochów. Ten jest niestety troszkę za ciemny pod oczy, a pod nie właśnie najlepiej się nadaje. Jest bardzo żółty. Krycie ma na 4+, ale można je spokojnie budować. Uwielbiam go za to, że kompletnie nie podrażnia mi oczu. Po większości korektorów, np. Wibo niestety pieką mnie oczy. Ten dodatkowo zachowuje idealną równowagę pomiędzy matem a rozświetleniem, dzięki czemu nie wysusza skóry wokół oczy, ani się na niej nie waży. Jest bardzo kremowy i dość treściwy. Nie podkreśla zmarszczek i nie wchodzi w załamania. Przypudrowany utrzymuje się cały dzień. Na pewno kupię jaśniejszy kolor.

Swatch’e korektora Manhattan Wake Up w kolorze 002 (w porównaniu z popularnym korektorem Catrice w płynie, 010), podkładu L’Oreal True Match w kolorze 2.N oraz pudru rozświetlającego Diamond Skin Wibo.

6. Eyeliner Matte, Lovely, czarny, 7,99 zł
Najlepszy eyeliner, jaki w życiu miałam. Może nie jest wodoodporny, ale w 100% trwały na tłustych powiekach. Nie migruje w ciągu dnia, nie rozmazuje nawet na cięższym kremie do powiek, nie odbija na górnej powiece. Ma dziwny, lekko spłaszczony pędzelek, który wygląda niepozornie, ale pozwala na NIESAMOWITE prowadzenie kreski w dowolnym kierunku i pod każdym kątem. Przysięgam, że nigdy nie potrafiłam namalować dobrej kreski, a teraz wychodzi mi ona praktycznie codziennie – jestem w szoku! :O Idealnie nadaje się do rysowania kresek na otwartym oku, szczególnie w przypadku osób z opadającą powieką. Na początek polecam go dobrze wytrzeć o ścianki i namalować szkic kreski. Wtedy intensywność koloru jest bardzo słaba, ale później poprawiam kreskę tylko delikatnie otartym pędzelkiem i uzyskuję pełnię czerni oraz precyzyjną linię. Kocham go! <3

7. Korektor do brwi, Wibo, 8,49 zł
Pod brwi na pewno się nie nadaje, bo jest zbyt ciężki i widoczny na skórze. Ale za to używam go na linię wodną i to jest najlepszy produkt w tym celu. Utrzymuje się na oczach cały dzień, a zaczyna delikatnie ścierać po ok. 6-7 godzinach. Rekordowy wynik. Wspaniale otwiera i powiększa oko. Kompletnie nie podrażnia i nie powoduje pieczenia. Wygląda na różowy, ale w rzeczywistości to bardzo jasny, cielisty kolor. Polecam z całego serca!

8. Kaviar Gauche, Catrice, niecałe 20 zł
To puder rozświetlająco-korygujący w kulkach (stąd „kawior”) kupiony w Naturze, poza promocją. Pochodzi z kolekcji letniej 2015 i nie mam pojęcia, dlaczego znalazłam go na półkach Natury właśnie teraz. Tak czy inaczej to genialny produkt, który dał mi z pewnością przedsmak tego, co czynią z makijażem Meteoryty Guerlain. Kuleczki nadają biało-siną poświatę, rozjaśniając twarz/podkład z widocznymi drobinkami, które po ok. 15 min jakby wchłaniają się w podkład. Puder utrzymuje się niemal bez zmian ok. 10 godzin na twarzy. Przedłuża trwałość podkładu i ogranicza wydzielanie sebum. NIE ZAWIERA TALKU. Przepięknie, słodko pachnie. Chciałabym, żeby zawierał jeszcze zielone kuleczki, bo kolorystyka tego „kawioru” jest nieco uboga. Znajdziecie tu tylko dwa odcienie: biel z srebrzystą poświatą oraz kolor różowy „nude”, lekko siny z poświatą złotawą. Może być stosowany jako delikatny rozświetlacz. Niesamowicie rozjaśnia spojrzenie i sprawia, że wyglądamy na wypoczęte. Do tego sam produkt wygląda przepięknie, a opakowanie jest bardzo dobrej jakości.

Swatch’e pudru rozświetlającego Wibo oraz kulek rozświetlających Catrice w porównaniu z rozświetleniem, jakie daje popularny Wibo Diamond Illuminator

 

PRODUKTY, KTÓRE NIE DO KOŃCA POLUBIŁAM:

1. Kredka do brwi, Miss Sporty, 004 blonde, 8,69 zł
Strasznie ubolewam nad tym, że ta kredka jest tak… ruda! 🙁 I zazdroszczę jednocześnie tym z Was, które mają właśnie rudawe włoski brwi, bo to najlepsza jakościowo kredka do brwi, jaką miałam. Jest moim zdaniem o wiele lepsza od Catrice. Jest twardsza, ale nie na tyle, aby być nieprzyjemną w użyciu. Ta twardość pozwala na idealną kontrolę intensywności rysowanych włosków. Doskonale nada się do uzupełniania ubytków, wręcz łysych placków, bo daje efekt farbki na skórze – nie pozostawia żadnych grudek czy farfocli jak większość kredek do brwi. Trwałość lepsza niż kredki Catrice.

