Projekt denko [W marcu wcale nie jak w kosmetycznym garncu]
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Hej Misie! Pierwszy dzień, a nawet dni, wiosny już za nami, co oznacza, że czas na marcowe denko. Będzie mniejsze i mniej zróżnicowane niż dotychczasowe, bo w końcu udaje mi się aktualizować projekt co miesiąc. Mąż nie mówi „aktualizować projekt”, tylko „wyrzucić te śmieci”. 😀 Ale w marcu i on dodał coś od siebie do denka, żeby przekazać innym, nieświadomym zagrożeń czyhającym w drogerii samcom, że są tam produkty dla mężczyzn, na które lepiej uważać. ;D Gotowi, Panie i Panowie? 🙂

Standardowo użyłam oznaczeń znanych powszechnie w blogosferze:

kolorem czerwonym oznaczyłam produkty, których nie polecam i więcej nie kupię
kolorem pomarańczowym oznaczyłam produkty, co do których nie jestem przekonana i nie wiem, czy chciałabym je jeszcze kiedyś kupić
kolorem zielonym oznaczyłam produkty, które Wam polecam i są doskonałe

[Pin on Pinterest]

1. Żel-maska 2w1 przeciw wągrom, Clean&Clear
Najlepszy żel do twarzy, jaki kiedykolwiek miałam i już nie pierwszy raz pojawia się w denku. Niestety jest wycofany i bezskutecznie szukam zamiennika… Nie wysusza, bardzo głęboko oczyszcza i utrzymuje kapryśną cerę w ryzach. Wągry faktycznie znikają. Nie ma lepszego.

2. Olejkowy rytuał Nutri-Gold, L’Oreal
To mój ukochany olejek do twarzy. Będzie idealny nawet dla cery tłustej lub trądzikowej. Teraz testuję wersję przeznaczoną specjalnie dla cery mieszanej – o niej będzie niebawem. Olejkowy rytuał stosowany co 2-3 dni nawilża skórę, eliminuje suche skórki, wągry i optymalizuje wydzielanie sebum, zapobiegając przetłuszczaniu się skóry. Odżywia, regeneruje i łagodzi podrażnienia. W moim przypadku codziennie stosowany może zapychać, ale smarowany z głową, daje super efekty. Dokładniejsza recenzja tutaj.

3. Czyścik do twarzy i ciała Let The Good Times Roll, Lush
W marcowym denku same cuda. 🙂 Ten czyścik pachnie jak surowe ciasto na najpyszniejszy wypiek świata. Bardzo mocno peelinguje zarówno twarz jak i ciało. Pozostawia tłustą powłokę na twarzy, przez co może nie być lubiany, ale stosowany 2-3 razy w tygodniu eliminuje wągry w 100%, zwęża pory, wygładza i ujednolica cerę. Nie nawilża, lecz natłuszcza. Po peelingu tym produktem warto umyć twarz żelem. Dokładna recenzja tutaj.

4. Regenerujący olejek do demakijażu oczu, Evree
Pisałam o nim w kitach tygodnia. Bardzo podrażnił oczy mojej mamy i moje. Pozostawia tłustą warstwę i zapycha. Nie polecam i jestem w szoku, że marka, którą tak lubię, wyprodukowała taki bubel…

[Pin on Pinterest]

5. Olejek natłuszczający do kąpieli i pod prysznic dla skóry atopowej, Ziaja MED
Najlepszy produkt do mycia ciała dla skóry problematycznej. Idealnie domywa nawet kremowe antyperspiranty, pozostawia uczucie czystości i świeżości, przy okazji mocno nawilżając i delikatnie natłuszczając. Nie pozostawia tłustej warstwy. Skóra po umyciu nim jest miękka. Absolutnie nie podrażnia. Podczas jego stosowania (ok. 3 miesięcy, bo jest bardzo wydajny) nie miałam ani razu wysypki lub swędzących krostek, co wcześniej zdarzało mi się nagminnie. Zużyłam jedno opakowanie dwa tygodnie temu. Od tamtej pory myję się tylko żelem Dove i nie muszę się nawet smarować żadnym balsamem, a skóra jest nadal nawilżona. To oznacza, że ten olejek po prostu leczy skórę. Jedyny minus jak dla mnie to zapach – bardzo delikatny i olejkowy. Wolę po prostu perfumowane produkty.

6. Żel pod prysznic Mango Temptation, Victoria’s Secret
Nigdy w życiu nie kupię już żelu tej marki. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego, pisałam o tym w tym poście.

