Następca serum z Bielendy? Multifunkcyjne serum na niedoskonałości Eveline FaceMed+ 8w1
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

W życiu każdej kobiety przychodzi dzień, kiedy żaden kosmetyk jej nie zadowala. Ten za słaby, ten podrażnia, ten brzydko pachnie, a tamten za drogi. Mamy po prostu za dużo w … kosmetyczkach. Rynek kosmetyczny obfituje w takie plony, że dostaję czasem zawrotów głowy, przerzucając z ręki do ręki kolejne kartoniki z kremem, szukając w składach substancji aktywnych, które mnie interesują. Na perełki trafiam zazwyczaj zupełnie przypadkowo. Kosmetyki, nad którymi „modlę się”, przeglądając ich recenzje w Internecie, najczęściej okazują się niewypałami po obiecanej pielęgnacyjnej bombie. Miesiąc temu taki niewypał znalazł się w moim posiadaniu. Z tym że pamiętajmy – każdy niewypał może wybuchnąć pod wpływem najdelikatniejszego bodźca. No i stało się! 🙂

POST NIE JEST SPONSOROWANY. Serum kupiłam za własne pieniądze. :)Multifunkcyjne serum na niedoskonałości Eveline
Cena i dostępność
Za serum zapłaciłam 22,99 zł / 18 ml. Kosmetyk jest dość wydajny, wystarczy na pewno na więcej niż dwa miesiące codziennego stosowania. Nie posiada żadnego zapachu.
[Pin on Pinterest]
Jak to działa? Co obiecuje producent?
W Rossmannie w mojej miejscowości nie ma niestety dostępnego serum z kwasami Bielendy, które tak bardzo lubię. Dlatego przejrzałam na szybko półki w poszukiwaniu czegoś podobnego. Tak oto w moje spracowane wmasowywaniem kremów ręce wpadło multifukncyjne serum na niedoskonałości 8w1 marki Eveline. No nie powiem, nazwa mnie na początku odrzuciła. Kiedy widzę „8 w 1”, czuję, że producent nie traktuje mnie poważnie. Równie dobrze jednak mógłby tam napisać „50239429 w 1” i kupiłabym ten produkt, ponieważ przekonały mnie do tego substancje aktywne takie jak:

3% kwas laktobionowy (PHA) – kwas idealny dla osób z wrażliwą skórą lub rozszerzonymi naczynkami
1% kwas migdałowy (AHA)
kwas hialuronowy i hialuronian sodu
nawilżające cukry o właściwościach prebiotycznych oraz pobudzających do regeneracji skóry: alfa glukan, maltodekstryna, hydrolizat glikozoaminoglikanów
popularny prebiotyk – inulina – pochodzący z naturalnego źródła, jakim jest roślina yacon
probiotyk w postaci bakterii kwasu mlekowego (brak podanych szczepów) wzmacniający naturalną barierę ochronną skóry i zapobiegający alergiom, wspomaga leczenie atopowego zapalenia skóry i łojotoku

Każda skóra problematyczna wymaga regularnego złuszczania. Najlepiej, żeby było ono odpowiednio zrównoważone. Oznacza to, że chcemy uniknąć brzydkiego łuszczenia skóry, podrażnień i uczuleń, ale też nie używać bez sensu łagodnych produktów, które nie zrobią nic. 4% stężenie kwasów działających powierzchniowo to znak, że skóra może się delikatnie łuszczyć, a na efekty trzeba będzie czekać ok. 20 dni, czyli tyle, ile trwa cykl całkowitej regeneracji skóry. Tymczasem dodatkowe substancja aktywne sprawiają, że efekty pojawiają się już po pierwszym użyciu i nie zaobserwowałam u siebie żadnych skutków ubocznych.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Dlaczego to działa po pierwszym użyciu?
Ponieważ moje krostki i zaczerwienienia powstają w wyniku działania grzyba, a nie bakterii. Jeśli macie zmiany hormonalne lub trądzik bakteryjny, serum Eveline raczej Wam nie pomoże lub nawet zaszkodzi. Z kolei dla tych, którzy walczą z grudkami, malutkimi „strzelającymi” krostkami, czerwonymi plamami, większością przypadków trądziku różowatego, łojotokowym zapaleniem skóry lub nadmiernym przetłuszczaniem, kosmetyk 8w1 może okazać się zbawieniem. Jak zadziałał u mnie?

