Czarne Mydło Babuszki Agafii na przetłuszczanie i brak objętości włosów
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Hej Misie! :* Wiecie, że nie cierpię pisać wstępów? Jestem z natury bardzo niecierpliwa i najchętniej od razu napisałabym Wam: czytajcie to, co jest ważne, a nie jakieś wypociny, które próbują Was zachęcić do kliknięcia „Czytaj dalej”. 🙂 To jak, może bez zbędnych wstępów? Zapraszam do czytania!

1. Opakowanie
Opakowanie jest nieporęczne, bo to słoik, więc pod prysznicem muszę się namęczyć, żeby go odkręcić. Jednak konsystencja produktu nie pozwala na inne opakowanie. Wygląd typowy dla kosmetyków Babuszki Agafii. Od razu widać, że mamy do czynienia z rosyjskim, ziołowym kosmetykiem.

2. Konsystencja i zapach
Mydło ma niespotykaną konsystencję bardzo ciągnącej się galaretki/kisielu. Zrobiłam trochę obrzydliwe zdjęcia, ale tylko tak mogłam pokazać Wam, o co chodzi z tą konsystencją, więc wybaczcie… 😀 Śmiesznie się je nabiera na dłoń. Z powodu konsystencji jest niesamowicie wydajne. Takie opakowanie może Wam wystarczyć na kilka miesięcy w zależności od tego, do czego będziecie go używali.

Jest bure, brązowawe, ale ciemnozielone i półprzezroczyste. Zanurzone są w nim… liście. Trzeba więc uważać, żeby nie nałożyć sobie takiego liścia lub jego kawałka na włosy. 😀 Ale mamy przynajmniej dowód na to, że ten produkt naprawdę ma coś wspólnego z naturą. 🙂 Przez swoją konsystencję mydło trochę ześlizguje się z ciała, więc trzeba je szybko wetrzeć. Kiedy już się to uda, trzyma się skóry tak dobrze, że aż czasem nie mogę go spłukać. Mocno się pieni. Nie zostawia na skórze żadnej powłoczki.

Pachnie ziołowym mydłem. Świeżo i ładnie. Na pewno nie delikatnie, ale też nie na tyle intensywnie, żeby przyprawiać o ból głowy albo przypominać o sobie w ciągu dnia.

3. Skład
Są dwie wersje. Nowsza oczywiście posiada gorszy skład, bo jest więcej SLES i Dimethiconol. Mam właśnie tę nową. Każda natomiast zawiera… 37 naturalnych ekstraktów. Skład jest więc dłuuuugi.

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Cocamide DEA, Dimethiconol, Polyquaternium-44, TEA-dodecylbenzenesulfonate, Cortusa Sibirica Extract*, Achillea Millefolium Flower Water*, Urtica Dioica Extract*, Chamomilla Recutita Flower Water*, Salvia Officinalis Leaf Extract*, Betula Alba Juice*, Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Water*, Pulmonaria Officinalis Extract*, Avena Sativa Kernel Extract*, Arctostaphylos Uva Ursi Leaf Extract, Hyssopus Officinalis Extract*, Inula Helenium Root Extract, Festuca Altaica Extract*, Rhodiola Rosea Root Extract*, Cetraria Islandica Extract, Humulus Lupulus Flower Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Pinus Sibirica Seed Oil, Quercus Robur Bark Extract*, Glycine Soja Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Abies Sibirica Needle Oil, Amaranthus Caudatus Seed Oil, Arctium Lappa Root Extract, Rosa Canina Fruit Oil*, Juniperus Communis Fruit Oil, Sodium Shale Oil Sulfonate, Cera Alba*, Malva Sylvestris Flower Extract*, Abies Sibirica Needle Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Althaea Officinalis Leaf Extract*, Larix Sibirica Wood Extract*, Gypsophila Paniculata Root Extract, Saponaria Officinalis Root Extract*, Glycyrrhiza Glabra Root Extract*, Agrostis Sibirica Extract*, Crepis Sibirica Extract*, Citric Acid, Parfum, Geraniol, Hexyl Сinnamal, Butylphenyl methylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Сarboxaldehyde, Methylisothiazolinone, CI 19140, CI 42090, CI 77492, CI 7749, CI 77499.

4. Cena i dostępność
Cena: 32 zł/ 500 ml. 32 zł za pół litra ziół. Napisałabym, że jak za darmo w porównaniu do cen podobnych kosmetyków, ale nie będę się rozpędzać. Kupiłam je w stacjonarnym sklepie zielarskim w moim rodzinnym mieście, ale możecie je dostać w wielu zielarskich lub internetowych sklepach.

