Szczęśliwa Trzynastka Lipca. Chanel, Benefit, Czarne Mydło, Bielenda, Australian Gold…
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Hejka Misie! Dopiero teraz zauważyłam, że już kolejny miesiąc nie pokazuję Wam hitów miesiąca. :O No tak być nie może, żeby Szczęśliwa Trzynastka Miesiąca nie była regularnie publikowana. 🙂 W sierpniu Was ona nie ominie, bo za chwilę pokażę Wam kilkanaście produktów, osób i gadżetów wartych zobaczenia, których nie odstępowałam na krok w lipcu. Zapraszam. :*

1. Włosy

Czarne mydło Babuszki Agafii
Tutaj aż robi mi się ciepło na sercu, bo znalazłam wybawienie dla swoich rozjaśnionych, sianowatych, łamiących się i do bólu zniszczonych włosów. Czuję to ciepło za każdym razem, kiedy wywącham w ciągu dnia wspaniały, przepiękny i cudowny zapach odżywki do mycia włosów Bielendy. Jednak ponieważ zasługuje ona na osobną recenzję, póki co milczę na jej temat i pokażę Wam inny hit. W duecie z tą odżywką idealnie zgrywa się czarne mydło Babuszki Agafii. Wiele z Was dziwiło się, że mydło mi się nie spodobało. Jednak podkreśliłam, że nie przypadło mi do gustu jedynie w kwestii pielęgnacji twarzy. Świetnie natomiast oczyszcza skalp i włosy. Bez wysuszania, podrażniania, robienia siana itp. Co prawda nie ułatwi rozczesywania, bo to nie ta kategoria, ale jeśli macie problem z przetłuszczającą się skórą głowy, to będzie strzał w dziesiątkę. Odkąd go używam, widzę poprawę w wydzielaniu sebum z dnia na dzień. Gdyby nie moja obsesja codziennego mycia włosów, ze spokojem mogłabym je myć co 2-3 dni. To pierwszy szampon, który rzeczywiście leczy przetłuszczanie.

2. Twarz

Szczoteczka soniczna BeautyLine z Biedronki
Pisałam o niej tutaj. Nie mam nic więcej do dodania. Jeśli masz problem z wągrami lub rozszerzonymi porami albo opuchlizną pod oczami, musisz mieć coś takiego w swojej łazience.

3. Ciało

Peeling do ciała nawilżający z 3 olejkami, Bielenda
Cudowny produkt. Mocno peelingujący. Niemal tak mocno jak fusy kawy. Jest suchy, ale nierozpadający się w palcach. Trzyma się pięknie ciała, nie brudzi łazienki. Zawiera wspaniałe olejki, które delikatnie natłuszczają skórę, ale w taki sposób, że czuję delikatny film na skórze podczas jej spłukiwania, ale po wytarciu ręcznikiem nie ma absolutnie żadnej tłustej warstwy. Jest tylko gładziutka i miękka skóra. Nawilża na 4, więc raczej potrzeba po nim balsamu. Kocham go przede wszystkim za zapach perfum kwiatowo-owocowych, który relaksuje po najcięższym dniu. Bardzo wydajny.

4. Zapach

Perfumy Coco Chanel Mademoiselle
Do tej pory ich nie doceniałam, a widać, że już dobijam dna, więc rychło w czas zrozumiałam, że to moja miłość. Dlaczego mnie nie przekonywały? Bo po psiknięciu się nimi, nie czuję KOMPLETNIE żadnego zapachu. Wszyscy dookoła pytają, czym tak ładnie pachnę, a ja po prostu zapominam, że czymś się pryskałam. Są mocne, ale nienachalne dla otoczenia. Bardzo trwałe, bo czuć je cały dzień z podobną intensywnością. Potrafię je rozpoznać na kimś i wtedy są dla mnie esencją dziewczęcości, wiosennego wieczoru i spódnicy o długości za kolano w zestawie ze szpilkami i długimi nogami. Niestety nie opiszę Wam tego zapachu: jakie nuty zapachowe tutaj czuję itd., bo dla mnie one nie pachną niczym konkretnym, a jednak są wspaniałe i eleganckie. Nie wiem jednak, czy kupię je ponownie, bo jednak wolę czuć, czym pachnę. 🙂