7. Żel do mycia rąk wanilia i cynamon, YOPE
YOPE ma bardzo niepowtarzalne zapachy. To wydajne mydła w pięknych opakowaniach i o doskonałych składach, które niestety… wysuszyły mi dłonie. A przynajmniej ta wersja. Okazało się, że po zakończeniu tego mydła i przejściu na zwykły Dove w żelu dłonie nagle wyglądają normalnie. Przy pozostałych wersjach zapachowych nie miałam takiego problemu, także od tej będę się trzymać z daleka. Zapach z resztą był dla mnie zbyt męczący. O innych wersjach mydeł YOPE pisałam tutaj.

8. Żel pod prysznic Niebieska figa i kwiat pomarańczy, Dove
Uwielbiam żele Dove, ale ten był dla mnie zbyt mało kremowy i mało pielęgnujący. Ponad to zdecydowanie wolę słodkie i bardziej otulające zapachy Dove od tych owocowych. Kupię go w innej wersji, bo Dove stale gości w mojej łazience.

9. Żel pod prysznic Pro age, Dove
Tym żelem (dla staruszków) mył się mój mąż. 🙂 Żele Dove to również jego ulubione żele. Ten miał ładny zapach, dość odświeżający. Doskonale mył i pielęgnował skórę. Idealny dla mężczyzn, którzy przecież ciała nie balsamują. A czy działał przeciwstarzeniowo? Jasne, zamiast 26-letniego mężczyzny mam teraz w domu 6-latka. 😀

[Pin on Pinterest]

10. Odżywka rokitnikowa intensywnie nawilżająca, Natura Siberica
Widzicie ilość produktów do włosów zużytych w marcu? Dwa! Dwa produkty. Wszystko z powodu ogromnej ilości kosmetyków do włosów, które nastawiałam pod prysznicem i nie mogę teraz tego zużyć. Tak czy inaczej ta odżywka była całkiem przyzwoita, ale nie kupię jej więcej ze względu na irytujący zapach, drapiących w gardło landrynek cytrusowych. Poza tym może obciążać włosy.

11. Color Refresher, Syoss
Odświeżacz koloru w piance. Mam wersję do zimnego blondu. Sprawdza się całkiem ok, ale wydaje mi się, że nie jest lepszy od niebieskich szamponów lub płukanek. Chociażby pod względem ceny, bo ten odświeżacz kosztuje ok. 20 zł. Niestety na słabo rozjaśnionych włosach jak moje musiałam go trzymać ok. 20-30 min dla najlepszego efektu. Wszystko spłukiwało się jednak przy kolejnym myciu, co sprawiało, że produkt nie był zbyt praktyczny. Wiele osób narzeka na jego wydajność, ale u mnie wystarczył na dużo więcej niż 10 użyć. Przyjemnie pachniał męską pianką do golenia. Nie zauważyłam przesuszania nawet w wyniku codziennego stosowania. Jednak nie kupię więcej ze względu na cenę i efekt porównywalny z efektem płukanki. Najlepiej sprawdzi się przy mocno rozjaśnianych włosach. Nie ochłodzi naturalnego koloru ani koloru lekko rozjaśnionego.

[Pin on Pinterest]

12. Antyperspirant Rexona Men Cobalt

13. Antyperspirant AXE Africa Dry

14. Antyperspirant Dove Men Aqua Impact
Te trzy antyperspiranty męskie zbieram w jedną recenzję, bo są na takim samym poziomie. Mąż twierdzi, że pachniały niezbyt w jego guście, a poza tym pozostawiały dziwną warstwę na skórze, którą ciężko było zmyć. Ponoć też trochę wysuszały. Ochrona przed potem standardowa.

15. Antyperspirant Powder soft, Dove
Mój ukochany antyperspirant o pudrowym, intensywnym zapachu, który doskonale zamaskuje zapach potu u największego, spoconego grubaska w tramwaju. 🙂 Pielęgnuje skórę pach, ale może się kulać i zostawia ślady, jak to bywa w przypadku antyperspirantów w sztyfcie. Wydaje mi się też, że jest mało wydajny, ale ze względu na zapach i skuteczność większą niż forma w kulce, kupię go nie raz.

16. Antyperspirant Invisible Dry, Dove
Nie kupię! Bo po pierwsze ma za słaby, delikatny, świeżo-mydlano-kwiatowy zapach i… brudzi. Brudzi tak samo jak wersja Powder Soft, więc nie wiem, o co tyle krzyku? Chyba ktoś przez pomyłkę dodał przedrostek „in”.

Na koniec proszę Was o polecenie antyperspirantów w sztyfcie, które nie pozostawiają śladów ani na skórze, ani na ubraniach. 🙂 Ostatecznie mogą nie być w sztyfcie. 🙂 I może jakiś głęboko oczyszczający, antybakteryjny żel, który mógłby zastąpić moje cudeńko z Clean&Clear? Aktualnie próbuję mydła Aleppo, ale coś mi się wydaje, że pozwoli mojej skórze poczuć wiosnę i pokryć się pięknymi wykwitami…