Poranne problemy

Pan Marek wstał rano zbyt późno. Jakież było jego przerażenie, kiedy zorientował się, że jest już spóźniony do pracy o 30 minut. Chyba nigdy w takim tempie nie mył zębów i nie przebierał się. Postanowił odpuścić sobie śniadanie, ponieważ w żołądku czuł jeszcze zjedzoną poprzedniego wieczoru pizzę. Przed wyjściem chwycił jeszcze Kurier Olsztyński zostawiony na kuchennym blacie przez jego żonę i pobiegł na autobus. Na szczęście autobus był punktualny, co przynajmniej trochę poprawiło humor pana Marka. Niestety, dla mężczyzny to był koniec dobrych informacji. Kierowca otworzył tylko przednie drzwi i poinformował wszystkich, że autobus dalej nie pojedzie. Powodem takiego stanu rzeczy była awaria podwozia. Dramat pana Marka trwał i nie zanosiło się na to, że sytuacja ulegnie szybkiej poprawie. Wtedy los postanowił uśmiechnąć się do mężczyzny. W oddali zobaczył on jadącą taksówkę należącą do jednej z olsztyńskich korporacji. Pan Marek szybko wybiegł na ulicę i zaczął krzyczeć do taksówkarza. Na szczęście ten go zauważył i nasz bohater mógł szybko dostać się do swojego biura.