5. Kolorówka

Żel utrwalający brwi Ready, Set, Brow!, Benefit
O nim również napiszę niebawem w zbiorczym poście na temat kilku produktów z nowej kolekcji do brwi marki Benefit. Ale już wiecie, że warto go mieć. 🙂

Sztuczne rzęsy Lashes to impress, 03 half lashes (połówki), Essence
Tanie, niesamowicie miękkie, lekkie i niewyczuwalne na oczach. Wyglądają naturalnie, ale jednocześnie spektakularnie. Nadają się dla każdego kształtu oka, dla każdej długości rzęs. Idealne dla oczu głęboko osadzonych. Bardzo łatwo się je nakłada. Pasek, na którym są, jest przezroczysty i plastyczny. Do zestawu dołączony jest klej, który opalizuje na niebiesko, co pozwala nam na dokładne zobaczenie, gdzie nałożyliśmy za dużo lub za mało kleju. Po czasie wysycha i staje się niewidoczny. Jest o niebo lepszy od kleju Duo, a same rzęsy zostawiają daleko w tyle słynne Ardell. Musicie ich spróbować, jeśli do tej pory miałyście problem z nakładaniem rzęs lub denerwowało Was to, że są na oczach mocno wyczuwalne. Jedyny minus to fakt, że są bardzo delikatne i prawdopodobnie nie wystarczą na tak długo jak Ardell. Trzeba się z nimi obchodzić bardzo delikatnie, bo łatwo się zniekształcają.

6. Inne kosmetyki

Antyperspirant w kremie Schmidt’s
To naturalny dezodorant, o którym pisałam już tutaj. Aktualnie testuję wersję w sztyfcie i póki co wydaje mi się lepsza. Dam Wam jeszcze znać. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego odstawiłam drogeryjne antyperspiranty i blokery, rzucam Wam hasło: sole aluminium. Przygotowuję już post na ten temat. Mam nadzieję, że uda mi się go niebawem opublikować. 🙂

Kosmetyki do opalania Australian Gold
Ponieważ lipiec był dla mnie miesiącem wakacji i upłynął pod znakiem upału i kąpieli słonecznych, nie może tu zabraknąć ulubionych produktów do opalania. Postawiłam na próbę na Australian Gold i mimo pierwszych niezbyt zachwycających spotkań, pokochałam je. Ceny może są zbyt wygórowane, ale moim zdaniem to najlepsze kosmetyki do opalania dostępne na rynku. Dodatkowo posiadają uzależniający zapach. <3 Więcej pisałam o nich tutaj.

7. Blog lub Vlog

Dziewczyny z MarKa
Koniec hejtu na YouTubie! O to ciągle apeluję – żeby nie tylko widzowie, ale też sami twórcy byli bardziej sympatyczni i otwarci. Żeby potrafili zmierzyć się z krytyką i odmiennymi opiniami i nie traktowali każdej z nich jak hejtu. Brakuje mi takiej prawdziwości na obecnych kanałach zasypanych często beznadziejnie realizowanymi współpracami i sponsoringiem. MarKa, w skład której wchodzą Martyna i Karolina, to powiew nieoczekiwanej świeżości. Kocham te dziewczyny! Za spontaniczność, naturalność, kobiecość, szczerość, życzliwość i poczucie humoru bez przesłodzenia. Czuć ich więź z widzami. Odpowiadają na każde pytanie, nie stwarzają sztucznej bariery między nimi a widzami, nawet tymi krytykującymi, choć jest ich bardzo niewielu, bo tutaj naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Tematyka kanału niesamowicie zróżnicowana, więc nie można się nudzić. Zawsze jestem tutaj pozytywnie zaskakiwana. To jeden z niewielu kanałów, który po prostu poprawia mi humor i nie pozostawia ani krzty niesmaku lub irytacji po skończeniu seansu. No, czuję tylko niedosyt i czekam z niecierpliwością na każdy kolejny film. 🙂

8. Książka lub serial

Aktualnie jestem od 3 miesięcy (!) w trakcie czytania biografii Mike Tysona. Ciekawa książka, wciągająca, choć momentami nudzą mnie szczegóły na temat sportu. Sam Tyson jednak moim zdaniem nie zasługuje na to, żeby dać mu zarobić, kupując jego książkę.