Po jednym użyciu – czyli w ciągu jednej nocy – niemal całkowicie usuwa pryszcze. Nie zapobiega póki co pojawianiu się nowych w ciągu dnia, ale to, co się pojawiło, szybko znika. Po dwóch dniach nie ma śladu po czerwonej krostce, która próbowała wyjrzeć na światło dzienne. Byłam w szoku, kiedy to zobaczyłam, bo nie wierzyłam w zbawienne działanie kosmetyków, które mają działać w jedną noc. A jednak.
[Pin on Pinterest]
Dlaczego nie widzę skutków ubocznych?
Serum nie powoduje u mnie pieczenia, podrażnienia ani zaczerwienia. Poza tym, w przeciwieństwie do serum Bielendy, czuję, że regularnie stosowane nawilża moją skórę. Znikają wszystkie suche skórki, a nie używam żadnych peelingów mechanicznych, odkąd kupiłam serum Eveline. Nie używam już żadnych odżywczych czy głęboko nawilżających kremów. Nakładam tylko żelowy balsam z aktywnym tlenem marki Faberlic lub krem z filtrem SPF 50 La Roche Posay. NICZEGO stricte nawilżającego. To dla mnie znak, że substancje aktywne takie jak cukry czy kwas hialuronowy i jego sól hialuronian sodu w 100% radzą sobie z zaprzęgnięciem do pracy pokładów wody i soli mineralnych, których potrzebuję w najgłębszych warstwach skóry. Wspaniale! Dzięki temu nie obciążam niepotrzebnie skóry kremami, które mogłyby powodować zwiększenie ilości wągrów. Ta cecha sprawia, że serum jest odpowiednie także dla osób z suchą skórą – taki typ też należy złuszczać! 🙂 Dodatkowo zdecydowanie czuję i widzę, że naprawdę moja skóra się wzmocniła. Nie wyskakują mi swędzące bąbelki, a uczulenia po pomidorach znikają w szybkim tempie. Skóra jest po prostu bardziej odporna na wszystkie czynniki zewnętrzne, w tym także złuszczające, drażniące kwasy.

Konsystencja i opakowanie
Serum jest bardzo gęste i żelowe. Dlatego też aplikator w postaci pipetki powoduje, że żel niewygodnie się aplikuje, choć i tak jest to chyba najlepsze z możliwych rozwiązań jak na taką konsystencję. Sama butelka jest z ciemnego szkła, co wzbudza moje zaufanie. Niestety minusem tego serum jest fakt, że bardzo się roluje pod niektórymi kremami. Trzeba więc odczekać po jego nałożeniu z 10-15 min i wybrać na wierzch odpowiedni krem lub po prostu nie nakładać już nic. Właśnie tak go czasem używam – pozwalam mu odgrywać solowe role. 🙂
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Efekty po miesiącu stosowania
Po miesiącu stosowania zaczerwienienia na mojej skórze znacznie się zmniejszyły, a miałam z tym niemały problem w ostatnim czasie. Teraz moja skóra znów jest jasna i prawie jednolita. Na razie jednak nadal walczę z kilkoma przebarwieniami po słońcu i nie widzę akurat w tej kwestii żadnej poprawy (po prostu jest za małe stężenie kwasów). Powierzchnia skóry stała się bardziej gładka, zniknęły grudki i większość nierówności. Moim zdaniem produkt usuwa też wągry i zwęża pory, choć pod tym względem wspomaga go jeszcze żel detoksykujący z glinkami i czarnym węglem L’Oreal. Nic nie zastąpi odpowiedniego żelu oczyszczającego, pamiętajcie! Skóra ostatnio też przetłuszcza się o wiele, wiele słabiej, ale to akurat może być też kwestią mojej diety, którą opiszę Wam niebawem.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Niestety dzisiaj, kiedy robiłam zdjęcie twarzy, wstałam rano z cerą w gorszym stanie, bo na noc użyłam nowego kremu. Wyobraźcie sobie, że na co dzień jest jeszcze lepiej! 🙂 Oczywiście nadal nie jest idealnie, ale z powodu faktu, że produkt w jedną lub dwie noce niszczy moich nieprzyjaciół, nie mam zamiaru się z nim rozstawać.
[Pin on Pinterest]

Podsumowując…
Wydaje mi się, że to nie jest serum, które pomoże każdemu. Albo uratuje komuś twarz tak jak mi, albo nie zrobi kompletnie nic. Wszystko zależy od problemu, jaki macie. Warto jednak, moim zdaniem, wydać 23 zł i dać sobie szansę na nową, piękniejszą skórę.

Znacie serum Eveline? Złuszczacie regularnie swoją skórę? Jeśli tak, to jakimi kosmetykami? Zachęcam Was do dyskusji w komentarzach. 🙂