NOWOŚĆ. Tusz do rzęs Rimmel Volume Shake – zapomnij o gęstniejącym tuszu!
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Rimmel zainspirował się modą panującą na zdrowe koktajle i stworzył maskarę, której opakowanie przypomina szejker. O ile mieszanka owoców zawsze smakuje wybornie, o tyle tusze do rzęs często zawodzą. Co więc wyróżnia ten tusz spośród wszystkich innych dostępnych w drogerii? Czy warto go kupić? Jak szejk do rzęs sprawdza się na krótkich, rzadkich rzęsach i głęboko osadzonych oczach z tłustymi powiekami? Odpowiedzi znajdziecie oczywiście w dalszej części tekstu.

Tusz Rimmel Volume Shake testowałam w ramach Klubu Ekspertek portalu dla kobiet Ofeminin.pl. Pamiętajcie, że do klubu mogą dołączyć nie tylko blogerki – każda z Was może w przyszłości testować najnowsze kosmetyki (i nie tylko!) całkowicie za darmo.

Kwestie techniczne
„Twoje maskary szybko wysychają i przestają się równomiernie nakładać na rzęsy? Wypróbuj nowy tusz Rimmel Volume Shake, który nie wysycha i nie tworzy grudek na rzęsach!

Maskara Volume Shake posiada opatentowany system Shake-Shake, który sprawia, że po wstrząśnięciu formuła tuszu staje się jednolita i doskonale pokrywa rzęsy. Perfekcyjna wodno-żelowa formuła, stworzona na bazie wody i wosków to efekt 10 lat badań laboratoriów Rimmel.”
[Pin on Pinterest]
Tusz jest pogrubiający. Niczego innego poza idealnym nadaniem objętości bez posklejanych rzęs i grudek producent nie obiecuje. Trochę więc obawiałam się, że będzie to dla mnie zbyt ubogi „pakiet”.

Maskara kosztuje 39,99 zł / 9 ml. Zamknięta jest w zielonej, grubej tubce w kształcie szejkera. Sama szczoteczka jest wielka, gruba i z tradycyjnym włosiem, ale posługuje mi się nią całkiem dobrze, choć zdarza się, że trochę ubrudzę sobie powieki. Podczas wyjmowania jej z butelki specjalne łopatki w szyjce oczyszczają ją z nadmiaru tuszu, ale i tak mocne wciskanie jej między rzęsy może skończyć się tym, że na włoskach będzie za dużo produktu i nieco się posklejają. Trzeba więc operować nią dość umiejętnie, bo w końcu to tusz, który nie wysycha i jego konsystencja się „nie poprawi” – a to przecież czasem pomaga. 🙂 Poza tym szczoteczka jest mięciutka i delikatna dla oczu – podczas aplikacji w ogóle jej nie czuć.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Wydłużenie
Ostatnio każdy tusz daje na moich lichych rzęsach bardzo widoczny efekt wydłużenia (wydaje mi się, że ich większa długość to zasługa witaminy B5 w tuszach YSL i Lancome, których używałam). Wręcz czasem mi to przeszkadza, bo zbyt długie rzęsy dotykają w ciągu dnia powiek, w wyniku czego tusz się rozpuszcza i odbija na skórze. Volume Shake bardzo mocno wydłuża dolne rzęsy. Z górnymi trzeba się więcej napracować, żeby zbudować zadowalający efekt. Tusz jest bowiem bardzo rzadki i lekki, dlatego jedna warstwa daje dla mnie zbyt naturalny wygląd. 2-3 warstwy z kolei pozwalają mi cieszyć się dość długim wachlarzem. W porównaniu do L’Oreal Volume Million Lashes So Couture górne rzęsy wypadają jednak blado.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Pogrubienie
Maskara z szejkera faktycznie pogrubia rzęsy, a przy tym nie znajdziecie na nich najmniejszej grudki. Rzęsy są pięknie rozdzielone, nadal miękkie i elastyczne. Czasem, kiedy rzęsy nieco się skleją, można uzyskać efekt jak gdybyśmy miały doklejone kępki rzęs, co również może być interesujące. Sam kolor tuszu jest też intensywny, prawdziwie czarny.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Podkręcone rzęsy bez zalotki
O podkręcenie nie trzeba się martwić, bo choć producent tego nie obiecuje, jest ono całkiem w porządku, jeśli oczekujemy uniesienia rzęs tuż u nasady podobnie jak w większości innych tuszów.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Shake it, shake it like a Polaroid picture!
Szejker naprawdę działa! A przynajmniej na razie rozcieńcza doskonale tusz. Kilka ruchów „kuleczki” (?) w środku i produkt staje się rzadki oraz pokrywa włoski cieniutką warstwą.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Trwałość
To jest pierwsza i jedyna wada tego produktu jak dotąd. Mojej mamie tusz kruszył się i osypywał na dolnych rzęsach. U mnie tego nie ma, ale z kolei mam problem, o którym wspominałam na początku – zbyt wydłużone rzęsy odbijają się mocno na górnej powiece. Może to kwestia czasu, może powinnam tuszowi dać jednak trochę zgęstnieć, ale odruchowo wstrząsam nim przed każdym użyciem – lubię to uczucie! 🙂 Będę go nadal używać i za jakiś czas dam Wam znać w bublach lub hitach, czy warto go naprawdę kupić. Wydaje mi się, że 40 zł to optymalna cena za tusz, co do którego mamy pewność, że nie wyschnie po miesiącu.
[Pin on Pinterest]
Podsumowując…
Tusz daje bardzo ładny efekt na rzęsach. Większość z Was ma pewnie porównanie do tuszy L’Oreal, dlatego podsumuję to tak: tusze L’Oreal dają lepszy efekt na górnych rzęsach. Ponad to są na moich oczach bardziej trwałe, ale niestety szybko wysychają. Sami więc zdecydujcie, czy taki szejker Was przekonuje.

Jeśli chcielibyście porównać moją opinię z opiniami innych dziewczyn, zajrzyjcie tutaj, gdzie wszystkie Ekspertki dzielą się swoimi recenzjami. Jest ich tam aż 150! 🙂

Macie już swój ulubiony tusz, którego nie chcecie zmieniać? Co jest dla Was ważniejsze: trwałość tuszu czy efekt, jaki uzyskacie z jego pomocą?