[Pin on Pinterest]
Porównanie odcienia kredki Miss Sporty 004 z kredką Catrice o numerze 020

2. Pomadka w płynie Millionaire, Miss Sporty, 12,29 zł
Kocham ją za kolor – szukałam w moim Rossmannie czegoś podobnego i nie znalazłam. To brzoskwiniowy, rzadko spotykany nude. Niestety sam produkt jest słabej jakości. Na ustach faktycznie nadaje kolor, ale pigmentacja jest na słabą 4. Nie jest matowa, to raczej mocniej napigmentowany błyszczyk. Pachnie dziwnie, jakby niedojrzałymi truskawkami i jak się jej trochę zje, drapie w gardło. Wygląda brzydko na ustach, podkreśla suche skórki, rozkłada się nierównomiernie i waży. Zjada się szybko, pozostawiając zważoną obwódkę dookoła wewnętrznej strony warg. Bardzo mnie zawiodła. Ktoś z Was zna może podobny kolor w jakimś innym produkcie do ust, lepszej jakości? 🙁

3. Pomadka w płynie Million Dollar Lips, 11,29 zł
O tej pomadce również pisałam w Hitach i Kitach Tygodnia. Dziwiłyście się, że dla mnie jest słaba, ale nie mogę po prostu znieść dyskomfortu, jaki pozostawia na ustach. To najbardziej nieprzyjemna pomadka w płynie, jaką kiedykolwiek miałam. Gorsza nawet od MeNow, a myślałam, że to niemożliwe. Kolor i trwałość na 6, ale ściągnięcie, wysuszenie i klejenie są dla mnie nie do przejścia.

Tutaj wrzucę Wam jeszcze swatch’e produktów do ust, które opisałam:

[Pin on Pinterest]

Na koniec kilka produktów, które kupiła moja mama – być może zainteresuje Was recenzja któregoś z nich. Oczywiście produkty zostały z mamą w Polsce, a ja zapomniałam zrobić ich zdjęcia, dlatego korzystam ze zdjęć pochodzących ze strony Rossmanna.

1. Kredka do brwi Brow Satin, Maybelline, kolor Dark Brown, 28,79 zł
Bardzo fajna końcówka wykręcana z jednej strony, pozwalająca na rysowanie dość precyzyjnie włosków. Dla mnie mogłaby być odrobinę twardsza, ale i tak jest bardzo dobra. Nie lubię tylko tej drugiej, pudrowej końcówki, bo daje dla mnie zbyt sztuczny efekt. Kolor bardzo ładny, naturalny. Trwałość na 5.

[Pin on Pinterest]
2. Podkład RevitaLift, L’Oreal, 69,99 zł
Mama bardzo chwali sobie ten podkład. Odpowiednio nawilża jej skórę, nie włazi w zmarszczki ani załamania, nie podkreśla porów. Fajnie, że zawiera też 6 składników, które mają poprawiać wygląd dojrzałej skóry. Jest trwały. Nie jest ciężki jak na produkt dla cery dojrzałej i nie wzmaga błyszczenia skóry.

3. Korektor Lumi Magique, L’Oreal, kolor Light, 48,99 zł
Nie jest wart moim zdaniem ceny regularnej. Porównałam go z korektorem Wibo De Luxe i efekt dają praktycznie identyczny. Wibo tylko trochę bardziej podrażnia mi oczy. Jego jakość jest dobra, całkiem ładnie rozświetla i nie wysusza skóry pod oczami. Mógłby lepiej kryć.

[Pin on Pinterest]
4. Tusz do rzęs Volume Million Lashes So Couture So Black, L’Oreal, 60,99 zł
Nie kupujcie go w cenie regularnej – szukajcie dużo taniej w Internecie, choć powiem Wam, że moim zdaniem wart jest tych 61 zł. To mój ukochany tusz obok YSL Effet Faux Cils. Niesamowicie rozdziela rzęsy, przez co wyglądają, jakby były naturalnie piękne. Wydłuża tak mocno, że rzęsy dotykają mi łuku brwiowego. Do tego pogrubia i nadaje głębokiej czerni. Zauważyłam też, że bardzo mocno podkręca moje proste rzęsy. Pod koniec opakowania niestety odbija mi się trochę właśnie na łuku brwiowym, ale generalnie jest idealny pod względem trwałości dla tłustych i opadających powiek. Dodatkowo pachnie czekoladą – sztuczną, ale to fajny bajer. 😀

[Pin on Pinterest]

5. Puder w kompakcie Soft Compact Podwer, Manhattan, kolor 1
To najlepszy puder matujący, jaki kiedykolwiek miałam. Pisałam o nim tutaj. Jest milion razy lepszy od Stay Matte z Rimmel czy od Astora Mattitude. Uważam, że generalnie Manhattan ma najlepsze matujące podkłady i pudry. Daje mocny mat, ale przy tym nie wysusza. Ma najmniejsze zdolności do zapychania spośród drogeryjnych pudrów. Ma bardzo jasny kolor. Daje naturalnie gładką cerę i efekt nieskazitelnej skóry niczym z Photoshopa. Muszę go sobie kupić. 🙂 (Puder posiada wysuwaną szufladkę, w której znajdziecie gąbeczkę).