Źródło

Z seriali poleciłabym Wam natomiast „The Whispers”. W szczególności tym z Was, którzy lubią seriale łączące prawdziwe życie z fikcją, tajemnicą i nauką. Bardzo ciekawy pomysł, realizacja też na dość dobrym poziomie, ale niestety powstał tylko jeden sezon i nic nie wskazuje na to, że powstanie kolejny. 🙁 W związku z tym muszę polecić coś, co nadal jest kontynuowane i będą to niesamowite, pełne humoru ale i niepozbawione kryminalnej pikanterii latynoskie sprzątaczki „Devious Maids”. 🙂

Źródło

9. Ubrania i akcesoria

Z rzeczy letnich do szafy wskoczyło mi tylko kilka ubrań z Primarka, ale moim hitem ubiegłego miesiąca jest chyba zegarek z tego samego sklepu. Piękny, delikatny, idealny dla małych osób jak ja. 🙂 Ma miękki pasek z dermy w kolorze pudrowego różu i białą tarczę w pastelowe kwiaty. Tarcza otoczona jest złotem. Wszystko za jedyne 6 Euro. 🙂

10. Wystrój

Źródło

Futro!
Oczywiście sztuczne. 🙂 Już mi się zbiera na jesień i zimę. Nie wiem, czy wiecie, ale mam obsesję na punkcie sezonu przedświątecznego i już w sierpniu śpiewam sobie pod nosem „Jingle Bells”… To mi po prostu daje radość. 😀 Dlatego już teraz w Primarku zaopatrzyłam się w czarne, futrzane poduchy. Jedna kosztowała 10 Euro, więc wydaje mi się, że jak na tak dobrą jakość, cena jest bardzo w porządku. Teraz szukam kolejnych poduszek do sypialni. Jeśli znacie jakąś stronę z fajnymi poduszkami i/lub dywanami, które można wrzucić do pralki, koniecznie dajcie znać. :*

11. Aplikacja na Androida

Pokemony

…żartowałam. 😀

Źródło

Fancy Key
W tym miesiącu kombinowałam nadal z aplikacjami holenderskimi, ale nie będę Was tym zanudzać. Polecam więc dość ciekawą aplikację Fancy Key, która pozwala na stworzenie własnej, oryginalnej klawiatury w różnych kolorach, odcieniach, fasonach, czcionkach… Do wyboru do koloru. Można też skorzystać z gotowych motywów. To jest aplikacja klawiaturowa, która wiesza mi się najmniej na moim dogorywającym telefonie…

12. Tapeta

Minimalizm, róż i złoto – trzy bliskie memu sercu i gustowi rzeczy, które złożyły się w lipcu na cudowne, do bólu dziewczęce tapety. Oczywiście jak zawsze utrzymane w podobnej stylistyce zarówno w komputerze, jak i w telefonie.

13. Jedzenie

Na zdrowie.
W kwestii jedzenia obowiązują u mnie zawsze dwie opcje: albo coś uwielbiam, albo nie mogę się czymś najeść. 😀 Ta druga opcja często dotyczy naturalnych, zdrowych przekąsek, którymi nie potrafię się najeść. W tym miesiącu królują absolutnie nienudne, czekoladowe, wegańskie batony NAKD. Są tworzone na bazie daktyli, nerkowców, rodzynek i kakaa. Taki maluszek niesamowicie mnie syci, dodaje energii i nie powoduje bólu brzucha, jakie dostaję od większości batoników, nawet tych zdrowych z ziarnami. A do tego wspaniale smakuje. 🙂