Zastępcza Terapia Hormonalna a rak piersi
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Mniej przypadków zachorowalności na raka piersi w Stanach Zjednoczonych dzięki zaprzestaniu stosowania zastępczej terapii hormonalnej wśród kobiet w okresie menopauzy

Między 2002 a 2003 rokiem znacznie spadła zachorowalność na raka piersi wśród Amerykanek. To wyniki badań przeprowadzonych przez ekspertów z Centrum M.D. Anderson (MDA CC) w Houston.

Analiza badania przedstawiona na 29 sympozjum w San Antonio poświęconym nowotworowi wykazała, że mniejszy odsetek kobiet chorych na raka piersi można tłumaczyć odrzuceniem przez nie zastępczej terapii hormonalnej (HTZ) stosowanej w okresie klimakterium [1]. W ciągu zaledwie jednego roku, aż 7%, czyli 14 tyś. mniej Amerykanek, padła ofiarą tego nowotworu. Wśród kobiet między 50 a 69 rokiem życia liczba ta sięgnęła nawet 12%, a jest to szczególnie ważne, gdyż w tym wieku najczęstsze są nowotwory hormonozależne, czyli takie dla których rozwoju niezbędny jest odpowiedni poziom hormonów w organizmie.

Terapie na bazie hormonów (estrogenów i progesteronu) stosowane w okresie menopauzy aby złagodzić towarzyszące jej dolegliwości, zostały mocno skrytykowane w 2002 roku. Ujawniono wówczas wiele badań mówiących o ich niekorzystnym wpływie powodującym zwiększone ryzyko wystąpienia raka piersi, powikłań zakrzepowo-zatorowych czy zawałów serca.

W ciągu ostatniej dekady, aż do pamiętnego 2003 roku szacuje się, że 30% kobiet powyżej 50 roku życia, stosowało tą terapię aby złagodzić uderzenia gorąca, nadmierne poty i inne nieprzyjemne dolegliwości okresu klimakterium. Wówczas uważano, że w ten sposób nie tylko leczy się te objawy ale również panowała powszechna i zdecydowana opinia, że hormony chronią serce i zapobiegają osteoporozie. Powoła z tych kobiet zaprzestała stosowania terapii zastępczej w 2002 roku w momencie ujawnienia wyników badań przedstawiających potencjalne efekty uboczne.