Dlaczego nie warto czytać składów?
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Hej Misie Kolorowe! Przemieszczacie się każdego dnia z bloga na bloga, buszując też po różnych stronach internetowych, gdzie oferowane są recenzje czy opisy kosmetyków. Dziś nikogo już nie dziwi, że przy takich informacjach pojawiają się wzmianki pod tytułem „SKŁAD”. Co to właściwie oznacza?

Od jakiegoś czasu trwa moda na czytanie składów. „O, alkohol! Wysuszy mi skórę, nie biorę tego kremu.” „Same silikony i to za 100 zł?!” „Niby naturalny żel, a olejek lawendowy ma na 10. miejscu w składzie.” Tak to brzmi. Czego jednak nie znajdziecie wśród przewodników po czytaniu składów?

Dlaczego warto czytać składy?

1. Z powodu alergenów
Pojawianie się, nawet sporadycznie, niedoskonałości, swędzących bąbli, wysypek, krostek, plamek, suchych placków – wszystko to jest objawem nietolerancji jakiegoś składnika w jedzeniu lub kosmetyku. Musicie zwracać uwagę na jaki składnik lub grupę składników jesteście wrażliwi. Najlepiej zapisywać gdzieś składy kosmetyków, które wywołują u Was takie reakcje i kiedy pozycji się uzbiera, sprawdzić, czy któryś ze składników się powiela. To może być winowajca.

Oczywiście to nie oznacza, że unikniecie alergii w przyszłości. Często bowiem bywa tak, że alergia pojawia się tylko na określone stężenie substancji, a nie sam alergen. Ale z określeniem stężenia jest niestety osobny problem, o czym później…

2. Z powodu stosowania niebezpiecznych składników
To prawda, że nadal stosuje się niebezpieczne, RAKOTWÓRCZE detergenty, konserwanty itp. Miejcie się więc na baczności i jeśli słyszycie, że parabeny czy SLS są złe – dmuchajcie na zimne i lepiej ich unikajcie.

[Pin on Pinterest]

Dlaczego nie warto czytać składów?

1. Z powodu braku oznaczenia stężeń
Co nam to mówi, że mamy olejek na drugim miejscu? Mówi nam to tyle, że jest go „ileś tam” mniej niż składnika, który jest przed nim. Przykład:

„Woda, olejek lawendowy, alkohol, barwnik, zapach”

To może być skład dwóch RÓŻNYCH produktów. Mają niby te same składniki, wymienione w tej samej kolejności, ale mają inne konsystencje i inny zapach. Jak to możliwe? Wszystko przez brak oznaczeń chociażby procentowej zawartości danego składnika. Wody w jednym produkcie może być 90%, a olejku 5% + cała reszta. Za taki produkt zapłacicie np. 10 zł. W drugim kosmetyku będzie 50% wody, 40% olejku + cała reszta. Za taki produkt zapłacicie np. 50 zł. Pierwszy może Was nie uczulić, a jest tani. Drugi, droższy, może Was podrażnić, bo stężenie olejku może być zbyt wysokie.

2. Ponieważ czytanie składu nie pozwoli Ci wybrać pomiędzy dwoma kosmetykami
Z tego, co napisałam powyżej, wynika, że mając w sklepie w dłoniach dwa kremy, nie możecie przewidzieć na podstawie składu, w którym z nich będzie np. wystarczająco dużo kwasu hialuronowego, żeby nawodnić waszą skórę. Musicie wybierać w ciemno.

3. Ponieważ naturalne ekstrakty nie zawsze są mile widziane
Dziś jesteśmy nastawieni na poszukiwania idealnego, koniecznie naturalnego kosmetyku. Często zdarza się, że dziwimy się, czytając skład drogiego kremu. Nie widać w nich ani odrobiny naturalnego ekstraktu. Dlaczego? Dlatego że ekstrakcja olejków jest mniej kosztowna niż przygotowanie sztucznego kompleksu, który ma wniknąć wgłąb skóry. Taki kompleks czy związek chemiczny trzeba badać, testować, analizować wyniki – a to wszystko kosztuje. I tu uwaga – takie „chemiczne” produkty mogą być dla nas o wiele lepsze niż te naturalne. U mnie tak właśnie jest. Natura naprawdę uwielbia uczulać. Zajrzyjcie w składy kosmetyków dla skóry atopowej czy alergicznej – bardzo rzadko zawierają coś naturalnego! A chemia jest dobrze przebadana, skomponowana odpowiednio dla naszych potrzeb. Moja skóra uwielbia chemię.

4. Z powodu nieznajomości chemii, biochemii i pokrewnych
Wszystkie związki obecne w kosmetykach nie są w nich pozostawione same sobie. Łączą się w inne związki chemiczne, kompleksy, otaczają inne cząsteczki, zmieniają konformacje, zlepiają się w większe skupiska. Z tego powodu np. kwas hialuronowy, który nie zdał egzaminu u kogoś w czystej formie, w kremie, gdzie bytuje z innymi związkami, może się wchłaniać lepiej i szybciej. Mało kto potrafi, widząc skład, przewidzieć, że w takiej czy innej konfiguracji i zawartości procentowej, dane składniki lepiej czy gorzej zadziałają. Dajcie więc szansę produktom, które wydają się wam – ze względu na skład – beznadziejne. 🙂

Wszystkie punkty są nieco subiektywne, ale też sporządzone na podstawie obserwacji otoczenia, artykułów popularnych oraz naukowych. A Wy? Zwracacie uwagę na składy kosmetyków? Czytacie je dokładnie, czy tylko orientacyjnie? A może kupujecie, testujecie i dopiero oceniacie, czy dany produkt Wam pasuje?