5. Opinia

Trzeba mieć na względzie, że nie jest to tradycyjne czarne mydło. Czarne mydło to zwykle mydło na bazie oliwy z oliwek. Babuszka Agafia oferuje nam zupełnie inne czarne mydło – rosyjskie na bazie ziół. W tym przypadku trzydziestu siedmiu. Mają one zapewniać następujące właściwości: mydło ma być odpowiednie dla skóry wrażliwej, odżywcze, zmiękczające włosy i skórę, tonizujące, napinające skórę, zmniejszające wypadanie włosów, ułatwiające rozczesywanie, antybakteryjne, przeciwgrzybicze, oczyszczające pory, wybielające skórę, regenerujące, antyoksydacyjne (przeciwstarzeniowe), kojące. Nadaje się idealnie dla osób cierpiących na łuszczycę, egzemę, łupież. Pomaga nawet w leczeniu ran i oparzeń, także tych posłonecznych. Czyżbyśmy mieli do czynienia z kosmetycznym panaceum? 🙂

PLUSY
+ Wspaniale oczyszcza skalp i włosy. Aż skrzypią, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Są sypkie, miękkie i dłuuuugo świeże. To pierwszy produkt, który opóźnia u mnie przetłuszczanie włosów. Za to najbardziej uwielbiam to mydło. Mogłabym wreszcie przestać myć włosy codziennie, ale niestety nie zrobię tego, bo jestem od tego uzależniona psychicznie. 😛

+ Łagodzi u mnie podrażnienia skalpu i swędzenie, choć moja mama twierdzi, że swędzi ją od niego głowa – być może od SLES lub Dimethiconolu. To tylko pokazuje jak jeden kosmetyk może być dla jednego hitem, a drugiemu uprzykrzać życie.

+ Zwiększa widocznie i dość trwale objętość moich cienkich i rzadkich włosów. Robi się ich więcej, wydają się gęstsze, grubsze, mocniejsze.

+ Mimo zwiększenia objętości nie puszy włosów. Nie robi mi się siano, włosy są wygładzone. Może to być też kwestia odżywki, którą razem z nim stosujemy.

+ Przy regularnym stosowaniu bardzo wzmacnia cebulki włosów, a nowe włosy rosną szybciej, są mocniejsze i zdrowsze. Taki efekt zauważyłam po miesiącu. Mam mnóstwo babyhair, włosy nareszcie przestały się kruszyć na końcach, a odrosty zwiększają się jak szalone.

+ Ilość wypadających włosów zmniejszyła się o co najmniej połowę.

+ Włosy pięknie błyszczą, a im dłużej stosujemy mydło, tym blask jest silniejszy. Po prostu zdrowieją na naszych oczach.

+ Domywa bez problemu oleje już za pierwszym razem.

+ Mocno i dokładnie oczyszcza ciało. Zmywa balsamy i olejki. Nie wysusza, nie pozostawia uczucia ściągnięcia.

+ Nie podrażnia umytej skóry ani nie powoduje alergii. Wręcz łagodzi, szczególnie przy regularnym stosowaniu.

+ Łagodzi skutki zbyt intensywnego opalania. Sprawdziłam to na sobie w wakacje i faktycznie pieczenie znacznie słabnie, skóra nie schodzi i nie jest nieprzyjemnie napięta.

+ Wspaniale nadaje się jako produkt do golenia nóg. Nadaje idealny poślizg i łagodzi podrażnienia. Zmniejsza też ilość krostek i utrudnia zacięcie się maszynką.

+ Jest bardzo wydajne. Na włosy używam ilości wielkości… pestki WIŚNI. Do tej pory wylewałam na swoją głowę szampony w ilości np. całej dłoni, więc wiem, co mówię. 😀

+ Ważna zaleta: to uniwersalny produkt, który jest nie tylko kosmetykiem, ale też lekiem. Dobrze zabrać go ze sobą w podróż zamiast szamponu, żelu pod prysznic, pianki do golenia, czegoś do mycia twarzy i higieny intymnej. Jedno opakowanie w miejsce pięciu. A do tego zapobiega grzybicom, można nim odkazić ranę i poratować się po zbyt mocnym opalaniu.

MINUSY
– Nie nadaje się u mnie do mycia twarzy. Owszem, zmywa bardzo dobrze makijaż, ale nic więcej na ten temat nie wiem, ponieważ po tym mydle dostaję swędzących bąbelków jak po ugryzieniu komara, co jest reakcją mojej skóry odrzucającą kosmetyk – zawsze tak robi. Jest więc to kwestia indywidualna, ponieważ moja cera po prostu nie lubi naturalnych kosmetyków. Wyjątek stanowią niektóre kosmetyki Lush. Jeśli Wasza buzia lubi niechemiczne produkty, na pewno ekstrakty zawarte w czarnym mydle będą miały pole do popisu i ich stosowanie zaowocuje samymi dobrociami. 🙂

– Nie do końca ułatwia rozczesywanie włosów. Na pewno ich nie plącze, ale też nie zachowuje się jak odżywki myjące czy szampony silikonowe. Trochę je ułatwia, ale nie na tyle, żebym mogła to uznać za plus.

Podsumowując…
Dwa minusy kontra czternaście plusów. To mówi samo za siebie. 🙂